Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Najlepsza szkoła ponadgimnazjalna w Jędrzejowie?

szkoły edukacja nauka oświata gmina Jędrzejów powiat jędrzejowski województwo świętokrzyskie szkoły ponadgimnazjalne Jędrzejów kształcenie

38 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~gimnazjalista~

~gimnazjalista~
  • Goście

Napisano 10 luty 2017 - 17:11:46

Chodzę aktualnie do ponaddwudziestoosobowej klasy trzeciej Gimnazjum nr 1 w Jędrzejowie i we wrześniu przyszłego roku szkolnego chcę pójść do jakiegoś liceum ogólnokształcącego na obszarze naszego miasta. Jestem bardzo dobrym uczniem, więc chciałbym iść też do dobrej szkoły ponadgimnazjalnej wymienionego powyżej rodzaju. Którą mi polecacie?

#2 ~Paweł1998~

~Paweł1998~
  • Goście

Napisano 10 luty 2017 - 18:19:09

Przepraszam

Chodzę aktualnie do ponaddwudziestoosobowej klasy trzeciej Gimnazjum nr 1 w Jędrzejowie i we wrześniu przyszłego roku szkolnego chcę pójść do jakiegoś liceum ogólnokształcącego na obszarze naszego miasta. Jestem bardzo dobrym uczniem, więc chciałbym iść też do dobrej szkoły ponadgimnazjalnej wymienionego powyżej rodzaju. Którą mi polecacie?

Przepraszam cię, ale na miejscu podpunktu b niezamierzenie pojawił się emotikon zamiast niego samego wskutek niewłaściwego odczytania moich intencji przez ten program komputerowy, na którego bazie funkcjonuje niniejsze forum internetowe.

#3 ~ktoś~

~ktoś~
  • Goście

Napisano 10 luty 2017 - 18:55:03

Dzięki za te informacje. Teraz już wiem, że we wrześniu pójdę do Konarskiego, i nakłonię do tego również moich kolegów z klasy.

Też polecam ci ,,Konarskiego'', bo jestem jego absolwentem i doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że jest to bardzo fajna szkoła!

#4 ~gimnazjalista~

~gimnazjalista~
  • Goście

Napisano 10 luty 2017 - 19:08:39

Też polecam ci ,,Konarskiego'', bo jestem jego absolwentem i doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że jest to bardzo fajna szkoła!

Dzięki, ale ja i tak już wiem, że będę się tam uczył! Paweł1998 mnie przekonał.

#5 ~współczesny uczeń~

~współczesny uczeń~
  • Goście

Napisano 08 marzec 2017 - 21:07:58

Też polecam ,,Konarskiego'', bo jestem obecnie jego uczniem (chodzę do pierwszej klasy tamtejszego liceum) i z własnego doświadczenia wiem, że to bardzo fajna szkoła.

#6 ~Paweł1998~

~Paweł1998~
  • Goście

Napisano 26 maj 2017 - 08:29:01

Jestem tegorocznym absolwentem tutejszego liceum ogólnokształcącego przy zespole szkół ponadgimnazjalnych, któremu patronuje ksiądz Stanisław Konarski, i niedeklaratywnie polecam wszystkim młodym ludziom myślącym o zainicjowaniu konsekutywnego stadium kształcenia w jakimś liceum ogólnokształcącym położonym na obszarze Jędrzejowa stanowiącego główną miejscowość gminy Jędrzejów i równocześnie będącego stolicą powiatu jędrzejowskiego ulokowanego w obrębie województwa świętokrzyskiego zainaugurowanie na początku września swej edukacji właśnie w nim, a poniżej przedstawiam kilkupunktowe uzasadnienie tej wskazówki. Oto ono:
1. Bardzo miły klimat psychiczny wynikający z permisywizmu nauczycieli wobec uczniów oraz całkowicie humanitarnego sposobu postępowania względem niej warunkowany poprzez następujące czynniki:
a) Sprawiedliwe ocenianie przez tamtejszych nauczycieli wszelkich postaci określania stopnia przyswojenia danego fragmentu materiału programowego obowiązującego w liceum ogólnokształcącym- w tej szkole nie dzieli się uczniów na ,,lepszych" i ,,gorszych'' z powodu pozycji społecznej ich krewnych czy jakichkolwiek innych amerytorycznych względów niezwiązanych z rzeczywiście posiadanym zasobem wiadomości - ci gorsi bądź lepsi z jakiegoś przedmiotu są uważani za takich jedynie z tego i żadnego innego powodu i nie pociąga to za sobą dokonania nieprzyjemnej zmiany zachowania wobec nich, każdy jest tam bowiem obiektywnie opiniowany i równo traktowany;
B) Chęć do niesienia bezinteresownej pomocy uczniom przez tych pracowników Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 1 imienia księdza Stanisława Konarskiego w Jędrzejowie, jeżeli dojdzie do zaistnienia potrzeby jej udzielenia- w mojej obecnej szkole nikt wymagający wsparcia nie jest pozostawiony samemu sobie, nauczyciele uważnie obserwują zachowanie oraz postępy nastolatków w nauce i często sami dobrowolnie reagują na dostrzeżone odchylenia od ogólnie przyjętych standardów, aby możliwie najszybciej je wyeliminować;
c) Niezadawanie swoim uczniom żadnych rozlegle pojmowanych cierpień, co jest spotykane w niektórych placówkach szkolnych;
2. Obecność wysoko wykwalifikowanego personelu pedagogicznego prowadzącego zajęcia lekcyjne na poziomie adekwatnie zaadaptowanym do realnej wydolności intelektualnej młodych ludzi;
3. Nierzadkie organizowanie różnych korzystnych dla nas, czyli uczniów, przedsięwzięć, takich jak wzbudzające zainteresowanie, niezapomniane wycieczki (brałem udział w ich sporej liczbie, czego ani trochę nie żałuję, bo były naprawdę wspaniałe, a podczas nich odczuwałem nieomal bezgraniczną, niczym niezmąconą przyjemność), konkursy itd.;
4. Znajdowanie się wewnątrz konstrukcji budowlanej mieszczącej rzeczoną jednostkę oświatową bardzo nowoczesnych obiektów materialnych tworzących jej wyposażenie, spośród których część ułatwia nam właściwe zrozumienie dużej ilości skomplikowanych zagadnień dotyczących różnorakich przedmiotów i urozmaica nasze codzienne lekcje;
5. Wysoka zdawalność egzaminów maturalnych osiągana bez uprawiania uwłaczającej godności niestarych kobiet i mężczyzn szeroko rozumianej przemocy.
Wprowadzono tam też nowatorski zwyczaj każdodziennego od poniedziałku do piątku losowania tzw. ,,Szczęśliwego numerka'', którego kwintesencja polega na przypadkowym wybieraniu liczby z określonego przedziału symbolizującej numer ucznia w dzienniku lekcyjnym, po czym nabywa on wówczas trwające cały dzień prawo do bezwarunkowego zwolnienia z ustnego odpowiadania. Na kanwie wyżej wyliczonych zalet niniejszej szkoły pragnę zupełnie szczerze zarekomendować wspomnianym na początku rzeczonego wpisu osobom rozpoczęcie w tym miejscu edukacji za kilka miesięcy.
Nie sformułowałem tego bezpodstawnie, bo tak jak już nadmieniłem, ukończyłem tę placówkę niedawno, więc wiem, co piszę. Muszę jeszcze oświadczyć, iż tak bardzo zżyłem się z moimi sympatycznymi kolegami i resztą naszego miejscowego grona osób, że towarzyszyły mi znaczne trudności przy rozstawaniu się z nimi w trakcie uroczystości zakończenia nauki uczniów ostatnich klas mojej niestety już byłej szkoły ponadgimnazjalnej, która miała miejsce dnia 28 kwietnia 2017 roku. To było takie przykre, lecz pomimo wszystko wierzę, iż dzięki tylu pozytywnym doświadczeniom zdobytym podczas uczęszczania tam oraz nabytych wówczas wiedzy i mądrości życiowej będę potrafił dobrze poradzić sobie w dalszym życiu.

#7 ~Uczeń Konarskiego~

~Uczeń Konarskiego~
  • Goście

Napisano 26 maj 2017 - 10:02:52

Jestem tegorocznym absolwentem tutejszego liceum ogólnokształcącego przy zespole szkół ponadgimnazjalnych, któremu patronuje ksiądz Stanisław Konarski, i niedeklaratywnie polecam wszystkim młodym ludziom myślącym o zainicjowaniu konsekutywnego stadium kształcenia w jakimś liceum ogólnokształcącym położonym na obszarze Jędrzejowa stanowiącego główną miejscowość gminy Jędrzejów i równocześnie będącego stolicą powiatu jędrzejowskiego ulokowanego w obrębie województwa świętokrzyskiego zainaugurowanie na początku września swej edukacji właśnie w nim, a poniżej przedstawiam kilkupunktowe uzasadnienie tej wskazówki. Oto ono:
1. Bardzo miły klimat psychiczny wynikający z permisywizmu nauczycieli wobec uczniów oraz całkowicie humanitarnego sposobu postępowania względem niej warunkowany poprzez następujące czynniki:
a) Sprawiedliwe ocenianie przez tamtejszych nauczycieli wszelkich postaci określania stopnia przyswojenia danego fragmentu materiału programowego obowiązującego w liceum ogólnokształcącym- w tej szkole nie dzieli się uczniów na ,,lepszych" i ,,gorszych'' z powodu pozycji społecznej ich krewnych czy jakichkolwiek innych amerytorycznych względów niezwiązanych z rzeczywiście posiadanym zasobem wiadomości - ci gorsi bądź lepsi z jakiegoś przedmiotu są uważani za takich jedynie z tego i żadnego innego powodu i nie pociąga to za sobą dokonania nieprzyjemnej zmiany zachowania wobec nich, każdy jest tam bowiem obiektywnie opiniowany i równo traktowany;
B) Chęć do niesienia bezinteresownej pomocy uczniom przez tych pracowników Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 1 imienia księdza Stanisława Konarskiego w Jędrzejowie, jeżeli dojdzie do zaistnienia potrzeby jej udzielenia- w mojej obecnej szkole nikt wymagający wsparcia nie jest pozostawiony samemu sobie, nauczyciele uważnie obserwują zachowanie oraz postępy nastolatków w nauce i często sami dobrowolnie reagują na dostrzeżone odchylenia od ogólnie przyjętych standardów, aby możliwie najszybciej je wyeliminować;
c) Niezadawanie swoim uczniom żadnych rozlegle pojmowanych cierpień, co jest spotykane w niektórych placówkach szkolnych;
2. Obecność wysoko wykwalifikowanego personelu pedagogicznego prowadzącego zajęcia lekcyjne na poziomie adekwatnie zaadaptowanym do realnej wydolności intelektualnej młodych ludzi;
3. Nierzadkie organizowanie różnych korzystnych dla nas, czyli uczniów, przedsięwzięć, takich jak wzbudzające zainteresowanie, niezapomniane wycieczki (brałem udział w ich sporej liczbie, czego ani trochę nie żałuję, bo były naprawdę wspaniałe, a podczas nich odczuwałem nieomal bezgraniczną, niczym niezmąconą przyjemność), konkursy itd.;
4. Znajdowanie się wewnątrz konstrukcji budowlanej mieszczącej rzeczoną jednostkę oświatową bardzo nowoczesnych obiektów materialnych tworzących jej wyposażenie, spośród których część ułatwia nam właściwe zrozumienie dużej ilości skomplikowanych zagadnień dotyczących różnorakich przedmiotów i urozmaica nasze codzienne lekcje;
5. Wysoka zdawalność egzaminów maturalnych osiągana bez uprawiania uwłaczającej godności niestarych kobiet i mężczyzn szeroko rozumianej przemocy.
Wprowadzono tam też nowatorski zwyczaj każdodziennego od poniedziałku do piątku losowania tzw. ,,Szczęśliwego numerka'', którego kwintesencja polega na przypadkowym wybieraniu liczby z określonego przedziału symbolizującej numer ucznia w dzienniku lekcyjnym, po czym nabywa on wówczas trwające cały dzień prawo do bezwarunkowego zwolnienia z ustnego odpowiadania. Na kanwie wyżej wyliczonych zalet niniejszej szkoły pragnę zupełnie szczerze zarekomendować wspomnianym na początku rzeczonego wpisu osobom rozpoczęcie w tym miejscu edukacji za kilka miesięcy.
Nie sformułowałem tego bezpodstawnie, bo tak jak już nadmieniłem, ukończyłem tę placówkę niedawno, więc wiem, co piszę. Muszę jeszcze oświadczyć, iż tak bardzo zżyłem się z moimi sympatycznymi kolegami i resztą naszego miejscowego grona osób, że towarzyszyły mi znaczne trudności przy rozstawaniu się z nimi w trakcie uroczystości zakończenia nauki uczniów ostatnich klas mojej niestety już byłej szkoły ponadgimnazjalnej, która miała miejsce dnia 28 kwietnia 2017 roku. To było takie przykre, lecz pomimo wszystko wierzę, iż dzięki tylu pozytywnym doświadczeniom zdobytym podczas uczęszczania tam oraz nabytych wówczas wiedzy i mądrości życiowej będę potrafił dobrze poradzić sobie w dalszym życiu.

Solidaryzuję się z treścią opinii forumowicza o pseudonimie Paweł1998, ponieważ jestem teraźniejszym uczniem Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 1 imienia księdza Stanisława Konarskiego w Jędrzejowie i zdaję sobie sprawę z faktu obecności w nim w pełni przyjaznych każdemu jego uczniowi warunków, a ponadto pragnę zakomunikować, iż prowadzący właśnie tam zajęcia lekcyjne Pan Marcin Białek zajął drugie miejsce w plebiscycie Belfer Roku 2016/2017 w powiecie jędrzejowskim, co moim zdaniem dodatkowo argumentuje faktyczność pozytywnej renomy wspomnianej tu instytucji oświatowej, do której aktualnie uczęszczam. Zresztą, kto jak kto, ale obecny uczeń to wie, jak tam jest, a jest naprawdę dobrze. Jeśli chodzi zaś o Pana Marcina, to sądzę, iż to bardzo sympatyczny, kompetentny i sprawiedliwy nauczyciel, który według mnie zasłużył sobie na uplasowanie się na takiej pozycji w tym głosowaniu na Belfra Roku 2016/2017 w powiecie jędrzejowskim. Brawo Panie Marcinie! Brawo ,,Konarski''!

#8 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 26 maj 2017 - 17:32:28

Według mojej opinii najgorszą szkołą średnią w bardzo wielu aspektach znajdującą się na terenie Jędrzejowa jest właśnie I Liceum Ogólnokształcące imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie, którego jestem ubiegłorocznym absolwentem, ponieważ mamy w nim do czynienia z nadzwyczaj niemiłą atmosferą generowaną głównie przez tamtejszych nauczycieli, którzy charakteryzują się skandalicznym podejściem do większej części swoich uczniów. Są oni bowiem wobec niej dosyć złośliwi, co przejawia się w postaci uszczypliwego i bezzasadnego komentowania ich poczynań, również tych, które nie są nieodpowiednie, praktykowanego zwłaszcza przez Katarzynę Leśniewską, Beatę Pardałę oraz Joannę Ostrowską, w tylko trochę mniejszym stopniu pozostałych nauczycieli, obniżania ocen z odpowiedzi ustnych, bezwzględnego oceniania sprawdzianów wiadomości i pozostałych form diagnozowania stopnia opanowania danego fragmentu materiału programowego, a czasami nawet jej transparentnego dyshonorowania poprzez używanie w stosunku do niej obraźliwych sformułowań, które charakteryzowało przede wszystkim ponoć już byłą matematyczkę Barbarę Kośmider. Zaznaczam jednak, że nie wszyscy uczniowie są traktowani w opisany wyżej sposób, gdyż ci wyróżniający się posiadaniem rodziców bądź innych członków rodziny o wysokim statusie materialnym i dobrze ugruntowanej pozycji w społeczeństwie dysponują wieloma nieformalnymi przywilejami, takimi jak np. zdobywanie zdecydowanie wyższych ocen pomimo znacznego niedoboru wiadomości z określonego przedmiotu szkolnego, przynajmniej niektórych wewnątrzszkolnych osiągnięć i sukcesów na wyższym szczeblu, większa możliwość piastowania ważnych funkcji w działających tam organizacjach uczniowskich, a to wszystko dzieje się najprawdopodobniej na polecenie dyrektora rzeczonej placówki oświatowej Marka Józefa Zygana, który podobno podczas jednego z posiedzeń tamtejszej rady pedagogicznej otwarcie nakazał członkom kadry nauczycielskiej lepsze obchodzenie się z tego typu młodzieżą licealną, a jego podwładni nie zaprotestowali przeciwko temu, chociaż mieli prawo nie przestrzegać alarmującego o uprawianiu już korupcji bądź dopiero zamiarze rozpoczęcia bycia skorumpowanym zalecenia przełożonego. Wskazuje to na mocno rozwinięty egoizm i nadzwyczajną psychiczną podatność na uleganie negatywnym wpływom wśród wymienionego wyimku pracowników I LO im. M. Reja w Jędrzejowie. Niestety protegowani uczniowie żyli w owym miejscu w ,,swoim własnym cudownym świecie'' i to tak, iż niektórzy z nich nie wiedzieli nawet o obiektywnie panującym wokół klimacie psychicznym albo po prostu nie zwracali na niego uwagi. Można więc zaobserwować tu wyraźny podział na ,,lepszych'' i ,,gorszych'', który realnie jest obecny i wprowadza gloryfikację pierwszych powiązaną z dyskryminacją i uciskiem drugich.Omawiany tutaj podmiot polskiego prawa utrzymuje jednak stosunkowo dobrą zdawalność egzaminów maturalnych, lecz należy podkreślić, iż ma to miejsce kosztem istotnego pogorszenia samopoczucia emocjonalnego i niejednokrotnie też ogólnego stanu zdrowia młodych ludzi, bo przecież negatywne oddziaływanie silnego stresu na stan zdrowia psychicznego, fizycznego, społecznego i duchowego zostało naukowo udowodnione, co oznacza, że w trakcie uczęszczania tam oraz często także pewien odcinek czasu po jego zakończeniu funkcjonują oni gorzej niż przed zapoczątkowaniem wewnątrz budynku tej szkoły ponadgimnazjalnej swego konsekutywnego etapu edukacyjnego. Dużo jej uczniów jest jednak co najmniej relatywnie inteligentnych i wytrwałych, w związku z czym nie poddaje się napotykanym trudnościom i konsekwentnie kontynuuje proces przyswajania treści dydaktycznych oraz korzysta z pomocy różnego rodzaju korepetytorów, która czasami jest niezbędna z powodu nieeksplikowania przez niektórych nauczycieli w ciągu lekcji różnorakich relewantnych zagadnień mogących wystąpić na maturze. Zadowalająca persony zatrudnione w niniejszej szkole zdawalność matur nie odzwierciedla zatem rzeczywistego poziomu nauczania, który jest co najwyżej średni. A propo korepetycji, warto też wspomnieć, że z moich informacji wynika, że tamtejsza nauczycielka biologii i zarazem wicedyrektor Małgorzata Trelińska łamie wiążące ją przepisy prawne zabraniające udzielania dodatkowych lekcji osobom, z którymi bezpośrednio prowadzi zajęcia edukacyjne, a ponadto kobietę tę cechuje buta wobec nastolatków, którzy nie stanowią biorców świadczonych przez nią ponadprzeciętnie drogich usług.W maju 2015 roku magister Ewa Stachura podczas wykonywania obowiązków służbowych polegających na prowadzeniu zajęć edukacyjnych z młodzieżą licealną oświadczyła, iż pewna część uczniów zaangażowanych w coroczne Dni Otwarte niniejszego podmiotu demotywowała gimnazjalistów zwiedzających środek najdawniej powstałego, jędrzejowskiego liceum do inaugurowania tam swojej następnej fazy edukacji, co sugeruje jej zasadnie negatywny stosunek względem niego i chęć poddania go sensownej ekspresji, a oprócz tego sama ta nauczycielka poleciła wtedy uczniom jednej z ówczesnych klas drugich przedstawianie go uczniom ostatnich klas gimnazjów oprowadzanym po nim przez licealistów w ramach procesu realizacji tych Dni Otwartych wyłącznie w wyjątkowo korzystnym świetle, które żartobliwie nazwała, lekko parafrazując, ,,wciskaniem im takiego kitu, żeby zechcieli się tu uczyć''. Pomimo faktu, że wymówione przez nią wyrazy wykazywały cechy symptomatyczne dla dowcipu, można uznać je za znajdujące odbicie w rzeczywistości oraz uzewnętrzniające stanowisko wymienionej nauczycielki w kwestii tego, czym faktycznie byłoby takie chwalenie.Największy problem miałem z ocenami z różnych przedmiotów, bo nie satysfakcjonowały mnie one, mimo że wkładałem maksymalny wysiłek w uczenie się. Niemal permanentnie wytykano mi jakieś wyimaginowane błędy i niesłusznie stawiano stopnie niewspółmiernie niskie do mojego prawdziwego zasobu wiadomości oraz wyników testów, odpowiedzi ustnych, ,,kartkówek'' itd., co niejako zostało poświadczone bardzo dobrym zdaniem wszystkich egzaminów maturalnych na poziomach podstawowym oraz rozszerzonym. Od momentu odebrania świadectwa dojrzałości jestem przekonany o niebagatelnej subiektywności oceniania przez nauczycieli charakteryzowanej instytucji publicznej heterogenicznych postaci określania stopnia przyswojenia poszczególnych części materiału programowego obowiązującego w jeszcze trzyletnim liceum ogólnokształcącym. Nie twierdzę oczywiście, że ani razu nie zasługiwałem na niepozytywną ocenę, ale częstotliwość ich wpisywania do dziennika lekcyjnego była bezsprzecznie zbyt duża. Odczuwałem też irytację, kiedy jakiś nauczyciel niepotrzebnie złośliwie się zachowywał w stosunku do uczniów, nawet wtedy, gdy te kąśliwe uwagi nie były wymierzone wprost w moją osobę, gdyż jestem umiarkowanym altruistą (sądzę, że ani nadmierny altruizm, ani zbytni egoizm nie są korzystne) i nie pochwalam takiego sposobu postępowania niezależnie od tego, kto i wobec kogo się tak zachowuje, w szczególności zaś, jeśli ich adresatem jest ktoś niczemu winny.Uwypuklam, iż podobno w zeszłym roku kalendarzowym w salach lekcyjnych, gdzie prowadzone są zajęcia, miały zostać zainstalowane kamery monitoringu wskutek faktu obecności dosyć małej ilości osób tworzących nowe klasy, na kanwie czego można wyciągnąć wniosek, iż jeżeli doszło do ich zamontowania, nauczyciele powstrzymali się od niedopuszczalnego traktowania podległych im uczniów w obawie przed hipotetycznie możliwymi nieprzyjemnymi jego konsekwencjami, chociaż domniemam, iż nie nastąpiła znacząco dodatnia zmiana w zachowaniu jednostek ludzkich realizujących ten zawód zaufania publicznego, jakim bezsprzecznie jest nauczyciel, o ile jakakolwiek w ogóle zaszła. Należy podkreślić, że podczas uroczystości związanych z zakończeniem nauki w najstarszym, jędrzejowskim liceum prosi się dziewczęta i chłopców o złożenie symbolicznych podziękowań swoim wychowawcom. Wprawdzie nie percypuję siebie jako zaciekłego przeciwnika tego zwyczaju, ale biorąc pod uwagę całokształt tak niewłaściwych zachowań niemal każdego nauczyciela względem tych drugich (naprawdę wyjątkowo niewielu jest tam nauczycieli, którzy postępują inaczej), twierdzę, że abiturienci nie powinni ofiarowywać im żadnych wyrazów wdzięczności, bo oni nie mają sensownych asumptów do bycia wdzięcznymi za cokolwiek. Zgodnie z regułami prawa powszechnie obligowującego obywateli Rzeczypospolitej Polskiej mają legalną możliwość dokonania odmowy złożenia komukolwiek podziękowań we wszelkich oficjalnych i nieoficjalnych sytuacjach, włączając w zakres odmienionego rzeczownika ktokolwiek osoby, które sprawowały pieczę nad konkretnym oddziałem klasowym, aczkolwiek niestety chyba do tej pory nikt się nie odważył na taki racjonalny krok. Oznajmiam ponadto, że jeszcze do niedawna stan techniczny konstrukcji budowlanej zawierającej w sobie I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie też pozostawiał wiele do życzenia - ze starego parkietu będącego podłogą niemałej liczby jej pomieszczeń wydobywał się przykry, lekko duszący zapach, a na powierzchni niektórych ścian w pewnej części sal lekcyjnych znajdował się nalot przypominający swoim wyglądem jakieś grzyby pleśniowe. W ich środkach jest usytuowany też względnie przestarzały sprzęt stanowiący wyposażenie.Reasumując, I Liceum Ogólnokształcące imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie uchodzi nie wyłącznie w moich oczach za najgorszą szkołę średnią usytuowaną w obrębie stolicy powiatu, zwanego jędrzejowskim, i nikomu nie rekomenduję inicjowania w nim następnego etapu kształcenia. Holistycznie, tj. całościowo uwzględniając to wszystko, co napisałem tu o jędrzejowskim ,,Reju'' i będąc równocześnie jego absolwentem z 2016 roku, uważam, że nie jest szkołą przyjazną uczniom i naprawdę szczerze go odradzam.

#9 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 12:10:26

Dyskomfort jaki Ci towarzyszył podczas nauki w " Reju " jest niczym w porównaniu z kształceniem się na wyższej uczelni np. CMUJ  w Krakowie   wiem to z doświadczenia jeżeli wybierzesz się na studia mniemam że jeszcze tego nie uczyniłeś wtedy z łezką w oku będziesz wspominał czasy w "Reju"

Twoje stwierdzenie jakoby akurat moja osoba po podjęciu nauki w szkole wyższej zaczęła z ,,łezką w oku'' wspominać czas bycia uczniem I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie jest co najmniej kontrowersyjne, gdyż utrzymuję regularne kontakty z bardzo wieloma jego absolwentami z ostatnich lat studiującymi na rozmaitych polskich uniwersytetach i faktycznie twierdzą oni, że nie jest im łatwo, ponieważ zakres wymagań stawianych im przez nauczycieli akademickich oraz ilość informacji koniecznych do opanowania i ich poziom trudności są zdecydowanie większe, co w tego rodzaju instytucjach publicznych nie jest mimo wszystko czymś nadzwyczajnym, ale pomimo tego przeważająca część z nich nie odczuwa tęsknoty za okresem uczęszczania do wymienionego wyżej liceum ogólnokształcącego, natomiast ci, którzy znów chcieliby pełnić funkcję uczniów najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej stanowią znikomą mniejszość, której prawie wszyscy członkowie byli na dodatek niegdyś z jakiegoś powodu traktowani wewnątrz obiektu budowlanego mieszczącego ową instytucję znacznie lepiej od pozostałych młodych kobiet i mężczyzn. Na podstawie informacji zdobytych od tych moich znajomych można też skonkludować wniosek, iż niektórzy byli uczniowie tej placówki szkolnej będący aktualnie studentami uważają nawet, iż czują się o wiele lepiej niż w ,,Reju''.

Gdybym to jednak ja rozpoczął studiowanie w miejscu, gdzie trzeba się naprawdę bardzo dużo uczyć, po czym uznałbym np., że ponadto prawa człowieka łamane są tam w jeszcze większym stopniu niż we wnętrzu budynku I LO im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, to wówczas mógłbym jedynie skonstatować ten fakt, czyli to, że tu jest po prostu jeszcze gorzej, lecz z pewnością nie wiązałoby się to u mnie z poczuciem pragnienia ponownego zostania osobą pobierającą w tamtym punkcie użyteczności publicznej naukę i zaczęciem pozytywnego wspominania odcinka czasu, w którym nią byłem. Znacząco różniący się od tego sposób myślenia kolidowałby z wyznawanymi przeze mnie wartościami, poglądami i ogólnym światopoglądem oraz świadczyłby o tym, że tęsknię za chodzeniem do podmiotu prawa, w którym nie przestrzega się praw uczniów, nierówno obchodzi się z nimi, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany wiadomości, odpowiedzi ustne, ,,kartkówki'' itd., faworyzuje się osoby mające krewnych charakteryzujących się posiadaniem wysokiego statusu materialnego i społecznego, złośliwie i bezzasadnie komentuje się poczynania większego odsetka młodzieży licealnej, a niekiedy nawet bezpośrednio się go znieważa... Moja osoba nie dysponuje takim lateralnym tokiem rozumowania w opisywanej kwestii, w związku z czym najprawdopodobniej nigdy nie będzie tkliwie wypowiadała się o czasie trwania sprawowania roli ucznia I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie. Tak jak już napisałem, po ewentualnym zainicjowaniu konsekutywnej fazy kształcenia na uczelni wyższej i spostrzeżeniu, że panujące na niej warunki są jeszcze bardziej niesprzyjające ogółowi jednostek ludzkich od tych, które mają miejsce w jędrzejowskim ,,Reju'' będę mógł obiektywnie powiedzieć, iż na tym uniwersytecie jest jeszcze gorzej, bardziej ciężko, może i nawet okropnie, aczkolwiek to w żaden sposób nie wpłynie na moje wewnętrzne percypowanie generalnego klimatu psychicznego obecnego we wspomnianym powyżej jędrzejowskim liceum ogólnokształcącym, a zatem nie zdeformuje go pod wpływem zaobserwowanej różnicy warunków. Mogę więc autentycznie oświadczyć, iż w takiej sytuacji ta konkretna szkoła wyższa, w której rzeczywiście prawa studenta byłyby nierespektowane na poziomie większym aniżeli prawa ucznia w ,,Reju'', będzie postrzegana jako ,,większe zło'', a liceum ,,Reja'' - ,,mniejsze zło'', co oczywiście nie będzie czynnikiem determinującym jej subiektywne umysłowe odbieranie. W związku z powyższym można uznać, że wybór pomiędzy ,,większym złem'' a ,,mniejszym złem'' nie jest satysfakcjonujący i najczęściej za żadnym z nich się nie tęskni, a większość zdrowych psychicznie ludzi z ,,łezką w oku'' wspomina raczej coś realnie dobrego dla nich pod dużą liczbą względów, a pod pozostałymi neutralnego, bądź nimi wszystkimi niż w jakimkolwiek stopniu złego.



#10 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 12:16:20

Dyskomfort jaki Ci towarzyszył podczas nauki w " Reju " jest niczym w porównaniu z kształceniem się na wyższej uczelni np. CMUJ  w Krakowie   wiem to z doświadczenia jeżeli wybierzesz się na studia mniemam że jeszcze tego nie uczyniłeś wtedy z łezką w oku będziesz wspominał czasy w "Reju"

Twoje stwierdzenie jakoby akurat moja osoba po podjęciu nauki w szkole wyższej zaczęła z ,,łezką w oku'' wspominać czas bycia uczniem I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie jest co najmniej kontrowersyjne, gdyż utrzymuję regularne kontakty z bardzo wieloma jego absolwentami z ostatnich lat studiującymi na rozmaitych polskich uniwersytetach i faktycznie twierdzą oni, że nie jest im łatwo, ponieważ zakres wymagań stawianych im przez nauczycieli akademickich oraz ilość informacji koniecznych do opanowania i ich poziom trudności są zdecydowanie większe, co w tego rodzaju instytucjach publicznych nie jest mimo wszystko czymś nadzwyczajnym, ale pomimo tego przeważająca część z nich nie odczuwa tęsknoty za okresem uczęszczania do wymienionego wyżej liceum ogólnokształcącego, natomiast ci, którzy znów chcieliby pełnić funkcję uczniów najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej stanowią znikomą mniejszość, której prawie wszyscy członkowie byli na dodatek niegdyś z jakiegoś powodu traktowani wewnątrz obiektu budowlanego mieszczącego ową instytucję znacznie lepiej od pozostałych młodych kobiet i mężczyzn. Na podstawie informacji zdobytych od tych moich znajomych można też skonkludować wniosek, iż niektórzy byli uczniowie tej placówki szkolnej będący aktualnie studentami uważają nawet, iż czują się o wiele lepiej niż w ,,Reju''.

 

Gdybym to jednak ja rozpoczął studiowanie w miejscu, gdzie trzeba się naprawdę bardzo dużo uczyć, po czym uznałbym np., że ponadto prawa człowieka łamane są tam w jeszcze większym stopniu niż we wnętrzu budynku I LO im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, to wówczas mógłbym jedynie skonstatować ten fakt, czyli to, że tu jest po prostu jeszcze gorzej, lecz z pewnością nie wiązałoby się to u mnie z poczuciem pragnienia ponownego zostania osobą pobierającą w tamtym punkcie użyteczności publicznej naukę i zaczęciem pozytywnego wspominania odcinka czasu, w którym nią byłem. Znacząco różniący się od tego sposób myślenia kolidowałby z wyznawanymi przeze mnie wartościami, poglądami i ogólnym światopoglądem oraz świadczyłby o tym, że tęsknię za chodzeniem do podmiotu prawa, w którym nie przestrzega się praw uczniów, nierówno obchodzi się z nimi, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany wiadomości, odpowiedzi ustne, ,,kartkówki'' itd., faworyzuje się osoby mające krewnych charakteryzujących się posiadaniem wysokiego statusu materialnego i społecznego, złośliwie i bezzasadnie komentuje się poczynania większego odsetka młodzieży licealnej, a niekiedy nawet bezpośrednio się go znieważa... Moja osoba nie dysponuje takim lateralnym tokiem rozumowania w opisywanej kwestii, w związku z czym najprawdopodobniej nigdy nie będzie tkliwie wypowiadała się o czasie trwania sprawowania roli ucznia I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie. Tak jak już napisałem, po ewentualnym zainicjowaniu konsekutywnej fazy kształcenia na uczelni wyższej i spostrzeżeniu, że panujące na niej warunki są jeszcze bardziej niesprzyjające ogółowi jednostek ludzkich od tych, które mają miejsce w jędrzejowskim ,,Reju'' będę mógł obiektywnie powiedzieć, iż na tym uniwersytecie jest jeszcze gorzej, bardziej ciężko, może i nawet okropnie, aczkolwiek to w żaden sposób nie wpłynie na moje wewnętrzne percypowanie generalnego klimatu psychicznego obecnego we wspomnianym powyżej jędrzejowskim liceum ogólnokształcącym, a zatem nie zdeformuje go pod wpływem zaobserwowanej różnicy warunków. Mogę więc autentycznie oświadczyć, iż w takiej sytuacji ta konkretna szkoła wyższa, w której rzeczywiście prawa studenta byłyby nierespektowane na poziomie większym aniżeli prawa ucznia w ,,Reju'', będzie postrzegana jako ,,większe zło'', a liceum ,,Reja'' - ,,mniejsze zło'', co oczywiście nie będzie czynnikiem determinującym jej subiektywne umysłowe odbieranie. W związku z powyższym można uznać, że wybór pomiędzy ,,większym złem'' a ,,mniejszym złem'' nie jest satysfakcjonujący i najczęściej za żadnym z nich się nie tęskni, a większość zdrowych psychicznie ludzi z ,,łezką w oku'' wspomina raczej coś realnie dobrego dla nich pod dużą liczbą względów, a pod pozostałymi neutralnego, bądź nimi wszystkimi albo chociaż zupełnie indyferentnego niż w jakimkolwiek stopniu złego.



#11 ~studentka~

~studentka~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 13:28:58

Twoje stwierdzenie jakoby akurat moja osoba po podjęciu nauki w szkole wyższej zaczęła z ,,łezką w oku'' wspominać czas bycia uczniem I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie jest co najmniej kontrowersyjne, gdyż utrzymuję regularne kontakty z bardzo wieloma jego absolwentami z ostatnich lat studiującymi na rozmaitych polskich uniwersytetach i faktycznie twierdzą oni, że nie jest im łatwo, ponieważ zakres wymagań stawianych im przez nauczycieli akademickich oraz ilość informacji koniecznych do opanowania i ich poziom trudności są zdecydowanie większe, co w tego rodzaju instytucjach publicznych nie jest mimo wszystko czymś nadzwyczajnym, ale pomimo tego przeważająca część z nich nie odczuwa tęsknoty za okresem uczęszczania do wymienionego wyżej liceum ogólnokształcącego, natomiast ci, którzy znów chcieliby pełnić funkcję uczniów najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej stanowią znikomą mniejszość, której prawie wszyscy członkowie byli na dodatek niegdyś z jakiegoś powodu traktowani wewnątrz obiektu budowlanego mieszczącego ową instytucję znacznie lepiej od pozostałych młodych kobiet i mężczyzn. Na podstawie informacji zdobytych od tych moich znajomych można też skonkludować wniosek, iż niektórzy byli uczniowie tej placówki szkolnej będący aktualnie studentami uważają nawet, iż czują się o wiele lepiej niż w ,,Reju''.
Gdybym to jednak ja rozpoczął studiowanie w miejscu, gdzie trzeba się naprawdę bardzo dużo uczyć, po czym uznałbym np., że ponadto prawa człowieka łamane są tam w jeszcze większym stopniu niż we wnętrzu budynku I LO im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, to wówczas mógłbym jedynie skonstatować ten fakt, czyli to, że tu jest po prostu jeszcze gorzej, lecz z pewnością nie wiązałoby się to u mnie z poczuciem pragnienia ponownego zostania osobą pobierającą w tamtym punkcie użyteczności publicznej naukę i zaczęciem pozytywnego wspominania odcinka czasu, w którym nią byłem. Znacząco różniący się od tego sposób myślenia kolidowałby z wyznawanymi przeze mnie wartościami, poglądami i ogólnym światopoglądem oraz świadczyłby o tym, że tęsknię za chodzeniem do podmiotu prawa, w którym nie przestrzega się praw uczniów, nierówno obchodzi się z nimi, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany wiadomości, odpowiedzi ustne, ,,kartkówki'' itd., faworyzuje się osoby mające krewnych charakteryzujących się posiadaniem wysokiego statusu materialnego i społecznego, złośliwie i bezzasadnie komentuje się poczynania większego odsetka młodzieży licealnej, a niekiedy nawet bezpośrednio się go znieważa... Moja osoba nie dysponuje takim lateralnym tokiem rozumowania w opisywanej kwestii, w związku z czym najprawdopodobniej nigdy nie będzie tkliwie wypowiadała się o czasie trwania sprawowania roli ucznia I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie. Tak jak już napisałem, po ewentualnym zainicjowaniu konsekutywnej fazy kształcenia na uczelni wyższej i spostrzeżeniu, że panujące na niej warunki są jeszcze bardziej niesprzyjające ogółowi jednostek ludzkich od tych, które mają miejsce w jędrzejowskim ,,Reju'' będę mógł obiektywnie powiedzieć, iż na tym uniwersytecie jest jeszcze gorzej, bardziej ciężko, może i nawet okropnie, aczkolwiek to w żaden sposób nie wpłynie na moje wewnętrzne percypowanie generalnego klimatu psychicznego obecnego we wspomnianym powyżej jędrzejowskim liceum ogólnokształcącym, a zatem nie zdeformuje go pod wpływem zaobserwowanej różnicy warunków. Mogę więc autentycznie oświadczyć, iż w takiej sytuacji ta konkretna szkoła wyższa, w której rzeczywiście prawa studenta byłyby nierespektowane na poziomie większym aniżeli prawa ucznia w ,,Reju'', będzie postrzegana jako ,,większe zło'', a liceum ,,Reja'' - ,,mniejsze zło'', co oczywiście nie będzie czynnikiem determinującym jej subiektywne umysłowe odbieranie. W związku z powyższym można uznać, że wybór pomiędzy ,,większym złem'' a ,,mniejszym złem'' nie jest satysfakcjonujący i najczęściej za żadnym z nich się nie tęskni, a większość zdrowych psychicznie ludzi z ,,łezką w oku'' wspomina raczej coś realnie dobrego dla nich pod dużą liczbą względów, a pod pozostałymi neutralnego, bądź nimi wszystkimi albo chociaż zupełnie indyferentnego niż w jakimkolwiek stopniu złego.

Masz rację, jestem teraz studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i nie jest łatwo, ba, bardzo ciężko, ale ani trochę nie marzę o tym, żeby znów być Rejowiaczką i nie tęskno mi za ,,Rejem''. Co prawda na mojej uczelni wykładowcy i inni jej pracownicy raczej nie łamią praw studentów, bo po prostu sporo wymagają, lecz nie postępują w taki sposób, jak nauczyciele z ,,Reja'', ale sądzę, że nawet gdyby to robili, nie kręciłyby mi się łzy w oczach na myśl o moim byłym liceum. Czy ja mam tęsknić za miejscem, gdzie w takim samym czy innym stopniu nie przestrzega się pewnych praw człowieka albo panuje niemiła atmosfera? Odpowiedź brzmi nie. No, przynajmniej ja mam takie podejście, że nie tęsknię za takimi miejscami. Mogę dobrze wspominać punkty, w których było przyjemnie albo choćby takie, w których nie było źle, ale takich, gdzie było źle i to na dodatek prawie w każdym aspekcie nie będę dobrze wspominała. Może w ,,Reju'' wiele lat temu było dobrze i może kiedyś będzie, ale z tego, co mi wiadomo, obecnie tak tam nie jest.

#12 ~studentka~

~studentka~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 13:29:58

Twoje stwierdzenie jakoby akurat moja osoba po podjęciu nauki w szkole wyższej zaczęła z ,,łezką w oku'' wspominać czas bycia uczniem I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie jest co najmniej kontrowersyjne, gdyż utrzymuję regularne kontakty z bardzo wieloma jego absolwentami z ostatnich lat studiującymi na rozmaitych polskich uniwersytetach i faktycznie twierdzą oni, że nie jest im łatwo, ponieważ zakres wymagań stawianych im przez nauczycieli akademickich oraz ilość informacji koniecznych do opanowania i ich poziom trudności są zdecydowanie większe, co w tego rodzaju instytucjach publicznych nie jest mimo wszystko czymś nadzwyczajnym, ale pomimo tego przeważająca część z nich nie odczuwa tęsknoty za okresem uczęszczania do wymienionego wyżej liceum ogólnokształcącego, natomiast ci, którzy znów chcieliby pełnić funkcję uczniów najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej stanowią znikomą mniejszość, której prawie wszyscy członkowie byli na dodatek niegdyś z jakiegoś powodu traktowani wewnątrz obiektu budowlanego mieszczącego ową instytucję znacznie lepiej od pozostałych młodych kobiet i mężczyzn. Na podstawie informacji zdobytych od tych moich znajomych można też skonkludować wniosek, iż niektórzy byli uczniowie tej placówki szkolnej będący aktualnie studentami uważają nawet, iż czują się o wiele lepiej niż w ,,Reju''.
Gdybym to jednak ja rozpoczął studiowanie w miejscu, gdzie trzeba się naprawdę bardzo dużo uczyć, po czym uznałbym np., że ponadto prawa człowieka łamane są tam w jeszcze większym stopniu niż we wnętrzu budynku I LO im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, to wówczas mógłbym jedynie skonstatować ten fakt, czyli to, że tu jest po prostu jeszcze gorzej, lecz z pewnością nie wiązałoby się to u mnie z poczuciem pragnienia ponownego zostania osobą pobierającą w tamtym punkcie użyteczności publicznej naukę i zaczęciem pozytywnego wspominania odcinka czasu, w którym nią byłem. Znacząco różniący się od tego sposób myślenia kolidowałby z wyznawanymi przeze mnie wartościami, poglądami i ogólnym światopoglądem oraz świadczyłby o tym, że tęsknię za chodzeniem do podmiotu prawa, w którym nie przestrzega się praw uczniów, nierówno obchodzi się z nimi, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany wiadomości, odpowiedzi ustne, ,,kartkówki'' itd., faworyzuje się osoby mające krewnych charakteryzujących się posiadaniem wysokiego statusu materialnego i społecznego, złośliwie i bezzasadnie komentuje się poczynania większego odsetka młodzieży licealnej, a niekiedy nawet bezpośrednio się go znieważa... Moja osoba nie dysponuje takim lateralnym tokiem rozumowania w opisywanej kwestii, w związku z czym najprawdopodobniej nigdy nie będzie tkliwie wypowiadała się o czasie trwania sprawowania roli ucznia I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie. Tak jak już napisałem, po ewentualnym zainicjowaniu konsekutywnej fazy kształcenia na uczelni wyższej i spostrzeżeniu, że panujące na niej warunki są jeszcze bardziej niesprzyjające ogółowi jednostek ludzkich od tych, które mają miejsce w jędrzejowskim ,,Reju'' będę mógł obiektywnie powiedzieć, iż na tym uniwersytecie jest jeszcze gorzej, bardziej ciężko, może i nawet okropnie, aczkolwiek to w żaden sposób nie wpłynie na moje wewnętrzne percypowanie generalnego klimatu psychicznego obecnego we wspomnianym powyżej jędrzejowskim liceum ogólnokształcącym, a zatem nie zdeformuje go pod wpływem zaobserwowanej różnicy warunków. Mogę więc autentycznie oświadczyć, iż w takiej sytuacji ta konkretna szkoła wyższa, w której rzeczywiście prawa studenta byłyby nierespektowane na poziomie większym aniżeli prawa ucznia w ,,Reju'', będzie postrzegana jako ,,większe zło'', a liceum ,,Reja'' - ,,mniejsze zło'', co oczywiście nie będzie czynnikiem determinującym jej subiektywne umysłowe odbieranie. W związku z powyższym można uznać, że wybór pomiędzy ,,większym złem'' a ,,mniejszym złem'' nie jest satysfakcjonujący i najczęściej za żadnym z nich się nie tęskni, a większość zdrowych psychicznie ludzi z ,,łezką w oku'' wspomina raczej coś realnie dobrego dla nich pod dużą liczbą względów, a pod pozostałymi neutralnego, bądź nimi wszystkimi albo chociaż zupełnie indyferentnego niż w jakimkolwiek stopniu złego.

Masz rację, jestem teraz studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i nie jest łatwo, ba, bardzo ciężko, ale ani trochę nie marzę o tym, żeby znów być Rejowiaczką i nie tęskno mi za ,,Rejem''. Co prawda na mojej uczelni wykładowcy i inni jej pracownicy raczej nie łamią praw studentów, bo po prostu sporo wymagają, lecz nie postępują w taki sposób, jak nauczyciele z ,,Reja'', ale sądzę, że nawet gdyby to robili, nie kręciłyby mi się łzy w oczach na myśl o moim byłym liceum. Czy ja mam tęsknić za miejscem, gdzie w takim samym czy innym stopniu nie przestrzega się pewnych praw człowieka albo panuje niemiła atmosfera? Odpowiedź brzmi nie. No, przynajmniej ja mam takie podejście, że nie tęsknię za takimi miejscami. Mogę dobrze wspominać punkty, w których było przyjemnie albo choćby takie, w których nie było źle, ale takich, gdzie było źle i to na dodatek prawie w każdym aspekcie nie będę dobrze wspominała. Może w ,,Reju'' wiele lat temu było dobrze i może kiedyś będzie, ale z tego, co mi wiadomo, obecnie tak tam nie jest.

#13 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 14:00:58

Masz rację, jestem teraz studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i nie jest łatwo, ba, bardzo ciężko, ale ani trochę nie marzę o tym, żeby znów być Rejowiaczką i nie tęskno mi za ,,Rejem''. Co prawda na mojej uczelni wykładowcy i inni jej pracownicy raczej nie łamią praw studentów, bo po prostu sporo wymagają, lecz nie postępują w taki sposób, jak nauczyciele z ,,Reja'', ale sądzę, że nawet gdyby to robili, nie kręciłyby mi się łzy w oczach na myśl o moim byłym liceum. Czy ja mam tęsknić za miejscem, gdzie w takim samym czy innym stopniu nie przestrzega się pewnych praw człowieka albo panuje niemiła atmosfera? Odpowiedź brzmi nie. No, przynajmniej ja mam takie podejście, że nie tęsknię za takimi miejscami. Mogę dobrze wspominać punkty, w których było przyjemnie albo choćby takie, w których nie było źle, ale takich, gdzie było źle i to na dodatek prawie w każdym aspekcie nie będę dobrze wspominała. Może w ,,Reju'' wiele lat temu było dobrze i może kiedyś będzie, ale z tego, co mi wiadomo, obecnie tak tam nie jest.

Ja również nie wykluczam kompletnie możliwości, że wiele lat temu w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie mieliśmy do czynienia z atmosferą przyjazną ogółowi uczniów, choć z racji znania opinii na ten temat także osób uczęszczających tam dawno temu uważam to za wyjątkowo mało prawdopodobne, ale przynajmniej od września 2013 roku obecny w tamtej instytucji państwowej klimat psychiczny jest naprawdę wyjątkowo przykry i sprzyja tylko bardzo nielicznemu gronu nastolatków.

#14 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 14:03:08

Masz rację, jestem teraz studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i nie jest łatwo, ba, bardzo ciężko, ale ani trochę nie marzę o tym, żeby znów być Rejowiaczką i nie tęskno mi za ,,Rejem''. Co prawda na mojej uczelni wykładowcy i inni jej pracownicy raczej nie łamią praw studentów, bo po prostu sporo wymagają, lecz nie postępują w taki sposób, jak nauczyciele z ,,Reja'', ale sądzę, że nawet gdyby to robili, nie kręciłyby mi się łzy w oczach na myśl o moim byłym liceum. Czy ja mam tęsknić za miejscem, gdzie w takim samym czy innym stopniu nie przestrzega się pewnych praw człowieka albo panuje niemiła atmosfera? Odpowiedź brzmi nie. No, przynajmniej ja mam takie podejście, że nie tęsknię za takimi miejscami. Mogę dobrze wspominać punkty, w których było przyjemnie albo choćby takie, w których nie było źle, ale takich, gdzie było źle i to na dodatek prawie w każdym aspekcie nie będę dobrze wspominała. Może w ,,Reju'' wiele lat temu było dobrze i może kiedyś będzie, ale z tego, co mi wiadomo, obecnie tak tam nie jest.

Ja również nie wykluczam kompletnie możliwości, że wiele lat temu w I Liceum Ogólnokształcącym imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie mieliśmy do czynienia z atmosferą przyjazną ogółowi uczniów, choć z racji znania opinii na ten temat także osób uczęszczających tam dawno temu uważam to za wyjątkowo mało prawdopodobne, ale przynajmniej od września 2013 roku obecny w tamtej instytucji państwowej klimat psychiczny jest naprawdę wyjątkowo przykry i sprzyja tylko bardzo nielicznemu gronu nastolatków.

#15 ~ktoś~

~ktoś~
  • Goście

Napisano 27 maj 2017 - 20:11:01

Jestem niegdysiejszym absolwentem tej ,,szkoły'' i później byłem też studentem jednej z polskich uczelni wyższych. Nigdy nie zatęskniłem wtedy ani nigdy później za liceum ,,Reja''. Wg mnie i wielu innych osób przez to liceum można się nabawić jedynie nerwicy i innych chorób, a niczego autentycznie dobrego raczej nie można tam uświadczyć. Nikomu tej szkoły nie polecam, łza w oku to kręci mi się tylko wówczas, gdy przypomnę sobie, ile złego tam doznałem i w jakim stresie ja żyłem (zresztą nie tylko ja); nie chcę nawet wspominać sobie tego i dlatego poprzestanę na tym w tym poście.

#16 ~obiektywizm~

~obiektywizm~
  • Goście

Napisano 28 maj 2017 - 10:01:20

Twoje stwierdzenie jakoby akurat moja osoba po podjęciu nauki w szkole wyższej zaczęła z ,,łezką w oku'' wspominać czas bycia uczniem I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie jest co najmniej kontrowersyjne, gdyż utrzymuję regularne kontakty z bardzo wieloma jego absolwentami z ostatnich lat studiującymi na rozmaitych polskich uniwersytetach i faktycznie twierdzą oni, że nie jest im łatwo, ponieważ zakres wymagań stawianych im przez nauczycieli akademickich oraz ilość informacji koniecznych do opanowania i ich poziom trudności są zdecydowanie większe, co w tego rodzaju instytucjach publicznych nie jest mimo wszystko czymś nadzwyczajnym, ale pomimo tego przeważająca część z nich nie odczuwa tęsknoty za okresem uczęszczania do wymienionego wyżej liceum ogólnokształcącego, natomiast ci, którzy znów chcieliby pełnić funkcję uczniów najstarszej, jędrzejowskiej szkoły średniej stanowią znikomą mniejszość, której prawie wszyscy członkowie byli na dodatek niegdyś z jakiegoś powodu traktowani wewnątrz obiektu budowlanego mieszczącego ową instytucję znacznie lepiej od pozostałych młodych kobiet i mężczyzn. Na podstawie informacji zdobytych od tych moich znajomych można też skonkludować wniosek, iż niektórzy byli uczniowie tej placówki szkolnej będący aktualnie studentami uważają nawet, iż czują się o wiele lepiej niż w ,,Reju''.
Gdybym to jednak ja rozpoczął studiowanie w miejscu, gdzie trzeba się naprawdę bardzo dużo uczyć, po czym uznałbym np., że ponadto prawa człowieka łamane są tam w jeszcze większym stopniu niż we wnętrzu budynku I LO im. Mikołaja Reja w Jędrzejowie, to wówczas mógłbym jedynie skonstatować ten fakt, czyli to, że tu jest po prostu jeszcze gorzej, lecz z pewnością nie wiązałoby się to u mnie z poczuciem pragnienia ponownego zostania osobą pobierającą w tamtym punkcie użyteczności publicznej naukę i zaczęciem pozytywnego wspominania odcinka czasu, w którym nią byłem. Znacząco różniący się od tego sposób myślenia kolidowałby z wyznawanymi przeze mnie wartościami, poglądami i ogólnym światopoglądem oraz świadczyłby o tym, że tęsknię za chodzeniem do podmiotu prawa, w którym nie przestrzega się praw uczniów, nierówno obchodzi się z nimi, niesprawiedliwie ocenia sprawdziany wiadomości, odpowiedzi ustne, ,,kartkówki'' itd., faworyzuje się osoby mające krewnych charakteryzujących się posiadaniem wysokiego statusu materialnego i społecznego, złośliwie i bezzasadnie komentuje się poczynania większego odsetka młodzieży licealnej, a niekiedy nawet bezpośrednio się go znieważa... Moja osoba nie dysponuje takim lateralnym tokiem rozumowania w opisywanej kwestii, w związku z czym najprawdopodobniej nigdy nie będzie tkliwie wypowiadała się o czasie trwania sprawowania roli ucznia I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie. Tak jak już napisałem, po ewentualnym zainicjowaniu konsekutywnej fazy kształcenia na uczelni wyższej i spostrzeżeniu, że panujące na niej warunki są jeszcze bardziej niesprzyjające ogółowi jednostek ludzkich od tych, które mają miejsce w jędrzejowskim ,,Reju'' będę mógł obiektywnie powiedzieć, iż na tym uniwersytecie jest jeszcze gorzej, bardziej ciężko, może i nawet okropnie, aczkolwiek to w żaden sposób nie wpłynie na moje wewnętrzne percypowanie generalnego klimatu psychicznego obecnego we wspomnianym powyżej jędrzejowskim liceum ogólnokształcącym, a zatem nie zdeformuje go pod wpływem zaobserwowanej różnicy warunków. Mogę więc autentycznie oświadczyć, iż w takiej sytuacji ta konkretna szkoła wyższa, w której rzeczywiście prawa studenta byłyby nierespektowane na poziomie większym aniżeli prawa ucznia w ,,Reju'', będzie postrzegana jako ,,większe zło'', a liceum ,,Reja'' - ,,mniejsze zło'', co oczywiście nie będzie czynnikiem determinującym jej subiektywne umysłowe odbieranie. W związku z powyższym można uznać, że wybór pomiędzy ,,większym złem'' a ,,mniejszym złem'' nie jest satysfakcjonujący i najczęściej za żadnym z nich się nie tęskni, a większość zdrowych psychicznie ludzi z ,,łezką w oku'' wspomina raczej coś realnie dobrego dla nich pod dużą liczbą względów, a pod pozostałymi neutralnego, bądź nimi wszystkimi albo chociaż zupełnie indyferentnego niż w jakimkolwiek stopniu złego.

Masz rację, a tymbardziej zwykle nie tęskni się za czymś, co było w supremującej ilości aspektów złe, a wręcz nie do przyjęcia.

#17 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 maj 2017 - 20:03:18

To pisze ciągle jedna i ta sama osoba.Kto się uczy w Reju, wie jak jest naprawdę

No właśnie - czyli fatalnie.

#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 maj 2017 - 20:50:19

No właśnie - czyli fatalnie.

No właśnie - niekoniecznie

#19 ~Krzysztof~

~Krzysztof~
  • Goście

Napisano 29 maj 2017 - 13:34:00

No właśnie - niekoniecznie

Czyli jednak założono wam wreszcie te kamery monitoringu w pomieszczeniach przeznaczonych do prowadzenia zajęć edukacyjnych?

#20 ~ecomeracus27~

~ecomeracus27~
  • Goście

Napisano 29 maj 2017 - 13:54:09

Pozwolę sobie dodać jedno spostrzeżenie wszyscy którzy tak krytycznie opisują stosunki panujące w Liceum im.M. Reja skupiają się na kadrze pedagogicznej zapominając po co przyszli do tego liceum można wybrać bezstresowego Grota lub inną  szkołę i nie narzekać do "Reja "gdzie idzie się po wiedzę która zaprocentuje w przyszłości dobrym świadectwem maturalnym które umożliwi kontynuację nauki na prestiżowych uczelniach państwowych . Praca pedagogów w naukach matematyczno-przyrodniczych w "Reju"jest wręcz modelowa wystarczy spojrzeć na osiągnięcia . Pozdrawiam

Zadowalające wyniki na świadectwach dojrzałości młodzi ludzie zawdzięczają jedynie własnym mądrości i wytrwałości przy procesie opanowywania treści edukacyjnych składających się na materiał programowy obowiązujący w liceum ogólnokształcącym, który kontynuują pomimo znaczącego obniżenia nastroju psychicznego spowodowanego nieodpowiednim, a nieraz skandalicznym traktowaniem ich przez pracujących tam nauczycieli, z których część nie trudni się zbytnio eksplikowaniem im relewantnych zagadnień, które mogą wystąpić na egzaminach maturalnych.
Osiągnięcia zdobywane przez uczniów podległych danemu nauczycielowi czy nawet niego samego niekoniecznie muszą więc świadczyć o jego modelowej pracy, choć zwłaszcza w tym drugim przypadku powinny, ale z różnych względów, takich jak np. posiadanie gdzieś jakichś koneksji ułatwiających dostawanie wyróżnień lub popieranie w jakiś widoczny dla kogoś sposób danej ekipy rządzącej Polską, np. koalicji Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym, za której czasów otrzymali bliżej nieokreśloną ilość nagród, nie zawsze są jej odbiciem i tak właśnie jest w przypadku belfrów z tamtejszej szkoły średniej.
Chciałbym też podkreślić, iż według mnie obecność w jakiejś szkole bezstresowego klimatu psychicznego nie musi pociągać za sobą bycia nierenomowaną. Moim zdaniem to właśnie placówka szkolna ciesząca się autentycznie dobrym wizerunkiem w środowisku potrafi zachować odpowiedni poziom wymagań od młodych kobiet i mężczyzn przy braku stresującej atmosfery. Stawianie młodzieży stosownych wymagań przez nauczycieli to bowiem nie to samo, co jej stresowanie.
 
W związku z treścią twojego wpisu przedstawiam charakterystykę sposobu postępowania niektórych nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Jędrzejowie uczących matematyki i przedmiotów przyrodniczych podczas wykonywania przez nich obowiązków zawodowych.
Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, iż niegdysiejsza nauczycielka matematyki Barbara Kośmider wprowadzała w trakcie zajęć edukacyjnych tak wyjątkowo nieprzyjemną atmosferę, że ponoć młode persony opuszczały środek sali lekcyjnej właśnie w czasie ich trwania, otwarcie znieważała swoich uczniów, często przy użyciu ordynarnych sformułowań, niesprawiedliwie i bezpardonowo oceniała rozmaite formy badania stopnia przyswojenia danej partii materiału programowego. Uważam, iż taka osoba, jak ona, w ogóle nie powinna wykonywać zawodu nauczyciela.
Prowadząca w owej instytucji oświatowej zajęcia dydaktyczne z biologii i równocześnie wicedyrektor Małgorzata Trelińska prawdopodobnie udzielała korepetycji swoim uczniom, których bezpośrednio uczyła we wnętrzu budynku tego liceum, natomiast wobec tej części młodzieży, która nie korzystała ze świadczonych przez nią podobno na dodatek ponadprzeciętnie drogich usług o charakterze edukacyjnym, była dość niemiła, arogancka i nieobiektywna.
Matematyczka Katarzyna Leśniewska ucząca członków mojej byłej klasy charakteryzowała się nadzwyczajną bezwzględnością podczas stawiania ocen ze sprawdzianów wiadomości i tzw. ,,kartkówek'', a także niekiedy niesprawiedliwością w czasie oceniania odpowiedzi ustnych większości młodych kobiet i mężczyzn. Jej cechę charakterystyczną stanowiło ponadto adresowanie do nastoletnich ludzi sardonicznych, uszczypliwych komentarzy dotyczących ich niejednokrotnie zupełnie niezłych pod jakimkolwiek względem czynów, które miało miejsce z bardzo dużą częstotliwością, prawie podczas każdej godziny lekcyjnej, oraz determinowało powstawanie zasadnego uczucia dyskomfortu i czasowe pogorszenie ogólnego samopoczucia psychicznego. Któregoś październikowego dnia 2014 roku, najprawdopodobniej 3 października 2014 roku, do wnętrza pomieszczenia oznaczonego cyfrą 7, gdzie akurat prowadziła lekcję z uczniami mojego dawnego oddziału klasowego, weszła jakaś dziewczyna, która wystosowała wobec nich prośbę o udanie się do innej sali celem wykonania im wspólnego zdjęcia fotograficznego, której nie spełnili z powodu zakazu nauczycielki umotywowanego faktem, że trwają bardzo ważne dla pobierających naukę zajęcia i dlatego nie może pozwolić na jakąkolwiek przerwę w ich ciągu, a gdy ta kobieta już wyszła, Katarzyna Leśniewska zakomunikowała, że po matematyce nabiorą oni rumieńców i w związku z tym ładniej wyjdą na fotografii, co było całkowicie zbędne i miało pejoratywny wydźwięk. Innym razem magister Izabela Kniewska przyszła do wspomnianej już wcześniej sali lekcyjnej numer 7 w celu przeprowadzenia rzekomej kontroli przebiegu prowadzonych przez opisywanego tu człowieka zajęć edukacyjnych z matematyki, który podczas jej obecności był wyjątkowo niemiły, złośliwy i zrobił nam niezapowiedziany krótki test poziomu zapamiętania, przetworzenia i wykorzystania w praktyce danych z ostatnich paru lekcji, zwany ,,kartkówką''. Moim zdaniem w ten sposób pragnął on pokazać tej członkini dyrekcji, że właściwie wywiązuje się z jej poleceń, albowiem przedtem, co prawda, nie robił niespodziewanych ,,kartkówek'', a oprócz tego wedle mojej wiedzy to ona narzuca podwładnym określony sposób postępowania, aby różnorakimi niedopuszczalnymi metodami zmusić uczniów do wkładania maksymalnego wysiłku w uczenie się i tak umożliwić sobie utrzymywanie rokrocznie możliwie najwyższej pozycji w rankingach zdawalności egzaminów maturalnych. Kiedyś nieoczekiwanie zakończył on odbywanie zajęć edukacyjnych z przedmiotu szkolnego nazywanego matematyką niedługo przed formalnym sfiniszowaniem czterdziestopięciominutowej godziny lekcyjnej, przed czym stwierdził, że go nie szanujemy, gdyż powoli inicjowaliśmy już umieszczanie przedmiotów usytuowanych na płaszczyźnie ławek wewnątrz plecaków, toreb itd., co oczywiście o tej porze było czymś naturalnym i wcale nie oznaczało, iż nie słuchaliśmy rzeczonej osoby, według której zachowywaliśmy się w dodatku relatywnie hałaśliwie. Gdy jakaś uczennica rozwiązywała zadanie na powierzchni tablicy, a nadzorująca sposób jego wykonywania poczytała go za błędny, ironicznie powiedziała, że życzy jej powodzenia.  Co najmniej jeden raz postraszyła swoich uczniów Barbarą Kośmider przed wyjściem z klasy szkolnej na jakiś okres celem załatwienia relewantnych spraw, mówiąc iż ta przyjdzie do nich, jeżeli będą wówczas niespokojni. Choć tak się nie stało, jej odzywka znamionowała podsycanie w nich strachu, tym bardziej że wiedziała, jak tamta może zacząć się z nimi obchodzić. Powyższe przykłady jej dojmujących zachowań są tylko jednymi z bardzo wielu, w związku z czym wszystkich zwyczajnie nie mam możliwości wymienić, bo musiałbym poświęcić na to kilkadziesiąt godzin, o ile nie dni. Dodam jeszcze, iż podczas różnorakich spotkań z rodzicami matematyczka emanowała w stosunku do nich złudnym wrażeniem bycia sympatyczną, aczkolwiek zgodnie z informacjami, którymi dysponuję, matkom i ojcom posiadającym wysoki status materialny oraz społeczny wręcz niejako demonstrowała swoje pozytywne uczucia psychiczne, np. poprzez wylewne powitania polegające na ich uściskiwaniu, a to natomiast może być oznaką świadczącą o nierównym traktowaniu ogółu rodziców uczniów. U wymienionego reprezentanta płci żeńskiej zauważalne były również przejawy czerpania przyjemności ze sprawiania innym przykrości, ponieważ przy dokonywaniu uczynków stojących w sprzeczności z zasadami moralności oraz ujemnie oddziałujących na stan psychiczny towarzyszył mu wyraźny uśmiech. Należy też zaznaczyć, że kiedyś spostrzegł nieuczciwe poprawianie przez jakąś dziewczynę jakiegoś sprawdzianu wiadomości, którego (poprawiania) istotę stanowiło ściąganie z trzymanej opodal siebie kartki mające domniemanie formę przepisywania znajdujących się na niej treści na inny kawałek papieru określonego formatu albo eksploatowanie ich jakoś, ażeby łatwiej rozwiązać tworzące go zadania matematyczne, po czym z zadowoleniem orzekł jej koniec pisania i zaraz potem odebrał wszystkie kartki, słusznie uniemożliwiając przedłużanie wykonywania poleceń na poprawie pracy klasowej, jednakże uśmiech obecny na twarzy owej nauczycielki i ogólna mimika przemawiały za tym, iż czynność zabrania tych obiektów fizycznych była dla niej nie wyłącznie obowiązkiem, lecz także źródłem satysfakcji oraz radości. Można było też u niej dostrzec brak umiejętności rozumienia stanów emocjonalnych doświadczanych przez jej uczniów oraz okazywania im rzeczywistego, niepozorowanego współczucia. Odznacza ją jeszcze dokonywanie pewnej ujemnej zmiany odnoszenia się do własnych uczniów po zgłoszeniu przez nich komuś wyższemu od niej rangą w wewnątrzszkolnej hierarchii uzasadnionych pretensji dotyczących jej sposobu postępowania, co wskazuje na cechowanie się nadmierną podatnością na ekspresję negatywnych emocji. Na podstawie zamieszczonych powyżej werbalnych komunikatów uważam, że nie jest ona dobrą nauczycielką.
Beata Pardała cechowała się bezwzględnością w ocenianiu sprawdzianów wiadomości i ,,kartkówek'' oraz niejednokrotnie niesprawiedliwością we wpisywaniu ocen z odpowiedzi ustnych do dziennika lekcyjnego, albowiem często je niesłusznie obniżała nastolatkom niemającym żadnych koneksji, zaś tym posiadającym jakieś znajomości podwyższała oceny śród- i końcoworoczne. Sam znam bowiem taką młodą personę, która podczas prowadzenia ze mną konwersacji wyznała mi, że chemiczka ta postawiła jej stopień niewspółmiernie wysoki do rzeczywiście posiadanego zasobu wiadomości z zakresu gałęzi nauki, zwanej chemią, który na dodatek był nadzwyczaj ubogi i tak naprawdę mieścił się w granicach kryteriów na ocenę niedostateczną. Trzeba też uwypuklić, iż kobieta ta bardzo lekceważąco wypowiadała się o uczniach, którzy jej zdaniem dysponowali relatywnie niewielkim zasobem wiadomości z zajęć edukacyjnych z chemii, które prowadziła, a oprócz tego podkreślała, że według niej tylko kilka osób z całego danego oddziału klasowego powinno przystąpić do napisania egzaminu maturalnego z wymienionego wyżej przedmiotu szkolnego na poziomie rozszerzonym, demotywując tym samym innych do zdawania go, i formułowała swoje wypowiedzi ustne wyjątkowo protekcjonalnym, aroganckim tonem. Odznaczało ją także kierowanie do odbiorców mających postać uczniów żartów, lecz wyjątkowo prymitywnych i złośliwych, w związku z czym nie wywoływały one w większej części z nich żadnych pozytywnych doznań, a raczej konspirowane zażenowanie, niezadowolenie i jeszcze bardziej negatywnie oddziaływały na sposób postrzegania jej osoby. W ciągu odbywania lekcji koncentrowała się przede wszystkim na stosunkowo niewielkiej grupie tych samych osób, która była przez nią wzywana do rozwiązywania różnych zadań na płaszczyźnie tablicy i nierzadko chwalona, natomiast pozostałych mężczyzn i kobiety zazwyczaj, choć nie zawsze, pomijała, zwłaszcza przy typowaniu do zaprezentowania rozwiązania określonego zadania nie na ocenę na powierzchni tablicy, czego prawdopodobną przyczynę stanowił nacechowany ignorancją stosunek wobec nich wynikający przypuszczalnie z niewłaściwego przekonania o bezsensowności skupiania się na rzetelnym prowadzeniu lekcji z rzekomo nieumiejącą chemii resztą. Nie zmienia to jednak faktu wybierania przez nią do odpowiedzi ustnych łączących się z wystawieniem oceny cząstkowej każdego członka danej klasy, raczej bez względu na niemerytoryczne przesłanki, aczkolwiek takowe oceniała w opisany powyżej sposób. Gdy uznała, że ktoś niepoprawnie rozwiązuje dane zadanie, wówczas mówiła, że ,,chyba zaraz zrobi mu coś złego'' i choć przypuszczalnie nie miała zamiaru rzeczywiście tego uczynić, to sądzę, iż wypowiadanie takich słów względem kogokolwiek, a już szczególnie publicznie, jest niedopuszczalne i nie nosi znamion bawiącego pozostałych dowcipu. Istniała również możliwość dostrzeżenia oznak niemal jednoznacznie świadczących o odczuwaniu satysfakcji oraz przyjemności po wstawieniu komuś oceny negatywnej i uczynieniu względem licealisty przykrości oraz nieobecności cennej umiejętności empatii polegającej w szczególności na możności rozumienia stanów psychicznych innych przedstawicieli gatunku ludzkiego, a także wczuwania się w ich położenie i okazywania współczucia, chociaż te jeszcze wyraźniej były zauważalne u matematyczki Katarzyny Leśniewskiej. Co najmniej raz zwróciła się też do jednego ze swych byłych uczniów poprzez wymówienie wyrazu phi w reakcji na wyrażenie przez niego pragnienia dopisania czegoś pod koniec godziny lekcyjnej do treści rozwiązań poleceń zamieszczonych w sprawdzianie wiadomości, co w moim mniemaniu stanowiło ekspresję impertynencji, braku kultury osobistej i poczucia wyższości właściwych rzeczonej belferce, która myślała zapewne, że owego młodzieńca nie wyróżnia dostatecznie rozbudowany zasób wiedzy z dziedziny chemii, a zatem dodawanie czegokolwiek do tego, co przy pomocy długopisu umieścił dotychczas na kartce, nie spowoduje, że jego odpowiedzi i obliczenia będą godne wyższej oceny szkolnej. Ogólnie rzecz ujmując, wprowadzała i podtrzymywała stresującą atmosferę wewnątrz pomieszczeń, gdzie się znajdowała, i dlatego oceniam ją bardzo nieprzychylnie, ponieważ według mnie dobry nauczyciel się tak nie zachowuje.
 

 





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: szkoły, edukacja, nauka, oświata, gmina Jędrzejów, powiat jędrzejowski, województwo świętokrzyskie, szkoły ponadgimnazjalne, Jędrzejów, kształcenie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych