Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


51 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~o lol~

~o lol~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2017 - 14:42:35

ale jaja xD



#22 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2017 - 14:55:45

ale jaja xD

Może i tak, ale to tylko dlatego, że nauczyciele z ,,Reja'' i ich sprzymierzeńcy swoimi głupimi wypowiedziami obniżają poziom dyskusji na tym forum.

#23 ~hehe~

~hehe~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2017 - 18:32:28

Przykro mi kolego, ale Rej właśnie był w teleexpress extra i to z bardzo pozytywnej strony wiec troche nie wyszlo to sciagnie tvp negatywne ahhahaha



#24 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2017 - 19:12:57

Nie jestem osobą posiadającą imię Krystian, lecz najprawdopodobniej znam osobiście człowieka, którego tu Pani publicznie oszkalowała, w związku z czym stwierdzam całkowitą niezgodność ze stanem faktycznym przeważającej części zamieszczonych na niniejszym internetowym forum dyskusyjnym informacji dotyczących jego osoby.
Mój kolega regularnie uczęszczał na zajęcia lekcyjne, które odbywały się w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, i był na nich obecny zawsze wtedy, gdy pozwalało mu na uczestnictwo w nich jego ogólne samopoczucie. Nie opuszczał ich bez obiektywnych rozsądnych powodów, pomimo iż wielu członków jego byłej klasy wielokrotnie nie stawiało się na różnorakich zajęciach edukacyjnych tylko dlatego, że odczuwali zmęczenie psychofizyczne karygodnym sposobem postępowania nauczycieli owej jednostki gospodarczej o charakterze oświatowym, o czym nieraz mi mówili. Człowiek ten nie doświadczał też wstydu przed udzielaniem odpowiedzi ustnych w obecności swojego ówczesnego oddziału klasowego, a osobom odpowiedzialnym za prowadzenie w niej lekcji nie zależało na dobru uczniów, ale jedynie swoim własnym, czego wyraz dawali w ich trakcie. Niekompatybilna z rzeczywistością jest także konstatacja, jakoby nie miał żadnych kolegów ani koleżanek, za czym jednoznacznie przemawia fakt, że niebycie w ich posiadaniu nie wiązałoby się z zamieszczeniem w rzeczonej witrynie internetowej treści tej wypowiedzi pisemnej. Z danych, jakimi dysponuję, wynika również, iż oczerniona przez Panią osoba fizyczna wkładała dużo wysiłku w możliwie najbardziej konstruktywne opanowywanie treści dydaktycznych tworzących materiał programowy obowiązujący w liceum ogólnokształcącym, lecz nie był on odpowiednio oceniany przez pracowników placówki szkolnej umiejscowionej przy ulicy 11 Listopada 37 w Jędrzejowie, podobnie jak i większość person wchodzących w skład klasy, do której ongiś przynależał, albowiem wiele jednostek ludzkich innych niż Krystian także musiało nawet kilka razy poprawiać ten sam sprawdzian wiadomości wyłącznie z uwagi na nadzwyczajne bezpardonowość, nieobiektywność oraz złośliwość opiniujących go nauczycieli ,,Reja''. Wspomniany tutaj przedstawiciel płci męskiej nie dokonał zmiany miejsca pobierania nauki z I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie na Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 im. ks. Stanisława Konarskiego w Jędrzejowie, aczkolwiek planował przeniesienie się do cieszącego się bardzo pozytywną renomą ostatniego, ale w ostateczności nie rozpoczął pełnienia funkcji biorcy oferowanych tam usług ze względu na nieracjonalną, zabraniającą mu takiego przejścia decyzję jego rodziców, którzy uważali, że poziom bezpieczeństwa w nim jest niższy od tego prezentowanego przez najstarszą szkołę średnią położoną na obszarze miejscowości stanowiącej stolicę powiatu jędrzejowskiego, jednakże później jednomyślnie poświadczyli jej zupełną błędność i oznajmili, że była ona jedną z tych najgorszych w dotychczasowej historii ich życia.
Uczniowie nie byli poddawani torturom, ale mimo wszystko bezsprzecznie można zakomunikować, że skandalicznie zły sposób zachowania nauczycieli względem nich był rodzajem psychicznego znęcania się nad nimi.
Krystian uczciwie przystępował do form diagnozowania stopnia przyswojenia określonych partii materiału programowego realizowanego w liceum ,,Reja'' i nie kształcił się na profilu biologiczno-chemicznym, gdyż taki w okresie, w którym do niego chodził, w ogóle nie funkcjonował.
Mój znajomy w czasie trwania uczęszczania do klasy 0 faktycznie przychodził do środka budynku szkoły celem wzięcia udziału w zajęciach szkolnych dla kilkulatków trochę później aniżeli reszta dzieci, ponieważ około godziny ósmej czasu polskiego zazwyczaj oglądał jedną z jego ulubionych bajek, której obejrzenie było dla niego niezwykle relewantne, lecz należy pamiętać, że wówczas znajdował się na takim etapie życia, na którym chyba wszyscy reprezentanci gatunku ludzkiego nie dysponują jeszcze w pełni ukształtowanymi systemami wartości, klasyfikowania pod względem ważności różnorakich spraw oraz właściwościami osobowości i mogą mieć rozmaite pomysły, toteż w mojej opinii jego zachowanie sprzed już w zasadzie kilkunastu lat nie świadczy o występowaniu lub nieobecności w chwili obecnej jakichkolwiek cech psychicznych, jakie teoretycznie można było u niego zaobserwować w pierwszych latach XXI wieku. Warto jednak zaznaczyć, że już w pierwszej klasie szkoły podstawowej zaczął zawsze punktualnie pojawiać się na pierwszej jednostce lekcyjnej i niejednokrotnie w danym dniu był po raz pierwszy obecny wewnątrz pomieszczenia, w którym jego była wychowawczyni wcielała w życie nauczanie zintegrowane i prowadzono niemal każdą czterdziestopięciominutową godzinę lekcyjną, już około godziny 07:45 i żaden jej nauczyciel nie żywił do niego pretensji z powodu spóźniania się na nią, ponieważ nie miało ono miejsca. W okresie bycia uczniem szkoły podstawowej uzyskiwał również dobre oceny, które z pewnością były bardziej adekwatne do jakości spełnienia poleceń zawartych w heterogenicznych postaciach badania poziomu przyswojenia sobie określonej części informacji cechujących się posiadaniem charakteru edukacyjnego konstytuujących podstawę programową oraz całości zasobu wiedzy z danego przedmiotu szkolnego niż w liceum ogólnokształcącym, i starał się systematycznie uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych pomimo istnienia u niego nadmiernej rachityczności.
W związku z tekstem Pani posta pragnę zadać Pani pytanie o to, czy stopień natężenia dysleksji, którą jest Pani obciążona, uległ w ostatnim czasie pogłębieniu i czy to Pani była tą dziewczyną, która na kartce, na której powierzchni miała choć spróbować rozwiązać jakieś zadania w ramach przeprowadzanej pracy klasowej, napisała jedynie, że ma dysleksję. Oświadczam ponadto, że według mnie osobami, które zapoznały Panią z informacją o tym, że mój znajomy nie docierał na ósmą czasu polskiego do ,,zerówki'' z podanego asumptu były MN, BA lub IB.

No pewnie masz rację, ale jak w ogóle można pisać o innych publicznie takie rzeczy. To jest dla mnie po prostu, tak jak napisali tu już inni, naruszanie czyjejś prywatności i pewnie też zniesławianie, a więc i bezczelne oszkalowanie. Bez względu na to, kogo miałeś na myśli, pisząc o jakiejś Pani, uważam, że ona jest nie w porządku wobec twojego kolegi. A co jeśli ona jest kimś ważnym w ,,Reju''? Czy w takim razie uczniowie zwracający się do niej z jakimiś problemami mogą jej zaufać? Mnie się wydaje, że nie, bo skoro ona takie rzeczy upublicznia można nawet powiedzieć całemu światu w taki sposób, że ktoś może rozpoznać opisanego, to Bóg wie, co ona mówi innym w prywatnych rozmowach. Nie można jej więc ufać.
Ja jednak zgadzam się z ecomeracusem27, liceum ,,Reja'' to po prostu jedna wielka katastrofa, moja córka tam chodziła i pomimo tego, że od chwili, w której z wielką ulgą opuściła jej mury, upłynęło już dość sporo lat, bez wahania mówi, że za żadne skarby by tam nie powróciła, a niektórzy moi znajomi słusznie poprzenosili swoje dzieci do innych szkół nie dlatego, że sobie nie radziły, tylko z powodu fatalnej atmosfery w ,,Reju'' i tego, że nikt na nią nie reagował w prawidłowy sposób.

#25 ~matka córki~

~matka córki~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2017 - 19:17:02

Nie jestem osobą posiadającą imię Krystian, lecz najprawdopodobniej znam osobiście człowieka, którego tu Pani publicznie oszkalowała, w związku z czym stwierdzam całkowitą niezgodność ze stanem faktycznym przeważającej części zamieszczonych na niniejszym internetowym forum dyskusyjnym informacji dotyczących jego osoby.
Mój kolega regularnie uczęszczał na zajęcia lekcyjne, które odbywały się w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, i był na nich obecny zawsze wtedy, gdy pozwalało mu na uczestnictwo w nich jego ogólne samopoczucie. Nie opuszczał ich bez obiektywnych rozsądnych powodów, pomimo iż wielu członków jego byłej klasy wielokrotnie nie stawiało się na różnorakich zajęciach edukacyjnych tylko dlatego, że odczuwali zmęczenie psychofizyczne karygodnym sposobem postępowania nauczycieli owej jednostki gospodarczej o charakterze oświatowym, o czym nieraz mi mówili. Człowiek ten nie doświadczał też wstydu przed udzielaniem odpowiedzi ustnych w obecności swojego ówczesnego oddziału klasowego, a osobom odpowiedzialnym za prowadzenie w niej lekcji nie zależało na dobru uczniów, ale jedynie swoim własnym, czego wyraz dawali w ich trakcie. Niekompatybilna z rzeczywistością jest także konstatacja, jakoby nie miał żadnych kolegów ani koleżanek, za czym jednoznacznie przemawia fakt, że niebycie w ich posiadaniu nie wiązałoby się z zamieszczeniem w rzeczonej witrynie internetowej treści tej wypowiedzi pisemnej. Z danych, jakimi dysponuję, wynika również, iż oczerniona przez Panią osoba fizyczna wkładała dużo wysiłku w możliwie najbardziej konstruktywne opanowywanie treści dydaktycznych tworzących materiał programowy obowiązujący w liceum ogólnokształcącym, lecz nie był on odpowiednio oceniany przez pracowników placówki szkolnej umiejscowionej przy ulicy 11 Listopada 37 w Jędrzejowie, podobnie jak i większość person wchodzących w skład klasy, do której ongiś przynależał, albowiem wiele jednostek ludzkich innych niż Krystian także musiało nawet kilka razy poprawiać ten sam sprawdzian wiadomości wyłącznie z uwagi na nadzwyczajne bezpardonowość, nieobiektywność oraz złośliwość opiniujących go nauczycieli ,,Reja''. Wspomniany tutaj przedstawiciel płci męskiej nie dokonał zmiany miejsca pobierania nauki z I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie na Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 im. ks. Stanisława Konarskiego w Jędrzejowie, aczkolwiek planował przeniesienie się do cieszącego się bardzo pozytywną renomą ostatniego, ale w ostateczności nie rozpoczął pełnienia funkcji biorcy oferowanych tam usług ze względu na nieracjonalną, zabraniającą mu takiego przejścia decyzję jego rodziców, którzy uważali, że poziom bezpieczeństwa w nim jest niższy od tego prezentowanego przez najstarszą szkołę średnią położoną na obszarze miejscowości stanowiącej stolicę powiatu jędrzejowskiego, jednakże później jednomyślnie poświadczyli jej zupełną błędność i oznajmili, że była ona jedną z tych najgorszych w dotychczasowej historii ich życia.
Uczniowie nie byli poddawani torturom, ale mimo wszystko bezsprzecznie można zakomunikować, że skandalicznie zły sposób zachowania nauczycieli względem nich był rodzajem psychicznego znęcania się nad nimi.
Krystian uczciwie przystępował do form diagnozowania stopnia przyswojenia określonych partii materiału programowego realizowanego w liceum ,,Reja'' i nie kształcił się na profilu biologiczno-chemicznym, gdyż taki w okresie, w którym do niego chodził, w ogóle nie funkcjonował.
Mój znajomy w czasie trwania uczęszczania do klasy 0 faktycznie przychodził do środka budynku szkoły celem wzięcia udziału w zajęciach szkolnych dla kilkulatków trochę później aniżeli reszta dzieci, ponieważ około godziny ósmej czasu polskiego zazwyczaj oglądał jedną z jego ulubionych bajek, której obejrzenie było dla niego niezwykle relewantne, lecz należy pamiętać, że wówczas znajdował się na takim etapie życia, na którym chyba wszyscy reprezentanci gatunku ludzkiego nie dysponują jeszcze w pełni ukształtowanymi systemami wartości, klasyfikowania pod względem ważności różnorakich spraw oraz właściwościami osobowości i mogą mieć rozmaite pomysły, toteż w mojej opinii jego zachowanie sprzed już w zasadzie kilkunastu lat nie świadczy o występowaniu lub nieobecności w chwili obecnej jakichkolwiek cech psychicznych, jakie teoretycznie można było u niego zaobserwować w pierwszych latach XXI wieku. Warto jednak zaznaczyć, że już w pierwszej klasie szkoły podstawowej zaczął zawsze punktualnie pojawiać się na pierwszej jednostce lekcyjnej i niejednokrotnie w danym dniu był po raz pierwszy obecny wewnątrz pomieszczenia, w którym jego była wychowawczyni wcielała w życie nauczanie zintegrowane i prowadzono niemal każdą czterdziestopięciominutową godzinę lekcyjną, już około godziny 07:45 i żaden jej nauczyciel nie żywił do niego pretensji z powodu spóźniania się na nią, ponieważ nie miało ono miejsca. W okresie bycia uczniem szkoły podstawowej uzyskiwał również dobre oceny, które z pewnością były bardziej adekwatne do jakości spełnienia poleceń zawartych w heterogenicznych postaciach badania poziomu przyswojenia sobie określonej części informacji cechujących się posiadaniem charakteru edukacyjnego konstytuujących podstawę programową oraz całości zasobu wiedzy z danego przedmiotu szkolnego niż w liceum ogólnokształcącym, i starał się systematycznie uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych pomimo istnienia u niego nadmiernej rachityczności.
W związku z tekstem Pani posta pragnę zadać Pani pytanie o to, czy stopień natężenia dysleksji, którą jest Pani obciążona, uległ w ostatnim czasie pogłębieniu i czy to Pani była tą dziewczyną, która na kartce, na której powierzchni miała choć spróbować rozwiązać jakieś zadania w ramach przeprowadzanej pracy klasowej, napisała jedynie, że ma dysleksję. Oświadczam ponadto, że według mnie osobami, które zapoznały Panią z informacją o tym, że mój znajomy nie docierał na ósmą czasu polskiego do ,,zerówki'' z podanego asumptu były MN, BA lub IB.

No pewnie masz rację, ale jak w ogóle można pisać o innych publicznie takie rzeczy. To jest dla mnie po prostu, tak jak napisali tu już inni, naruszanie czyjejś prywatności i pewnie też zniesławianie, a więc i bezczelne oszkalowanie. Bez względu na to, kogo miałeś na myśli, pisząc o jakiejś Pani, uważam, że ona jest nie w porządku wobec twojego kolegi. A co jeśli ona jest kimś ważnym w ,,Reju''? Czy w takim razie uczniowie zwracający się do niej z jakimiś problemami mogą jej zaufać? Mnie się wydaje, że nie, bo skoro ona takie rzeczy upublicznia można nawet powiedzieć całemu światu w taki sposób, że ktoś może rozpoznać opisanego, to Bóg wie, co ona mówi innym w prywatnych rozmowach. Nie można jej więc ufać.
Ja jednak zgadzam się z ecomeracusem27, liceum ,,Reja'' to po prostu jedna wielka katastrofa, moja córka tam chodziła i pomimo tego, że od chwili, w której z wielką ulgą opuściła jej mury, upłynęło już dość sporo lat, bez wahania mówi, że za żadne skarby by tam nie powróciła, a niektórzy moi znajomi słusznie poprzenosili swoje dzieci do innych szkół nie dlatego, że sobie nie radziły, tylko z powodu fatalnej atmosfery w ,,Reju'' i tego, że nikt tam na nią nie reagował w odpowiedni sposób.

#26 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 18 grudzień 2017 - 08:01:02

Przykro mi kolego, ale Rej właśnie był w teleexpress extra i to z bardzo pozytywnej strony wiec troche nie wyszlo to sciagnie tvp negatywne ahhahaha

Po pierwsze to wbrew temu, co tu innym wmawiacie, to koledzy i koleżanki, a nie kolego. Po drugie, jak świadczy o ,,Reju'' powyższy post? Niestety niedobrze, bo ewidentnie można z niego wyciągnąć wniosek, że wręcz manifestuje radość z tego, że ,,negatywne ściąganie'' TVP rzekomo komuś się nie udało, choć planował to zrobić, ale przecież to nie oznacza, że TVP nie chciało nawiązać z nim współpracy, bo to mogło wyniknąć z innych powodów. Tak czy inaczej, czy takie demonstrowanie swojego zadowolenia dobrze wpływa na tę szkołę? Moim zdaniem nie. Mądra szkoła na waszym miejscu mogłaby tu czy w innym miejscu zamieścić jakieś podziękowania dla ekipy Teleexpressu Extra za to, że wyemitował taki materiał i w normalny sposób wyrazić swoje zadowolenie z tego, a nie na forum pisać ahhahaha, a jako nick wpisywać hehe, bo to jest po prostu zwykła złośliwość mająca pokazać, kto tutaj zatriumfował, a wiadomo, że ktoś złośliwy często może nie zachowywać się w odpowiedni sposób wobec innych, a to nie świadczy o nim dobrze, podobnie jak i o szkole, w której uczy się lub pracuje i której nazwę wymienia. Tak więc z jednej strony chcecie się promować, a z drugiej za kulisami w ogóle nie dbacie o to, żeby ta promocja coś dała i upubliczniacie taki komentarz w ogólnodostępnej cyberprzestrzeni obleganej przez najróżniejsze osoby. Po trzecie, jeśli myślicie, że ja poczuję się teraz tym wszystkim sfrustrowany i przybity, to bardzo się mylicie, bo ja uważam, że każda szkoła ma prawo do promowania się w mediach, chociaż sądzę, że wydźwięk tej promocji powinien być adekwatny do tego, co naprawdę ma w niej miejsce, a w przypadku ,,Reja'' tak niestety nie jest, ale to już jego sprawa, bo ma prawo do promowania się i to nawet wtedy, gdy to promowanie się nijak ma się do rzeczywistości i świadczy o zwykłym hańbieniu i poniżaniu się.

#27 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 18 grudzień 2017 - 12:13:04

Po pierwsze to wbrew temu, co tu innym wmawiacie, to koledzy i koleżanki, a nie kolego. Po drugie, jak świadczy o ,,Reju'' powyższy post? Niestety niedobrze, bo ewidentnie można z niego wyciągnąć wniosek, że wręcz manifestuje radość z tego, że ,,negatywne ściąganie'' TVP rzekomo komuś się nie udało, choć planował to zrobić, ale przecież to nie oznacza, że TVP nie chciało nawiązać z nim współpracy, bo to mogło wyniknąć z innych powodów. Tak czy inaczej, czy takie demonstrowanie swojego zadowolenia dobrze wpływa na tę szkołę? Moim zdaniem nie. Mądra szkoła na waszym miejscu mogłaby tu czy w innym miejscu zamieścić jakieś podziękowania dla ekipy Teleexpressu Extra za to, że wyemitował taki materiał i w normalny sposób wyrazić swoje zadowolenie z tego, a nie na forum pisać ahhahaha, a jako nick wpisywać hehe, bo to jest po prostu zwykła złośliwość mająca pokazać, kto tutaj zatriumfował, a wiadomo, że ktoś złośliwy często może nie zachowywać się w odpowiedni sposób wobec innych, a to nie świadczy o nim dobrze, podobnie jak i o szkole, w której uczy się lub pracuje i której nazwę wymienia. Tak więc z jednej strony chcecie się promować, a z drugiej za kulisami w ogóle nie dbacie o to, żeby ta promocja coś dała i upubliczniacie taki komentarz w ogólnodostępnej cyberprzestrzeni obleganej przez najróżniejsze osoby. Po trzecie, jeśli myślicie, że ja poczuję się teraz tym wszystkim sfrustrowany i przybity, to bardzo się mylicie, bo ja uważam, że każda szkoła ma prawo do promowania się w mediach, chociaż sądzę, że wydźwięk tej promocji powinien być adekwatny do tego, co naprawdę ma w niej miejsce, a w przypadku ,,Reja'' tak niestety nie jest, ale to już jego sprawa, bo ma prawo do promowania się i to nawet wtedy, gdy to promowanie się nijak ma się do rzeczywistości i świadczy o zwykłym hańbieniu i poniżaniu się.

Kolego, kolego, choć chyba faktycznie cierpisz na - co najmniej - rozdwojenie jaźni. Już nawet nie kontrolujesz, że wypisujesz to samo pod dwoma różnymi nickami. Szkoda gadać

#28 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 18 grudzień 2017 - 16:04:50

Kolego, kolego, choć chyba faktycznie cierpisz na - co najmniej - rozdwojenie jaźni. Już nawet nie kontrolujesz, że wypisujesz to samo pod dwoma różnymi nickami. Szkoda gadać

Nie wiem, o czym tu piszesz, nie mam rozwielokrotnienia jaźni, nie wypisuję tego samego pod różnymi nickami, jeśli nawet powtórzyłem tu coś, co napisał już ktoś inny, to tylko przez przypadek albo z tego powodu, że zawzorowałem się na kimś innym. Lepiej wyjaśnił to forumowicz Rafał w innym temacie, więc przytoczę tu fragment jego posta tyczący się tej sprawy.

Dzień dobry, nie jestem ecomeracusem27 ani teraźniejszym uczniem tej szkoły, który ją skrytykował, ale mimo tego chciałbym stanąć w ich obronie, a przede wszystkim tego ostatniego.
To, że w swoim wpisie użył podobnego do stylu pisania kogoś innego, nie musi świadczyć o tym, że jest tym kimś. Może po prostu chciał się zawzorować na czyimś innym stylu pisania, pewnie ecomeracusa27, bo zapewne czytał jego posty, uznał go za mądry i chciał go do niego upodobnić. Ludzie czasami z jakichś powodów wzorują się na innych i to niekoniecznie jest czymś podejrzanym. Jeżeli np. mój kolega zacznie uprawiać biegi, bo powiedzmy jego koleżanka powiedziała mu, że biega, nie zachęcając go przy tym do tego i nie mówiąc, że jest to dobre dla zdrowia, i będzie pokonywał ten sam odcinek chodnika, co ona, ponieważ sam uzna właśnie, że to jest dobre dla zdrowia, to czy to będzie oznaczało, że on jest nią? Czy w związku z tym inni mają ogłaszać wszem i wobec, że on jest tak naprawdę jego koleżanką, bo też uprawia biegi i to na dodatek tam, gdzie ona? No nie, ponieważ tak nie jest i takie oznajmienie byłoby dopiero zbłaźnieniem się. Czy nie przyszło wam to do głowy? Poza tym nieprawdą jest to, że wszyscy piszą tu tak samo i o tym samym, bo tak nie jest. Style są tu różne, jedni mają prostsze, drudzy trudniejsze, podobnie jak i w bezzasadnie ukrytych przed internautami wątkach Nowe rozdanie w LO Rej i LO Rej. Ponadto ludzie formułują mnóstwo różnych wypowiedzi, wśród których zupełnie przez przypadek mogą się znaleźć te bardzo podobne do siebie albo nawet identyczne, a więc ktoś zupełnie przez przypadek i niezamierzenie może powiedzieć to samo, co inna osoba i to jest całkiem naturalne. A na potwierdzenie tego mogę podać autentyczny przykład z życia codziennego. Moja matka po porozmawianiu ze mną powiedziała mi dokładnie tak: ,,Ty masz chyba spore rozeznanie w polskiej polityce, no nie?''. Druga osoba, która też ze mną porozmawiała, a zarazem nieznająca matki, powiedziała : ,,Ty masz chyba spore rozeznanie w polskiej polityce, no nie?''. Trzecia znana mi osoba po porozmawianiu ze mną, która też mojej matki nie znała, powiedziała co do joty to samo, co wyżej. To nie jest żadne kłamstwo, tak naprawdę było. Czy w takim razie ja tym dwóm ostatnim osobom miałem powiedzieć, że one i moja matka to ten sam człowiek, bo wypowiedzieli to samo zdanie? No chyba nie, chyba że chciałbym się ośmieszyć i to bardzo, bardzo ośmieszyć. Teraz inny przykład: większość ustaw i innych aktów prawnych z tego roku i lat poprzednich jest napisana trudnym, mglistym językiem. Czy w związku z powyższym mam absurdalnie uważać, że one wszystkie, tysiące, o ile nie miliony zostały napisane przez jednego człowieka, bo napisano je podobnym stylem? No raczej nie. Logiczne jest przecież, że nie tylko jedna osoba w Polsce posługuje się trudniejszym stylem - umiejętność stosowania go ma z pewnością zdecydowanie większa liczba osób i to nie świadczy o tym, że one są tą samą osobą. Proste. Dwóch polityków wypowiada się w jakiejś sprawie w tym samym tonie i przy użyciu analogicznego, trudnego stylu mówienia. Czy w tym przypadku ktoś inny powinien twierdzić, że oni są tak naprawdę jednym i tym samym człowiekiem, ponieważ podobnie się wypowiadają, więc przecież muszą być tym samym człowiekiem, nawet jeśli gołym okiem widać, że to dwoje ludzi? Też nie, jeśli jest zdrowy umysłowo. Takie i podobne przykłady można byłoby mnożyć.

Także tak to wygląda - zbiegi okoliczności i przypadki, to, że ktoś z jakiegoś powodu napisze coś tak samo bądź podobnie brzmiącego do tego, co napisał ktoś inny to rzecz normalna, zwłaszcza jeśli czyta wpisy innych osób i się z nimi zgadza. Widzę jednak, że wy myślicie na tyle irracjonalnie, że odpowiadając wam, to naprawdę muszę się bardzo kontrolować, żeby nie napisać czasem tego, co udostępnił już ktoś inny, bo w waszym całkowicie błędnym mniemaniu będzie oznaczało to, że jestem tamtym człowiekiem. Ja mogę wam z całą pewnością przyrzec, że nie podszywam się tu pod inne osoby i używam tylko jednego, standardowego nicka. Jeśli zaś szkoda gadać na temat waszych krytyków, to przestańcie reagować na nasze wpisy, bo i tak wasze posty nic mądrego tu nie wnoszą, a zamiast tego tylko kompletnie bezpodstawnie wybielają ,,Reja'', zawierają pomówienia i wprowadzają w błąd opinię publiczną, a po części to nawet obrażają innych i są w zasadzie odmianą trollingu internetowego.

#29 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:19:52

Charakterystyka i ocena sposobu postępowania w miejscach publicznych oraz cech psychicznych części nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie na podstawie posiadanych danych
   Spis treści
   1. Krótkie omówienie zawartości i celów sporządzenia dokumentu.
   2. Opis i ocena poszczególnych nauczycieli
     2.1 mgr Joanna Maria Śliwa
     2.2 mgr Joanna Maria Ostrowska
     2.3 mgr Barbara Kośmider
     2.4 mgr Katarzyna Magdalena Leśniewska
     2.5 mgr Elżbieta Suliga
     2.6 mgr Joanna Elżbieta Śliz
     2.7 mgr Marta Jaszcza
     2.8 mgr Jadwiga Rudnicka
     2.9 mgr Małgorzata Trelińska
     2.10 mgr Bożena Szarek
     2.11 mgr Beata Janina Pardała
     2.12 mgr Małgorzata Ewa Pyzowska
     2.13 mgr Zbigniew Rudnicki
     2.14 mgr Ewa Monika Stachura
     2.15 mgr Agnieszka Teresa Piwowarska
     2.16 mgr Małgorzata Magdalena Drabiszewska
     2.17 mgr Janusz Olszewski
     2.18 mgr Małgorzata Anna Lech-Kwiecień
     2.19 mgr Edyta Urszula Krzysztofik-Radek 
   3. Podsumowanie
     3.1 Wnioski
     3.2 Zalecenia

 

 



#30 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:20:40

1. Krótkie omówienie zawartości i celów sporządzenia dokumentu.
Niniejszy dokument zawiera informacje o sposobie postępowania części byłych i współczesnych według stanu na luty 2018 roku nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie przede wszystkim w czasie trwania wykonywania przez nią obowiązków służbowych we wnętrzu jego budynku oraz cechach psychicznych, które można obiektywnie ustalić na jego podstawie, a ponadto w skład tego pisma mogą wchodzić również inne prawdziwe treści dysponujące relewantnym znaczeniem dla zachowania możliwie największej zgodności ze stanem faktycznym całości rzeczonego tekstu i maksymalnego poziomu kompleksowości, rzetelności oraz dokładności ujętych w nim werbalnych komunikatów i takie dane, których ujawnienie jest rzeczywiście korzystne z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania ogółu społeczeństwa. W celu poszanowania elementarnej prywatności wspomnianych wyżej pracowników szkoły średniej położonej przy ulicy 11 Listopada 37 w Jędrzejowie ich jedynymi personaliami, jakie zostały tu podane do publicznej wiadomości, są imiona i nazwiska. Niniejszy dokument opracowano celem solennego poinformowania szerokiego grona odbiorców o sposobie postępowania w miejscach publicznych oraz własnościach sfery psychicznej niektórych nauczycieli tej jednostki oświatowej w oparciu o fakty i wiarygodne źródła informacji, w tym popełnionych przez nich nadużyciach mogących wywierać niekorzystny wpływ na sytuację dużej ilości innych osób fizycznych oraz jej postrzeganie przez miejscową i nie tylko ludność.

 



#31 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:21:13

2. Opis i ocena poszczególnych nauczycieli

 2.1 mgr Joanna Maria Śliwa
Joanna Śliwa jest osobą charakteryzującą się niekonieczną bezwzględnością i niesprawiedliwością w ocenianiu form badania stopnia opanowania przez danego ucznia określonej partii materiału programowego realizowanego w liceum ogólnokształcącym. Wykazywała niedostatecznie dobrze ukształtowaną umiejętność rozumienia i wczuwania się w położenie innych przedstawicieli gatunku ludzkiego, która była u niej wybiórcza. Cechowała ją złośliwość przejawiająca się w postaci nierzadkiego adresowania do młodych kobiet i mężczyzn całkowicie bezzasadnych komentarzy silnie nacechowanych uszczypliwością dotyczących między innymi dokonywanych przez nich uczynków, które najczęściej wcale nie były złe, czemu towarzyszył jej łatwo dostrzegalny uśmiech. Pewnego dnia wysnuła w środku sali lekcyjnej nr 24 usytuowanej na drugim piętrze budynku jędrzejowskiego liceum ,,Reja" subiektywną konstatację, że członkowie oddziału klasowego, do którego wówczas też należałem, nie przykładają się odpowiednio do przyswajania treści edukacyjnych z zakresu języka polskiego i w związku z powyższym będą mieli oceny niedostateczne z tego przedmiotu szkolnego od góry do dołu dziennika lekcyjnego. Na forum mojej byłej klasy o profilu z chemią na poziomie rozszerzonym w sali polonistycznej wyraziła swoje zdziwienie faktem dołączenia do niej na początku drugiego semestru roku szkolnego 2014/2015 pewnej dziewczyny będącej raczej pilną uczennicą, albowiem dobitnie uznała, że ma ona same oceny dopuszczające z tego przedmiotu i zasugerowała, iż w związku z tym nie powinna była się do niej przenosić. Zajmowała nadmiernie pretensjonalne stanowisko wobec problemu odnoszenia się do niej, albowiem nie odpowiadał jej nawet tembr głosu niektórych uczniów kierujących do niej zwroty grzecznościowe uwydatniające szacunek, czego uzewnętrznienie minimum raz przyjęło formę uwypuklającego oburzenie mówienia do nich ,,nie takim tonem", pomimo iż w ocenie większości młodzieży licealnej nie był niestosowny. Po dokonaniu przez dwie dziewczyny w pierwszej klasie liceum czynu formalnej rezygnacji z dalszego uczęszczania do niniejszej instytucji oświatowej oznajmiła grupie osób fizycznych tworzących mój dawny oddział klasowy, iż nie nadawały się do niej, a następnie użyła w stosunku do niej tendencyjnego sformułowania znamionującego obecność pragnienia uzyskania odpowiedzi potwierdzającej rzekomą faktyczność nieposiadania odpowiedniego zasobu wiedzy, umiejętności, predyspozycji umysłowych oraz chęci do uczenia się potrzebnych do właściwego przebiegu realizowania czwartego stadium kształcenia w liceum ogólnokształcącym, podczas gdy w rzeczywistości przynajmniej jedna z nich w odpowiednich warunkach mogłaby znajdować się w posiadaniu możności podjęcia w jakimś stopniu efektywnych działań mających na celu nastąpienie poprawy wyników w nauce, co świadczy o odznaczaniu się nieobiektywnością, nietaktownością i nieuwzględnieniu możliwości spowodowania w obrębie klasowej zbiorowości zbędnych wewnętrznych podziałów, ponieważ przynależące do niej jednostki ludzkie na skutek usłyszenia od swojej nauczycielki takiej wypowiedzi ustnej mogły zacząć marginalizować pozostałe persony, które nie otrzymują dobrych ocen i nie odnoszą sukcesów w jakiejś dziedzinie życia szkolnego. 

 

 



#32 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:21:54

Nie miała odpowiedniego rozeznania w dosyć istotnych sprawach. Pewnemu człowiekowi kazała bowiem dokonać wyboru zajęć edukacyjnych, na które będzie miał obowiązek uczęszczać, pomiędzy tymi z etyki a lekcjami religii, a tymczasem po przeprowadzeniu wiążącej konsultacji jego rodzica z dyrektorem Markiem Zyganem okazało się, że chodzenie na żadne z nich nie było konieczne. Joannę Śliwę wyróżniało także zaznaczająca się na co dzień w szkole kapryśność, ponieważ w trakcie prowadzenia godzin lekcyjnych wewnątrz wymienionego powyżej pomieszczenia z dosyć dużą częstotliwością azasadnie nakazywała jednemu z podległych jej wówczas nieprzeszkadzających w ich prawidłowym toku uczniów opuścić dotychczasowe miejsce siedzące, wziąć ze sobą wszystkie posiadane składniki mienia ruchomego i zająć to ulokowane przy ławce stojącej najbliżej biurka wieńczącego środkowy rząd przenośnych elementów wyposażenia z blatami oraz będących w bliskiej odległości od nich meblami służącymi głównie do siedzenia, w którego pobliżu na powierzchni krzesła zwykle omawiała różnorakie zagadnienia tyczące się przedmiotu, zwanego językiem polskim, i dyktowała treść notatek, którą należało wpisywać do zeszytu. Ta nauczycielka języka polskiego nieraz po wejściu do części konstrukcji budowlanej przeznaczonej do prowadzenia zajęć edukacyjnych i stwierdzeniu nieodpowiedniości sposobu nadawania przez obecnych tam nastolatków powitalnego komunikatu dzień dobry wielokrotnie wystosowywała do jego autorów prośbę o ustanie i równoczesne powtórzenie wymówienia go tak, ażeby poziom głośności emitowanych fal dźwiękowych był wysoki i stosowny do jej oczekiwań w tym zakresie, a samo jego wypowiadanie wyróżniało się żywością, najczęściej do chwili, w której uznała, że nadeszło jego spełnienie. W pewnym okresie prawie codziennie w czasie zarezerwowanym na prowadzenie zajęć dydaktycznych wchodziła do wewnętrznej przestrzeni sali lekcyjnej, w której jeden z jej wychowanków miał powinność znajdowania się, tylko po to, aby spytać się, czy uczestniczy w przeprowadzanej jednostce lekcji trwającej planowo czterdzieści pięć minut, choć nigdy nie opuszczał organizowanych zajęć bez racjonalnych powodów do niewzięcia w nich udziału, a potem z niej wychodziła. U kobiety tej można było również zaobserwować stosunkową naiwność, która objawiała się choćby poprzez nieprawidłowe interpretowanie oczywistych oznak wskazujących na permanentne utrzymywanie się rzeczywistego usposobienia drugiego człowieka względem jej osoby albo kogoś lub czegoś innego. Jest skłonna do wyjątkowego idealizowania pozornych zalet i iluzorycznej mądrości komunikatów artykułowanych przez swoich przełożonych prawdopodobnie celem zachowania aktualnych w określonym momencie bądź zyskania dodatkowych względów, o czym ktoś mógł się osobiście przekonać najprawdopodobniej dnia 17 czerwca 2015 roku, kiedy to niedługo przed zakończeniem procesu prowadzenia przez byłą wicedyrektor jednostki budżetowej podległej Starostwu Powiatowemu w Jędrzejowie Małgorzatę Trelińską ustnej konwersacji z nim kilka razy z zachwytem skonstatowała, iż ma ona ,,złote usta". Nie doceniała uczniów czyniących starania na rzecz jak najbardziej konstruktywnego zapamiętywania, przetwarzania z utrzymaniem sensu i wykorzystywania w praktyce różnorodnych informacji o charakterze edukacyjnym. Częściowo faworyzowała tylko tych uczniów, którzy dysponowali krewnymi posiadającymi pokaźną ilość środków pieniężnych oraz wysoką pozycję w lokalnym społeczeństwie, lecz większość z nich też otrzymywała oceny śródroczne i roczne nieadekwatnie niskie do całości wiedzy i umiejętności polonistycznych prezentowanych w danym okresie klasyfikacyjnym manifestujących się m.in. w jakości spełnienia poleceń i ilości wykonanych zadań, które stanowiły nadrzędny komponent prac klasowych, były wydawane w ciągu odpowiedzi ustnych itd., i na podstawie przeprowadzonych z nimi rozmów konkluduję, że nawet ci nie darzyli jej sympatią z uwagi na fakt podtrzymywania przez nią nieprzyjemnego klimatu psychicznego oraz występowania innych czynników niekorzystnie oddziałujących na wizerunek Joanny Śliwy. Do grona jej właściwości charakterologicznych dodaje się także lękliwość i asekuracyjność, bo w czerwcu 2014 roku po zrozumieniu komunikatu od ucznia o potrzebie podjęcia próby nawiązania połączenia telefonicznego z jego matką i powiadomienia jej o wyrażanym przez polonistkę zamiarze niesprawiedliwego wstawienia mu niesatysfakcjonującej oceny z zachowania wystosowała do chłopca prośbę o zmitygowanie się od niego, a następnie wyszła z klasy szkolnej i zaczęła porozumiewanie się z tamtejszym pedagogiem szkolnym zakończone zresztą zadecydowaniem o podwyższeniu oceny klasyfikacyjnej z zachowania o jeden poziom, a gdy po pewnym czasie młody człowiek otworzył drzwi prowadzące do korytarza, ta natychmiast ją ponowiła, co mogło świadczyć o obawianiu się ewentualnej konieczności w razie dodzwonienia się do niej odbycia z nią bardzo niemiłej, ostrej wymiany zdań spowodowanej wieścią o zamyśle postawienia jej synowi nieadekwatnie niskiego stopnia z zachowania. W czasie odbywania z rodzicem jej ówczesnego ucznia rozmowy przypuszczalnie kłamliwie, ale jednak oświadczyła, że odczuwa wyrzuty sumienia po postawieniu dużej ilości negatywnych ocen z odpowiedzi ustnych swoim wychowankom, w reakcji na co ten odparł jej, że powinna była najpierw objaśnić istotę, problematykę i podać zakres materiału programowego przeznaczonego do nauczenia się w celu dokonania przygotowań do przystąpienia do owej postaci sprawdzania wielkości znajomości niewielkiej części treści edukacyjnych budujących całokształt materiału programowego z dziedziny języka polskiego, po czym poczytała jego radę za słuszną, co argumentuje charakteryzowanie się niepożądaną w wykonywaniu zawodu nauczyciela niefrasobliwością.

 



#33 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:22:45

 2.2 mgr Joanna Maria Ostrowska
Joanna Ostrowska podczas trwania prowadzenia zajęć edukacyjnych z języka polskiego z członkami mojego dawnego oddziału klasowego nad wyraz często nie omawiała zagadnień istotnych z punktu widzenia uczniów przygotowujących się do zdania egzaminu maturalnego z niego i przez znaczny odcinek czasu poruszała różnorakie kwestie niemające związku z treścią tematu wpisanego przez nią do dziennika lekcyjnego, w tym opowiadała między innymi o roznegliżowanych paniach stojących przy ulicy, połowicznie swoim życiu prywatnym, możliwości istnienia reinkarnacji po nastąpieniu śmierci biologicznej człowieka i innych sprawach, które nie znajdowały się w posiadaniu większego znaczenia w trakcie lekcji tego przedmiotu szkolnego. W związku z zaniedbywaniem obowiązków służbowych w opisanym powyżej zakresie osoby przynależące do klasy szkolnej jako grupy przedstawicieli gatunku ludzkiego, wobec której pełniła funkcję wychowawcy, złożyły w jakiejś formie skargę do człowieka zajmującego wówczas stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie i oczekiwały potem zainicjowania czynności realnie zmierzających do zmuszenia jej do wydłużenia okresu absorbowania się merytorycznym nauczaniem języka polskiego na co najmniej większość jednostki lekcyjnej, co jednak nie przyniosło spodziewanych rezultatów, być może ze względu na fakt, że kobieta ta jest córką pary znanych jędrzejowskich nauczycieli, tj. zmarłej 28 grudnia 2016 roku Zenony i Tadeusza Krzeszowskich, którzy we wnętrzu budynku mieszczącego tę placówkę ponosili odpowiedzialność za prowadzenie zajęć dydaktycznych z tego samego przedmiotu, co ona, i z rzeczonego powodu ma mocno ugruntowaną pozycję wśród ludzi tworzących tamtejsze grono nauczycielskie. Charakteryzowała się bezpardonowością oraz dalece posuniętą nieobiektywnością zarówno w opiniowaniu heterogenicznych typów diagnozowania poziomu przyswojenia sobie wyznaczonego fragmentu materiału programowego z dziedziny języka polskiego obowiązującego na etapie liceum ogólnokształcącego, jak i stawianiu ocen semestralnych oraz końcowych, podczas którego w dużej mierze kierowała się własnymi upodobaniami, a nie zobiektywizowanymi kryteriami. Na jednej z lekcji udostępniła uczniom kartki z poleceniami, jakie trzeba było wykonać na egzaminie maturalnym z języka polskiego na poziomie podstawowym w części ustnej w poprzednich latach, co sama uznała za niezgodne z prawem. Pomimo okazjonalnego adresowania do podległych jej uczniów pieszczotliwych, określających ich zwrotów, odznacza ją nadmiernie rozwinięta postawa egoistyczna ukierunkowana w szczególności na osiąganie osobistych korzyści i nieliczenie się z emocjami i resztą doznań psychicznych innych oraz niezwykle mizernie ukształtowana umiejętność rozumienia i wczuwania się w szeroko pojmowane położenie innych jednostek ludzkich połączona z brakiem predylekcji do oraz wewnętrznego pragnienia udzielania im rzeczywistej pomocy. Do zespołu własności sfery psychicznej Joanny Ostrowskiej można zaliczyć również hipokryzję, którą sygnalizowało postępowanie ewidentnie kolidujące z wyrażanymi poglądami, twierdzeniami i innymi słownymi komunikatami prezentującymi punkt widzenia, pragnienia bądź życzenia, głównie tymi odnoszącymi się do etyczności. Minimum jeden raz próbowała w sali nr 30 na trzecim piętrze imitować odgłosy emitowane przez niektóre zwierzęta hodowlane w obecności wielu nastoletnich wtedy reprezentantów gatunku ludzkiego. Zaraz po jej opuszczeniu nieraz dumnie podnosiła nieco głowę i przemieszczała się dalej w sposób symptomatyczny dla kogoś nieprzystępnego i wywyższającego się. Od momentu napisania przez uczniów danej pracy klasowej do chwili jej sprawdzenia i umożliwienia zapoznania się z jej wynikami upływało zazwyczaj wiele tygodni. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika ponadto, że w ciągu wykonywania pracy zawodowej w środku obiektu budowlanego, w którym funkcjonuje założone wiele lat temu liceum ,,Reja", jej sposób postępowania względem uczniów naznaczony jest chamstwem, impertynencją, a także skłonnością do drwienia z nich, używania w stosunku do nich zbędnej przemocy psychicznej polegającej zwłaszcza na wypowiadaniu bezpośrednio nazywających młodzież licealną obraźliwych słów powszechnie uważanych za ordynarne, i notorycznego, niepotrzebnego poruszania tych samych kwestii, z których jedną była ta dotycząca poszukiwania osób fizycznych chętnych do redagowania wewnątrzszkolnego czasopisma przedstawiającego wydarzenia z życia instytucji zajmującej się kształceniem nastolatków, mimo iż już jednokrotne nawiązanie do niej miało wywołać zdobycie jednoznacznej, wystarczającej odpowiedzi z ich strony determinujące niekonieczność ponownego zajęcia się nią, oraz rekompensowania sobie kierowania do wspomnianej wyżej persony nieodpowiadających jej zasadnych próśb oraz obiektywnie krytycznych uwag padających pod adresem tej kobiety jeszcze bardziej skandalicznym zachowaniem wobec ich nadawców oraz innych członków społeczności klasowej przyjmującym np. formę doszukiwania się w rozwiązaniach prac domowych uczniów i sporządzanych w zeszycie na lekcji zapisków widnienia w nich składających się na nie nieistotnych danych oraz obecności różnych, prawdopodobnie nieistniejących w rzeczywistości niedoskonałości.

 

 



#34 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:23:53

 2.3 mgr Barbara Kośmider
Była nauczycielka matematyki Barbara Kośmider, która w 2017 roku zapoczątkowała pobieranie emerytury, uprawiała przemoc psychiczną w stosunku do podległych jej uczniów poprzez otwarte znieważanie ich przy zastosowaniu bezpośrednio nazywających ich nieprzyzwoitych sformułowań i podczas wykonywania zadań zawodowych polegających m.in. na omawianiu treści dydaktycznych składających się na materiał programowy realizowany w liceum ogólnokształcącym oraz sprawdzaniu stopnia ich opanowania dzięki typowaniu uczniów do rozwiązania określonych poleceń na płaszczyźnie tablicy zachowywała się tak odpychająco i wprowadzała na tyle stresującą atmosferę, że młodzi ludzie decydowali się na samowolne opuszczenie wnętrza sali lekcyjnej w trakcie trwania w nim zajęć edukacyjnych z matematyki, ponieważ mieli trudności w wytrzymaniu generowanego przez karygodny sposób postępowania tego przedstawiciela płci żeńskiej napięcia nerwowego. Wyjątkowo bezlitośnie oraz niesprawiedliwie oceniała zróżnicowane formy testowania znajomości określonych elementów składowych materiału programowego z wymienionej wyżej gałęzi nauki. Na kanwie uzyskanych autentycznych wiadomości stwierdzam, że wskutek nieafirmowalności, długotrwałości i niezmienności zachowania wobec członków społeczności uczniowskiej wiele razy różni ludzie składali na nią zażalenia do osób konstytuujących dyrekcję I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie celem wywarcia pozytywnego wpływu na obchodzenie się z biorcami edukacji, co jednak nie doprowadziło do jego zaistnienia, ponieważ we właściwy sposób implementowała ona skandaliczne zalecenia Marka Józefa Zygana, Izabeli Kniewskiej oraz Małgorzaty Trelińskiej, ażeby ich podwładni, tj. poszczególni nauczyciele wchodzący w skład gremium nauczycielskiego, swoim wzbudzającym antypatię algorytmem postępowania niejako przymuszali uczniów do wkładania maksymalnego wysiłku umysłowego w skuteczne opanowywanie materiału programowego oraz dokonywania aktów przyczyniających się do poszerzenia rozległości zasobu wiedzy, np. rozpoczęcia korzystania z odpłatnych usług edukacyjnych w formie korepetycji, aby nie spowodować spadku lokaty zajmowanej przez tę placówkę szkolną w rozmaitych rankingach zdawalności egzaminów maturalnych, a poza tym była żoną, a później wdową po sławnym w Jędrzejowie prominencie Macieju Kośmidrze, a to najprawdopodobniej stanowiło gwarant jej dobrze umocnionej pozycji w nieoficjalnej hierarchii zatrudnionych w ,,Reju" osób. Należy też uwypuklić fakt, że w chwili prowadzenia ustnej konwersacji z rodzicem jej niegdysiejszego ucznia odpowiedzialnym za sprawowanie nad nim pozaszkolnej opieki, który według niej charakteryzował się posiadaniem niedostatecznie poprawnie wykształconej zdolności do utrwalania w pamięci, dokonywania metamorfozy postaci z utrzymaniem ciągłości sensu oraz praktycznego wykorzystywania danych przejawiających jakiś stopień powiązania z matematyką, podjęła przerwaną próbę nazwania go ordynarnym słowem deb*** i wymówiła podobno jego dwie pierwsze litery, co stanowi niematerialne świadectwo jej wykraczającego poza dopuszczalne ramy etyki grubiaństwa oraz braku ogłady, po czym interlokutor postawił jej pytanie o to, czy wyrażała chęć określenia jego syna tym mianem i szybko zakomunikował, iż sama nim jest.

 



#35 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:25:22

 2.4 mgr Katarzyna Magdalena Leśniewska
Matematyczka Katarzyna Leśniewska ucząca członków mojej byłej klasy charakteryzowała się niebywałą bezwzględnością podczas opiniowania i stawiania oficjalnych ocen parcjalnych z prac klasowych, tzn. sprawdzianów wiadomości, i odpowiedzi ustnych, przy czym te ostatnie typy badania poziomu przyswojenia sobie ustalonej części materiału programowego były przez nią niekiedy niesprawiedliwie oceniane. Jej wyraźnie manifestującą się cechę charakterystyczną stanowiło ponadto adresowanie do nastoletnich ludzi sarkastycznych, kąśliwych komentarzy dotyczących między innymi ich przeważnie zupełnie niezłych pod jakimkolwiek względem czynów, powtarzające się nagminnie podczas poszczególnych godzin lekcyjnych i determinujące powstawanie zasadnego uczucia dyskomfortu i czasowe pogorszenie ogólnego samopoczucia psychicznego. Kiedyś wewnątrz sali lekcyjnej numer 7 na parterze budynku liceum ogólnokształcącego z uśmiechem powiedziała do swojego ucznia, że należałoby go lać, ponieważ coś, co było jego udziałem, lecz nie przejawiało jakiejkolwiek szkodliwości społecznej, nie uzyskało jej aprobaty. Skierowała do uczennicy rozwiązującej wówczas zadanie matematyczne na powierzchni tablicy przymocowanej do wewnętrznej ściany pomieszczenia służącego zwłaszcza do prowadzenia zajęć lekcyjnych z nieuzasadnioną irytacją i ironią w głosie słowa ,,życzę powodzenia", gdyż sposób wykonywania przez nią owego polecenia był niepoprawny. Któregoś październikowego dnia 2014 roku, najprawdopodobniej 3 października 2014 roku, do środka sali oznaczonej arabską cyfrą 7, gdzie akurat prowadziła lekcję z uczniami mojego dawnego oddziału klasowego, weszła jakaś dziewczyna, która wystosowała do nich prośbę o udanie się do innego pomieszczenia celem wykonania im wspólnego zdjęcia fotograficznego przez przebywającego wtedy w obrębie konstrukcji budowlanej szkoły fotografa mającego za zadanie uwiecznić fizyczny obraz uczniów każdej jej ówczesnej klasy, której nie spełnili z powodu wydanego przez nauczycielkę zakazu wybrania się tam umotywowanego faktem, że trwają bardzo ważne dla pobierających usługi edukacyjne zajęcia i dlatego nie może pozwolić nawet na krótką przerwę w ich ciągu, a gdy ta kobieta już wyszła, Katarzyna Leśniewska zakomunikowała, że po matematyce nabiorą oni rumieńców i ładniej zaprezentują się na fotografii, co było całkowicie zbędne i miało pejoratywny wydźwięk. Innym razem ówczesna pani wicedyrektor oraz jednocześnie nauczycielka chemii Izabela Kniewska przyszła do wspomnianego już wyżej fragmentu obiektu budowlanego oznakowanego numerem siedem w celu przeprowadzenia rzekomej kontroli prawidłowości przebiegu prowadzonych przez opisywanego i ocenianego tu człowieka zajęć edukacyjnych z matematyki, który w jej obecności był wyjątkowo nieżyczliwy oraz wykazywał się jeszcze większą niż zazwyczaj złośliwością i zrobił chyba pierwszy w historii odbywania jednostek lekcyjnych z grupą osób fizycznych uczęszczających do placówki szkolnej i posiadających zwykle jednakowy plan lekcji, których pewne dane są wpisane do jednego przeznaczonego specjalnie dla niej dziennika lekcyjnego, tworzącą samodzielny zbiorowy byt działający na terenie instytucji świadczącej usługi o charakterze dydaktycznym będący symultanicznie podstawowym elementem podziału wszystkich biorców nauki na mniejsze zbiorowości, w których na jakieś potrzeby i określony odcinek czasu mogą być wyodrębniane niższe rangą podzbiory, do której należałem, niezapowiedziany uprzednio krótki test poziomu zapamiętania, zrozumienia, przetworzenia danych z minionych paru lekcji i umiejętności wykorzystania ich w praktyce, zwany popularnie kartkówką, albowiem wcześniej informował ją o wystąpieniu u niego zamiaru zrobienia go, a dodatkowo częstotliwość przedsiębrania rzeczonej postaci sprawdzania odpowiedniości zakresu wiedzy i zdolności była na ogół wręcz pomijalnie niska. Moim zdaniem w ten sposób Katarzyna Leśniewska pragnęła dowieść wymienionej z imienia i nazwiska członkini dyrekcji, że właściwie wywiązuje się z niedopuszczalnych rekomendacji, ponieważ tak jak już przedtem nadmieniłem, wedle informacji, jakimi dysponuję, to ona narzucała podwładnym wybrany, nieakceptowalny algorytm postępowania względem młodzieży oparty na rozlegle rozumianym psychicznym dręczeniu, ażeby za jego pomocą przymusić uczniów do możliwie najintensywniejszego wkładania swoich sił intelektualnych w uczenie się i tak umożliwić sobie utrzymywanie rokrocznie jak najwyższej pozycji w rankingach zdawalności matur. Co najmniej jeden raz niepotrzebnie ostrzegła swoich uczniów przed wyjściem z wnętrza klasy szkolnej na jakiś okres celem załatwienia relewantnych spraw najprawdopodobniej z udziałem niegdysiejszego zastępcy dyrektora, że Barbara Kośmider będzie stała niedaleko prowadzących do niego drzwi i przekroczy jej próg, jeśli będą wtedy niespokojni, czym podsycała atmosferę poddenerwowania i strachu, pomimo że tamta do nich nie przyszła, tym bardziej, że zdawała sobie sprawę z tego, jak źle może zacząć się z nimi obchodzić. Pewnego dnia osoba Katarzyny Leśniewskiej określiła danego ucznia narodzonego bodajże w 1999 roku mianem sieroty w sali nr 7 i obecności jednej młodej kobiety pochodzącej z klasy programowo wyższej i złożonej ze starszych od niego ludzi płci męskiej i żeńskiej w reakcji na zakomunikowanie jej faktu zapomnienia przyniesienia ze sobą kartki niezbędnej do rozpoczęcia czynu pisania sprawdzianu wiadomości z jakiegoś składnika materiału programowego z matematyki w pierwszym lub poprawkowym terminie. Gdy jakiś uczeń zadawał jej pytanie o udostępnienie informacji, których upublicznienie byłoby niezgodne z kanonami etyki zawodowej, odpowiadała mu, że taka dobra to ona nie jest, czego wypowiedzenie było pozbawione sensu i mogło zostać zastąpione jednym, wystarczającym i niewymagającym dodawania jakichkolwiek uszczypliwości sformułowaniem, takim jak np. ,,nie mogę ci tego powiedzieć, bo to jest zabronione i koniec" razem z ewentualnym uzupełniającym je uzasadnieniem. Po wytypowaniu do spróbowania rozwiązania zadania na powierzchni tablicy szkolnej pewnej uczennicy i jej podejściu do niej matematyczka zapytała się nastolatki, ile razy ją w myślach przeklęła, co unaoczniało chęć automatycznego przypisania owej dziewczynie apriorycznie narzuconego usposobienia względem niej oraz nieopartego na obiektywnych kanwach przyporządkowania myśli, których wcale nie musiała być twórczynią. Gdy zobaczyła, że uczeń płci żeńskiej siedzący w środkowym rzędzie ławek i krzeseł korzysta w trakcie lekcji z urządzenia mobilnego, którym był najprawdopodobniej smartfon, nie skierowała do niego nakazu zaprzestania eksploatowania go z racji jej trwania i konieczności poznawania nowych zagadnień i wypełniania innych powinności uczniowskich, lecz skomentowała ten fakt słowami ,,co tam w świecie słychać?". W związku z treścią wypowiedzi ustnej ucznia, który zgodnie z prawdą i nieprowokacyjnie wyznał jej, iż następna podarowana szansa przystąpienia do poprawy tego samego sprawdzianu wiadomości na ocenę pozytywną jest mu należna, bez jakichkolwiek podstaw odparła, iż jeśli wyraża pragnienie bycia nadzwyczaj łagodnie ocenianym, to powinien podjąć i zrealizować decyzję o rozpoczęciu nauki w szkole specjalnej, choć nie oznajmił on jej wtedy, że wymaga od niej ponadprzeciętnie ulgowego traktowania pod jakimkolwiek względem. Kiedyś nieoczekiwanie zakończyła trwanie zajęć edukacyjnych z przedmiotu szkolnego nazywanego matematyką niedługo przed formalnym sfiniszowaniem czterdziestopięciominutowej godziny lekcyjnej, przed czym skonstatowała, że nie okazuje się jej szacunku, gdyż powoli inicjowano już proces umieszczania przedmiotów materialnych usytuowanych na blatach ławek w wypełniającej wnętrze plecaków, toreb i innych wytworów działalności gospodarczej przestrzeni, co o tej porze raczej nie było czymś niestosownym i nie oznaczało, iż nie słuchano zagadnień omawianych przez rzeczoną osobę, według której w dodatku zachowywano się relatywnie hałaśliwie. 

 



#36 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:26:45

W razie stwierdzenia zapewne jedynie iluzorycznej infantylności sposobu zachowania uczniów ,,Reja" idiotycznie ogłaszała, że może powinni jeszcze zrobić ,,kółeczko" jak w przedszkolu i zacząć jeść lody. Po uzyskaniu świadomości konsekutywnej  absencji pewnego licealisty na lekcji matematyki stwierdziła, iż ,,chyba mnie nie lubi", jednakże niedarzenie jej rzeczywistą sympatią nie stanowiło pierwszorzędnego asumptu nieprzebywania tego młodzieńca w wydzielonej części konstrukcji budowlanej, gdzie odbywały się zajęcia. Należy też zaznaczyć, że niegdyś w środku sali lekcyjnej nr 9 położonej na pierwszym piętrze spostrzegła nieuczciwe poprawianie przez kilkunastoletnią dziewczynę jakiegoś sprawdzianu wiadomości, którego meritum stanowiło ściąganie z trzymanej blisko siebie kartki mające domniemanie formę przepisywania znajdujących się na niej treści na inny kawałek papieru określonego formatu albo eksploatowanie ich tak, ażeby móc łatwiej rozwiązać tworzące poprawkowy test zadania matematyczne, po czym z zadowoleniem orzekła młodej kobiecie nastąpienie definitywnego końca pisania i zaraz potem odebrała wszystkie materiały w postaci papieru wraz z tym, co było na nim zamieszczone, powiązane z niewłaściwym sposobem pracowania na otrzymanie wyższej oceny cząstkowej, słusznie uniemożliwiając przedłużenie nieprawidłowego etycznie wykonywania poleceń zawartych na poprawie pracy klasowej, jednakże nietrudno dostrzegalny uśmiech, który był obecny na twarzy owej nauczycielki, i jej wyraz mimiczny głęboko przemawiały za tym, iż realizacja czynności zabrania tych kartek była dla niej nie wyłącznie obowiązkiem, lecz także źródłem nieukrywanej usilnie satysfakcji oraz radości. Swoimi wypowiedziami ustnymi starała się wzbudzić w członkach społeczności klasowej nieuzasadnione poczucie winy, ponieważ minimum kilkukrotnie powiedziała, m.in. przy swoim biurku nauczycielskim, że myślała, iż jest to ,,taka fajna klasa", a dopuściła się czegoś, czego nie powinna była dokonać, chociaż tak naprawdę należący do niej ludzie nie popełnili wówczas obiektywnie nagannych czynów dających powody do wysnucia takiego zwerbalizowanego komunikatu. Powyższe przykłady jej dojmujących dla innych zachowań są tylko jednymi z bardzo wielu, toteż nie posiadam informacji o wszystkich z nich, nie każde pamiętam i nie mogę ich opisać w niniejszym dokumencie. U wymienionego reprezentanta płci żeńskiej zauważalne były również przejawy czerpania przyjemności ze sprawiania innym przykrości, ponieważ nadzwyczaj często przy dokonywaniu aktów stojących w sprzeczności z zasadami moralności oraz ujemnie oddziałujących na stan psychiczny towarzyszył jej demaskujący ją uśmiech. Podejmowała próby niesłusznego usprawiedliwiania swojego ewidentnie nieodpowiedniego sposobu zachowania poprzez nierzadkie artykułowanie stwierdzenia, że persony będące częściami składowymi sformowanego parę lat temu oddziału klasowego nie słuchają tego, co się do nich mówi, a później twierdzą, iż jest ona niedobra i złośliwa, podczas gdy w rzeczywistości całokształt jej niepożądanych w czasie trwania prowadzenia zajęć edukacyjnych z matematyki zachowań jednoznacznie dowodzi wyróżniania się autentyczną złośliwością ostentowaną także w sytuacjach niemających bezpośredniego związku ze sprawdzaniem, czy ktoś uważnie jej słuchał, i pomimo braku konieczności dyscyplinowania uczniów i obchodzenia się z nimi przy zastosowaniu metod minimalizujących stopień prawdopodobieństwa praktykowania z ich strony postępowania wbrew powszechnie uznawanym regułom kodeksu etyki świeckiej. W trzeciej dekadzie piątego miesiąca dwa tysiące czternastego roku nakazała jednemu ze swoich ówczesnych uczniów opuścić środek pewnej sali lekcyjnej umiejscowionej w obrębie najwyższej kondygnacji budynku I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie w reakcji na poprawnie umotywowane kwestionowanie bardzo wątpliwej zasadności dostania od niej oceny niedostatecznej i usłyszenie kulturalnego żądania podwyższenia mu jej bez konieczności kolejnego przystąpienia do tego, z czego ją otrzymał. Można było też dostrzec u niej brak umiejętności rozumienia stanów emocjonalnych i fizycznych doświadczanych przez jej uczniów oraz okazywania im rzeczywistego, niepozorowanego współczucia. Nie potrafiła docenić starań młodych przedstawicieli gatunku ludzkiego czynionych dla podniesienia jakości wykonywania poleceń zawartych na kartkach ze sprawdzianami wiadomości i tzw. kartkówkami oraz wymawianych podczas udzielania odpowiedzi ustnych i także wobec nich była skrajnie bezpardonowa, a czasami zdarzało jej się nieobiektywnie, tj. niewspółmiernie nisko do stanu rzeczywistego, oceniać czyjeś postępy w nauce i innych sferach życia szkolnego oraz wspomniane wcześniej podlegające ocenie odpowiedzi ustne. Odznaczało ją jeszcze dokonywanie pewnej ujemnej zmiany usposobienia względem własnych uczniów po zgłoszeniu przez nich komuś wyższemu od niej rangą w wewnątrzszkolnej hierarchii usprawiedliwionych pretensji dotyczących jej sposobu postępowania, bo nie reagowała na kierowane powitalne zwroty grzecznościowe, np. ,,dzień dobry" czy podkreślający estymę i respekt wobec niej ,,dzień dobry, Pani profesor" wypowiedziany choćby prawdopodobnie 15 września 2015 roku, mimo warunków sprzyjających nadaniu informacji o cechach odpowiedzi, co wskazuje na cechowanie się nadmierną podatnością na ekspresję nieprzychylnego stosunku do młodzieży licealnej. Cieszącym się w tej instytucji szczególnymi prerogatywami osobom posiadającym członków rodziny o odpowiednim stopniu zamożności i pozycji społecznej zawsze jednak chętnie udzielała zwrotnych komunikatów na wypowiadane przez nich słowa mogące świadczyć o darzeniu jej szacunkiem i nieraz była wobec nich bardziej łagodna niż w stosunku do reszty. Należy ponadto nadmienić, iż nauczycielka wychowania fizycznego Ewelina Jaros w chwili dokonywania za pomocą aparatu mowy informacji z Katarzyną Leśniewską podczas przerwy pomiędzy poszczególnymi jednostkami lekcyjnymi w korytarzu na parterze opodal ławki do siedzenia stojącej między drzwiami prowadzącymi do sal o numerach 4 i 5 oraz tej ustawionej naprzeciwko do niej przy położonej równolegle do tamtej ścianie i oknie sformułowała zastanawiającą wypowiedź ustną sugerującą, iż ta ostatnia ,,musztruje" swoich uczniów. W opinii wielu osób chodzących do najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej mało przystępnie przekazuje treści edukacyjne w czasie trwania jednostek lekcyjnych i pragnęła choć częściowo upodobnić swój sposób zachowania odznaczający się antypatycznością do postępowania Barbary Kośmider, z którą supozycyjnie utrzymywała poprawnie rozwinięte relacje interpersonalne i odczuwała chęć wzorowania się na niej w powyższym zakresie. Jakiś czas temu w toku obowiązkowych zajęć edukacyjnych z matematyki miała podejść do tablicy szkolnej i błędnie wykonać tyczące się jej zadanie w ramach podania rozwiązania przykładowego polecenia, a następnie wytypować do zamieszczenia tam obliczeń oraz ewentualnie też odpowiedzi do ćwiczenia nie na ocenę parcjalną ucznia, któremu w jego ciągu zwróciła uwagę ze względu na ponoć stojące w sprzeczności z poprawnością ich dokonywanie, na co odrzekł on, że nie będzie prowadził rozmowy z nieukiem, co było poczytywane za aluzję do niej jako nauczyciela matematyki w liceum ogólnokształcącym, który nie umiał zrobić prawidłowo zadania stanowiącego swego rodzaju wzorzec dla uczniów mający w założeniu pomóc im w opanowaniu sensu i sedna omawianego tematu lekcji oraz przynajmniej połowicznie algorytmu radzenia sobie z odnoszącymi się do niego formami sprawdzania rozumienia go niewiążącymi się z wstawieniem za nie stopni do dziennika lekcyjnego. W stosunku do matek i ojców uczniów emanowała złudnym wrażeniem bycia miłą i sympatyczną z uwypukleniem faktu, iż zgodnie z posiadanymi przeze mnie informacjami rodzicom cieszącym się wysokim statusem materialnym i społecznym niejako demonstrowała swoje deklaratywnie lub faktycznie żywione do nich pozytywne uczucia psychiczne, np. poprzez wylewne, inicjowane przez nią powitania polegające na serdecznym uściskiwaniu w obecności innych osób, a to natomiast może być oznaką świadczącą o nierównym traktowaniu ogółu rodziców młodzieży i jej samej korzystającej z usług oferowanych w tej szkole.

 



#37 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:28:23

 2.5 mgr Elżbieta Suliga
Elżbieta Suliga charakteryzowała się czasami nierównością i niesprawiedliwością w opiniowaniu różnorodnych postaci określania stopnia opanowania danej części materiału programowego z języka angielskiego. Nie komentowała jednak w złośliwy sposób poczynań podległych jej uczniów i była stosunkowo wyrozumiała. Posiadała przeciętnie ukształtowaną umiejętność rozumienia stanów emocjonalnych i fizycznych obecnych u innych ludzi, a oprócz tego od czasu do czasu wykazywała oznaki dobrowolnego zainteresowania nimi, ale należy zanzaczyć fakt, iż pomimo posiadania nieco większej ilości zalet niż wiele scharakteryzowanych i ocenionych nauczycieli ,,Reja" zdawała się lekceważąco podchodzić do mądrości życiowej niektórych osób uczęszczających do wyżej wspomnianej szkoły, ponieważ podczas prowadzenia osobistej, pozbawionej świadków rozmowy z jedną z nich, która zakomunikowała jej, iż członkowie rodziny zasadnie uważają ją za inteligentną, aluzyjnie oznajmiła, że nikt z familii nie powie jej, iż ,,jest tłuczkiem". W momencie wymieniania informacji ze znajomym rodzicem wówczas nastoletniego chłopca podczas mających miejsce co miesiąc spotkań z osobami sprawującymi pozaszkolną opiekę nad swoimi dziećmi powiedziała w reakcji na poruszoną przez niego pośrednio albo wprost kwestię nieakceptowalnego sposobu zachowania ludzi prowadzących tam jednostki lekcyjne, że ,,tu tak jest'', co mogło przemawiać za posiadaniem pełnej wiedzy o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu owej jednostki gospodarczej dysponującej charakterem oświatowym.

 



#38 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:29:14

 2.6 mgr Joanna Elżbieta Śliz
Joanna Śliz wyjątkowo surowo oceniała z natury prace grupowe w postaci sprawdzianów wiadomości i kartkówek oraz odpowiedzi ustne. Odznaczała się niewyrozumiałością stanowiącą negatywną właściwość sfery psychicznej, albowiem kiedyś zespół osób wywodzących się z mojej byłej klasy wystosował w pobliżu drzwi prowadzących do środka sali lekcyjnej nr 22 do niej prośbę o dokonanie zmiany terminu przeprowadzenia wspomnianej wyżej formy badania poziomu zaznajomienia się, zrozumienia i zaawansowania umiejętności praktycznego wykorzystywania danych większych porcji informacji tworzących materiał programowy z języka niemieckiego realizowany w jędrzejowskim ,,Reju", której nie spełniła wbrew obecności właściwie uzasadniających ją okoliczności. Podczas trwania pewnej jednostki zajęć edukacyjnych z niego irracjonalnie i nie wprost skierowała do członków grupy wdrażającej podstawę programową z języka niemieckiego prośbę o utrwalenie w pamięci tego, że jeżeli ktoś albo jakieś zrzeszenie aprobuje, popiera, nawołuje do bądź używa jakichś form przemocy w stosunku do innych, to jest po lewej stronie sceny politycznej lub organizacją lewicową, ponieważ według niej tylko lewica afirmuje, propaguje, zachęca do albo posługuje się różnorakimi nieetycznymi i brutalnymi metodami oddziaływania wymierzonymi przeciwko dobru społeczeństwa bądź poszczególnych jego elementów składowych, podczas gdy tak naprawdę tego rodzaju kolidujących z kanonami świeckiej moralności uczynków dopuszczają się obie strony osi lewica-prawica, choć zazwyczaj są one praktykowane ugrupowania wchodzące w skład ich skrajnych odmian, czyli np. komunizmu i faszyzmu, zaś w mojej ocenie ani umiarkowana lewica, ani ta prawa strona sceny politycznej, której cechą charakterystyczną jest prawdziwa koncyliacyjność, zwykle nie jest w nie czynnie zaangażowana, a z założeń tej pierwszej wynika, że wyróżnia się większą postępowością i tolerancyjnością, jeśli chodzi o dziedzinę obyczajowości, aniżeli prawica. Zasadne jest również podkreślenie w tym kontekście, że reżim zaprowadzony przez Adolfa Hitlera między innymi na obszarze dzisiejszej Republiki Federalnej Niemiec obiektywnie istniejący w latach 1933-1945 i ponoszący odpowiedzialność za wywołanie 1 września 1939 roku drugiego globalnego oraz jednocześnie największego konfliktu zbrojnego w dotychczasowych dziejach ludzkości, który na skutek prowadzenia działań bojowych przyczynił się do śmierci wielu milionów osób, jest powszechnie uważany za ten skrajnie prawicowy, gdyż dominująca tam wtedy Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, której członkowie byli najważniejszymi przywódcami III Rzeszy niemieckiej, jest uznawana przez większość badaczy historii właśnie za skrajnie prawicową, nie zaś lewicową partię polityczną. W związku z powyższym mamy do czynienia z możliwością wysnucia umotywowanego stwierdzenia, iż kobieta ta swoimi specyficznymi konstatacjami wywierała ujemny wpływ na poprawność rozumowego postrzegania otaczającej nas rzeczywistości w zakresie zaburzania światopoglądu politycznego. Pewnego dnia przeprowadziła zajęcia dydaktyczne z języka niemieckiego w sali nr 17 zawierającej w sobie zestaw urządzeń umożliwiających odtwarzanie nagrań audiowizualnych, gdzie sama albo z pomocą uczniów zdołała je uruchomić i umożliwić rozpoczęcie procesu oglądania filmu przedstawiającego zbrodnie popełniane kilkadziesiąt lat temu na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przez funkcjonariuszy stalinowskiego aparatu terroru, czym upodobniła przebieg zajęć do toku pouczającej lekcji historii. Przed zainicjowaniem publicznego wymawiania przez uczniów mojej teraz już byłej klasy rozwiązania zadania z książki ćwiczeń, które polegało na dokonaniu w języku niemieckim oceny cech psychicznych poszczególnych nauczycieli, którzy prowadzili zajęcia lekcyjne z zobligowanymi do spróbowania jego wykonania osobami, a więc w przypadku mego dawnego oddziału klasowego pracowników I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie realizujących na co dzień profesję zaufania publicznego, bo to oni pełnili rolę nauczycieli danych przedmiotów szkolnych w nim, całkowicie bezpodstawnie poprosiła należące do niego persony o formułowanie za pośrednictwem narządów pozwalających na emisję dźwięków mowy jedynie pozytywnych dotyczących ich opinii, żeby nikt nie został urażony. Zdaniem niejednej z nich rzeczone życzenie stanowiło werbalny przejaw chęci ograniczenia wolności niewulgarnego wyrażania poglądów, ponieważ zamiast jego zwerbalizowania mogła oświadczyć, że powinny starać się wypowiedzieć o nich jak najbardziej niesubiektywnie w celu maksymalnego zbliżenia sądów do stanu faktycznego i zakazuje stosowania w trakcie udzielania odpowiedzi do polecenia jakichkolwiek nieprzyzwoitych sformułowań łamiących standardy kulturalności. Ujęcie w słowa zalecenia, ażeby przedstawiono ich wyłącznie w korzystnym świetle, było natomiast co najmniej niestosowne i jednoznacznie świadczyło o odczuwaniu pragnienia niezasadnego niedopuszczenia do układania na forum klasy żadnych krytycznych konstrukcji wyrazowych pod adresem nauczycieli. Krytyka, której esencją jest publiczne formułowanie jakichś niepochlebnych względem człowieka obciążonego właściwością wykonywania obecnie lub przedtem zawodu powszechnego zaufania opinii skonsolidowane z zachowywaniem przy nim choć relatywnej obiektywności i przestrzeganiem reguł etyki językowej typowych dla określonej mowy, jest bowiem dopuszczalna i nie powinna stanowić obrazy dla niego i innych ludzi, chyba że jest złożona również z nieprawdziwych danych. Cechowała się niedostatecznie rozwiniętą umiejętnością rozumienia położenia pozostałych przedstawicieli gatunku ludzkiego oraz okazywania im nieudawanego współczucia, a także częstą zmiennością humoru i złośliwością uzewnętrznianą poprzez okazjonalne kierowanie do nich w czasie sprawowania funkcji prowadzącego zajęcia edukacyjne kompletnie bezsensownych i dojmujących docinek i psychologiczną podatnością na destrukcyjne oddziaływanie innych person. Następowała u niej negatywna zmiana mimiki oraz sposobu traktowania pobierającej naukę młodzieży licealnej na skutek zaistnienia zrozumiałego, niewerbalnego zamanifestowania przez nią niezadowolenia uwarunkowanego nadzwyczajną bezlitosnością Joanny Śliz w zakresie opiniowania testów znajomości wyimków materiału programowego z języka niemieckiego oraz stawiania w oparciu o jakość ich zrobienia stopni szkolnych cządtkowych i na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego. Na dodatek na kanwie pozyskanych informacji mam też możliwość skonkludowania wniosku, że odznaczała ją nieobiektywność w konkretyzowaniu ocen semestralnych, rocznych i końcowych, m.in. dlatego, że niemającemu majętnych bliskich krewnych o aktualnie wysokiej pozycji w społeczeństwie młodemu mężczyźnie, który posiadał odpowiednią ilość ocen bardzo dobrych i średnią upoważniającą do wpisania mu ,,piątki" przed umownym finiszem I semestru, postawiła ocenę dobrą, co było poprzedzone ewidentnie pokrętnym uzasadnieniem, a komuś innemu, kto dysponował takimi członkami rodziny, wstawiła ocenę bardzo dobrą na zakończenie czasu trwania tego samego półrocza szkolnego pomimo występowania kontrowersyjności zasadności jej postawienia. Objawiała skłonności do nazbyt częstego i wyolbrzymionego krytykowania innych przy równoczesnym niedostrzeganiu i pomijaniu własnych niemało istotnych wad charakteru i niewłaściwego sposobu postępowania. Zauważalnie faworyzowała tylko te persony, które posiadały bogatych krewnych mających ponadprzeciętnie wysoki status majątkowo-społeczny i jej dyskusyjnym zdaniem wyróżniały się szerszym niż reszta zasobem wiedzy oraz umiejętności, natomiast z przeważającymi liczebnie pozostałymi uczniami obchodziła się z dozą oschłości oraz w opisany powyżej sposób, czyli sprzecznie z wyznacznikami etycznego zachowania. Miała lekceważący stosunek do kwestii związanej z uzyskiwaniem dorosłości emocjonalnej przez jej uczniów nawet podczas roku szkolnego finalizującego ich czwarty etap edukacyjny, czego ekspresją było twierdzenie, jakoby byli dorośli jedynie na papierze, w związku z czym istnieje pewien stopień prawdopodobieństwa, że nie uwzględniała w trakcie prezentowania swojego stanowiska w tej sprawie faktu, iż każda osoba może nabyć dojrzałość psychiczną w różnym wieku i ludzie, którzy przeżyli taką ilość lat, że w obiegowej opinii mogą być uznawani za w pełni dojrzałych pod każdym względem, również mogą zachowywać się nieproporcjonalnie dziecinnie do niej, mimo że poczytywała się za człowieka dysponującego rozleglejszym od nich doświadczeniem życiowym, a zatem powinna mieć jego świadomość.Trzeba też podkreślić, że ta nauczycielka języka niemieckiego jest osobą głęboko wierzącą w istnienie jednego Boga jako wszechpotężnego bytu nadprzyrodzonego i prawdopodobnie uczestniczącą we właściwych katolicyzmowi będącemu odłamem chrześcijaństwa praktykach religijnych, co w połączeniu ze stosowanymi przez nią metodami traktowania uczniów źle wpływającymi na ich ogólne samopoczucie i poddawanymi w nich ujawnieniu własnościami psychicznymi przemawia za jej fałszywą pobożnością.

 



#39 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:30:39

 2.7 mgr Marta Jaszcza
Marta Jaszcza była człowiekiem wyróżniającym się przynajmniej w pewnym stopniu ekstrawaganckim sposobem bycia, który zamanifestowała już w czasie trwania pierwszej godziny lekcyjnej z nią w początkowym miesiącu nauki pierwszoklasistów poprzez przemieszczanie się po płaszczyźnie podłogi sali nr 31 umiejscowionej na trzecim piętrze budynku I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, wypowiadanie słownych komunikatów niewykazujących żadnego związku z organizacyjną jednostką lekcyjną i nieistotnych z punktu widzenia jej odpowiedniego przebiegu oraz świadczących o braku mądrości życiowej w różnych zakresach połączone iluśkrotnie z nieuzasadnionym znacznym zmniejszaniem fizycznego dystansu dzielącego jej osobę od poszczególnych uczniów. Nieraz przychodziła wiele minut po rozbrzmieniu charakterystycznego sygnału wyznaczającego formalny początek zajęć edukacyjnych w owej instytucji oświatowej, również wtedy, gdy w czasie ich trwania był zaplanowany jakiś pisemny test stopnia opanowania ustalonego fragmentu podstawy programowej, po czym nie podejmowała czynności zmierzających do wyjaśnienia motywów tego niejednokrotnie nawet kilkunastominutowego spóźnienia. Charakteryzowała się bezwzględnością i niekiedy także nieobiektywnością w opiniowaniu sprawdzianów wiadomości, kartkówek i odpowiedzi ustnych oraz ustalaniu ocen na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego, a w czasie gdy młodzi ludzie byli zajęci rozwiązywaniem poleceń podyktowanych przez nią w ramach przeprowadzania tych pierwszych lub drugich, przynajmniej jeden raz słuchała czegoś, najprawdopodobniej jakichś utworów muzycznych, z telefonu komórkowego przy pomocy umieszczonych i nietrwale połączonych z nim przewodem słuchawek, i wykonywała rytmiczne ruchy kończyną dolną mogące zostać określonymi mianem przytupywania, co mogło oznaczać lekkomyślne podejście do powinności ich nadzorowania. Po wstawieniu pewnemu reprezentantowi płci męskiej parcjalnej oceny bardzo dobrej i umożliwieniu mu zapoznania się z nią poprzez zwrócenie kartki z widniejącą na jej pierwszej stronie symbolizującą ją cyfrą pięć przez poproszoną o rozdanie tych kawałków papieru ze znajdującymi się na nich efektami pracy umysłowej młodzieży wykonanej dla spełnienia zadań tworzących kartkówkę posunęła się do zaadresowania do niego słów ,,Cieszysz się? Spróbuj powiedzieć, że nie.", co przypuszczalnie miało spowodować zwiększenie u niego poziomu prawdopodobieństwa odczucia obawy przed jej możliwą nieprzyjemną reakcją na ewentualne wyrażenie niezadowolenia z wysokości wpisanej oceny. Faworyzowała osoby, wobec których z jakiegoś powodu przychylnie się ustosunkowała i czasami podkreślała ich walor w postaci solennego wywiązywania się z nakładanych na nie obowiązków i powierzanych zadań, czego symptom stanowiło najczęściej publiczne ogłaszanie, że są ,,solidną firmą". W czasie prowadzenia ustnej rozmowy za pośrednictwem służącego jemu urządzenia oświadczyła swojemu rozmówcy w obecności członków mojej niegdysiejszej klasy, że uczniowie ostatnich klas rzeczonej placówki szkolnej są dorosłymi ludźmi, natomiast osoby fizyczne pobierające tam naukę pierwszy rok szkolny są jeszcze dziećmi, co sygnalizuje występowanie u tej kobiety zbytniej szablonowości toku rozumowania oraz pomijanie personalnych odmienności w zakresie wieku, w jakim ktoś ostatecznie nabywa szeroko rozumianą dojrzałość. W trakcie wymieniania z jednym ze swoich już byłych uczniów sformułowała osobliwą konstatację, jakoby ten świat był głupi z zaznaczeniem, iż według niej taki był, jest i już pozostanie. Gdy była obecna na prowadzonych przez siebie zajęciach edukacyjnych wewnątrz wymienionego wyżej pomieszczenia, zazwyczaj jedynie beznamiętnie odczytywała tekst z podręcznika szkolnego i niekiedy szerzej go eksplikowała, lecz na kanwie tonu jej głosu można było odnieść wrażenie istnienia braku większego zainteresowania rzetelnym i merytorycznym przekazywaniem treści dydaktycznych. Zdarzało jej się adresować do biorców usług edukacyjnych niestosowne oznajmienia przemawiające za doznawaniem pragnienia m.in. celowego podsycenia lęku przed niemożnością poradzenia sobie w przyszłości z efektywnym opanowaniem wiadomości o charakterze edukacyjnym składających się na materiał programowy. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika ponadto, że nie odpowiadała na wymawiane w jej kierunku w niedalekiej odległości od jej osoby zwroty grzecznościowe, mimo że mieliśmy do czynienia z możliwością ich usłyszenia oraz odpowiedniego zareagowania na nie.

 



#40 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2018 - 15:31:33

 2.8 mgr Jadwiga Rudnicka
Była nauczycielka biologii w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie Jagoda Rudnicka odznaczała się względną obiektywnością w opiniowaniu różnorodnych typów diagnozowania stopnia znajomości i zrozumienia określonej partii treści edukacyjnych składających się na materiał programowy oraz delikatnością w zakresie obchodzenia się z uczniami mojej byłej klasy. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że prawie lub nigdy nie kierowała do nich bezzasadnych, uszczypliwych uwag, i odznaczała ją miła powierzchowność oraz stabilność emocjonalna. Dość sprawiedliwie wystawiała oceny śródroczne i roczne i zależało jej na zdobywaniu przez uczniów możliwie najwyższych stopni na zakończenie danego okresu klasyfikacyjnego.

 





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: edukacja, nauka, oświata, szkoły, liceum ogólnokształcące, jędrzejowskie liceum Reja, Jędrzejów, gmina Jędrzejów, powiat jędrzejowski, Polska

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych