Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


2 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~ZOŁZA~

~ZOŁZA~
  • Goście

Napisano 23 styczeń 2008 - 11:46:15

HISTORIE ŚWIĘTYCH - "RZECZ O ŚWIĘTYM SZCZEPANIE":

W owym czasie znane były historie rymowane - dziś KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY proponuje z wdzieczności za rozbicie(1982) i za zakaz opalania budynków zimą oraz wymrożone małe dzieci(1994) "RZECZ O ŚW. SZCZEPANIE":

W niebie bieganina wielka, każdy w służbowym stroju - bez niczego - z czego najbardziej zadowolony był pan bóg przechadzający sie miedzy cmurakmi.
Wieść się niosła pieronkiem i każdy uciekał przed groźnym p[anem bogiem gdzie tylkpo mógł. Jeden się ostał nad gorejoncym ksackiem studząc jego emocje. Zdziwiony pan bóg tym widokiem przyłożł ręce do ust, bo odległość była że ho, ho... i woła ino echo niesie: CO ROBIS, coooo rooobisss?
- Szcze Panie - pada odpowiedź ino ze w drugom stronem!

W przygotowaniu "rzecz o św. Jurku" o św. Benedykcie XVI też może być jak przejdzie mokres B(LO)Goslawionego!

"Rzecz o świętych" lo syćkich za darmo....

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)

#2 ~ANIOŁEK~

~ANIOŁEK~
  • Goście

Napisano 24 styczeń 2008 - 12:56:25

"RZECZ O ŚWIĘTYM JURKU":

Natworzyło się historii świętych i opanowały nawet BLOGI oprócz kiosków ruchu!
W trosce o rozbawienie ludności w trudnych czasach chełpliwości w budowie miłosierdzia bożego bez miłosierdzia dla Narodu KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i z cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY
zupełnie za darmo - w kościele za bóg zapłać - serwuje Narodowi humoreskę o ŚWIĘTYM JURKU.
Realizuje w ten sposób również pragnienie startującego w owym czasie znanego satyryka J. Pietrzaka w wyborach prezydenckich, że "W KRAJU LEPIEJ NIE BĘDZIE, ALE SMIESZNIEJ NA PEWNO":

"RZECZ O ŚWIĘTYM JURKU":

W owym czasie pojawiła się bestia zżerająca nawet ludzi. Strach padł na mieszkańców i wysłali delegata do znanego Rycerza z prośbą o zabicie potwora.
Leci więc pieronkiem na piechote, bo jeszcze rowerów nawet nie było, zasapał sie i dotarł wreszcie do zamczyska. Wali do wrót, po chwili otwiera dobrze zbudowana postać Rycerza. Posłniec kornie przedstwaia problem, że bestia zżera wszystko - nawet ludzi i prosi Rycerza o pomoc w zabiciu potwora.
Rycerz pomyślał chwilę i rzekł posłańcowi - przyjdź za miesiąc, bo muszę dokładnie obmyśleć plan!
- Za miesiąc??? - zdziwił sie posłaniec. - Za miesiąc to już nikogo nie będzie żywego!
Zmartwił się Rycerz i mówi posłańcowi:
- Idź prosto, aż dojdziesz do KULejnego zamku. Mieszka tam też znany z odwagi Rycerz Jurek. Mały jest, ale odważny też jest, mówią na niego nawet Święty.!
Leci więc posłaniec pieronkiem z językiem na brodzie, aż dotarł do zamku.
Wali w bramę, otwiera niepozorny człowieczek, a Posłaniec mówi:, że Bestia pożera wszystkich i prosi Rycerza Jurka o pomoc.
Rycerz Jurek złapał się ręką za brodę, chwileczkę pomyślał, dał susa w mroki zamczyska i po chwili wyjeżdża na koniu w pełnej zbroi.
Co, tak szybko - zdziwił się posłaniec na widok Jurka Świętego. Tamten mówił, że mam przyjść za miesiąc, a Ty juuuuż?
- A coś ty myślał - odrzekł Jurek Święty - nie ma na co czekać, trza spier....dalać!

Co robił posłaniec w drodze powrotnej? Idąc lasami zbierał na otarcie łez rydzyk(i).

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)

#3 ~MARYJA~

~MARYJA~
  • Goście

Napisano 25 styczeń 2008 - 12:11:17

RZECZ O ŚWĘTYCH: "BLOG O BLOG-OSLAWIONYM BENKU":

"COŚ MU STRZELIŁO DO GŁOWY": W owym czasie (1939 -45) prym wiódł w narodzie Deutshland ADOLF HITLER. Porwał młodych, którzy społem zaciągali się do armii. Wśród wielu Ratzingerów był tylko jeden Josef. Starał się od początku, w pocie czoła wypełniał wolę pana Adolfa. W upalny dzień w przygraniczym pasie dopiekło mu słońce, zdjął hełm w celu osuszenia jasnej czupryny. Blask niemiłosierny bił od jasnych włosów i...
... i coś strzeliło mu do głowy. Łeży Josef, ani drgnie, jedna nogą jest juz na tamtym świecie. Zawieźli go do szpitala i okazało się, że była to nieprzyjacielska KULa! Po wszystkich zabiegach medycznych Josef leży z chorymi na sali i przesuwają mu sie przed oczami święte obrazki Raju i Sądu Ostatecznego, a tam..., a tam wszyscy na golca! Josef obiecuje panu bogu, że jak wyjdzie z tego, to będzie mu wiernie służył. Z biegiem czasu stan Josefa się poprawiał i poprawił się w 100%. Pan bóg musiał trochę jeszcze czekać aż se Josef przypomni obietnicę, bo Adolf Hitler miał się jeszcze całkiem dobrze. Jak Ruscy pogonili kota Adolfowi Josef przypomniał sobie co bogu obiecał. Po kilku latach przywdział sutanne i wiernie służył nowemu panu idolowi. Bóg nie był obojętny na los Josefa, ale też pamiętał o ociąganiu się ze spełnieniem woli boskiej i w rewanżu powoli go awansował.
Kroczył Josef drogą do nieba aż w owym czasie, w czasie zadymy watykańskiej konklawe zwanej dostał najwyższy stołek - tron papieski.
Rządził Josef od samego początku prawdami wia(g)ry i zbierał owoce syndromu "Wieży Babel" - mówił, a właściwie mieszał, wszystkimi językami świata - "jak tylko duch święty pozwalał mu mówić". (po polsku bywało, że: "cipkim polakom cici cipkiego najlepciego"). W przypływie modlitewnego uniesienia, już jako papież, Josef ponownie zanosi żarliwe modły do pana, aby zabrał go z tego świata, bo wszyscy się śmieją mając na uwadze cuda jakie Niemcy wyprawiali w czasie wojny i cuda jakie wyprawia już On - najwyższy boski namiestnik. Tak tez modlił się Umiłowany Jego poprzednik. Modli się Josef,a pan bóg milczy, aż w pewnym momencie usłyszał głos pana boga: "JOSEF, TO TY??? - WYBACZ, ALE W UBRANIU CIĘ NIE POZNAŁEM".

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych