Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Ksiądz Rafał Sawicz i dom za milion. Tajemnice duchownego


18 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~slawo~

~slawo~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 08:42:23

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać

O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.

Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.

Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.

Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.

Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.

Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.

Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.

Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.

Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.

 



#2 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 10:02:06

To ten partner kaczyńskiego?

#3 slawo

slawo

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 29031 postów

Napisano 27 luty 2019 - 10:09:04

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać

O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.

Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.

Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.

Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.

Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.

Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.

Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.

Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.

Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.

 

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać

O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.

Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.

Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.

Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.

Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.

Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.

Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.

Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.

Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.

Znowu gdańska patologia w tle Za dupę dziada i do paki.



#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 12:01:07

Ksiądz, pracował ukryty w gdańskim magistracie. Rozmowy o zatrudnienie indywidualnie przeprowadzał Adamowicz. Przypadek?



#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 15:58:15

To ten partner kaczyńskiego?

tenże, od ciemnych interesów

#6 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 18:58:23

gaciarz wklejka



#7 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 luty 2019 - 20:36:43

Ksiądz, pracował ukryty w gdańskim magistracie. Rozmowy o zatrudnienie indywidualnie przeprowadzał Adamowicz. Przypadek?

Godnego sobie znalazł protektora.



#8 ~slawo~

~slawo~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2019 - 20:08:10

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać
O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.
Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.
Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.
Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.
Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.
Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.
Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.
Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.
Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.



#9 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 marzec 2019 - 00:19:11

To ten partner kaczyńskiego?

 

:huh:



#10 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 marzec 2019 - 07:31:04

Ksiądz, pracował ukryty w gdańskim magistracie. Rozmowy o zatrudnienie indywidualnie przeprowadzał Adamowicz. Przypadek?

 



#11 slawo

slawo

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 29031 postów

Napisano 04 marzec 2019 - 09:20:32

Wynajmujesz firmę aby przygotowała ci projekt budowlany.Potem każesz tej firmie płacić sobie łapówkę za podpis pod projektem.Dla lewaków logiczne.



#12 ~slawo~

~slawo~
  • Goście

Napisano 04 marzec 2019 - 20:20:39

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać
O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.
Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.
Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.
Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.
Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.
Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.
Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.
Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.
Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.



#13 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 marzec 2019 - 16:15:01

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać
O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.
Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.
Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.
Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.
Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.
Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.
Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.
Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.
Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.



#14 ~slawo~

~slawo~
  • Goście

Napisano 13 kwiecień 2019 - 10:47:35

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać
O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.
Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.
Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.
Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.
Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.
Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.
Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.
Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.
Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.



#15 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2019 - 12:40:42

To ten partner kaczyńskiego?

 

:lol:



#16 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2019 - 13:26:26

To ten partner kaczyńskiego?

grubo B)

#17 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2019 - 19:16:02

"Pół miliona złotych na wynagrodzenia kapelanów. Skarbówka płaci im nawet 7 tys. zł

 

Duchowni na państwowych etatach mogą zarobić ponad średnią krajową. Ośmiu kapłanów wyznania katolickiego i jeden wyznania prawosławnego jest zatrudnionych na pełnym etacie w Izbach Administracji Skarbowej w całej Polsce. Ich zarobki wynoszą od 5 do 7 tys. zł brutto..."

 



#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 kwiecień 2019 - 06:07:18

"Pół miliona złotych na wynagrodzenia kapelanów. Skarbówka płaci im nawet 7 tys. zł

 

Duchowni na państwowych etatach mogą zarobić ponad średnią krajową. Ośmiu kapłanów wyznania katolickiego i jeden wyznania prawosławnego jest zatrudnionych na pełnym etacie w Izbach Administracji Skarbowej w całej Polsce. Ich zarobki wynoszą od 5 do 7 tys. zł brutto..."

 

 

 

JPRD ale BIEDA



#19 ~slawo~

~slawo~
  • Goście

Napisano 12 sierpień 2019 - 06:09:17

Działka warta milion złotych nad Jeziorem Żarnowieckim kupiona za gotówkę i zaginięcie księdza Rafała Sawicza to historia, którą opisuje środowa "Gazeta Wyborcza". Okazuje się, że duchowny to ciekawa postać
O księdzu Sawiczu zrobiło się głośno, gdy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznał, że za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego miał mu przekazać 50 tys. zł. Duchowny był w lutym 2018 roku w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Jego podpis miał być decydujący przy rozpoczęciu budowy wieżowców przez spółkę Srebrna.
Teraz "GW" pisze, że ksiądz w niewyjaśniony sposób stał się właścicielem atrakcyjnej nieruchomości nad Jeziorem Żarnowieckim. - Ksiądz zgodnie z prawem kanonicznym nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę - mówi dziennikowi były urzędnik gdańskiej kurii.
Od czasu, gdy po publikacjach "GW" Sawicz stał się niejako osobą publiczną, jest nieuchwytny. Nawet w jego dawnej parafii nazwisko na domofonie jest zaklejone, a otwierająca drzwi kobieta mówi, że wypowiadać się na jego temat nie będzie.
Wątpliwości budzi przede wszystkim wspomniany zakup Sawicza. Chodzi o działkę w Nadolu na Pomorzu. To okolice Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach.
Tam Sawicz wybudował dom w 2009 roku. - Zgłosił się z ogłoszenia, nie znałem go. Dopiero u notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem - mówi poprzedni właściciel.
Skąd miał na to pieniądze? Był młodym księdzem, święcenia przyjął w 2002 roku i przede wszystkim uczył w szkole. Dopiero w 2008 roku został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego.
Po jego śmierci Sawicz został wykonawcą testamentu arcybiskupa. Dostał wszystkie pełnomocnictwa oraz dostępy do kont. Jak pisze "GW", wciąż nie do końca wiadomo, co stało sie zapiskami arcybiskupa, notatkami i wspomnieniami związanymi np. z obradami Okrągłego Stołu czy aferą Stella Maris.
Archidiecezja gdańska twierdzi, że od lipca 2016 roku nie ma informacji, co dzieje się z księdzem. Oficjalnie. Tajemnicą poliszynela było bowiem, że Sawicz jest zatrudniony w gdańskim urzędzie miejskim. Zarabiał tam około 3,4 tys. zł, a jego koleżanki z biura przyznają teraz, że byłego księdza odwiedzały jego dawne parafianki.
Od publikacji "Wyborczej"Sawicz zapadł się pod ziemię. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo gdzie mieszka. Sąsiedzi nie chcą na jego temat rozmawiać.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych