Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Kolejna danina "dobrej zmiany" Za nieruchomości zapłacimy wyższe podatki, a niektórzy dodatkowo minimalny


569 odpowiedzi w tym temacie

#541 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 14:05:21

Rydzyk zaszkodzi Kaczyńskiemu !  Skandaliczne i pełne pychy słowa szefa Radia Maryja

 

Tadeusz Rydzyk nie przestaje szokować. W czasie, gdy Kościół przeprasza za akty pedofilii, on nadal atakuje.

– Pedofilia jest czymś obrzydliwym, nie ma na to słów. Zauważmy jednak, że najpierw ktoś współczesny świat od lat seksualizuje. Gdzie są głosy oburzenia przeciwko deprawacji dzieci? – przekazał za pośrednictwem „Naszego Dziennika”  twórca Radia Maryja.

Dodaje, że problem pedofilii “nie może nam zasłaniać tego wszystkiego, co Kościół robi dobrego”.

– To, co dzieje się dziś, nie może nam przyćmić wielkiego dobra, które przez dwadzieścia wieków działo się za sprawą Kościoła – podkreśla o. Rydzyk.

 

Pycha i brak refleksji?

 

Z jego słowami można się zgodzić, ale jeśli mielibyśmy analizować całą historię Kościoła, można w niej znaleźć sporo innych ciemnych plam.

Na potrzeby tego tekstu darujmy sobie jednak wyciąganie wszelkich brudów kapłanów.

 

Film „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich ponownie wywołał jednak w Polsce dyskusję na temat pedofilii w Kościele. Co zaskakujące, hierarchowie postanowili tym razem szybko posypać głowy popiołem i przeprosić za owe patologie.

 

Rydzyk przyjął jednak inną strategię. Pełny pychy rozpoczął wręcz atak. Twierdzi, że obecna rzeczywistość “epatuje dzieci i młodych obrzydliwościami”.

 

– Nie ma sztuki, ale antysztuka, nie ma pedagogiki, ale antypedagogika. Dlaczego nad tym się nie ubolewa? – uważa.

– Gdyby za tym, co dziś się dzieje, stała troska o dobro i rzeczywista chęć walki z pedofilią, pokazywano by to zjawisko w innych stanach i zawodach, mówiono, jaki procent osób w innych grupach społecznych dopuszcza się tej zbrodni. Nie usprawiedliwiamy niczego, ale trzeba mówić prawdę, że odsetek księży jest nikły – twierdzi dyrektor Radia Maryja.

 

“Przemysł pedofilii”

 

Dalsze jego słowa dotyczą już “przemysłu pedofilii” i są szczególnie skandaliczne.

– To są zorganizowane działania, które już przetestowano za granicą. Mieliśmy już maczugę antysemityzmu, nazizmu, nacjonalizmu, faszyzmu, teraz wyciągnięto maczugę pedofilii. Za tym wszystkim stoi nienawiść – dodaje.

 

Cios w PiS

 

Rydzyk od lat jest nieoficjalnym sojusznikiem PiS. Tym razem – może nieświadomie – chyba zaszkodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ostatnimi wypowiedziami duchowny staje się bowiem obciążeniem tej wagi co odsunięty Antoni Macierewicz. Czy to świadome działania i mobilizowanie ekstremalnego elektoratu. Czy może pierwsze oznaki tracenia kontaktu z rzeczywistością?

 

 

 

Źródło: Nasz Dziennik, Onet

 

 

 

Danuta Purzycka

Kontaktu z rzeczywistością ten pan nie ma od dawna, zastępuje ją chłodna kalkulacja. Wycofa się szybko z przyjętego stanowiska, jeśli tylko zauważy, ze to mu się opłaci...
 
 
Ela Krysinska
Czemu nikt jego nie rozliczy on nawet nie jest księdzem???
To biznesmen który za poparcie PIS-u doi budżet państwa jak cielę krowę !
 
Adam Karasiewicz
Kościół przez 20 wieków palił zabijał inkwizycja i mordowanie to były czyny na porządku dziennym wstyd a on takie banialuki pieprzy
 
 
Hieronim Czajka
Słyszałem ze go wyrzucili z Niemiec. W Polsce może robić co chce.
 
 
Sławek Sławkowski
Rydzyk plecie coraz większe banialuki a jego cele polityczne oddalają się od niego w tempie przyspieszającym. I tak musi być!

 



#542 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 14:24:43

Karczemna awantura w Sejmie. Posłowie PiS ruszyli z szarżą w obronie prezesa Kaczyńskiego

 

Temat systemowego ukrywania pedofilii w polskim Kościele wciąż budzi olbrzymie emocje. Partia rządząca, choć z pewnością niechętnie, musiała zareagować na wydarzenia opisane w dokumencie braci Sekielskich. Zaproponowała rozwiązanie absurdalne i w zasadzie niepotrzebne, kompletnie nie rozwiązujące problemu braku nieuchronności kary dla księży pedofilii. 

 

Debata nad zmianami w kodeksie karnym, które zaostrzają kary za takie przestępstwa była niezwykle burzliwa, a zakończyła się wręcz otwartą konfrontacją posła PO Sławomira Nitrasa i samozwańczych ochroniarzy prezesa Kaczyńskiego.

 

Pan minister Ziobro powiedział, że mu faktów brakuje. Raport mówi: 382 księży molestowało, dwóch w więzieniu (za “Wiadomościami”), to gdzie jest 380, o których mówi raport kościelny? 700 prawie dzieci, to jest wyrzut sumienia nas wszystkich, a pan pyta o fakt, a ja mówię: to są dzieci – mówił w Sejmie Nitras.

Po swoim wystąpieniu wyciągnął z kieszeni dziecięce buciki i położył przed prezesem partii rządzącej. 

 

Natychmiast po tym, tak jakby symboliczne buciki paliły gorącym ogniem odrzucił je sprzed Jarosława Kaczyńskiego wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Gdy poseł PO niestrudzenie próbował jeszcze raz spróbować, szpaler “kogucików” z zaciętymi minami posłów PiS zasłonił swojego lidera. 

 

Obrazek z Patrykiem Jakim, kiwającymi groźnie paluszkiem stanie się niewątpliwe symbol tej żenującej próby wyjścia z kryzysu wizerunkowego, w jaki PiS sam się wpędził zawierając bardzo bliski sojusz z polskim klerem. Choćby taka może być korzyść z ujawnienia skandalicznego procederu wśród polskich hierarchów kościelnych. Bo na rzeczywiste przejęcie się losem ofiar zboczeńców w sutannach chyba nie ma co liczyć.

 

 

Źródło: CROWD media

 

 

 

Sebastian Anna Karnowski
oni w poważaniu maja ofiary ..... i nas też ... liczy się władza i tylko ona !!!!
 
 
Joanna Chorzępa
Kogo obchodzi zaostrzenie kar za pedofilię, gdy nie rozwiązuje to sprawy stojących ponad prawem i chronionych przez prawo kościelne księży pedofilów? Czy murarz ma styczność z dziećmi, czy to murarz uczy dzieci dziesięciu przykazań, czy to murarz te dzieci spowiada z tych przykazań w konfesjonale? Przecież nawet jak są jakieś przypadki pedofilii wśród innych zawodów to tacy zwyrodnialcy są natychmiast osądzani i wsadzani za kratki. Problem polega na tym, że tylko księża, czyli mężczyźni uprawiający zawód zaufania publicznego, zawód, albo raczej powołanie, które samo w sobie określa najlepsze cechy, które dziecku nigdy, ale to nigdy nie powinny kojarzyć się z krzywdą i bólem, dlatego są tak niewyobrażalnie ciężkie do przetrawienia, gdy dziecko zostanie przez księdza skrzywdzone, ponieważ dla dziecka potrzeba bezpieczeństwa jest podstawową potrzebą, a ksiądz z natury ma ją zapewniać, żyjąc w czystości i z dala od grzechu. W umyśle dziecka jest nie do pojęcia fakt: jak można uczyć życia według 10 przykazań, łamiąc je na każdym kroku, to tak jakby mama wołała je na obiad, którego nie ugotowała i na stole stawiała szklankę wody. Dzieci mimo że maja bardzo bujna wyobraźnię, rzeczy dotyczące bezpieczeństwa i osób za nie odpowiedzialnych, biorą bardzo poważnie, bo jest to dla nich być albo nie być.
 
 
Paweł Dolny
Brawo Nitras.. Kościół popiera PiS za kasę a PiS Przymyka oczy na łajdactwa kleru
 
 
Danka Mi
Skąd obrzydzenie do bucików niemowlęcych u ojców narodu?!
 
 
Dana Neefjes-Dworak
...bo pan prezes dzieci nie ma, to pewnie wszystko, co z dziećmi związane, budzi u niego odrazę. Jak by miał własne dzieci i własne wnuki, bardziej docierało by mu do głowy słowo "pedofilia"....kota mu przecież nikt nie zgwałci, nawet ksiądz bo pewnie kot by go pierwej podrapał w odpowiednie części ciała. Kot to nie bezbronne dziecko, bronic się potrafi sam...
 
 
 
 
 
Emma Borowiec
Bucików dziecięcych pan prezes też się boi? Czy brzydzi?
 
 
Jerzy Kądziołka
SWÓJ PIS ZE SWOIM KK TRZYMA, CZYLI RĘKA RĘKĘ MYJE!!!

 

 

 



#543 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 14:46:23

Tak Zbigniew Ziobro ograł wszystkich. Minister po cichu ochronił sojusz PiS z Kościołem

 

Ostatnie dni to politycznie bez wątpienia triumf Zbigniewa Ziobry. Choć premiera filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele uderzyła w obóz władzy, to jednak polityk potrafił znaleźć sposób, aby obrócić cały bieg spraw na własną korzyść. Ostatnie dni w Sejmie to bowiem nie tylko pokazowe zaostrzenie kar za pedofilię i oskarżenia opozycji o wspieranie pedofilów. 

 

Legislacyjne prace na Wiejskiej przyniosły bowiem ciche przepchnięcie całego szeregu innych rozwiązań, o które Ziobro niejednokrotnie zabiegał od lat. W tym kontekście karanie pedofilów jest ledwie społecznie podobającym się czubkiem już o wiele bardziej niepokojącej góry lodowej.

 

Minister Ziobro zawsze był zwolennikiem radykalnego w karaniu i medialnie pokazowego wymiaru sprawiedliwości. Wysokie wyroki miały straszyć i pobudzać wyobraźnię wyborców, wspierające wizerunek ministra-szeryfa. Z tego powodu przez Sejm przeszła rewolucja w Kodeksie Karnym, która wywołała zdumienie ekspertów zarówno co do treści jak i formy procedowania. 

 

Podniesiono choćby do 10 lat pozbawienia wolności karę za transakcje elektroniczne bez zgody osoby uprawnionej. Doszło do absurdów, że surowiej karać się w Polsce będzie kilka drobnych kradzieży np. po 200 zł, niż jednorazową na kwotę np. 50 tys. zł. Posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska na konferencji prasowej wyliczała błędy nowego prawa, wskazując choćby, że w sytuacji nieumyślnego spowodowania śmierci łagodniej będą traktowani kierowcy niż sprawcy w innych sytuacjach.

Okazuje się także, że w sprawie pedofilii, którą ma być od teraz bardzo surowo karana, Ziobro wciąż znalazł miejsce na furtkę, aby chronić sojusz PiS z Kościołem. To w ręku podległych ministrowi prokuratorów będzie decyzja, która osoba ukrywająca pedofila zostanie ukarana a względem której zastosowane zostanie nadzwyczajne złagodzenie kary lub nawet jej zawieszenie. 

 

Innymi słowy będzie można, po cichu, bez niczyjej kontroli, w majestacie prawa, chronić księży, którzy zamiatali pod dywan skandale pedofilskie w Kościele.

 

Opisany mechanizm wywołał oburzenie opozycji, ponieważ jest to w istocie forma parasola ochronnego, z której w każdej chwili minister będzie mógł skorzystać. Wzmacnia to tym samym jego polityczną pozycję w środowisku prawicy i relacjach obozu władzy z Kościołem. To ostatnie jest o tyle istotne, że już raz Ziobro walczył z Jarosławem Kaczyńskim o sympatie kleru, w czym poniósł sromotną klęskę.

 

O mały włos nie doszłoby również do innego skandalicznego rozwiązania. Tryb procedowania zmian w Kodeksie Karnym był bezprecedensowy do tego stopnia, że nawet dyrektor Biura Analiz Sejmowych mówił o rażącym naruszeniu regulaminu Sejmu, na co przystał marszałek Marek Kuchciński. Pojawiają się głosy, że ten ostatni mógł mieć potencjalny osobisty interes w błyskawicznym przepchnięciu zmian, ponieważ na pewnym etapie prac próbowano usunąć z kodeksu karanie pedofilów uprawiających sex za pieniądze z małoletnimi. Po całej serii poprawek zapis wrócił, ale wielu obserwatorów dopatrzyło się w tym głębszego dna.

 

W tym kontekście przywoływano głośne publikacje Tygodnika “Nie”, który zarzucił właśnie tego typu czyny marszałkowi Sejmu.

 

Jak to jednak bywa z bublami prawnymi PiS, na absurdalnych przepisach, kryciu Kościoła i potencjalnym kryciu skandali “swoich” się nie skończyło. Specjalną ochronę prawną otrzymali bowiem nawet Misiewicze, którzy od teraz będą traktowani jako funkcjonariusze publiczni. Nikt nie potrafi uzasadnić, dlaczego pracownik spółki Skarbu Państwa ma mieć większą ochronę niż spółki prywatnej, ale w obecnych realiach politycznych logika schodzi na drugi plan.

 

Tym samym widać wyraźnie, że nawet tak skandaliczną sprawę jak pedofilia w Kościele Zbigniew Ziobro próbuje wykorzystać do swoich partykularnych interesów. Działania obozu władzy idą utartym już torem podważania zasad państwa prawa, gdzie ani treść przypisów, ani demokratyczne mechanizmy ich uchwalania coraz bardziej odbiegają od standardów cywilizowanego świata, do którego tak przecież mocno aspirujemy.

 

Źródło: GW.

 

 

 



#544 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 15:09:59

Nacjonaliści i radykałowie dostaną teki ministerialne? Ten układ ma dać Kaczyńskiemu pełną władzę

 

Obecna układanka polityczna wskazuje, że PiS po jesiennych wyborach parlamentarnych może mieć problem z utrzymaniem samodzielnej większości parlamentarnej. Duży udział w tym może mieć powstanie Konfederacji, która stale podbiera elektorat na prawym skrzydle partii rządzącej, dziś przekraczając już w większości sondaży próg wyborczy. 

 

Mimo konkurencji o ten sam elektorat w obozie władzy są zwolennicy koalicji obu ugrupowań. Poseł PiS Marek Ast stwierdził nawet, że PiS jest otwarte na rozmowy koalicyjne z formacjami, które „podzielają ich [PiS-u] wartości”. 

 

Wywołało to poruszenie wśród dziennikarzy, ponieważ pojawiają się wątpliwości o jakie wartości tutaj może chodzić.

 

Konfederacja z każdym dniem się coraz bardziej radykalizuje, a jej działacze zszokowali już opinię publiczną swoimi antysemickimi wypowiedziami i słynną “piątką” pod hasłem: „Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej.

 

Choć liderzy się od słów Sławomira Mentzena dystansowali, to jednak podobnej treści przekaz codziennie opuszcza sztab konfederatów, a na kampanię opartą na strachu przed żydowskimi roszczeniami reagowała nawet ambasada USA. W kontekście obecnie głośnego tematu pedofilii przypominano także Januszowi Korwin-Mikke jego skandaliczne słowa: „jak pedofil poklepie mi córkę po pupie, niż jak córka pójdzie na lekcję wychowania seksualnego”. Te ostatnie padły w odniesieniu do edukacji seksualnej i karty LGBT+.

 

Przypomnijmy, że w Konfederacji poza formacją Janusza Korwin-Mikke są również Narodowcy, poseł Liroy-Marzec oraz znana z wojny o aborcję Kaja Godek. Koalicja PiS z tymi środowiskami oznaczać mogłaby, że nacjonaliści i inni radykałowie mogliby objąć teki ministerialne w przyszłym rządzie. W Sejmie mogłaby zatem powstać sytuacja podobna do niestabilnej koalicji z lat 2005-7.

 

Oczywistym jest, że PiS będzie rozmawiał po wyborach z każdym, byleby tylko utrzymać władzę. Jednak użyte pojęcie wspólnych wartości przez posła wskazuje, że w PiS tak naprawdę skandaliczne działania konfederatów wielu zwyczajnie nie rażą. Mówi to dużo o postawie tego środowiska. Sejm po jesiennych wyborach może stać się zatem miejscem dosyć egzotycznych wydarzeń.

 

 

Źródło: CROWD media

 

xxx

Kaczyński nawet z diabłem podpisze cyrograf !!!

Byle tylko nie oddać koryta !!!

 



#545 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 15:16:59

W tę historię aż trudno uwierzyć. Nieprawdopodobna kompromitacja CBA

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne to niewątpliwie najdziwniejsza z polskich służb specjalnych. Skrajnie upolityczniona od momentu jej utworzenia, targana skandalami i nieudanymi akcjami, za które jej szefostwo zostało nawet skazane przez sąd (później w absurdalnym trybie ułaskawione, między innymi Kamiński przez Dudę). Prawo i Sprawiedliwość uważa, że CBA wykonuje świetną robotę, Platforma Obywatelska z kolei uważa, że tę służbę trzeba zlikwidować, bo kompletnie nie wypełnia postawionych przed nią zadań i koncentruje się głównie na pełnieniu roli pałki na politycznych przeciwników Jarosława Kaczyńskiego. Po tym, co opisał Wojciech Czuchnowski z “Gazety Wyborczej”, trudno się największej partii opozycyjnej dziwić.

 

Dowiadujemy się bowiem o zakończonej kompletną klapą specjalnej operacji, w ramach której próbowano na gorącym uczynku złapać na korupcji jednego z urzędników skarbowych. 

 

Miał on wyrazić chęć przyjęcia miliona złotych w zamian za wydanie korzystnej decyzji podatkowej a przy okazji celem miał być znany ze  współpracy z wicepremierem Jarosławem Gowinem oraz prezydentem Dudą, mecenas Michał Królikowski. Operacja zakładała bowiem, że miał on być pośrednikiem w przekazaniu pieniędzy. Tyle tylko, że chyba wyczuł w tej operacji prowokację CBA i odmówił udziału w przekazaniu łapówki. Jego miejsce zajął inny funkcjonariusz. 

 

Problem w tym, że pieniądze pobrano z konta operacyjnego CBA, ale do rąk upatrzonego urzędnika nie trafiły. Milion złotych rozpłynął się w powietrzu.

 

Sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu, a śledztwo w tej sprawie objęte jest największą tajemnicą. Kierownictwo CBA oraz medialne usta rzecznika tej służby Temistoklesa Brodowskiego milczą w tej sprawie jak zaklęci. Trudno się temu dziwić, taka kompromitacja miała z pewnością nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

 

Jak pisze “GW”, w sprawie podejrzanych jest czterech agentów, ale redakcji udało się ustalić jedynie trzy. To Zbigniew M., przez kolegów zwany „Miśkiem” (pełnił funkcję szefa stołecznego CBA), Rafał G. (zastępca dyrektora departamentu operacyjno-śledczego) i Marcin L. (agent od lat pracujący przy operacjach specjalnych m.in. jako tzw. przykrywkowiec).

 

Sprawa jest niedorzeczna i niezwykle niepokojąca. Jeśli bowiem potwierdzi się, że pieniądze “buchnął” jeden z agentów, to wizerunkowo pozycji Biura odbudować chyba nie sposób. Sprawa z pewnością będzie jeszcze wnikliwie badana przez media i kierownictwo CBA przed odpowiedzialnością nie ucieknie. Tym razem jednak prezydent może już nie pomóc i ułaskawienie się nie pojawi.

 

źródło: GW

 

 

 



#546 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 15:29:56

Tym wpisem Beata Szydło wcisnęła przycisk politycznej autodestrukcji. Gigantyczna wpadka byłej premier

 

Niby start z „jedynki” powinien gwarantować sukces, ale Beata Szydło chyba nie jest w najlepszej kondycji. Właśnie popełniła niesamowity błąd, który może ją wiele kosztować.

 

– Żądam wyjaśnień od wicepremiera Jarosława Gowina i posła PiS Michała Cieślaka na temat człowieka, który zaatakował policjantów w Busku-Zdroju i powoływał się na współpracę z Cieślakiem – napisała wicepremier Beata Szydło na Twitterze. Funkcjonariuszy miał ranić nożem miejscowy samorządowiec.

 

Czy miał być to cios w Porozumienie, Gowina i etap wojenki wewnątrz Zjednoczonej Prawicy? Nawet jeśli tak, okazało się, że to strzał samobójczy. 

 

Wicepremier odpowiedziała bowiem m.in. europosłanka Róża Thun, która napisała, że jeden z mężczyzn zatrzymanych w związku z atakiem na policjantów, podróżował z… Beatą Szydło autokarem, używanym w kampanii wyborczej do PE.

 

„Dwaj policjanci z Buska-Zdroju (Świętokrzyskie) zostali zaatakowani podczas interwencji przed jednym z miejscowych marketów. W trakcie szamotaniny, jeden z policjantów dwukrotnie został dźgnięty nożem w plecy, a drugi doznał rozcięcia dłoni. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Jednemu z zatrzymanych, 32-latkowi, który ranił policjanta, może być postawiony zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza, za co grozi do 10 lat więzienia” – wyjaśnia aferę Onet.
 
Ponoć jednym z zatrzymanych miał być buski radny PIS.
 
W sobotę na Twitterze były szef CBA i CBŚ Paweł Wojtunik potwierdzał tę wersję. Wiadomość opatrzył zdjęciem, które miało być dowodem na związek sprawcy z politykiem PiS.

 

Samozaoranie Szydło

 

Szydło oberwała więc odłamkiem bomby, którą sama zdetonowała. Pomijając to, widać, że coś dziwnego dzieje się w obozie rządzącym. Czy dotąd w miarę jednolity blok partii rządzących zaczyna się kruszyć?

 

Dlaczego była premier atakuje Gowina i uderza w sojuszników z Porozumienia? Czy stres w Zjednoczonej Prawicy jest już tak duży, że politycy teraz (może obawiając się klęski 26 maja) przygotowują się do wewnętrznych szarpanin?

 

Od dawna uważa, że się jedynym spoiwem ZP i PiS jest Jarosław Kaczyński. Jeśli go zabranie, może to oznaczać upadek prawicowego giganta. Wpadka Szydło odsłania więcej, niż można sądzić…

 

 

 

 

Źródło: Onet, Twitter

 

 

 

Artur Przybysz
A jaka to będzie piękna katastrofa !
 
Edmund Rabęda
Mam nadzieję i bardzo na to liczę !
 
 
Józef Mendyk
Katastrofa na miarę filmu "Grek Zorba ".
 
 
Małgorzata Skuła
Piękny samobój!
 
Luis Franek
Co można po kołtunie się spodziewać? To są ludzie co nie umieją sami myśleć. Nawet jak Jarek puszcza na starość bąki to wszyscy wąchają....Taki to jest PiS...
 
 
Robert Pietrzak
Oby ten DYKTATORSKI twór PIS rozpadł się jak najprędzej !

 



#547 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 15:41:26

Ależ oni mają tupet! Prawo i Sprawiedliwość znów zakpiło z niepełnosprawnych

 

Ostatnia niedziela kampanii to moment, w którym walkę o głosy wyborców należałoby zaznaczyć mocnym akcentem. To też czas, w którym wszystkie starania można obrócić wniwecz, czego Prawo i Sprawiedliwość zdążyło kilkukrotnie na własne życzenie doświadczyć. 

 

Tym razem partia, która podjęła się ryzykownej walki z niepełnosprawnymi, jednocześnie sypiąc socjalnymi propozycjami jak z rękawa w stronę liczniejszych grup społecznych, zdecydowała się zaoferować „stały comiesięczny dodatek” dla niepełnosprawnych.

 

Premier Morawiecki mówił dziś podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie: „Po wygraniu procesu w Luksemburgu [Polska zaskarżyła decyzje Komisji Europejskiej, skutkujące zawieszeniem pobierania podatku handlowego], gdzie jesteśmy coraz bardziej przekonani, że wygramy to, a nawet jeśli nie, to będziemy szukać innych ścieżek. Mamy też Fundusz Solidarnościowy, spływają do niego pierwsze pieniądze. Zgodnie z obietnicą sprzed roku, chcemy przeznaczyć te środki i te z wygranego procesu w sprawie podatku handlowego na comiesięczny stały dodatek dla wszystkich tych osób, które mają orzeczenie o całkowitej niepełnosprawności, o niemożności prowadzenia jakiegokolwiek życia samodzielnie. Tym ludziom chcemy w jak najkrótszym czasie w najbliższych kilku miesiącach przekazać stały, comiesięczny dodatek”.

O jakiej kwocie mówił premier? „Najprawdopodobniej” 500 zł. Niektórzy komentujący zwrócili uwagę na to słowo-klucz.

 

Deklaracja wypłat „najprawdopodobniej” 500 zł miesięcznie w ciągu „kilku miesięcy” jest na tyle zobowiązująca, że nie powinna uchodzić za wyborczy blef. Zastanawia zmienność stanowiska rządu i termin ogłoszenia kolejnego z podpunktów piątki Prawa i Sprawiedliwości. W oderwaniu od pobudek partii Kaczyńskiego cieszy opamiętanie rządu w tej kwestii, oburza zaś źródło finansowania potrzebnego przecież programu i retoryka sugerująca, że to zła Unia nie pozwoliła wypłacić niepełnosprawnym świadczeń.

 

Bo solidarność niepełnosprawnym powinno wykazać całe społeczeństwo. Na ten cel powinny znaleźć się pieniądze z budżetu.

 

Wspomnieć też należy, że to niestety tylko pisowska propozycja. Dobrymi chęciami wszak jest piekło wybrukowane.

 

Nikt nie twierdzi, że PiS nie zwraca uwagi na ważne społeczne problemy, jednak robi to nieodpowiedzialnie, jednocześnie łamiąc podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Przykładowo, pisowskie podejście do kwestii wykluczenia komunikacyjnego tylko pogłębi ten problem. Chcę tu podkreślić, aby nie ekscytować się rzucanymi na wiatr propozycjami Morawieckiego i Kaczyńskiego. Co będzie dalej z dodatkami na niepełnosprawnych, wyjdzie w praniu.

 

Termin ogłoszenia tej propozycji nie jest przypadkowy ze względu na zapowiadany na 23 maja wielki protest pogardzonych przez rząd rodziców osób niepełnosprawnych. 

 

Jedna z inicjatorek protestu Iwona Hartwich szacowała, że w Warszawie zjawi się ok. 2 tys. osób, które poczuły się wykluczone po ogłoszeniu przez kierownictwo partii rządzącej tzw. “nowej piątki”. „Słyszeliśmy, że państwo zbankrutuje, jeżeli niepełnosprawni dostaną dodatek, przed wyborami pieniądze w budżecie się znalazły. W piątce Kaczyńskiego nie znalazły się pieniądze dla najsłabszej grupy” – mówiła. 

 

A Kaczyński najwyraźniej stracił pewność siebie i zechciał uspokoić nastroje przed wyborami, które mogą stanowić preludium jego koncertowej klęski. Kto jemu jednak uwierzy?

 

Machina prawicowych trolli stara się ukazać propozycję Kaczyńskiego, jako wytrącenie z ręki jednego z ważniejszych argumentów Grzegorza Schetyny. Gdzie jednak, w obliczu nieodpowiedzialnego rozdawnictwa, zapomina się oczywistych potrzebach najbardziej potrzebujących nie powinno być słowa o polityce. Pomoc niepełnosprawnym powinna być oczywistością, okazała się jednak tchórzliwą obietnicą rzuconą na wiatr przez Kaczyńskiego.

 

 

Źródło: CROWD media

 



#548 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 15:57:34

Nowy wątek afery z “taśm Kaczyńskiego”. Poseł Brejza ujawnia, jak publiczne pieniądze płyną do ludzi PiS

 

Afera wokół inwestycji środowiska Prawa i Sprawiedliwości i spółki Srebrna w bliźniacze wieże K-Towers w Warszawie jakby przycichła. Partia rządząca ma oczywiście na głowie inne problemy, takie jak coraz mniej korzystne wewnętrzne sondaże, czy obciążający ją po emisji filmu braci Sekielskich (20 mln wyświetleń!!) sojusz z systemowo chroniącym pedofili w swoich szeregach polskim Kościołem. 

 

Choć sprawa “taśm Kaczyńskiego” i zawiadomienia o popełnieniu na niekorzyść Geralda Birgfellnera oszustwa powoli znika z wiodących  mediów, to może się jednak okazać, że teraz wróci ze zdwojoną siłą za sprawą niezawodnego posła PO Krzysztofa Brejzy. 

 

Dzięki jego determinacji udaje się krok po kroku ujawnić w pełni świadomy i dobrze zorganizowany mechanizm pompowania pieniędzy spółek publicznych do prywatnych podmiotów powiązanych w oczywisty i bezpośredni sposób z politykami partii rządzącej i wspierającymi obóz władzy mediami.

By dobrze zobaczyć jego szczegóły, należy wrócić do rozmów lidera PiS ze swoim kuzynem, uwiecznione na nagraniach austriackiego biznesmena.

– Straciłem płynność w Forum, nie wiem, trzeba będzie gazety zamykać. Tylko, że to jest przed wyborami, kiepsko. Wiesz, Krupiński, musiałem go ze trzy razy wydzwaniać. Mimo że tam coś zadeklarował – mówił na Nowogrodzkiej Grzegorz Jacek Tomaszewski, cioteczny brat prezesa PiS, prezes zależnej od Srebrnej Forum, wydawcy „Gazety Polskiej Codziennie”.

 

Te niepozorne i niezwiązane przecież z budową wieżowców zdania pokazały od kuchni, że prawicowe media “niezależne” istnieją dziś przede wszystkim dzięki pieniądzom z publicznej kasy. 

 

By jednak poznać skalę tego zjawiska, poseł Brejza, wspólnie ze swoimi współpracownikami postanowił temat drążyć. Efekty jego poselskiego śledztwa są szokujące.

 

Wiele państwowych spółek, z czołowym polskim bankiem PKO ukrywa dokładne kwoty, jakie popłynęły do spółek środowiska Srebrnej, ale wystarczy popatrzeć tylko na kwoty podmiotów mniejszych i biedniejszych, by zrozumieć, że gdy bieda zaglądnęła tym spółkom w oczy, to urządzono olbrzymią “ściepę narodową” na ich ratowanie. Kosztem oczywiście nas wszystkich.

 

W wątku pod tym wpisem poseł PO podsumowuje efekty swojej pracy. Widzimy tam, że kasę na reklamy w mediach spółki Forum i Fratria przelały:

  • Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska – 260 tys. zł
  • Poczta Polska – 120 tys. zł
  • Urząd Morski w Szczecinie – 32 tys. zł
  • Filharmonia Narodowa – 26 tys. zł
  • Bank Pocztowy – 47 tys. zł
  • Biuro Niepodległa – 15 tys. zł

Niewykluczone, że największą bombą będą jednak kwoty, które do Forum płyną z banku, którego szefem jest inny uczestnik rozmów z Geraldem Birgfellnerem, który gwarantował kredyt na sfinansowanie inwestycji Srebrnej, czyli Michał Krupiński. Poseł PO zapowiedział, że sprawa odmowy udzielenia tej informacji trafi rychło do sądu administracyjnego.

 

Sprawa jest niezwykle bulwersująca, tym bardziej że nie chodzi o zajadanie się ośmiorniczkami i popijanie ich drogim winem, a o systemowe wyciąganie pieniędzy dla prywatnych celów polityków partii władzy. 

 

O tym bowiem, że w PiS media traktuje się jako oręż w toczonej od lat wojnie politycznej mówią głośno czołowi politycy tej partii. Ciekawe co powiedzą wyborcy, gdy zrozumieją, że to pośrednio oni jedną ze stron konfliktu, wbrew swoim interesom finansują.

 

 

 

Źródło: Twitter

 

 

Krzysztof Brych
Nic dziwnego że kurdupel wygląda jak przemaglowany. Zewsząd sypie się ta utkana z kłamstw i oszustw narracja: "WYSTARCZY NIE KRAŚĆ" KIEDY WSZYSCY W KOŁO KRADNĄ !!! OD MALUCZKICH PO NAJWIĘKSZYCH, NP SZYDŁO. "NAM SIĘ PO PROSTU NALEŻY" UKRADZIONE Z KASY PUBLICZNEJ !!!!
 
 
Włodzimierz Basiński
A wystarczy poczytać skąd i jak ta Spółka Srebrna powstała, jak pieniądze z FOZ-u wpływały do spółeczki, jak wynajmowali Kaczyńcy nie swoje pomieszczenia bankowi i ile im za to płacił. Jedni z tysięcy cwaniaczków a teraz udaje "uczciwca".
 
 
 
 
Andrzej Sosnowski
Stajnia Augiasza! Szambo niewyobrażalne. Banda homofobów, "szambonurków" i złodziei !!! Złodziej na złodzieju i złodziejem pogania. Najwięksi hipokryci jakich matka Ziemia nosiła.
 
 
Konrad Mruk
Ach ci 'niepokorni'... 
Od razu mogli powiedzieć że chodziło o kasę.
 
 
Sławomir Klocek
Jak w komunie, kiedy firmy finansowały działania partyjne, a wojsko wiele takich wykonywało. Cały naród składa się na okłamywanie samych siebie...
 
 
Piotr Bartkowski
Budowę "K-Towers" miał finansować bank Pekao S.A., a nie PKO BP! 
 
Co nie zmienia faktu, że sztuczne utrzymywanie przy życiu tub pisiackich przez spółki skarbu państwa, finansowymi zastrzykami o utajnianej wysokości, jest kolejnym z przekrętów "dobrej zmiany" - choć zapewne wcale nie największym...
 

 



#549 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 16:04:01

Takiego żądania Polaków Jacek Kurski się nie spodziewał. Nawet elektorat PiS odwraca się od władzy

 

Film braci Sekielskich zdaje się dokonał tego, co dla wielu wcześniej zdawało się niemożliwe. Rozbił on w pył medialną bańkę otaczająca wyborców PiS, niszcząc jedność elektoratu partii rządzącej.

 

Zwiastunem tego był m.in sondaż dla Newsweeka, w którym rządzący zanotowali spektakularny spadek poparcia. Okazuje się jednak, że rozłam sięga znacznie głębiej. Przekonać się może o tym prezes TVP Jacek Kurski.

 

Szef fundacji WOŚP Jurek Owsiak zaapelował bowiem do Telewizji Polskiej, aby wyemitowała film “Tylko nie mów nikomu”.

 

Żądania tego na Woronicza nie można było jednak tak łatwo zignorować, ponieważ Polacy w miażdżącej większości popierają postulat lidera WOŚP. W badaniu na zlecenie “Rzeczpospolitej” aż trzech na czterech respondentów (75 proc.), uważa, że TVP powinna wyemitować film “Tylko nie mów nikomu”. Przeciwnego zdania jest zaledwie marginalne 8,9% Polaków. Można pokusić się o tezę, że w polskiej polityce ostatnich lat nie było tak jednogłośnego badania opinii publicznej w żadnej z istotnych osi sporu politycznego.

 

Widać tutaj bowiem, że nawet elektorat PiS nie kupił infantylnych prób dyskredytacji filmu braci Sekielskich. 9% przeciwników to nie tylko ledwie ułamek wyborców partii rządzącej, którzy lekką ręką stanowią jedną trzecią wyborców, jest to także ledwie część samego żelaznego elektoratu partii rządzącej. Oznacza to, że poruszany obecnie w kampanii temat pedofilii jest pierwszym, który został wzięty na poważnie w środku konserwatywnym. Tego tematu nie da się łatwo przykryć hasłami “a za 8 lat PO-PSL”, ponieważ w tym momencie to narracja PiS traci zupełnie wiarygodność.

Oczekiwanie aby TVP wyemitowała film wynika z oczywistej misji nadawcy, ale także ogólnego potępienia dla tuszowania zbrodni księży. Nieumiejętne manewrowanie władzy w tej sytuacji może przynieść wysoką cenę. Zwykłe uderzanie w narrację ataku na Kościół byłoby błędem stąd desperacka nowelizacja Kodeksu Karnego, która zostawia jednak lukę dla nie karania osób tuszujących pedofilskie skandale.

 

Jacek Kurski nie posłuchał jednak apelu Jurka Owsiaka, zamiast “Tylko nie mów nikomu” TVP wyemitował bowiem inny dokument poświęcony siatce pedofilii… na Dworcu Centralnym w Warszawie. Nie chcąc poruszyć niewygodnych dla siebie wątków Kurski sięgnął po film Sylwestra Latkowskiego “Pedofile”, który opowiada o wydarzeniach z 2002 roku. Widać zatem wyraźnie, że publiczny nadawca zamierza nawet wbrew opinii publicznej forsować przekaz, że problemu poruszanego w filmie nie ma, a prawdziwym siedliskiem pedofilii są jak to ostatnio usłyszeliśmy murarze…

 

 

Źródło: Rzeczpospolita

 

 

 



#550 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 16:11:40

Mateusz Morawiecki pod ostrzałem. To gigantyczny cios w dobrą zmianę tuż przed wyborami

 

W ostatnim tygodniu kampania wyborcza staje się ostrzejsza. „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł, którym mocno uderza w PiS i przede wszystkim w premiera Mateusza Morawieckiego.

Sprawa tyczy się tego, jak szef rządu zarobił swój majątek. A ten jest ogromny. Tyle że nie do końca widoczny, ponieważ premier przed przejściem do polityki dokonał jego podziału z żoną Iwoną. Dlatego to ona jest współwłaścicielką m.in. mieszkań w starej kamienicy w centrum Wrocławia czy willi w Warszawie.

Dziennikarze GW dotarli jednak do nowych wątków „W tle są oszustwa urzędników, którzy zostali skazani na więzienie, i prywatna zażyłość z kardynałem Gulbinowiczem”- czytamy w dzienniku.

 

Ulubieniec księży i urzędników?

 

W 1999 r. 15 ha działki rolnej na Oporowie stało się własnością parafii pw. św. Elżbiety. W 2002 roku Morawiecki, wtedy już członek zarządu BZ WBK, kupił ją od Sławomira Żarskiego, proboszcza cywilno-wojskowej parafii pw. św. Elżbiety na wrocławskim Oporowie.

 

Realna wartość gruntu wynosiła 4 mln zł, ale obecny premier kupił go za o wiele niższą cenę. Zapłacił tylko 700 tys. zł. Dziś działka jest warta 70 mln zł. Nie wiadomo, skąd taka decyzja proboszcza i tak ogromny rabat.

 

Według źródeł „Wyborczej”, Mateusz Morawiecki na progu biznesowej kariery pozostawał w bardzo dobrych stosunkach towarzyskich z kilkoma wrocławskimi urzędnikami.

 

– Przyjaźnił się blisko z ówczesnym wiceprezydentem Andrzejem Jarochem i członkiem zarządu miasta Grzegorzem – dodają informatorzy gazety.

Jaroch, wiceprezydent Wrocławia, był odpowiedzialny za miejskie nieruchomości i promocję gospodarczą miasta. Dziś jest przewodniczącym sejmiku województwa z ramienia tej partii.

 

W 2001 r. odchodził jednak z urzędu w atmosferze skandalu. W „Wyborczej” czytamy:

„To na jego wniosek gmina przelała 5 mln zł na konto dewelopera, który miał zbudować 150 mieszkań komunalnych, ale nie był w stanie wywiązać się z umowy”.

 

Burza w sieci

Sprawa wywołała burzę w sieci.

 

Czy to początek końca kariery Morawieckiego? Czy premier poda się do dymisji? Jeśli nie, może stanowić spore obciążenie dla PiS. W kontekście nadchodzących wyborów może się to okazać zabójcze…

 

 

Źródło: Twitter, Gazeta Wyborcza

 

Andrzej Kmicic
Że to bankster to wiadomo od dawna. Dlaczego za aferę Frankową nie siedzi w pierdlu ? To on oferował złodziejskie kredyty we Frankach. To większy przekręt od Amber Gold.
 
 
Sławomir Klocek
Ot, cwaniuszek-Mateuszek. Okazuje się, że nie tylko kłamca, ale i niezły kombinator. Czyżby tym wzbudził podziw i uznanie Kaczyńskiego?

 



#551 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 16:29:17

Tak władza dba o swoich ludzi! Nie uwierzycie, do jakiego majątku doszedł stary znajomy Kaczyńskiego

 

PiS w obecnej kampanii próbuje zrzucić z siebie ciężar całego szeregu afer i w ich miejsce wprowadzić przekaz, że lider obozu władzy rządzi według zasady „dla siebie nic, dla Polski wszystko”.

 

W obliczu „piątki Kaczyńskiego” niektórym może być łatwo zapomnieć z jak wielkim zawłaszczeniem państwa mamy do czynienia i jak potężne fortuny zbijają dziś na państwowym majątku ludzie partii rządzącej, w tym z otoczenia samego „krystalicznie czystego” prezesa Kaczyńskiego.

 

Jednak rolą mediów jest przypominać o niewygodnej prawdzie i tak portal oko.press wziął pod lupę finansowe interesy jednego z bliskich współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.

 

Okazuje się bowiem, że Wojciech Jasiński, od lat wierny człowiek prezesa, za rządów “dobrej zmiany” zarobił w sumie ponad 5,34 mln zł! 

 

Właśnie on zarządzał w latach 1997-2000 kluczową dla imperium finansowego PiS spółką Srebrna, zakładał z prezesem Prawo i Sprawiedliwość i w końcu pełnił funkcję ministra skarbu w pierwszym rządzie PiS. Dług wdzięczności i zaufanie lidera obozu władzy musiały być spore, kiedy pomimo braku szerokiego doświadczenia biznesowego powołano go na funkcję prezesa Orlenu. 

 

Kiedy PiS grzmiał o ośmiorniczkami, umiarze i pokorze, to w tym samym czasie jego wynagrodzenie poszybowało do astronomicznych średnio ponad 191 tys. zł miesięcznie! 

Nawet jak na standardy ostatnich lat w spółkach Skarbu Państwa była to kwota spektakularna. W sumie przez 26 miesięcy w ten sposób polityk zgarnął 4 mln 973 tys. zł. W wymienionej kwocie poza pensją prezes otrzymał także nagrodę, która przyćmiewa wszystko, co miało miejsce w rządzie Beaty Szydło – 1,5 miliona złotych premii za rok 2016. Do tego doszło także 320 tys. zł odprawy. Na tym jednak korzyści osobiste Jasińskiego się nie skończyły, ponieważ zasiadł on również w radzie nadzorczej PKO BP, z którego to tytułu zarobił kolejne 370 tysięcy złotych, przeciętnie 10 tys. zł miesięcznie.

 

 

Przypadek Wojciecha Jasińskiego nie jest jednak ewenementem, ale przykładem szerokiej praktyki, którą najlepiej oddały rozbrajająco szczere słowa Joachima Brudzińskiego: Jakbym chciał doposażyć rodzinę, to bym nie był parlamentarzystą, tylko bym trafił do zarządu jakiejś dużej spółki Skarbu Państwa”. Jest zatem najczęściej tak, parafrazując słowa Jarosława Kaczyńskiego, że właśnie ci, którzy najwięcej mówią o Polsce są tymi, którzy najbardziej dbają o swój partykularny interes.

 

 

 

Źródło: oko press

 

 

 

Halina Baszkiewicz
Szkoda, że pisowski betonowy elektorat nigdy tego nie przyjmie do wiadomości.
 
 
Krystyna Sachnowska
Ba, mało, że nie przyjmie do wiadomości to jeszcze będą twierdzić że im się należało albo, że to nieprawda. Ich elektorat to faktycznie beton. I tylko koni żal :(, z polskich stadnin...
 
 
Andrzej Grebienik
Ciekawe ile ten pan i jemu podobni wpłacają z tytułu wynagrodzenia na partię pana Kaczyńskiego w ramach podziękowania za tak wysokie pensje.
 
 
 
Andrzej Andrzej
Dojna zmiana na całego, a swego czasu AD darł gębę, że modlą się by wróciła dojna zmiana.
 
 
Marzena Kozieł
to jest skandal jakiś, nóż się w kieszeni otwiera!
 
 
Sławomir Klocek
Oj, przecież tego wymaga dobro ojczyzny. Dla tego celu warto poświęcić tych parę milionów, a w skali kraju- paru miliardów rocznie. Wszak jeśli PiS zbuduje swoją oligarchię - a wiele wskazuje na to, że tak robi- będzie miał jeszcze silniejsze zaplecze finansowe, opłacające i wykonujące wiele działań, zwłaszcza takich jakich nie może wykonywać partia polityczna. To mistrzostwo działań zakulisowych...
 
 
Zbigniew Zuchlinski
Kiedyś mówiło się Milicjantowi ku***e i złodziejowi żyje się w Polsce najlepiej. Dziś  trzeba do tego dopisać jeszcze polityków i to nie tylko tych z Polski. Pozdrawiam zdrowo myślących! 

 



#552 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 16:39:38

Wyborczy twardziele w natarciu! Zobaczcie, na jakie pomysły wpadli posłowie partii rządzącej

 

Poseł PiS Marek Opioła wpadł na oryginalny pomysł promowania swojej kandydatury na europosła. W jego spocie wyborczym „gra” policyjny śmigłowiec Black Hawk i antyterroryści. Ponoć uzyskał oficjalną zgodę na użycie helikoptera…

 

Marek Opioła w swojej nowej reklamie informuje wyborców, że od 14 lat jest członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Klubu NATO oraz komisji Obrony Narodowej. Mało wam? Od 10 lat zasiada też w Komisji ds. Służb Specjalnych, której przewodniczy od czterech lat. Prawdziwy twardziel!

Każdy ma takiego Arnolda, na jakiego zasłużył?

 

Spot posła wzbudził jednak spore emocje. Oczywiście każdy polityk może lansować się na kogo chce, by przyciągnąć wyborców. Poseł Karski „zagrał” w swojej reklamie średniowiecznego rycerza. Opioła postawił na nowoczesny rynsztunek i udaje żołnierza XXI w.

 

Na filmie widzimy jak Opioła, ubrany w kamizelkę taktyczną, wychodzi ze śmigłowca Black Hawk. Wita się jak z kumplami z antyterrorystami z policji. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Wykorzystanie publicznego sprzętu i autentycznych funkcjonariuszy policji w prywatnej kampanii wyborczej wzbudza spore wątpliwości.

 

Nie ma problemu?

 

Sam poseł nie widzi w tym problemu. Tłumaczy, że każdy może wypożyczać Black Hawka. Poza tym wykorzystanie autentycznych antyterrorystów też nie jest niczym zdrożnym. Dodaje teraz, że czuje się niekomfortowo z tym, że jego pomysł wzbudził takie kontrowersje. A dokładnie „wzniecił dym”. Zdaniem polityka nie jest to sprawa ważna przed samymi wyborami.

 

Sprawę komentuje także KGP W wiadomości wysłanej do redakcji Gazety.pl informuje, że “w dniu 9 kwietnia 2019 roku Pan Przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych zwrócił się pisemnie z prośbą o zrealizowanie materiału audiowizualnego”. KGP dodało, że Marek Opioła zaznaczył w prośbie, że film miał być wykorzystany w bieżącej pracy związanej z Komisją ds. Służb Specjalnych.

 

Krótko mówiąc, poseł skłamał, by otrzymać zgodę na użycie sprzętu i policjantów do swojej kampanii…

 

Nie jest to może wielka afera, ale pokazuje małość polityka, który decyduje się na taki krok. Bardziej przypomina to cwaniactwo stereotypowego handlarza sprowadzanych z Niemiec samochodów, niż zachowanie poważnego faceta, który chce reprezentować swój kraj w Brukseli. Panie pośle, sugerujemy ściągnąć krótkie spodenki i przestać bawić się w żołnierza. Wyjdzie to panu na zdrowie, gwarantujemy!

 

 

 

Źródło: RMF FM, Gazeta.pl

 

 

 

Sławomir Klocek
Brudziński rozżalony, na własnej piersi wyhodował żmiję, ale przecież u siebie winy nie będzie szukał. I każdą okazję dokopania opozycji- wykorzysta. Oni tak mają.

 



#553 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 17:01:33

Genialny list Romana Giertycha. Mecenas w prześmiewczy sposób obnaża słabość obrony premiera Morawieckiego

 

Sekielscy, Jażdżewski, Tusk… Dlaczego na swój cel, tuż przed wyborami, wybrali najlepszy polski rząd? Kieruje nim z tylnego siedzenia krystalicznie uczciwy Jarosław Kaczyński, a oficjalnie na jego czele, stanowisko premiera piastuje dorównujący mu urodą, elokwencją, kompetencjami, i jak się okazuje też majątkiem – Mateusz Morawiecki. Premier objął swój urząd z namaszczenia Jarosława Kaczyńskiego, dopiero buduje wokół siebie dwór wiernych stronników. Niestety seria, niesłusznych oczywiście, ataków ze strony mediów o nieznanej protekcji może pozbawić premiera złudzeń o przejęciu schedy po prezesie Kaczyńskim.

 

Bo jak obronić się przed udokumentowanymi oskarżeniami o kupowanie kościelnej ziemi w zaniżonej cenie? Oczywiście postraszyć pozwem donoszącą o nieprawidłowości gazetę, jakoby dopuszczała się ona „manipulacji”. Jednocześnie jednak żona Morawieckiego deklaruje łaskawie gotowość do odsprzedania części uwłaszczonego gruntu władzom Wrocławia.

Nie tak robi się dobry PR. Już lepiej kłamać do upadłego, jak uczy przykład polskiej, narodowej telewizji.

 

Dlatego, węsząc problemy, zarówno prawne, jak i wizerunkowe, sympatycznego przecież premiera Morawieckiego, mecenas Roman Giertych wystosował do niego list z radami, jak poradzić sobie ze zmasowanym atakiem na jego osobę i jego partię. Treść dostępna jest na profilu facebook’owym byłego wicepremiera.

 

Roman Giertych z przekąsem udowadnia Morawieckiemu, że znajduje się ten w sytuacji beznadziejnej. W zdrowej demokracji takiej wagi oskarżenia już dawno pozbawiłyby go funkcji w rządzie. Jak na nasze warunki stracił on jednak i tak wystarczająco wiele – twarz.

 

A uzmysławiają to słowa wyjęte z początku listu: Nie może Pan drogi panie Mateuszu jednocześnie deklarować pozywania Gazety Wyborczej i oddania przytulonych milionów. To się nie trzyma kupy. No bo jak Pan ciężko zapracował na swoje miliony, to za co pozywać GW? Toż przecież gdzie tu naruszenie dóbr osobistych, skoro ktoś opisuje Pana zaradność i heroiczną pracę? A jeżeli pieniądze zarobione są uczciwie, to dlaczego Pan je oddaje? Zapracował Pan, zapłacił podatki, to dlaczego miałby Pan oddać?”. W postscriptum zaś przypomniał znaną i lubianą metodę obrony przed podobnymi oskarżeniami: „Na następnym wiecu wyborczym proszę oskarżyć polityków Koalicji Europejskiej, że się uwłaszczyli. A przykłady? Jak zawsze. Ośmiorniczki i zegarek Nowaka”. Pytanie tylko, czy ktokolwiek się na taką retorykę jeszcze złapie. 

 

List pełen politycznych nawiązań zasługuje zapewne na rozpowszechnienie. Bo jak inaczej, jak nie śmiechem zareagować na nerwową odpowiedź premiera Morawieckiego, skoro „nic się nie stało”, a „te pieniądze po prostu mu się należały”. Z radością zaś można stwierdzić, że żaden Tusk, Sekielski, ani Jażdżewski nie przysporzy premierowi Morawieckiemu tylu kłopotów, co on sam.

 

 

 

Źródło: CROWD media

 



#554 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 17:12:14

Zachodnia prasa grzmi na temat sytuacji Polski. Tak upada wizerunek naszego kraju

 

“Polski los” staje się w Europie synonimem upadku standardów państwa, które popada w rosnący populizm i finansową nieodpowiedzialność. Nasz kraj jako przestroga stał się bohaterem numeru niemieckiego dziennika “Die Welt”, który, powołując się na ekspertyzy ekonomistów ostrzega rządy krajów Europy przed podzieleniem losu Warszawy. Dziennikarze przytoczyli tutaj raport “European Progress Monitor” autorstwa Holgera Schmieding i Floriana Hense z hamburskiego banku prywatnego Berenberg.

 

Wnioski ekspertów są dla naszego kraju niepomyślne. Kontynent jest lepiej przygotowany do poradzenia sobie z kolejnym kryzysem finansowym niż w 2007 roku czy 2013, ale kolejne rządy przysłowiowo “spoczywają na laurach”. Dziennik przytacza gotowość poszczególnych krajów do reform, w czego kontekście synonimem nieodpowiedzialności staje się tzw. “polski los”. To ostatnie pojęcie jest rozumiane jako sytuacje, kiedy: Rozsądny rząd nie wydaje nadwyżek, ale zostaje zastąpiony przez rząd populistyczny, który roztrwania pieniądze.

“Die Welt” nie zostawia na Polsce suchej nitki: “Tak było w Polsce, gdzie w latach 2007 – 2014 rząd Donalda Tuska, obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej, nie pozwalał sobie na trwonienie pieniędzy. Jego następcy z populistycznej partii PiS, która od 2015 roku ma większość parlamentarną, poluzowały cugle, przede wszystkim poprzez kosztowne nowe projekty emerytur”. Autorzy wyjaśniają także czytelnikom, że mimo obecnie wydawałoby się dobrej sytuacji finansowej Warszawa jeszcze poniesie konsekwencje nieodpowiedzialnych praw ustanowionych w ostatnich latach, szczególnie obniżki wieku emerytalnego: “Rachunek jeszcze nadejdzie, gdyż obietnice emerytalne mają długofalowe skutki”.

 

W tym kontekście niemiecki dziennik ostrzega, że podobna sytuacja jak w Polsce grozi Irlandii, Holandii, w pewnym stopniu Danii i także Niemcom. Naszym, zachodnim sąsiadom zarzuca się zbyt duży nacisk na rozbudowę systemu świadczeń socjalnych.  Zdaniem autorów państwo niemieckie już teraz wydaje w porównaniu z innymi krajami zbyt dużo na ten cel. Tutaj warto przywołać efekty 500+ i innych programów rządowych w Polsce, w wyniku których wydatki państwa na wsparcie rodzin skoczyły do 55 mld zł, czyli 2,8% PKB Polski, w tym wręczanie pieniędzy “do ręki” pochłania już ponad 1,8% PKB, ustępując w tym zakresie tylko 6 krajom wspólnoty.

 

Widać zatem wyraźnie, że z prymusa europejskiej transformacji gospodarczej Polska zaczyna zmieniać swój wizerunek na kraj nieodpowiedzialnych populistów. W świetle latami rosnącej pozycji i reputacji naszego kraju w Europie taki obrót spraw w ostatnich latach jest szczególnie smutny. Biorąc to pod uwagę, wybory europejskie są jednym z ostatnich momentów, aby wizerunkowe pogrążanie naszej ojczyzny w Europie  można jeszcze powstrzymać.

 

 

 

Źródło: Interia

 



#555 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 17:32:48

NIK kompletnie miażdży Annę Zalewską. Poważne zarzuty wobec minister edukacji pogrążą jej start w eurowyborach?

 

Anna Zalewska próbuje właśnie zamienić ministerialną tekę na funkcję w europarlamencie. PiS jednak woli nie chwalić się efektami pracy swojej wyborczej jedynki, ponieważ wielu widzi start Zalewskiej jako aksamitny rozwód partii rządzącej z nieudolną minister.

 

Choć polityk ma dziś całą armię przeciwników, to jednak dopiero teraz Najwyższa Izba Kontroli podsumowała w liczbach, do jakiej katastrofy dochodzi w systemie oświaty. Eksperci NIK nie zostawili tutaj na postawie i decyzjach minister suchej nitki.

 

Pod lupą kontrolerów znalazła się przede wszystkim sytuacja tzw. podwójnego rocznika, czyli rekrutacji do liceów i techników w tym samym czasie absolwentów gimnazjów i VIII klas szkół podstawowych. Okazuje się bowiem, że resort nie zabezpieczył wystarczającej liczby miejsc dla uczniów w szkołach, stąd tysiące z nich nie będzie mogło przejść z sukcesem procesu rekrutacji.

 

W niektórych regionach sytuacja jest dramatyczna. W województwie pomorskim zabrakło 4279 miejsc, czyli na aucie zostało prawie 10% uczniów. Najwięcej, bo 5228 miejsc zabrakło w Wielkopolsce. 2310 miejsc deficytu jest w województwie zachodniopomorskim, a 1759 na Mazowszu. W sumie problem dotyczy aż 8 województw.

NIK oskarża minister o wprowadzanie opinii publicznej w błąd i zaniedbania, ponieważ resort zapewniał bez oparcia w danych, że szkoły są gotowe na przyjęcie podwójnego rocznika. Według Izby, Anna Zalewska zapewniając, że dla wszystkich uczniów znajdą się miejsca, miała dane tylko z 30 proc. szkół. Wyliczenia uwzględniały tylko samodzielne licea ogólnokształcące.

 

Jest to jednak tylko jeden z całego szeregu błędów, NIK  wskazuje bowiem, że „Minister edukacji narodowej nierzetelnie przygotował i wprowadził zmiany w systemie oświaty”. Kontrola wykazała, że resort nie zabezpieczył środków dla szkół na właściwe dostosowanie się do wymogów reform, w efekcie czego samorządy poniosły duże koszty, a udział subwencji oświatowej w finansowaniu edukacji zaczął spadać. Sytuacja rażąca okazała się w przydziale środków na remonty sal gimnastycznych i zakup wyposażenia. Raport wskazuje, że MEN wydelegował zaledwie 40% środków, o jakie wnioskowały szkoły.

 

Eksperci NIK wytknęli także organizacyjny chaos przygotowania głośnych reform, ponieważ w trakcie prac „Nie było pełnych i rzetelnych informacji na temat kosztów reformy, stanu przekształcenia i likwidacji gimnazjów, a także brakowało danych na temat liczby nauczycieli przeszkolonych z nowej podstawy programowej”. Kontrola ujawniła także, że warunki nauki w aż co trzeciej szkole pogorszyły się. Odpowiadać za to mają dłuższe godziny nauki, trudniejszy dostęp do pracowni przedmiotowych, zajęcia z WF-u na korytarzu i trudności z układaniem planów lekcji.

 

Opisane ustalenia Najwyższej Izby Kontroli są dla Anny Zalewskiej druzgocące. System reformowano bowiem bez jakichkolwiek danych o słuszności przyjętych założeń i gotowości szkół do spełnienia wymogów. MEN okazał się, niczym planiści okresu PRL, kreślić plany w oderwaniu od rzeczywistości. Tym samym Anna Zalewska, pogrążając polską szkołę w chaosie, udowodniła, że nie nadaje się do pełnienia odpowiedzialnej funkcji publicznej. Wystawienie jej z miejsca 1 do Parlamentu Europejskiego stanowi tym samym najlepszy dowód, jak niskie standardy kadrowe panują wewnątrz obozu Prawa i Sprawiedliwości.

 

 

 

Źródło: Interia

 

 

 

Danuta Nowik

Za demolkę szkolnictwa min. Zalewska powinna odpowiedzieć przed sądem a nie uciekać do PE. Skoro nie zdała egzaminu jako minister MEN to z pewnością nie podoła obowiązkom w PE.
 
Artur Siuda
Coś nowego zaczęli od stajni w Janowie wykończyli w 3 lata resztę też skończą
 
Ewa Sybilska
Przecież sama chyba nie decydowała. Była widocznie otoczona durakami. Większość ludzi sygnalizowała że to bzdet .
 
Gonia Smólczyńska
Jeszcze trochę i wszyscy będziemy zbierać żniwo złego wyboru. Najsmutniejsze , że naród się tak strasznie podzielił na zwolenników  i przeciwników PIS. Smutne , żałosne, przykre.

 



#556 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 17:56:24

Beata Szydło złapana na gigantycznej manipulacji. Celowe działanie czy skrajna niekompetencja?

 

Beata Szydło, mimo że nie jest już premierem, nie przestaje brylować w mediach zarówno tradycyjnych, jak i społecznościowych. Na ostatniej prostej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego była szefowa rządu pokusiła się o porównanie tempa rozwoju naszej gospodarki do gospodarki Szwecji. Wszystko po to, by pokazać, jak bardzo nasz kraj pod rządami dobrej zmiany wstał z kolan, jak szybko się rozwija, gdy już udało się uwolnić z okowów złodziejskich rządów koalicji PO-PSL.

 

Szydło postanowiła pochwalić się faktem, że polska gospodarka po raz pierwszy w historii jest większa od szwedzkiej, deklarując przy tym, że rozwój jest dla PiS najważniejszy i że to właśnie pod rządami Prawa i Sprawiedliwości nasz kraj wreszcie idzie w dobrym kierunku.

 

Jest tylko jeden problem – Szydło powołała dane w wartościach nominalnych, stwarzając mylny obraz, że Polska jest bogatsza od Szwecji, gdy w praktyce PKB na głowę mieszkańca Szwecji jest prawie 4 razy wyższe niż u nas.

 

Analizując najnowszy “popis” byłej premier, warto sobie zadać pytanie, czy Szydło ma aż takie braki w wiedzy ekonomicznej, czy też działała celowo, chcąc wybielić dobrą zmianę, wprowadzając przy tym opinię publiczną w błąd.

 

Bez względu na to, z którą z tych opcji mamy do czynienia, wygląda na to, że powyższa analiza chwały byłej szefowej rządu nie przysporzy…

 

 

 

źródło: CROWD media

 

 

 

 Andrzej Kmicic
To świadoma socjotechnika stosowana przez wieśniarę by otumanić do końca mohery i im podobne miernoty.
 
 
Wiesław Braja
Świadoma czy nie świadoma.Ważne że cel osiągnięty. Ci "wyznawcy" PIS-owcy i tak uwierzą...
 
 
Maria Hinca
od dawna wiadomo, że matematyka kulawo , tak jak zwycięstwo 27 do 1
 
 
Alicja Adamek
Szydło chyba ćpa razem z Terleckim .Bredzi bzdury jak wszyscy PIS-dole.
 
 
Lech Andrzejewski
Oto co o StraSzydło mówi Dorn : Łże jak bura suka !!!
 
 
Danuta Purzycka
Celowe działanie...nie mam najmniejszych wątpliwości. Przekaz dla elektoratu, dla którego komputer I smartfon to magia...a tego rodzaju starszych ludzi jest wbrew pozorom sporo.
 
 
Jerzy Janyga
To nie pomyłka. Chyba. Raczej brak znajomości pojęć? Trudno zrozumieć. W końcu była Premier. Ale brzmi: w tonacji obowiązującej narracji.
 
 
Teresa Szostek-Rutkowska
Pani Szydło nie jest nawet świadoma swojej beznadziejności
 
 
Grażyna Lewandowska
Pani? - to za dużo powiedziane!
 
 
Marcin Kozłowski
W historii nie było tak kłamliwego i destrukcyjnego rządu jak mamy teraz. Ci co strajkują by godnie zarabiać  niech lepiej pomyślą czy nie żądać więcej bo podwyżki i tak to im odbiorą i to z nawiązką.
 
 
Bogdan Czubaszek
Ona jest po prostu normalnie głupia...
 
 
Gosia Zielinska
Becia Powiatowa... tak ją nazwał Jarek.. i miał rację... i nadal ma rację ...!
 
 
Zdzisław Cichy
Bo to jest tak jak się dopuści do władzy garkotłuka z Pipidówki Górnej. To jej się wydaję, że ją wybrali ze względu na jej mądrość. Nie dopuszcza do siebie tego, że została wybrana ze względu na swoją głupotę, brak kompetencji i spolegliwość wobec prezesa. A i jeszcze to, że dla pieniędzy wejdzie w każde g.....
 
 
Sławomir Klocek
Ha,ha, to czemu PiS nie zrówna zarobków ze szwedzkimi??? Bo (stosując brudny chwyt PiS-wskiej propagandy) kradną dla siebie?
 
 
Mariusz Trocha
ludzie, jakie tam łapanie Szydło na niewiedzy, litości...Ona przecież nic nie wie, nic nie umie. Stwierdzono tylko "NORMALNY" stan u Beci...
 

 



#557 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 20:24:43

Trzaskowski: słowa premiera o kosztach poniesionych przez samorządy na reformę edukacji to czysta bezczelność

 

22.05.2019, Warszawa (PAP)

 

Premier i minister edukacji Anna Zalewska zgotowali gehennę w szkołach i przerzucają koszty na samorządy. To czysta bezczelność - powiedział w środę prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do słów Mateusza Morawieckiego o kosztach poniesionych przez samorządy na reformę oświaty.

 

Premier Mateusz Morawiecki pytany był we wtorek na konferencji prasowej o wezwania przedsądowe złożone w Ministerstwie Finansów przez przedstawicieli 10 największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich. Opiewają one na łączną kwotę ponad 103 mln zł. Chodzi o koszty poniesione przez te samorządy w 2017 r. w związku z dostosowaniem szkół do zmian w oświacie.

 

"Samorządy mają sporo środków dzięki efektywności państwa i myślę, że w tych środkach powinno się znaleźć bardzo dużo miejsca również na ewentualne przesunięcia finansowe, które samorządy uważają za właściwe, uważają za słuszne" - powiedział premier. "Liczby nie kłamią - otóż mamy sytuację taką, że w ciągu czterech lat Prawa i Sprawiedliwości samorządy wojewódzkie, powiatowe, gminne, otrzymały z wyniku przyrostu CIT i PIT około - podaję liczbę około, bo ten czwarty rok się jeszcze nie skończył - około 21-22 mld złotych" - zaznaczył.

 

Do wypowiedzi premiera Morawieckiego odniósł się w środę na konferencji prasowej prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Stwierdził, że słowa premiera to "czysta manipulacja". Jak dodał, premier i minister edukacji Anna Zalewska "zgotowali gehennę w polskich szkołach", totalny chaos. "I jeszcze przerzucają koszty na samorządy i próbują robić z nas kozła ofiarnego" - dodał.

 

"Wystarczy porównać te koszty, które były do tej pory ponoszone i one rosną w sposób lawinowy. (…) Subwencja zwiększa się w sposób znacznie, znacznie mniejszy niż koszty. Rzeczywiście bywało tak, że między subwencją a kosztami ponoszonymi przez samorządy była różnica, ale myśmy dopłacali w skali Polski ponad 20 proc. do edukacji, w tej chwili w większości miast to jest ponad 40 proc." - zaznaczył. Prezydent stwierdził, że subwencja "nawet nie wystarcza na wypłacenie pensji".

 

W środę Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport o zmianach w systemie oświaty, w którym oceniła, że zostały one nierzetelnie przygotowane i wdrażane.

 

Według raportu NIK, resort edukacji nie dysponował m.in. pełnymi i rzetelnymi informacjami na temat kosztów reformy. "Minister przewidywał, że reforma będzie sfinansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz oszczędności samorządów. W latach 2014-2017 wydatki organów prowadzących na zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc. W tym czasie udział środków subwencji w tych wydatkach spadł z 63 proc. do 60 proc." - podała NIK.

 

W raporcie wskazano, że we wdrażaniu zmian miały pomóc środki przyznawane z rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej, jednak - jak zauważa NIK - w latach 2017-2018 uwzględniono zaledwie 38,5 proc. (ponad 351,8 mln zł) kwoty, o którą wnioskowały samorządy.

 

"Wprowadzona reforma edukacji jest odpowiedzią na oczekiwania większości Polaków !!!. Stanowczo podkreślamy, że reforma oświaty została starannie przygotowana, a jej wdrażanie jest stale monitorowane. Zostały opracowane pełne analizy organizacyjne oraz finansowe skutków zmian. MEN zapewniło środki na zadania związane z reformą. Przygotowało odpowiednie akty prawne pozwalające na wdrożenie zmian, opracowało podstawy programowe i dopuściło podręczniki do użytku szkolnego. W kolejnych latach wdrażania reformy MEN nadal wspiera samorządy, dofinansowując wyposażenie szkół, remonty, doposażenie pracowni przedmiotowych, zakup podręczników do bibliotek szkolnych czy sprzętu multimedialnego" - czytamy w komunikacie MEN.

 

Poinformowano w nim, że do projektu ustawy wdrażającej reformę załączono ocenę skutków regulacji zawierającą szczegółową i dokładną analizę wpływu projektowanej reformy na wszystkie podmioty (m.in. samorządy, szkoły, nauczycieli, uczniów, organy prowadzące).

 

"W przypadku Warszawy dostajemy niecałe 2 mld zł. W zeszłym roku musieliśmy wydać 4 mld zł, a w tym roku prawie 4,5 mld zł" - wskazał prezydent stolicy. Dodał, że minister Zalewska obiecała podwyżki 5-procentowe, które będą w Warszawie kosztowały 90 mln zł, a subwencja zwiększyła się o 30 mln zł. "To czysta bezczelność" - podkreślił.

 

Przedstawiciele miast na wtorkowej konferencji prasowej poprzedzającej złożenie wezwań przedsądowych mówili, że złożone przez nich wezwania do zapłaty ponad 103 mln zł to tylko "czubek góry lodowej" jeśli chodzi o wydatki samorządów poniesione w związku z wdrażaniem reformy edukacji. (PAP)

 

Autorka: Ewelina Miszczuk

 



#558 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 23:50:14

Został skazany za molestowanie dzieci. Ksiądz z Tylawy odmawia różaniec na antenie Radia Maryja

 

Nowe fakty ws. księdza z Tylawy, który został skazany za molestowanie dzieci. Ksiądz Michał M. wciąż odprawia msze oraz jest obecny na antenie Radia Maryja. Co piątek odmawia różaniec wraz z słuchaczami. 

 

Po emocjach związanych z premierą filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" przypomniano sprawę z początku poprzedniej dekady, która dotyczyła księdza z Tylawy pod Krosnem w województwie podkarpackim. W 2004 r. ksiądz Michał M. został skazany na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć za molestowanie sześciorga dzieci. Jak wynika z uzasadnienia sądu, duchowny brał dzieci na kolana, wkładał ręce pod bluzkę i do majtek, dotykał piersi i krocza.

 

TVN24 dotarła do księdza oraz jego ofiar. Okazało się, że skazany duchowny wciąż odprawia mszę. To nie wszystko. Reporterzy odnotowali, że Michał M. co piątek dzwoni do Radia Maryja, by przeprowadzić poranny różaniec wraz z słuchaczami. Dziennikarze wysłali w tej sprawie list do władz rozgłośni, jednak do tej pory nie uzyskali odpowiedzi.

 

- Dla mnie to jest potwór. To jest człowiek, który nigdy nie powinien pracować z dziećmi – mówi jedna z ofiar. - On szukał ofiar, brał na kolana, ściskał aż się cały trząsł - wspomina dorosła już kobieta.  

 

Z kolei ksiądz Michał M. twierdzi, że do parafian podchodził w rodzinny sposób. - Zawsze jesteśmy rodziną, Pan Bóg jest naszym ojcem - przekonywał ksiądz z Tylawy. - Nieraz jak odwoziłem (dzieci - przyp. red.) to się zdarzało, że ktoś tam dzióba dał na pożegnanie – dodał duchowny, doprecyzowując, że chodzi o całowanie z usta. - Ludzka rzecz - odparł Michał M.

 

Sprawa księdza z Tylawy wraca za sprawą Stanisława Piotrowicza, komunisty z PIS-u.

Przypomnijmy: jego prokuratura okręgowa w Krośnie umorzyła w 2001 roku postępowanie ws. Michała M. mimo, że ostatecznie został skazany w 2004 roku.

 

Działania duchownego Piotrowicz tłumaczył ojcowską czułością i umiejętnościami terapeutycznymi. - Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała zaś z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta według niego było na zasadzie "daj ciumka" czy "gilgotanie brodą" - wyjaśniał Piotrowicz 18 lat temu dziennikarzom.

 

Jak wynika z reportażu w "Czarno na Białym" Stanisław Piotrowicz miał mu powiedzieć po wyroku skazującym że uważa, iż jest niewinny. - Do dziś jest przekonany - twierdzi ksiądz Michał M. 

 

Źródło: Wirtualna Polska

 

Michał Kupiec

A czy ten ksiądz kąpał także stare niedołężne parafianki w wieku 90 lat? Bo jeśli kąpał tylko piękne dzieci które bez problemu się same wykąpią, a starych obrzydliwych niedołężnych którzy sami się wykąpać nie mogą nie kąpał... to powinien zostać skazany na ojcowskie ciumkanie ojca Tadzia i Piotrowicza 10 razy dziennie i kąpanie niepełnosprawnych przez kolejne 10 lat.

 

Blabla

Wystarczy porozmawiać z wyznawcami stacji Radia Maryja i dowiemy się, że pedofilia to wina dzieci i nic się takiego nie stało.... A księża są bardziej boscy od Boga.

 

Czar PRL-u

A Stanisław "Daj ciumka" Piotrowicz bronił pedofila jako prokurator. Obecnie Przewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Cały PIS !!!

 

 

Złośnik

Takie moralne dno i bandyta , przez działania Rydzyka i innych purpuratów , staje się twarzą kościoła katolickiego w Polsce. Przykre to i amoralne. Gdzie jest prokuratura? Czy czekają aż wszyscy zapomną i zaczną przerabiać inne tematy? Gdzie nieuchronność kary za pedofilię? Co czują wszyscy wierni odprawiający zdrowaśki z przestępcą ?

 

 



#559 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 maj 2019 - 09:52:36

Poseł PiS zaorany przez znanego dziennikarza. Czyżby sam pogubił się w “zeznaniach”?

 

Na ostatniej prostej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego emocje sięgają zenitu. Dzieje się tak za sprawą kolejnych mocnych uderzeń wizerunkowych, które coraz bardziej zmniejszają szanse na wyborczy sukces dobrej zmiany.

Największą rolę odgrywa tu oczywiście głośna premiera filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu rzucającego nowe światło na problem pedofilii w Kościele, który przecież tak blisko współpracuje z władzą.

Powiedzieć, że publikacja filmu wywołała nie lada skandal, to nic nie powiedzieć. Temat jest szczególnie niewygodny dla Prawa i Sprawiedliwości, które na co dzień nie tylko nie ukrywa sojuszu z ołtarzem, co otwarcie wspiera Kościół, a ten odwdzięcza mu się tym samym.

Jarosław Kaczyński postanowił zareagować błyskawicznie, ogłaszając niemalże natychmiast na konferencji, że nie będzie zgody na bezkarność pedofilii, proponując jednocześnie zmiany w kodeksie karnym polegające m.in. na zaostrzeniu kar za to przestępstwo.

 

Wydawało się wówczas, że dobra zmiana poradziła sobie z kolejnym jakże groźnym kryzysem wizerunkowym. Nic bardziej mylnego. Kolejne dni przyniosły chaotyczny, sprzeczny ze sobą przekaz, pokazujący jak na dłoni, że PiSowi na ostatniej prostej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego grunt pali się pod nogami. 

 

Najnowszy przykład z dziś, kiedy to gościem rozmowy dnia RMF był poseł PiS Tadeusz Cymański. Parlamentarzysta dobrej zmiany został przyciśnięty do muru przez prowadzącego program w kwestii zamiatania przez rządzących pod dywan tematu pedofilii w Kościele. Redaktor Robert Mazurek zapytał Cymańskiego, czy ten zasiadłby w komisji do zbadania i zwalczania pedofili, na co poseł odparł, że nie, stwierdzając, że: “to jest temat dla ekspertów przede wszystkim“, następnie podkreślając, że owymi ekspertami są psycholodzy czy prawnicy, zapominając jednak, że to posłowie tworzą w Polsce prawo i powinni oni się znać na tym, co robią. Zresztą posłuchajcie sami:

 

Analizując wypowiedź posła Cymańskiego, jak na dłoni widać, że dobra zmiana nie tylko nie ma pomysłu na rozwiązanie tego problemu, ale i boi się wyborczej porażki, która może okazać się początkiem nowego trendu w krajowej polityce…

 

 

 

źródło: RMF FM

 

 

Mar Converts
A może by po prostu przestępców (pedofili w sutannach i biskupów, którzy ich ukrywali) powsadzać do więzienia? Co tutaj badać i wyciągać wnioski? Przecież są dane, dowody, fakty. 
PiS broni pedofili !!!
 
 
Jacek Wojtulewicz
"Wydawało się wówczas, że dobra zmiana poradziła sobie z kolejnym jakże groźnym kryzysem wizerunkowym. " Przepraszam ale kto wypisuje takie głupoty? Nikt się nie złapał na te pisowskie bzdury. Wszyscy (nie pisowcy) wiedzą że problem nie jest w wysokości kar tylko bezkarności i to wyłącznie KK. Irytujące jest robienie przez pismaków pisowców jakimiś geniuszami strategii. Jeszcze rok temu tacy "geniusze" pióra wbrew faktom z jakimś masochistycznym zacięciem pisali że opozycja nigdy się nie zjednoczy a pis będzie wygrywał wszystkie wybory z olbrzymią przewagą. Radzę pisać o Dodzie bo o polityce bladego pojęcia autor i jemu podobni nie mają.
 
 
Henryk Kucz
Cymański to wyjątkowy BURAK (taki malutki PiSdzielski Stańczyk Wachule ozorem powietrze i tyle Podobnie jak Jaki wpierw mówi -potem ew. myśli Po kiego diabła redakcje zapraszają takich deb***i do rozmowy ??
 

 



#560 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 maj 2019 - 18:00:52

Premier Morawiecki złapany na ordynarnym kłamstwie. W sieci wybuchła prawdziwa burza

 

Jeszcze kilka lat temu, gdy politycy PiS byli w opozycji, bardzo głośno krytykowali uprawianie polityki na wałach przeciwpowodziowych i żerowanie na ludzkiej tragedii ofiar klęsk żywiołowych. Dziś, gdy w regionach tradycyjnie popierających Prawo i Sprawiedliwość doszło do podtopień i ryzyka powodzi, czołowi politycy/kandydaci do PE z ramienia partii rządzącej zapomnieli o swoich słowach i tłumnie ruszyli do Małopolski, by porobić smutne lub współczujące miny i pochwalić się w rządowych mediach właściwym wykonywaniem swoich obowiązków.

 

Jeszcze wczoraj wydawało się, że władza czuje się bezradna wobec żywiołu. Szef rządu mówił nawet, że pozostaje się modlić o to, by deszcz w końcu przestał padać (zabawne, że niedawno obóz władzy prosił o modlitwy o trochę wody z nieba).

 

Dziś premier Morawiecki, podczas zdawania raportu w mediach społecznościowych ze swoich działań, postanowił zaprzeczyć sam sobie i ogłosił, że spora część ludności tego regionu może zawdzięczać bezpieczeństwo nie tyle boskiej interwencji, co działaniom władzy świeckiej.

 

Jak się jednak bardzo szybko okazało, w swoim wpisie w ordynarny sposób okłamał czytelników.

 

Mateusz Morawiecki
@MorawieckiM
 
 Dzięki zbiornikowi retencyjnemu Bieżanów na rzece Serafa mieszkańcy Starego Bieżanowa w Krakowie mogą czuć się bezpieczniej. Zbiornik - wybudowany w pełni ze środków krajowych - szczególnie w tym roku uchronił tereny, które wcześniej były wielokrotnie zalewane.

 

Okazuje się bowiem, że wbrew temu, co mówi premier, zbiornik wcale nie został wybudowany w pełni ze środków krajowych, tylko w zdecydowanej większości ze środków unijnych i to na dodatek za kadencji władzy koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

 

Internauci bardzo szybko zaczęli wyrażać swoje oburzenie kolejnym prymitywnym kłamstwem polskiego premiera, zauważając, że w kontekście nadchodzących wyborów warto postawić na tych, którzy wolą działać, a nie tylko się modlić.

 

Fox Mulder
@PILNE24
 
 PiS się modli, Platforma Obywatelska buduje zbiorniki retencyjne. 
Chcesz Polski zaściankowej czy nowych technologii?
 

 

Pozostaje pytanie, czy premier kłamie, bo prawda nie przechodzi mu przez gardło, czy może jest obecnie zbyt rozkojarzony własnymi problemami z ukrywaniem pokaźnego majątku pozyskanego w kontrowersyjnych okolicznościach, by nie pleść trzy po trzy, co mu ślina na język przyniesie. Miejmy jedynie nadzieję, że już po wakacjach będziemy mogli go od tego kłopotu wybawić.

 

 

Źródło: Twitter

 

 

 

Barbara Polit
Panie Morawiecki niech pan przestanie kłamać! Polacy zasłużyli na innego premiera, takiego, który nie będzie ich oszukiwać! Po co te kłamstwa, przecież wiadomo, że wszystko można sprawdzić. Dla zdobycia jednego mandatu więcej? Niech pan nie kompromituje Polski!
 
 
Maciej Orłowski
jest to PiSowskie podprogowe wbijanie do mózgu, że UE jest nam niepotrzebna bo jesteśmy samowystarczalni. I nawet jeśli UE uruchomi artykuł 7 to sankcje nas ominą bo i tak to co ZDANIEM RZĄDU dostajemy z kasy UE to bida z nędzą i nie będzie to miało znaczenia.
A ciemny lud to kupuje. Trzeba dementować. Pozdrawiam
 
 
Janusz-Witold Bober
Widocznie on ma już w genach by kłamać, po kimś to ma.
 
 
Jerzy Grabowski
Wątpię czy on ma jakiekolwiek geny. Może trochę, po jakiejś egzotycznej małpie.
 
 
Foll Ower
Ja już sam nie wiem czy on jest mitomanem czy ma tak nędznych doradców bo już dwa razy sądownie został uznany za łgarza. Tępy czy otoczony niekompetentnymi pomagierami?
 
 
Zbylut Zalewski
Jak ten PINOKIO pięknie się kompromituje
kłamiąc.
ON naprawdę myśli że Kurski miał rację i "Ciemny Lud " to łyka ?
 
 
Izabela Siekacz
już się rzygać chce jak się słucha tych Jego kłamstw ( przepraszam za słowo- ale inaczej tego już określić nie można )
 
 
Elżbieta Błaszczyk
Oprócz tego, że to chorobliwy kłamca to jednak czegoś nie łapię. Przeciętny wyborca PiS ma problem z czytaniem gazet (już na pewno ze zrozumieniem ) to raczej nie tweetuje więc do kogo ten tekst? Do jeszcze niezdecydowanych?  Albo się całkowicie zaplątał, jak w amoku.

 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych