Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Kolejna danina "dobrej zmiany" Za nieruchomości zapłacimy wyższe podatki, a niektórzy dodatkowo minimalny


569 odpowiedzi w tym temacie

#521 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 10 kwiecień 2019 - 20:49:54

Prezydent Andrzej Duda nadał bieg sprawie ułaskawienia Marka Falenty

 

Prezydent Andrzej Duda uruchomił procedurę ułaskawienia Marka Falenty. Przesłał do Prokuratury Krajowej wniosek rodziny biznesmena, a śledczy przekazali już dokumentu do sądu pierwszej instancji, który orzekał w sprawie Falenty. 

 

Informację o uruchomieniu procedury ułaskawienia podał portal rmf 24 - To normalna procedura tak zwanego "trybu zwykłego" ułaskawienia. Ten wniosek, jak wiele innych, które trafiają do prezydenta - został przekazany do Prokuratury Krajowej - powiedział portalowi rzecznik prezydenta Błażej Spychalski.

 

Wniosek o ułaskawienie przesyłany jest do prokuratury, jeśli prezydent nie decyduje się na osobiste ułaskawienie skazanego. Sąd ma na opinię dwa miesiące, ale prezydent nie jest nią związany.

 

Źródło: RMF 24 / Komentarze - WP

 

zgr888

Bezkarność plus - skorzystali: 
Mariusz Kamiński, jego zastępca w CBA Maciej Wąsik, dwóch byłych dyrektorów Biura: Krzysztof Brendel, Grzegorz Postek 
Marek Falenta też skorzysta?
 
ocet
Wygląda na to że to ułaskawienie w ostatniej chwili to lęk przed bagnem. Czyżby obawy przed chlapnięciem jakiś niewygodnych rozmów przez wierchuszkę PIS. Skoro nagrywali typów z PO to i z Innych partii także i z PIS. Skoro PAN FALENDA odmówił ekstradycji do Polski to ma haki na obecnych z PIS u. I tego się prezydencik i pozostali obawiają. Jak zaczną nadawać z Hiszpanii na Polskie jako "wolna Europa" Tak jak z Polski nadawali na Białoruś. To po PISie i marzeniach kongresu usa na ustawę 447 i wielkiej hazarii czyli Izraela cwaj.
 
Edek z fabryki kredek
pisowska prokuratura postawiła mu zarzuty, pisowski sąd go skazał, pisowska policja odniosła według "konfetti" ogromny sukces łapiąc go, a adrian go ułaskawia. gdzie kończy się logika zaczyna się pis
 
Lamenty Falenty
Nazwa tej partii to czysta kpina. Bareja plus...
 
Kuba
PiS na pewno się odwdzięczy swojemu "agentowi" za wygrane wybory! Przecież to dzięki Falencie i jego nagraniom partia przykurcza  wygrała !!!
 
zadowolony pisowiec
wszystko zgodnie z planem, ułaskawiony a potem minister!!! Bezkarność + dla wybranych, w końcu efekty reformy sprawiedliwości.
 
Kaziu
Co ma adrianek  zrobić z nowogrodzkiej zadzwoniła sekretarka Jaruzelskiego sorry Kaczyńskiego i musi podpisać.
 
Zygmunt
Falenta od zawsze wiedział że będzie ułaskawiony. Trochę się wystraszył że Mariusz Kamiński nie dotrzyma umowy kiedy mu zlecał zorganizowanie podsłuchów w restauracji Sowy i wyjechał na wczasy do Hiszpanii żeby przeczekać zamieszanie z sądem. Ale Duda posłusznie wykonał polecenie partyjne i ich wierny sługa Falenta może bezpiecznie wracać do domu.
 

 



#522 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 11 kwiecień 2019 - 22:15:16

Skandaliczne słowa senatora Biereckiego trafią do prokuratury. Propagował faszystowską ideologię

 

Od rana media żyją obrzydliwą wypowiedzią prominentnego senatora Prawa i Sprawiedliwości Grzegorza Biereckiego. Przypomnijmy, polityk uczestniczył w obchodach 9. rocznicy katastrofy w Smoleńsku w Białej Podlaskiej, gdzie powiedział:

 

 Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej.

 

Część jego kolegów partyjnych uznała tę wypowiedź za głupią i niepotrzebną, która z pewnością zostanie wykorzystana przez politycznych oponentów Prawa i Sprawiedliwości. W tym tonie wypowiedział się m.in. szef MSWiA Joachim Brudziński.

 

Senator Bierecki znalazł też obrońców, w tym marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który przekonywał, że wypowiedź została wyrwana z kontekstu, a cały sens przemówienia w Białej Podlaskiej był zupełnie inny. Tego też zdania jest sam twórca systemu SKOK-ów, który przepraszać za skandaliczne słowa nie zamierza.

Taka postawa musiała wywołać reakcję opozycji. Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, posłowie klubu PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz oraz Sławomir Nitras zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury, zarzucając Biereckiemu, że ten propaguje ideologię faszystowską. Zauważają też, że tego typu wypowiedzi z ust prominentnego polityka obozu władzy mogą rozzuchwalać osoby o skrajnych poglądach nacjonalistycznych.

 

„Bardzo jasno chcielibyśmy podkreślić, że słowa senatora PiS są niedopuszczalne, nigdy nie powinny paść z ust polityka czy kogokolwiek, kto sprawuje jakąkolwiek funkcję publiczną. 

 

Mówienie o oczyszczeniu Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej, przywołuje skojarzenia z najgorszymi czasami z minionego wieku, kiedy to przynależność narodowa decydowała o życiu lub śmierci. 

 

To właśnie takie słowa budują klimat nienawiści w naszym kraju. Bierecki mówi o czyszczeniu Polski z niegodnych, Kaczyński o tych, którzy roznoszą pasożyty, a potem dziwią się, że ktoś ich nazwie faszystami” – mówiła na konferencji prasowej Kamila Gasiuk-Pihowicz z PO-KO.

 

„Senator Bierecki, tłumacząc się z haniebnego i łobuzerskiego zachowania, mówił o kontekście, że nie znamy kontekstu. Wypowiedział je funkcjonariusz publiczny w trakcie oficjalnych obchodów święta państwowego, a w tle towarzyszył mu żołnierz. Taki był kontekst.

 

Zachowanie Biereckiego dla mnie w sposób bezpośredni łączy się z zachowaniem, które można zobaczyć w Internecie, kiedy kierowca warszawski próbuje pobić kierowcę ukraińskiego na ulicy. Widzę bezpośredni związek między namawianiem do nienawiści przez wysokich funkcjonariuszy publiczny, a zachowaniem onieśmielonych ludzi zachęconych do takich agresywnych zachowań.

 

Oczekuję, że PiS jeszcze dzisiaj usunie ze swojego grona senatora Biereckiego. Domagamy się tego” – dodawał Sławomir Nitras z PO.

 

 

Wniosek do senackiej komisji etyki w sprawie oburzającej wypowiedzi senatora Biereckiego zapowiedział też m.in. senator Jan Filip Libicki.

 

– Wczoraj obchodziliśmy dziewiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej i w trakcie tych obchodów prezydent Duda apelował o to, żeby przywrócić ten spokój, atmosferę współpracy, która panowała 9 lat temu 10 kwietnia. To był bardzo słuszny apel. Mi się wydawało, że w sposób oczywisty jeżeli prezydent wywodzi się środowiska PiS, to w związku z tym PiS jako pierwsze przejmie się tym apelem. Niestety tak się nie stało. Stało się jeszcze gorzej. 

 

Otóż w Białej Podlaskiej senator Bierecki, mój kolega z ławy senatorskiej, powiedział że nie ustaniemy dopóki nie oczyścimy Polski z tych, którzy są niegodni przynależeć do polskiej wspólnoty narodowej. To wypowiedź skandaliczna i w ogóle niewyobrażalna. Ona przypomina najgorsze czasy II wojny światowej, kiedy też mówiono o tym, że będzie się poszczególne kraje i społeczeństwa oczyszczać z jakichś osób.

 

Wydaje mi się, że to wypowiedź niegodna senatora RP i w związku z tym wiem, że marszałek Karczewski pytany o to dzisiaj rano powiedział, że nie zna tej wypowiedzi i że mus się z nią zapoznać. Ta wypowiedź padła już jakiś czas temu. Rozumiem, że w międzyczasie pojawiła się też w przestrzeni internetu polemika między ministrem Brudzińskim, który wzywał senatora Biereckiego do wycofania się z tych słów, a senatorem Biereckim, który mówił o tym, że jak się minister Brudziński z tą wypowiedzią zapozna, to senator Bierecki pozwoli mu wtedy na to, żeby on się wypowiedział w tej sprawie bardziej precyzyjnie.

 

Rozumiem, że może jest tak, że marszałek Karczewski zwleka z podjęciem jakichś kroków, bo nie wie kto w obozie PiS ma w tej chwili silniejszą pozycją i lepszy dostęp do ucha prezesa Kaczyńskiego, czy Brudziński czy Bierecki, ale apelowałbym, aby odejść od tych partyjnych przepychanek i stanąć na wysokości zadania, jakie na marszałka Karczewskiego nakłada jego funkcja. To wypowiedź niedopuszczalna, skandaliczna, niewłaściwa i oczekiwałbym że marszałek Karczewski do końca dnia podejmie jakieś działania w tej sprawie. Jeśli byłoby tak, że w ciągu dnia marszałek Karczewski takich działań nie podejmie, to wtedy ze smutkiem i przykrością złożę stosowny wniosek do senackiej komisji etyki, żeby zajęła się sprawą wypowiedzi senatora Biereckiego – stwierdził Jan Filip Libicki na briefingu w Sejmie.

 

Tym samym Prawo i Sprawiedliwość stoi przed nie lada wyzwaniem. Jeśli nie zareaguje w sprawie słów Biereckiego, to cały misterny plan na kampanię wyborczą, polegający na udawaniu gołąbka pokoju i orędownika narodowej zgody wyląduje w koszu. Pytanie, czy Jarosław Kaczyński odważy się nadepnąć na odcisk wpływowemu senatorowi, którego media mają odegrać w tej kampanii wyborczej kluczową rolę.

 

 

Źródło: 300 polityka pl

 

 

 

 

Teresa Włodarczyk 
Masakra! To Polak Polakowi jest innej rasy? OCZYŚCIĆ to znaczy co? Mamy się mordować?! Dla PISu!!!? Ludzie obudźcie się!
 
Magduśka Monika 
Słucham i nie wierzę co .... Masakra ....czy on naprawdę to robi ?! On chce się bawić w Hitlera? Tyle krwi przelanej na polskiej ziemi i nic historia nie nauczyła ....
 
Sebastian Król 
Mam nadzieję że już na jesieni przegrają wybory i wrócimy do normalności. A ich tym razem osądzą niezawisłe sądy
 
Leszek Kloska 
przecież to jest jeden z największych bieżących złodziei... zgroza.
 
Maria Lewandowska 
Oczyścimy Polskę z rządu PIS - nie jesteście godni, by reprezentować NAS gdziekolwiek !!! 
Musimy zjednoczyć się i dać im takiego kopa, by krążyli po orbicie nie znając drogi powrotu...
Drodzy wyborcy PiS: Wasza partia ma tak wysokie notowania, że w dniu wyborów, możecie spokojnie...zostać w domu !!!
 
Mirosław Burakiewicz 
To zapowiedź restrykcji wobec 2/3 narodu. Już to kiedyś przerabialiśmy. To są tacy sami ideowcy jak ci z lat 1945-1989, Tak samo obrzydliwi, aroganccy, dbający wyłącznie o własną kastę. W wielu przypadkach obrzydliwie bogaci naszym kosztem. Łupiący Polskę, biorąc po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, bo im się należy. Nawet z wyglądu upodabniają się do tych najbardziej znienawidzonych z okresu państwa socjalistycznego. Otyli, opaśli a przy tym dobrze ubrani. Tak samo chłodni jak aktyw z lat wskazanych na wstępie.
 
Krystyna Włoclawianka 
Jestem córką i wnuczką takich zaliczonych przez Hitlera do grupy ,,niegodnych"...Urodziłam się w wojnę i cudem udało mi się przeżyć....Teraz historia zatoczyła krąg...U schyłku życia usłyszałam od polskiego hitlerowca , że znów jestem w grupie ,,niegodnych"...Teraz już nie będzie pewno cudu...polscy faszyści są zdeterminowani....
 
Leszek Piwoński 
A jego kolega Karczewski tłumaczył, że to tylko wyrwane z kontekstu. Czy oni naprawdę są tak głupi,żeby myśleć , że ludzie są kompletnymi idiotami? Te uśmiechnięte ,durne gęby polityków wiadomej partii mnie już ku.... rozgrzewają do białości. Wszyscy winni , oni genialni.
 

 



#523 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2019 - 07:22:16

Sytuacja Anny Zalewskiej robi się bardzo poważna. Stanie przed Trybunałem Stanu?

 

Już wkrótce może się okazać, że odpowiedzialność polityczna za strajk polskich nauczycieli oraz gigantyczny chaos w rodzimym systemie oświaty może być najniższym wymiarem kary dla minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Politycy świętokrzyskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej uważają bowiem, że szefowa MEN i sprawczyni całego zamieszania w oczywisty sposób naruszyła przepisy ustawy zasadniczej gwarantujące wszystkim równy i powszechny dostęp do edukacji.

 

– Ze względu na złamanie artykułu 70 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który stanowi, że każdy Polak ma równy i powszechny dostęp do edukacji oraz, że prawem każdego Polaka jest bezpłatna nauka do 18. roku życia. Chodzi o to, co zdarzyło się ostatnio w związku ze strajkiem nauczycieli, z którymi nie chciano rozmawiać, a których roszczenia są jak najbardziej zasadne. 

 

Pani Anna Zalewska powinna stanąć przed Trybunałem Stanu i zostać skazana za złamanie konstytucji, za tzw. delikt konstytucyjny – wyjaśnił wiceprzewodniczący SLD Andrzej Szejna.

 

Według niego “dzieci nie są dzisiaj równie traktowane, ponieważ nie jest chyba normalną rzeczą, że na egzaminach gimnazjalnych, a za chwilę na egzaminach ośmioklasistów tymi, którzy nadzorują te egzaminy, są strażacy, policjanci i emerytowani nauczyciele”.

Polityk SLD zapowiedział też wysłanie listów do szefów Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, by pomogli oni w zbieraniu podpisów pod ich wnioskiem.

 

Minister edukacji w sposób oczywisty złamała konstytucję, ponieważ w szkołach publicznych egzaminy odbywają się w warunkach niegwarantujących równego i powszechnego dostępu do edukacji – mówił Szejna.  Doprowadzono do całkowitej kompromitacji rządu, jeśli chodzi o edukację. Pani minister Zalewska w sposób oczywisty złamała konstytucję, ponieważ w szkołach publicznych egzaminy odbywają się w warunkach nie gwarantujących równego i powszechnego dostępu – zauważył polityk SLD.

 

Dodał, że w “szkołach prywatnych dzieci są obsługiwane przez profesjonalnych, zaangażowanych, dobrze opłacanych nauczycieli”, bez wątpienia nawiązując do zaskakującego wyznania szefa Kancelarii Premiera o tym, że jego dzieci strajk nie objął, bowiem uczą się w prywatnej placówce.

 

Doprowadzenie polskiego systemu edukacji do sytuacji, w której publiczne szkoły pogrążone są w chaosie, a na godne zarobki liczyć mogą jedynie nauczyciele w szkołach prywatnych dostępnych jedynie dla najbogatszych zdaniem polityka lewicy zasługuje na odpowiedzialność konstytucyjną.

 

– Ten kto ma pieniądze, może mieć do tej edukacji dobry dostęp i słusznie, że wydaje te pieniądze na swoje dzieci. Ale jeśli mówimy o edukacji, za którą płacimy my, podatnicy, to ważniejsza jest krowa, świnia niż nauczyciel. To jest wstyd – podkreślił wiceprzewodniczący SLD.

 

 

 

Źródło: DGP

 



#524 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 kwiecień 2019 - 07:32:51

Anna Zalewska jeździ rządową limuzyną, ale pobiera kilometrówkę

 

21 tys. zł pobrała z sejmowej kasy od początku kadencji Anna Zalewska w ramach tzw. kilometrówki. To pieniądze na paliwo. Problem w tym, że szefowa resortu edukacji  jeździ... rządową limuzyną - zwraca uwagę "Super Express".

 

W piątkowym wydaniu "SE" czytamy, że Anna Zalewska od początku kadencji korzysta z przywileju poselskiego, jakim jest tzw. kilometrówka.

To pieniądze, które przysługują parlamentarzystom na paliwo. Ponieważ w ramach wykonywania poselskich obowiązków muszą podróżować po kraju, to i samochód trzeba zatankować. A skoro to w służbie ojczyzny, to również ojczyzna za to płaci.

 

O kilometrówkach głośno było choćby po tzw. aferze madryckiej, gdy posłowie PiS pobrali pieniądze na paliwo, a do Hiszpanii polecieli samolotem. Albo gdy Adam Andruszkiewicz (PIS) wziął kilometrówkę, nie posiadając samochodu.

 

Teraz pod lupę trafiła Anna Zalewska. Jak zauważa "Super Express", minister edukacji zazwyczaj porusza się ministerialną limuzyną. Tak było choćby w trakcie negocjacji z nauczycielami. Szefowa resortu do centrum "Dialog" była przywożona przez kierowcę.
 
Jednocześnie z kasy sejmowej pobrała 21 tys. zł na paliwo. Podkreślić jednak należy, że to kwota z lat 2015-2017. I że w 2017 roku było to "zaledwie" 4 tys. zł. Danych za ubiegły rok nie podano.
 
- Anna Zalewska rozgranicza swoje prace jako minister i poseł. Realizując zadania jako minister korzysta z floty MEN, a jako poseł korzysta ze swojego prywatnego samochodu - wyjaśnia Anna Ostrowska, rzeczniczka ministerstwa.
 
- Miała być praca i pokora, a jest arogancja za pieniądze podatników - ripostuje na łamach "SE" Borys Budka z PO.
 
 
Wirtualna Polska

 

 



#525 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 16 kwiecień 2019 - 08:52:25

Lubnauer: 15 proc. opłaty od pieniędzy z OFE to kasa na "jarkowe" i zwykły haracz
 
Zapowiadane 15 proc. opłaty od pieniędzy z OFE przekazywanych na Indywidualne Konta Emerytalne, a nie do ZUS, to kasa na "jarkowe" i zwykły haracz - przekonywała w porannym wywiadzie radiowym przewodniczącą Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.
 
Lubnauer pytana w TOK FM o przedstawioną w poniedziałek przez premiera Mateusza Morawieckiego zasadę przekazywania pozostałych środków z OFE do ZUS lub na IKE powiedziała, że rząd próbuje nam wmówić, że 100 równa się 85. - Jako matematykowi za cholerę to mi się nie chce zgadzać - emocjonalnie oceniła Lubnauer.
 
- Ta opłata przekształceniowa 15 proc. to zwykły haracz. PiS próbował znaleźć nazwę na 13. emerytury - "jarkowe". Według mnie to 15 proc, to jest "jarkowe" - oceniła.
 
- 15 proc. naszych środków ze 160 mld zł to są 24 miliardy złotych. To oznacza, że przynajmniej w połowie obietnice wyborcze PiS-u zostaną po prostu zapłacone z naszych przyszłych emerytur - powiedział szefowa Nowoczesnej.
 
- Te 24 miliardy złotych oni bezpośrednio przekażą do budżetu z naszych pieniędzy z OFE w postaci opłaty przekształceniowej - dodała.
 
- Nie znam takiego (...) banku, który by w jakiejkolwiek opłacie czy prowizji zabierał nam 15 proc. To zwykły haracz, to jest zwykłe proste złodziejstwo, jak ukraść nam 15 proc. i nazwać to, że to dla naszego dobra, że coś prywatyzują, że chcą nam pomóc"- mówiła w TOK FM. - Po prostu skok na kasę - dodała.
 
Przypomniała, że oznacza to obniżenie przyszłych emerytur, ponieważ skoro rząd zabierze z tej puli naszych składek w OFE 15 proc., to przewidywana emerytura będzie jeszcze niższa, niż obecnie pokazywana.
 
- To znaczy, że bardzo wielu Polaków będzie musiało po prostu zwyczajnie korzystać z pomocy społecznej, żeby w przyszłości na emeryturze przeżyć - dodała.
 
- Te 24 miliardy złotych, które kradną, mają prosto pójść do budżetu państwa w postaci tej opłaty, po to, żeby móc pokryć swój budżet kampanii, czyli obietnice Jarosława Kaczyńskiego - mówiła w wywiadzie Lubnauer.
 
Według niej taki jednorazowy skok na kasę, to element "paździerzowego państwa", w którym nie myśli się perspektywicznie, nie myśli się o tym, co będzie w kolejnych latach, nie myśli się o możliwym kryzysie.
 
W jej ocenie po wyborach - jeśli wygra je obecna opozycja, będzie musiała ona pobudzać gospodarkę, bo inaczej "to wszystko runie".
 
W poniedziałek rząd przedstawił projekt reformy emerytalnej, która zakłada przeniesienie oszczędności z OFE na Indywidualne Konta Emerytalne lub do ZUS. Decyzja, gdzie przenieść pieniądze, ma należeć do obywateli.
 
Premier Morawiecki, omawiając w poniedziałek projektowane zmiany, przypomniał, że chodzi o oszczędności 15,8 mln obywateli. Pieniądze te - jak zapewniał - będą "w 100 proc. prywatne i dziedziczone tak, jak było to obiecywane 20 lat temu".
 
Plan zakłada, że będzie je można przenieść albo na IKE, albo do ZUS. Jak podkreślił Morawiecki, rząd w swoim modelu, domyślnie, zakłada, że obywatele będą chcieli pozostawić te pieniądze w IKE. Model zakłada - jak podkreślił - że od pieniędzy pozostawianych w IKE pobrana zostanie 15 proc. "opłata przekształceniowa", jako element "zachowania sprawiedliwości". Emerytury z ZUS są opodatkowane, pieniądze wypłacane z IKE po osiągnięciu wieku emerytalnego - nie - przypomniał szef rządu.
 
 
 
Źródło - Interia

 



#526 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 kwiecień 2019 - 14:40:55

Krystyna Pawłowicz kolejny raz udowodniła, że przed wyborami prezes musi “schować” ją w szafie. Takiej akcji posłanka dawno nie wywinęła

 

Pawłowicz zapytała na Twitterze kandydatkę Koalicji Europejskiej do europarlamentu Magdalenę Adamowicz, “jakie ma kompetencje, poza byciem żoną zamordowanego prezydenta miasta”. Adamowicz szczegółowo odpowiedziała posłance.

 

 

Samo przypominanie wdowie o niedawnej tragicznej śmierci męża jest niegodne posłance – to przyzna chyba każdy z naszych czytelników. Sama Adamowicz w wywiadzie dla „Wprost” mówiła zresztą jakiś czas temu, że spotkała się z hejtem w sieci. Tłumaczyła, że “dzisiejsza polityka to PR, fasadowe przepychanki i coraz więcej hejtu, dzielenia, szczucia jednym przeciw drugim w celu osiągnięcia krótkotrwałych celów, bez refleksji”.

 

Hejt uber alles!

 

Teraz wdowa po prezydencie Gdańska po raz kolejny musiała wziąć udział w „przepychance” w sieci. Wszystko za sprawą wspomnianego tweetu Pawłowicz:

 

„Pani Adamowicz, a jakie ma pani kompetencje, poza byciem “żoną zamordowanego prezydenta miasta”, nie zachowującą zresztą podstawowego szacunku dla demokratycznie wybranego prezydenta RP – by kandydować i zasiadać w imieniu RP w europejskim parlamencie? Jakie wykształcenie, wiedza, poza samą oikofobią [niechęć do własnego społeczeństwa – red.]?”

– napisała Pawłowicz.

 

„Żoną zamordowanego prezydenta uczynił mnie tragiczny los. Dzięki ciężkiej pracy jestem doktorem prawa, wykładowcą Uniwersytetu Gdańskiego, radcą prawnym, MBA, absolwentką szkoły prawa niemieckiego na Uniwersytecie w Bonn i prawa brytyjskiego i UE organizowanej przez Uniwersytet Cambridge, mówię po niemiecku i angielsku. I szanuję ludzi, Panią też”

– odpowiedziała posłance Magdalena Adamowicz.

 

Pawłowicz zamiast odpuścić, atakowała dalej. W kolejnym tweecie zarzuciła Adamowicz, że ta „nie szanuje demokratycznie wybranych władz RP – prezydenta ani premiera”, których “publicznie poniżała”. Dalej bujała już w oparach absurdu:

 

Jest pani kompetentna, by reprezentować zewnętrzne obce nam interesy, a nie Polskę. Proszę nie grać na litości, bo jej pani w wielu Polakach nie wzbudzi”.

 

Otrzymała jednak odpowiedź z klasą:

 

“Pani Krystyno Pawłowicz, poznajmy się najpierw. Może zamiast oceniać się w mediach, napije się Pani ze mną kawy i pomoże mi budować międzynarodową koalicję przeciwko mowie nienawiści. Razem, nie przeciwko sobie”.

 

Internetowe harce

 

Pawłowicz stanowi część tej klasy polityków, co np. Antoni Macierewicz. PiS chowa ich w czasie kampanii wyborczych, ale trzyma w swoich szeregach i na swój sposób promuje w czasie kadencji. Tak jak już wspominaliśmy w innym artykule dot. zachowań posłanki, jej biografia i CV nie sugerują żadnego chamskiego zachowania. Jednak właśnie z takowego Pawłowicz jest znana. Ponoć ma nie kandydować do Sejmu jesienią. Czy jednak jej zapowiedzi okażą się prawdą? Obawiamy się, że nie…

 

 Źródło: Gazeta.pl, Newsweek, Wprost

 

Lech Andrzejewski
A panna Krysia, panna Krysia plecie wielkie bzdury nie od dzisiaj !
smutny przypadek walczącej z własną emocjonalnością i zasadami pisowni Krystyny Pawłowicz, która ze swojego nieszczęścia zrobiła, ku żenującej radości kolegów z PiS, publiczne porno.
 
Stanisława Tomala
za krowy będą dopłaty więc chytre pisiory napewno ją wyeksponują !!!!!
 
 
Elzbieta Kobylinska
Mimo swojego szaleństwa ta kobieta( czytaj Pawłowicz) zdaje sobie sprawę, ze jest sama, nie ma nikogo kto by ją kochał, dbał o nią, w chorobie podał szklankę wody. Jej fani... to klakierzy, którzy przyklaskują jej i podburzają do skandalicznych wypowiedzi. Jej partyjni koledzy nie szanują jej, nie lubią nawet gnom z Żoliborza nią gardzi. Pawłowicz w pisie jest wynaturzeniem (kiedyś takich pokazywano w cyrku), wynaturzeniem które wzbudza czasami litość i obrzydzenie. Ona o tym wie... dlatego tyle w niej nienawiści do ludzi i otaczającego świata, ale jest takie powiedzenie "Kto sieje wiatr, ten zbiera burze". Przyjdzie taki dzień, że Pawłowicz też wpadnie w oko cyklonu.

 



#527 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 19 kwiecień 2019 - 19:29:56

Ministerstwo kultury zwiększa dotację na muzeum fundacji ojca Rydzyka

 

Zamiast 70 mln złotych dotacji, minister kultury i wicepremier Piotr Gliński przekaże 117 mln na budowę Muzeum "Pamięć i Tożsamość" w Toruniu. Budynek ma zostać oddany do użytku w 2021 roku, a razem z resortem będzie je prowadzić fundacja Lux Veritatis, której prezesem jest o. Tadeusz Rydzyk. 

 

Według resortu, zwiększenie kwoty na budowę jest związane z sytuacją na rynku inwestycji, a w szczególności inwestycji muzealnych oraz realnych kosztów realizacji przedsięwzięcia.

 

"Luka w ofercie muzealnej"
 

"Muzeum ma prezentować ponad 1000-letnią historię chrześcijańskiej Polski ze szczególnym uwzględnieniem nauki św. Jana Pawła II i jej oddziaływania na losy Polski, Europy i świata" - informowało w zeszłym roku ministerstwo. Jak dodało, placówka będzie też upowszechniać wyniki badań naukowych dotyczące postaw Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej. Nie zabraknie też relacji świadków z tamtych czasów, które gromadził ośrodek z Torunia.

 

Jak podkreślał wtedy Gliński, otwarcie muzeum to "wypełnienie luki w ofercie muzealnej". Odniósł się też do krytyki współpracy MKiDN z Fundacją Lux Veritatis. "Toruński ośrodek od lat zajmuje się bardzo cenną działalnością edukacyjną i kulturotwórczą docenianą swego czasu m. in. przez Jana Pawła II, który w marcu 1994 r. podkreślał, że 'cenny wkład Radia Maryja w dzieło Nowej Ewangelizacji buduje rodzinę Bogiem silną, wychowuje społeczeństwo, a zwłaszcza młode pokolenie do cywilizacji miłości'".

 

Źródło Wirtualna Polska

 

mmm11  
To nie ministerstwo kultury daje ,tylko wciąż z naszych podatków utrzymują pasożyta.
Tak naprawdę to zwykłe sku***syństwo. Dla nauczycieli nie ma, dla "biznesmena" , krowy i świnie to są pieniądze.
 
ZXCQVB 
Na taką partię głosować (PIS), to być WSPÓLNIKIEM takiego PRZEKRĘTU !
 
Toro  
Muzeum powinno prezentować , historię religii katolickiej , historię inkwizycji , palenia ludzi na stosach , historię pedofilii , gwałconych dzieci, mordowania innowierców, i wszelkiej innej podłości popełnionej przez wyznawców tej religii...
 
xxx 
To jest policzek i prowokacja nauczycieli. Rząd robi to specjalnie. Rydzyk ważniejszy jak nasze dzieci. Bierze mnie cholera na taki Rząd. Mam nadzieję ,że wyborcy docenią tą hojność pisu.
 
Janusz  
Trybunał Stanu dla każdego ministra PIS który od 2015 roku bezprawnie dawał pieniądze podatników cwanemu nierobowi z Torunia.
 
Pycha i Szmal 
500 MLN dla kolesi Czartoryskich, 300 mln dla kolesia Rydzyka. Gdyby tak zliczyć kwoty, jakie z naszych pieniędzy sobie przelewają kumotrowie dojnej zmiany, to okazałoby się, że można by wybudować kilka szpitali i dać podwyżki nauczycielom. PiS uczynił z budżetu państwa przepompownie do swoich kieszeni naszych pieniędzy.
 
Janusz 
PiS musi kupić elektorat radyjka ciemnego ludu aby utrzymać się przy korycie...
 
xzxzxz 
Wiecie już dlaczego nie ma pieniędzy dla nauczycieli. Dobra zmiana zaczęła wypłaty na zakup głosów wyborczych u ojca dyrektora.
 
gostek  
Skandal!!! Szpitale nie mają pieniędzy na normalne funkcjonowanie ale dla Rydzyka to nie ma problemu!!
 
vic  
Skundlone społeczeństwo i tak zagłosuje na Rydzyka, czyli PiS.
 
klm  
ŻENADA !!!!!!!!!!!! WSTYD!!!!!!!!!!! HAŃBA!!!!!!!!!!!!!!!!!

 



#528 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 kwiecień 2019 - 18:48:30

Jeżeli PiS wygra wybory parlamentarne to:

 

Podatek katastralny od 2020 roku. Jeśli tak się stanie, zapłacimy po kilka tysięcy od mieszkania, kilkadziesiąt tysięcy od domu !

 

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że rząd desperacko szuka pieniędzy. To właśnie dlatego PiS zamroził obniżkę podatku VAT, uchwaloną przez poprzedni Sejm. VAT sprawia, że wszystko jest droższe o 23% a im więcej kupujemy, im więcej wydajemy, tym więcej pieniędzy wraca do budżetu państwa. W przyszłym roku konsumpcja i wydatki znacząco się zmniejszą, bo skończą się duże środki unijne. Rozpocznie się też wchodzenie w okres kryzysu. Wtedy rząd będzie zmuszony szukać kolejnych pieniędzy i może sięgnąć po przewidziany kataster. Pierwszy krok ku temu to zmiana użytkowania wieczystego w prawo własności w 2018 roku.

 

Kataster to podatek, który zwykle liczony jest od wartości nieruchomości. W Polsce mogłoby to być nawet 2% rocznie. Oznacza to, że właściciel mieszkania płaciłby za nie dodatkowo kilka tysięcy złotych. Większe nieruchomości – kilkadziesiąt tysięcy i więcej. A to oznacza dramat dla setek tysięcy rodzin i gwałtowne ubożenie społeczeństwa.

 

źródło: Infor

 

Wiesław
PIS-owskie rozdawnictwo pieniędzy potrzebuje źródeł finansowania, górą ci co przechlali przepuścili na cokolwiek nikt im tego nie zabierze teraz się śmieją. Do tych którzy odmawiali sobie wszystkiego, ciężko pracowali brali nadgodziny, teraz przyjdzie złodziej by okraść ich z tego czego przez lata mozolną pracą się dorobili. Nasuwa się pytanie jak nikczemnym trzeba być aby sięgnąć po takie pieniądze? PATOLOGIA GÓRĄ !!!

 

Grzegorz
Jeśli wprowadzono by podatek wielkości 2% rocznie, 90% właścicieli nie było by stać na płacenie i musieli by sprzedać mieszkania. Wówczas na rynku pojawiłaby się niewyobrażalna nadpodaż nieruchomości, na które nie byłoby popytu. Wobec tego wartość tych nieruchomości spadła by do śmiesznych kwot, czego konsekwencją było by, że wpływy z podatku byłyby znikome.
 
 
Zenek
Zabierają podatek od wynagrodzenia pit4. Potem jak oszczędzasz i dostaniesz odsetki biorą od nich podatek belki. Kupujesz mieszkanie za te pieniądze płacisz podatek PCC. Kupujesz z kredytu płacisz odsetki i inne opłaty. I jeszcze do tego kolejny podatek bo oszczędzałeś i masz?? Z tego kraju naprawdę trzeba spier.. po zapłaceniu kredytu ledwie starcza na życie…
 
 
tomasz
Pracując i zarabiając na budowę domu płacisz podatki, kupując materiały do budowy domu płacisz podatki, za wybudowany dom płacisz podatek……..czyli od tej pierwotnie uzyskanej kwoty płacisz podatki non stop……jeżeli mamy dom wartości 500 000 to po 50 latach użytkowania całą wartość domu oddamy w podatkach i równocześnie jeśli sprzedamy to zapłacimy podatek……….jak to jest możliwe że w tym kraju jest biednie…

 

Olo
No przecież wiadomo, że 90% emerytów będzie musiało sprzedać mieszkania bo ich nie będzie stać na płacenie katastru. A to jest ponad 1 mln samych mieszkań spółdzielczych. Przecież właśnie O TO CHODZI od dawna. Przejąć spółdzielnie. A kto dostanie za symboliczną złotówkę ? Ci co czekają na „odszkodowania”…

 

 

 

 

 



#529 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 25 kwiecień 2019 - 15:34:14

Rząd Morawieckiego po cichu szykuje Polakom kolejne podwyżki cen. “Szacujemy, że nawet o 50 procent”

 

Rząd Mateusza Morawieckiego, rękami ministra Marka Gróbarczyka, zajmującego się gospodarką morską i żeglugą śródlądową przygotowuje nowelizacją ustawy Prawo wodne. Jak przekonuje, celem projektu jest zapewnienie stabilnego źródła finansowania służb państwowych (np. Państwowego Gospodarstwa Wodnego “Wody Polskie”) oraz implementacja unijnych dyrektyw. 

 

W to jednak nie wierzą samorządy, które wystawiły projektowi zdecydowanie negatywną opinię podczas ostatniego spotkania Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. 

 

Dlaczego? Zdaniem włodarzy gmin i miast, zapowiadane zmiany oznaczają olbrzymie podwyżki cen wody i ścieków.

 

Jak pisze Tomasz Żółciak z “DGP”, nowe przepisy mają bowiem jednoznacznie wskazać wartość, którą należy przyjąć do ustalenia opłaty stałej zawieranej w pozwoleniach wodnoprawnych. Te wydane przed 1 stycznia 2018 r. nie zawsze określały maksymalną ilość poboru wód ani odprowadzanych ścieków (wyrażonych w m sześc./s). Resort chce przyjąć, że jeśli pozwolenie nie określa zakresu korzystania z wód, opłata stała ma być naliczana z uwzględnieniem maksymalnych ilości możliwych do pobrania wód (w m sześc./s).

Zmienić ma się także system naliczania opłat i to w sposób jawnie niekorzystny dla samorządów.

– Jeśli nowy algorytm wejdzie w życie, zadziała automat. Nie będzie wyjścia – we wnioskach do Wód Polskich będziemy musieli wykazywać wyższe stawki. Szacujemy, że nawet o 50 proc. – powiedział jeden z samorządowców uczestniczący w ostatnim posiedzeniu Komisji Wspólnej.

 

Rząd oczywiście stoi na stanowisku, że nowelizacja jest potrzebna, bowiem system poboru opłat jest dziś nieszczelny i wymaga poprawki. By uzasadnić zwiększenie poborów dla państwowych spółek jest przecież gotów wymyślić każdą bajeczkę, byle tylko osiągnąć swój cel.

 

Szkoda jedynie, że ostateczny koszt nowych regulacji poniosą mieszkańcy polskich miast i wsi. Ale czy kogoś w PiS jeszcze to interesuje?

 

 

 

Źródło: Interia i DGP

 



#530 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 25 kwiecień 2019 - 15:38:44

Groźba paraliżu państwa dała władzy do myślenia. Dla nich pieniądze na podwyżki znalazły się bez problemu !

 

Urzędnicy celno-skarbowi nie muszą strajkować. Wręcz byłoby to niesmaczne, gdyby zdecydowali się na ten krok. Okazuje się, że na ich podwyżki przeznaczono aż 900 mln zł.

 

Niedawno media informowały o tym, że pracownicy skarbowi także myślą o strajku. To całkowicie sparaliżowałoby działanie rządu. Zwłaszcza w roku wyborczym, kiedy politycy PiS obiecują kolejne dodatki socjalne, na które trzeba zebrać pieniądze. Okazuje się jednak, że do eskalacji niezadowolenia tej grupy zawodowej nie dojdzie.

 

Zasada numer 1: bunty gaś w zarodku

 

PiS lekceważył pomruki niezadowolenia ze strony nauczycieli. Tego samego nie mógł zrobić z pracownikami fiskusa. Dlatego tych drugich czekają podwyżki: średnio 650 zł brutto (teraz średnie wynagodzenie w aparacie skarbowym wynosi 5 200 zł brutto). To jednak tylko preludium. Do 2022 r. na ten cel wydamy jako kraj jeszcze 900 mln zł. Mało tego, 1 mld zł pójdzie na sprzęt, pojazdy, nowe budynki, remonty obecnych czy uzbrojenie.

 

Rząd nie ma ponoć złudzeń, że to inwestycja, bowiem liczy w zamian na większą skuteczność i wyższy poziom poboru podatków. Czy to słuszne podejście, czy raczej naiwność? A może jeszcze inaczej – przekupstwo, by pracownicy skarbówek nie zaczęli strajkować w roku wyborczym?

 

Socjal kosztuje

 

Patrząc na obecną politykę socjalną rządu można częściowo rozumieć ten ruch. Kolejne dodatki socjalne są coraz to większym obciążeniem budżetu. W czasie, gdy niektóre państwa UE rejestrują nadwyżki budżetowe, Polska ma… deficyt.

 

Programy pokroju 500+ kosztują, i to dość dużo. Rząd potrzebuje do ich realizacji pieniędzy, które skutecznie muszą pobierać od obywateli urzędnicy skarbowi. Czy podwyżki dla tych ostatnich opłacą się rządowi? Przekonamy się w nadchodzących latach. Zasadnym pytaniem byłoby jednak to, czy lepszym posunięciem nie byłoby obniżenie kosztów pracy, uproszczenie przepisów i – co najważniejsze – zapewnienie ich ciągłości. Na to ostatnie narzekają najczęściej biznesmeni i zagraniczni inwestorzy. Rząd PiS woli chyba iść inną drogą.

 

Źródło: Puls Biznesu

 



#531 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 25 kwiecień 2019 - 15:47:40

Niebywała arogancja Jacka Sasina. Nie uwierzycie, jak tłumaczy skok PiS na oszczędności Polaków !

 

Obóz Zjednoczonej Prawicy osiągnął w 2015 roku tak korzystny wynik także dlatego, że udało się im przekonać Polaków o tym, że mogą zaoferować wyższe standardy etyczne, skończyć z arogancją i buta poprzedników oraz w końcu rządzić w myśl zasady prymatu umiaru i pokory. Jak jest w rzeczywistości wiemy wszyscy – tamte obietnice pozostały tylko w sferze deklaracji, skok na stanowiska jest bezprecedensowy w najnowszej historii Polski, a oderwanie od rzeczywistości szokuje nawet największych pesymistów.

 

 

Najnowszy przejaw takiego aroganckiego tłumaczenia niezrozumiałego działania rządu w sprawie zburzenia jednego z trzech filarów aktualnego systemu emerytalnego ujawnił szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin, który gościł u Konrada Piaseckiego w TVN24.

 

Prowadzący program pytał polityka PiS m.in. o zamiar pobrania “haraczu” w wysokości 15% od środków, które 2,5 mln Polaków wciąż posiada w OFE, w zamian za przeniesienie ich na Indywidualne Konta Emerytalne.

 

Jak zauważył na Twitterze prowadzący program Konrad Piasecki, odpowiedź Jacka Sasina była wyjątkowo urokliwa. Polityk partii rządzącej stwierdził bowiem, że rząd zabierze blisko 24 mln Polakom z ich prywatnych środków w OFE, “bo taką podjęliśmy decyzję”.

 

Trudno o lepsze zobrazowanie oderwania obecnego obozu władzy od rzeczywistości w przekonaniu, że ich władza jest nieograniczona, a decyzje dotyczące przyszłości naszych emerytur można podporządkować bieżącym potrzebom politycznym partii rządzącej. 

 

Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że pieniądze zagrabione z naszych kont emerytalnych w II filarze posłużą Zjednoczonej Prawicy do realizacji tzw. “piątki Kaczyńskiego”. 

 

Poprzedni obóz przegrał walkę o władzę właśnie dlatego, że kompletnie zapomniał o tym, że społeczeństwo ma prawo dokładnie wiedzieć o działaniach rządu i rozumieć motywy, jakie nim kierują.

 

Argumentowanie w stylu “zrobimy tak, bo tak chcemy” to sprawowanie władzy w najgorszym z możliwych stylów, nigdy przez Polaków nie tolerowanym. Trudno jednak liczyć na refleksję i zmianę podejścia polityków PiS.

 

Władza pochłonęła ich dziś totalnie i zrobią wszystko, by się przy niej utrzymać.

 

 

Źródło: TVN 24

 

Zbigniew Zak
Bo pisiorowi się należy !
 
Bogdan Kucharczyk
Trudno mieć pretensję do osób ułomnych, ale należy mieć do tych "wełniaków" które na nich głosowały za parę zetów w łapę.
 
Jolanta Olejnik
Już im się totalnie we łbie przewraca od tych 500! NIE ZGADZAM SIĘ Z TYM ŻEBY ZABRALI 15% Z OFE
 
Stanisława Tomala
a WY możecie nas pocałować w DUPĘ NARODZIE --dostaliście przecie pincet + kołtuny !!!!!!
 

 



#532 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 maj 2019 - 18:01:12

Quo Vadis

 

JK nieustająco powtarza, że musimy dojść, że musimy zwyciężyć, że musimy przeciwstawić się tym wszystkim wrogim siłom. Nigdy jednak nie wskazał celu,... nie pokazał do czego ta „jego Polska” ma dojść, co osiągnąć, jaka być. Nigdy. Przyjrzyjmy się więc jakie są owoce jego prawie czteroletnich rządów, bo najlepiej oceniać po wynikach.

 

Sztandarowy program 500+ rzeczywiście zmniejszył biedę w naszym kraju. 500+ na pierwsze dziecko jeszcze bardziej biednym pozwoli żyć godnie. Program ten jednak - mimo że takie było jego założenie - nie wpłynął na zwiększenie dzietności. Wyeliminował ponad 100 tys kobiet z rynku pracy. Będzie też miał w przyszłości wpływ na pogłębienie rozwarstwienia w społeczeństwie. Bo rodzina zarabiająca 20.000 zł miesięcznie, będzie odkładała 500 zł swoich dzieci i każdemu z nich po 10 latach da wyprawkę na studia lub założenie biznesu w postaci 60.000 zł. A rodzina biedna straci kawałek źródła utrzymania i by utrzymać poziom życia młody człowiek tracący swoje 500 będzie musiał iść do pracy.

 

Mimo koniunktury w gospodarce, mamy radykalnie popsute finanse publiczne. Bardzo duży wzrost /ponad 20/ obciążeń podatkowych i parapodatkowych. Znaczące utrudnienia prowadzenia działalności gospodarczej przez nieustające kontrole instytucji państwa i zmienność przepisów. Dość powiedzieć, że spadliśmy w ostatnich latach we wszystkich liczących się światowych rankingach wskazujących poziom gospodarczy. Małe firmy technologiczne uciekają nawet do niepewnego brexitem Londynu z tej „doliny krzemowej” kosmity Morawieckiego.

 

Tak na poważnie PiS pod wodzą JK zajmuje się przez te lata tylko wymiarem sprawiedliwości. Doprowadził do upadku międzynarodowego prestiżu polskiego sądownictwa. Totalne upolitycznienie i upartyjnienia prokuratury i służb specjalnych, spowodowało wydłużenie prowadzenia spraw, zarzuty z powodów politycznych oraz coraz dłuższe oczekiwanie na wyrok. Sterowany ręcznie wymiar sprawiedliwości jest zaprzeczeniem systemu demokratycznego.

 

Edukacja umiera. Służba zdrowia kompletnie podupada. Kultura rozwija się właściwie wbrew państwu. Energetyka oparta na węglu, w tym w dużej mierze rosyjskim, zaczyna wpływać na koszty życia i produkcji. Polityka zagraniczna i dyplomacja na czworaka. Lasy wycinane, smog zatruwa miasta, drogi budowane coraz drożej i dłużej. Sklepy w niedzielę zamknięte, bo pieniądze mamy zostawiać na tacy. Po strajku policji i lekarzy, strajkują nauczyciele, a Kaczyński, też kosmita, proponuje pakt w sprawie Euro, jakby Euro było największym polskim problemem.

 

Najgorszy jednak jest absolutny wybuch afer w czasie rządów PiS pod wodzą JK. Upadające SKOKi, afera GetBack, afera KNF, afera Srebrnej, i cała masa pomniejszych i lokalnych afer polityków partii rządzącej. Afer jak nigdy wcześniej zamiatanych pod dywan lub przeinaczanych. Do tego zasada TKM „Teraz Qa My” rozbudowana do rozmiarów nie stosowanych nawet w PRL: zatrudnienie tylko dla swoich, całych rodzin, bez względu na kompetencje i kwalifikacje, wypłacanie ogromnych zarobków, odpraw i nagród, przyjmowanie wpłat na fundacje i stowarzyszenia za wygrywane przetargi....

 

A teraz jeszcze opodatkowuje się zbierane przez nas przez ostatnie 20 lat pieniądze na OFE. Opodatkowuje się te środki jeszcze przed ich wykorzystaniem przez nas. Kuriozum. Czyż nie jest to państwowa kradzież? TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA PAŃSTWO JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO, PAŃSTWO PIS, BEZ WIZJI, BEZ POLOTU, BEZ PRZYSZŁOŚCI, BEZ SENSU 

 



#533 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 maj 2019 - 13:19:32

SOP chce kupić własną lawetę, by samodzielnie obsługiwać swoje wypadki
 

Służba Ochrony Państwa ma niedługo ogłosić przetarg na własną lawetę. Z listy „zakupów” wynika, że potrzebny jest m.in. „Zestaw do mocowania dwóch pojazdów” oraz „dwie niezależne wciągarki”.

Służba Ochrony Państwa nie ma ostatnio dobrej passy. Jako instytucja sprawująca ochronę nad najważniejszymi osobami w państwie, nie może jawnie pochwalić się sukcesami, a wpadki, choćby drogowe, widoczne są gołym okiem.

 

Mariusz Gierszewski, reporter Radia Zet, dotarł do informacji o zamówieniach SOP. Jak się okazało na liście zakupów jest m.in. „Zestaw do mocowania dwóch pojazdów” oraz „dwie niezależne wciągarki”.

Wciągniecie na lawetę i naprawienie chociaż jednej limuzyny na pewno generuje spore koszty. Patrząc na to w ten sposób, niezależnie od liczby kolizji i wypadków, zainwestowanie w sprzęt jest oszczędnością, także dla podatników.

 

 

Źródło: Radio Zet

 

Max

No i pajaca, długoPISa, łamacza Konstytucji, będą w limuzynie, od razu na lawecie wozić ! Kierowcy lawet są bezpieczniejsi od "traktorzystów" z SOPu 

 



#534 ~Szok !!!~

~Szok !!!~
  • Goście

Napisano 04 maj 2019 - 21:49:41

TVPIS czyli TV KOREA PÓŁNOCNA - TO  WSPÓŁCZESNE DNO
 
Wpadka szefowej "Wiadomości" TVP. Jednak wycięli Hitlera z materiału o wykładzie Donalda Tuska
 
W internetowej wersji "Wiadomości" TVP zdecydowano się na usunięcie wstawek wiążących Donalda Tuska z Adolfem Hitlerem oraz Józefem Stalinem. To pierwsza wpadka redaktor Danuty Holeckiej, nowej szefowej programu informacyjnego.
 

 

 
W oryginalnej wersji redaktorom TVP udało się gładko powiązać Tuska ze zbrodniarzami XX wieku. Przypomniano, że w 2012 roku Donald Tusk otrzymał niemiecką Nagrodę im. Walthera Rathenaua za zasługi dla pogłębienia integracji europejskiej.
 
- Jej patron był zwolennikiem tezy o polskim państwie jako sezonowym, a także głównym architektem sowiecko-niemieckiego układu z Rapallo, który stał się pierwowzorem paktu Ribbentrop-Mołotow. Historyczne konotacje z tamtej epoki pobrzmiewają w wypowiedziach Donalda Tuska regularnie - komentował autor materiału w TVP Krzysztof Nowina Konopka.
 
Co dokładnie miało pobrzmiewać u Tuska? Pokazano wpis polityka w serwisie Twitter odwołujący się do przyśpiewki kibiców: "W wolnym mieście Gdańsku, gdzie korona w herbie jest, mamy swą drużynę, która zwie się BKS". Ten fragment materiału poprzedziły ujęcia z Adolfem Hitlerem i defiladą wojsk II Rzeszy.
 
W wersji internetowej "Wiadomości" usunięto wstawki z Hitlerem i defiladą. Zamiast nich wmontowano ujęcia z Donaldem Tuskiem w sali Uniwersytetu Warszawskiego. To prawdopodobnie w reakcji na słowa oburzenia, które tuż po emisji programu posypały się w serwisach społecznościowych.
 
- To jest tragedia, co zrobili z programem, w którym pracowałem 11 lat. Robią to m.in. rękami ludzi, z którymi tworzyłem jedną redakcję. A rozwalono ją pod pretekstem przywrócenia rzetelności i misji - komentował Kamil Dziubka wieloletni dziennikarz "Wiadomości" obecnie pracujący w portalu Onet.

 

Źródło Wirtualna Polska



#535 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 11:37:34

Szokujące słowa ambasadora Przyłębskiego w Niemczech. Gospodarze nie wierzyli własnym uszom

 

Rolą ambasadorów jest dbanie o dobre imię swojego kraju oraz reprezentowanie interesów państwa i obywateli. Niestety o zasadniczej służbie wpisanej w funkcje dyplomaty zapomniał Andrzej Przyłębski (w czasach komunistycznych, agent bezpieki, o ksywie Wolwgang), ambasador RP w Niemczech, prywatnie mąż prezes Trybunału Konstytucyjnego. Niemieckie media obiegła bowiem informacja o szokującej postawie przedstawiciela Polski podczas “Salonu dyplomatycznego”w Eberswalde, brandenburskiej miejscowości położonej nieopodal granicy z Polską.

 

Jak donosi “Die Welt”, okazało się bowiem, że ambasador zamiast dbać o dobre imię Polski i reputację kraju udanej transformacji ustrojowej i gospodarczej, wolał zaatakować swoich poprzedników. W słowach dyplomaty nie było zatem o najszybszym wzroście gospodarczym w krajach postkomunistycznych w ostatnich dekadach. Nie było również o sukcesie ustanowienia państwa prawa, czy akcesji do struktur europejskich. Było za to o tym, że przy Okrągłym Stole z komunistami zawarto “zgniły kompromis”, co doprowadziło do “podziału łupów”, a tym samym do sytuacji, w której “bogaci stawali się coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi”.

Niestety, co gorsza, Andrzej Przyłębski pokazał Polskę jako targany wewnętrznymi konfliktami kraj, którego nie da się politycznie traktować poważnie. W mowie do gospodarzy ambasador pozwolił sobie bowiem na otwartą szarżę na Donalda Tuska: “Codzienne życie zdominowane było przez korupcję i kumoterstwo, nie ściągano podatków i wspierano tylko te firmy, które były pozytywnie nastawione do rządu. Kraj został politycznie, ekonomicznie i moralnie doprowadzony do ruiny, przede wszystkim pod rządami Platformy Obywatelskiej i jej przewodniczącego Donalda Tuska”. Euro 2012, budowa sieci autostrad, najlżejsze w Europie przejście kryzysu gospodarczego zostało skwapliwe przez ambasadora pominięte.

 

Ciężko w to uwierzyć, ale dyplomata był najwyraźniej przekonany, że może do zagranicznych przedstawicieli mówić językiem TVP, ponieważ po szkalowaniu poprzedników zaserwowano zgromadzonym propagandowy przekaz dnia rodem z PRL: “Zwrot nastąpił po wyborach w październiku 2015 roku, gdy PiS zdobył w obu izbach parlamentu absolutną większość. Od tego czasu Polska znów pnie się do góry”. Od tego czasu – zdaniem Przyłębskiego – “podatki są znów ściągane, media ‘repolonizować’, wymiar sprawiedliwości reformowany, gospodarka kwitnie, bezrobocie spada, wskaźnik urodzin wzrasta, a polska armia jest najsilniejszą armią NATO. Nawet nie znając sytuacji w Polsce goście mogli o prawdomówności ambasadora przekonać się w tej ostatniej deklaracji, która jest w świecie dyplomacji oczywistą kpiną wobec mocarstw atomowych, nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także Francji i Wielkiej Brytanii, które posiadają znacznie większe zasoby militarne od Warszawy.

 

Festiwal kłamstw jednak dalej trwał, ponieważ po zniszczeniu pozytywnej reputacji własnego kraju jako wzoru transformacji, przyszła kolej na obrażenie gospodarzy. Andrzej Przyłębski, jak na twardogłowego przedstawiciela “dobrej zmiany” przystało, zaatakował Niemcy, kraj o stosunki z którym ma obowiązek dbać. Zaczęto się od przytyku w uchodźców i wynikającej z ich obecności przestępczość, kiedy dyplomata z dumą oznajmił, że “Polska przyjęła półtora miliona uchodźców z Ukrainy, a pomimo tego w Polsce nie ma żadnych no-go-areas, pluralizm mediów jest zagwarantowany, a Polakom powodzi się tak dobrze, jak nigdy dotąd w ostatnich 30 latach”

 

Powoływanie się na 1,5 mln uchodźców z Ukrainy zakrawa wręcz o żart, ponieważ zgodnie z danymi Urzędu do Spraw Cudzoziemców za rządów PiS w 2016 r. status uchodźcy uzyskało 16 osób narodowości ukraińskiej, 51 objęto ochroną uzupełniającą. W kolejnym roku – 2017 status uchodźcy uzyskało zaledwie 56 Ukraińców, a 198 objęto ochroną uzupełniającą. Podobnie 2018 r. tylko 11 Ukraińców uzyskało status uchodźcy, ochronę – 74. Ambasador pokazał zatem elementarny brak szacunku dla swoich słuchaczy. Zamiast półtora miliona uchodźców jest ich w rzeczywistości 83. Zgromadzonych zszokowała jednak najbardziej inna sugestia. Andrzej Przyłębski według “Die Welt” miał też wtrącić, że w Niemczech moralność nie jest cnotą, a raczej przeszkodą. Gazeta przytacza reakcje na te słowa: “Przez salę przeszedł szmer. Czy ambasador rzeczywiście to powiedział? Tak, tak powiedział”.

 

Przy okazji ataku na poprzedników i gospodarzy ambasador ujawnił także prawdziwe intencje rządu ws. społeczności LGBT. Nie chodzi o jakąkolwiek ochronę dzieci, ideologię, czy wartości. PiS nie chce zaakceptować tej grupy jako części społeczeństwa. Dyplomata powiedział bowiem wprost, że Polakom nie da się wmówić, że “homoseksualizm może być czymś normalnym”, stąd nigdy nad Wisłą nie będzie “małżeństw dla wszystkich”.

 

Tym samym ambasador Polski pokazał nasz naród jako społeczeństwo zakompleksione, które jest gotowe w kuriozalny sposób przenosić własne spory na arenę międzynarodową. Do tego w ciągu jednego spotkania okazano elementarny brak szacunku wobec gospodarzy oraz przedstawiono Polskę jako kraj stricte homofobiczny. Trzeb przyznać, że Andrzej Przyłębski w tak krótkim czasie tak bardzo uderzył we własny kraj, że bledną przy nim liczne wpadki czołowych polityków obozu rządzącego. Tak uprawiana dyplomacja prowadzi jednak tylko do “śmieszności” i izolacji. Czy tego właśnie dla Polski chce rządząca prawica?

 

 

Źródło: Interia

 

 

 

XXX

PIS-owski dyplomatoł !

 



#536 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 11:45:34

Kompromitacja rządu PiS. Krzysztof Brejza pokazuje, jak dobra zmiana oszukuje swoich wyborców

 

Walka o wyborców na polskiej wsi będzie niezwykle zacięta. W 2015 roku Prawu i Sprawiedliwości udało się przekonać tę część wyborców, że będą lepiej reprezentować ich interesy, lepiej zarządzać unijnymi środkami na rozwój i modernizację tego sektora, a rolnicze agencje przestaną w końcu być przechowalnią dla biernych, miernych ale wiernych działaczy partyjnych. 

 

Dziś już wiemy, że te nadzieje okazały się płonne. Skala zawłaszczenia stanowisk dla partyjnych nominatów jest ogromna, rząd kompletnie nie radzi sobie w walce z suszą, ASF i malejącą opłacalnością rolnictwa, a wydatkowanie środków europejskich na cele związane z funkcjonowaniem polskiej wsi jest na dramatycznie niskim poziomie.

 

 

Właśnie w tej ostatniej kwestii interwencję podjął poseł PO Krzysztof Brejza, który właśnie pochwalił się na Twitterze efektami swoich ustaleń. Jak się okazuje, Ministerstwo Rolnictwa, zmuszone do przedstawienia suchych danych na temat wydatkowania środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) w latach 2014-2020, ujawniło kompromitację rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz ministrów Jurgiela i Ardanowskiego.

 

“Budżet poddziałania “Modernizacja gospodarstw rolnych” PROW na lata 2014-2020 wynosi 2.499.997.963 euro tj. ok. 10,76 mld złotych. Według stanu na koniec I kwartału 2019 r. w ramach tego typu operacji zrealizowano płatności w wysokości 1,69 mld zł. (…) Wg stanu na 31.03.2019 r. wykorzystano 15,89% środków poddziałania “Modernizacja gospodarstw rolnych PROW 2014-2020” – napisało Ministerstwo Rolnictwa w odpowiedzi na wniosek posła PO.

 

Dla porównania, z tej samej odpowiedzi wynika, że w analogicznym okresie sprawozdawczym, z czasów gdy rządziła koalicja PO-PSL, wykorzystanie środków unijnych na te cele było na znacznie wyższym poziomie.

 

“W ramach działania “Modernizacja gospodarstw rolnych” PROW 2007-2013 na koniec I kwartału 2011 roku wydano 36,27% alokacji. W ramach działania “Modernizacja gospodarstw rolnych” PROW 2007-2013 na koniec I kwartału 2012 wydano natomiast 47,02%” – obnaża nieudolność swojego ministra sekretarz stanu w MR Tomasz Romańczuk.

 

Takie twarde dane na temat fatalnego wykorzystywania środków europejskich na modernizację polskiej wsi to spory kłopot dla partii rządzącej na chwilę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Bez poparcia polskich rolników (którzy są polityką PiS coraz bardziej rozczarowani) nie sposób będzie utrzymać władzy i rządzić przez kolejne cztery lata.

 

Na kolejne prezenty w stylu programów “Świnia+” czy “Krowa+” może po prostu zabraknąć pieniędzy.

 

 

Źródło: Twitter

 

 

xxx

Srodki Unijne sa wydawane ma inne cele, by kupic glosy nie modernizuje sie niczego tylko spokojnie rozdaje pieniadze. Sektor rolniczy nie jest odosobniony w tej sferze, jednak tez zapominamy o tym; ze rolnictwo to nie tylko wsie i ziemia uprawna czy hodowla. Z rolnictwem sa zwiazane inne galezie przemyslowe, ktore dzieki plonom i hodowli tez prosperuja. Tak wiec doplaty do wsi to tez sa doplaty do przemyslu spozywczego miedzy innymi. Manipulacje rzadowe polegaja na tym by jak najwiecej kupic sobie glosow, udajac przy tym rozwoj gospodarczy. Z tad tez biora swe zrodlo wszelkie strajki o podwyzki plac; a sam rzad bedzie staral sie za kazdym razem uciszyc protestujacych.

 



#537 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 11:59:00

Zaniedbania rządu doprowadziły do prawdziwej katastrofy. Polska służba zdrowia właśnie wali się na naszych oczach

 

Reakcje rządu w czasie strajku nauczycieli przypominały te z zeszłorocznego protestu lekarzy-rezydentów, gdzie hasła zmian w systemie skomentowano słonymi słowami “niech jadą”. Tak jak jednak dziś rząd nie przejmuje się tym, że z polskiej szkoły odchodzą najlepsi i najzdolniejsi, tak i w przeszłości polityków mało obchodziła przyszłość funkcjonowania państwa. Widać to najlepiej właśnie w ochronie zdrowia, gdzie zduszenie protestu medyków i następnie niedotrzymanie danego lekarzom słowa doprowadziły do dramatycznych konsekwencji. 

 

W szpitalu powiatowym w Złotoryi oddziały pediatryczny, neonatologiczny i położniczy musiały zostać bowiem właśnie zamknięte. Wszystko z powodu odejścia z pracy zaledwie jednego lekarza. W efekcie omawiane jednostki przestały przyjmować pacjentów, kierując ich do innych placówek. Sytuacja ta jednak nie jest niefortunnym zbiegiem okoliczności, ale efektem konkretnych działań polityków, które widzieliśmy w ostatnich latach.

 

Polska od lat plasuje się w ogonie Europy, jeśli chodzi o liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców. Według raportu “Health at a Glance 2018” byliśmy pod tym kątem ostatnim krajem w Unii Europejskiej z wynikiem 2,4 medyków na 1000 mieszkańców. Tymczasem za zachodnią granicą są to już 4,2 osoby. Jakby tego było mało 30% z praktykujących lekarzy przekroczyło już wiek emerytalny.

 

Powyższa wiedza jest powszechnie znana, ale nikt nie chciał się nad nią do tej pory pochylić, co doprowadziło w zeszłym roku do akcji wypowiadania klauz o nienormowanym czasie pracy opt-out, które pozwala lekarzom pracować bez ograniczeń czasowych. Ta forma protestu przez realizowanie swoich praw ustawowych miała na celu przekonać rząd do zwiększenia finansowania systemu ochrony zdrowia i przeprowadzania reform, które podwyższą jakość opieki nad pacjentem. Do tego ostatniego potrzeba zaś większej indywidualnej uwagi dla każdego chorego, a obecnie jest to coraz trudniejsze z każdym rokiem.

Rząd poza falą hejtu nie zareagował jednak na protest medyków, nie spełniając najważniejszego z postulatów, 6,8% PKB nakładów finansowych na zdrowie, redukując je do 6%.

 

Jakby jednak tego było mało, po zawarciu porozumienia z protestującymi, rząd szybko zaczął wycofywać się zarówno ze słowa danego lekarzom, jeśli chodzi o poprawę warunków pracy, jak i finansowa systemu, gdzie sztuczką księgową zabrano pacjentom 7 mld zł. W tym roku nakłady na zdrowie miały wynieść bowiem 4,86 proc. PKB, podczas gdy próg ten da się spełnić tylko pod warunkiem… że odniesiemy go do PKB za rok 2017. Powstała 7,2 miliardowa dziura jest zaś warta więcej, niż wydajemy na całą pozaszpitalną opiekę specjalistyczną (4,66 mld zł).

 

W efekcie wspomnianych decyzji rządu w systemie desperacko brakuje pieniędzy na często choćby podstawowe potrzeby. Brak często elementarnego i wydawałoby się niedrogiego sprzętu jest bolączka większości oddziałów w Polsce, a warunki pracy zniechęcają absolwentów uczelni medycznych do pozostania w kraju. Tymczasem zwłaszcza na szczeblu powiatowym lekarzy brakuje najbardziej i oddziały funkcjonujące już dziś na krawędzi, tak jak do tej pory w szpitalu w Złotoryi, można liczyć w dziesiątkach, jeśli nie w setkach. Są one tykającą bombą, która w każdej chwili może w kolejnym miejscu wybuchnąć, z czasem pogrążając polski system ochrony zdrowia. Pytaniem otwartym pozostaje, czy zaczniemy działać, czy wolimy czekać aż koszty naprawy sytuacji osiągną olbrzymie i to nie zawsze odwracalne rozmiary?

 

 

Źródło: Money 

 

 

Roman Kowalewski
Wg.partii "rządzącej" im gorzej tym lepiej ,coś w tym jest ,chcąc iść do lekarza specjalisty trzeba czekać kilka miesięcy ale jeśli prywatnie to można już jutro!,tylko powiedzcie gdzie "stoi" to drzewo na którym rosną te stówki gdyż to najmniejsza oplata za wizytę.
 
 
Adam Karasiewicz
Więcej niech na programy socjalne dają 500+ ,13 emeryturę, świnia+,Krowa+ i inne. Nic nie mam do tych programów ale najpierw co najważniejsze się robi a potem jeśli budżet pozwoli daję socjal, a u nas odwrotnie oświata i służba zdrowia na końcu.
Cóż rozdają bo walczą o koryto...
 
 
Doro Ta
Brakuje nie tylko lekarzy ale i pielęgniarek Sytuacja jest tragiczna.zamyka się oddziały lub zmniejsza ilość łóżek w szpitalach ze względu na zbyt małą ilość pielęgniarek.Nic dziwnego skoro pani w biedronce zarabia lepiej Sama zamierzam skończyć z tym zawodem bo mam już dość.Takiego gówna nie ma w całej Europie.
 
 
Anna Pierzyńska
Bo ćwokom nie chodzi o społeczeństwo. My mamy być zdrowi ? Mamy mieć dobre szkoły ? A kogo by doili ? Ot, faktycznie głupi naród.....pewnie pójdzie zaraz do biskupa w pierścień go pocałować i dać na tacę. Żałość d..ściska.
 
 
 
Mariusz Zielinski
Jak wydaje PiS kasę na 500+ trzynastą emeryturę i inne dla wszystkich, również zamoznych i bogatych to nie ma na opiekę zdrowotną i edukację. Władza za wszelką cenę jest jednak dla Kaczyńskiego ważniejsza.

 



#538 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 12:12:14

W ten sposób władza chce przykryć problem pedofilii w Kościele. Czy rządzącym uda się zamieść film Siekielskiego pod dywan?

 

Film braci Siekielskich “Tylko nie mów nikomu“, który nagłaśnia problem pedofilii w polskim Kościele, zatacza coraz szersze kręgi.
 
Powiedzieć, że publikacja filmu wywołała nie lada skandal, to nic nie powiedzieć.
Temat jest szczególnie niewygodny dla Prawa i Sprawiedliwości, które na co dzień nie tylko nie ukrywa sojuszu z ołtarzem, co otwarcie wspiera Kościół, a ten odwdzięcza mu się tym samym.
 
Jarosław Kaczyński postanowił zareagować błyskawicznie, już w zeszły weekend ogłaszając na konferencji, że nie będzie zgody na bezkarność pedofilii, proponując jednocześnie zmiany w kodeksie karnym, polegające m.in. na zaostrzeniu kar za to przestępstwo.
 

Ta zgrabna zagrywka PR-owa może spełznąć  na niczym, gdyż nowelizacja kodeksu karnego, bez zmiany podejścia zarówno hierarchii Kościoła, która obwiniana jest za krycie pedofilów, jak i organów ścigania, które niezbyt chętnie stawiają zarzuty, okazać się może pustym działaniem, które nie przyniesie żadnych wymiernych skutków.

 

Biorąc pod uwagę, jak obecnie wygląda ściganie przestępstw pedofilii, należy mieć poważne obawy, czy proponowane zmiany przyniosą zamierzony efekt, czy też są wyłącznie działaniem pod publikę, mającym na celu ugaszenie poważnego pożaru wizerunkowego, z jakim boryka się obecnie obóz dobrej zmiany na ostatniej prostej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.

 

Nie sposób nie zgodzić się z powszechną w internecie opinią, że chodzi tylko i wyłącznie o zamiecenie filmu braci Siekielskich pod dywan…

 

 

 

Źródło: Twitter/ Wirtualna Polska

 

 

 

Wojciech Sosiński
Pisowcy będą bronić kościelnych pedofilów do upadłego,zresztą już to robią ,wystarczy przeczytać i posłuchać ich wypowiedzi.
 
Krzysztof Marusza
Oczywiście że chodzi o działanie wyłącznie PR-owe. Nie trzeba nawet zaostrzenia prawa, chodzi tylko o to żeby WSZYSCY temu prawu podlegali bez wyjątku (także ci, którzy wiedząc o przestępstwie, tuszują je). I tyle.
 
 
Sławomir Klocek
Ależ ukażą, jak ukarali aferzystę Dubienieckiego, jak Koguta, Chrzanowskiego, Biereckiego, Kaczyńskiego. Wyjaśnią, jak aferę SKOK, jak aferę "dwóch wież"...tylko tych, których nie lubią, zamykają szybko i traktują jak zbrodniarzy, np. za koszulki, malowanie napisu sprayem, namalowanie tęczy, albo zadanie pytania.
 
 
Mar Converts
Ale mnóstwo obywateli czeka aż policja o 6 rano aresztuje księzy-pedofili i biskupów... jak Ziobro tego nie zrobi, to nie da się ukryć, że nie są uczciwi. To nie będzie działało na ich korzyść, ponieważ wielu ludzi w tym kraju nie pozwoli zamieść tematu pod dywan.
 
 
Krzysztof Kwiecinski
I zapowiedź Morawieckiego, że powołana przez Ziobrę komisja przeanalizuje przypadki pedofilii wśród wszystkich obywateli. W ten sposób rozmyją odpowiedzialność kościoła. Wyjdzie im z analizy, że na tysiąc zdarzeń tylko jedno dotyczy facetów w sukienkach. Obrzydliwe.
 

 



#539 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 12:21:08

PiS straci przez aferę Matki Boskiej z tęczową aureolą? Polacy zabrali głos

 

Okazuje się, że Polacy może i są wierzący, ale cenią też wolność w sztuce. Akcja policji przeciwko Elżbiecie Podleśnej została przez nich bardzo negatywnie oceniona.

 

Wspólny sondaż  dla “Dziennika Gazety Prawnej”, Dziennika.pl, RMF FM i RMF24.pl nie pozostawia złudzeń. Zatrzymanie aktywistki za rozklejanie wizerunku Matki Boskiej z tęczową aureolą zostało ocenione jako “niezasadne” przez 26 procent badanych. 41 procent jest zdania, że było to “zdecydowanie niezasadne”.

 

Wybory

 

IBRiS postanowił zainteresować się też tym, jak akcja przeciwko Elżbiecie Podleśnej i kontrowersyjne wystąpienie „suportu Tuska” – Leszka Jażdżewskiego – nt. Kościoła, mogą wpłynąć na wynik wyborów za nieco ponad tydzień.

 

Co ciekawe, badani zaprzeczali, by oba wydarzenia miały mieć wpływ na to, na kogo zagłosują 26 maja. W przypadku przemówienia Leszka Jażdżewskiego “raczej nie” odpowiedziało ponad 25 procent ankietowanych, z kolei “zdecydowanie nie” 47 procent. W kwestii afery wokół Elżbiety Podleśnej “raczej nie” odparło ponad 24 procent badanych, zaś “zdecydowanie nie” ponad 45 procent respondentów.

 

Co może zaskoczyć, inaczej ankietowani ocenili siebie, a zupełnie inaczej patrzą na ogół społeczeństwa. Zdaniem aż 44 proc. obie sprawy “raczej nie” i “zdecydowanie nie” wpłyną na wynik walki o Parlament Europejski. Natomiast “zdecydowanie tak” i “raczej tak” wybrało zaledwie o niespełna punkt procentowy mniej osób.

 

Sondaż został przeprowadzony w dniach od 10 do 11 maja metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Badanie przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie 1100 dorosłych osób.

 

Walka o władzę

 

Ataki na Kościół z różnych stron nasilają się. Pomijając obie wspomniane tu sprawy, warto przypomnieć, że tematem numer jeden od paru dni jest film Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. Pod tym pobudzającym wyobraźnię tytułem kryje się dokument przedstawiający temat pedofilii w Kościele. Zasadne byłoby zastanowienie się, czy to ten obraz mocniej nie uderzy w PiS, który ma chyba niepisany sojusz z Kościołem. Tym razem jednak aliant partii rządzącej może ją doprowadzić do pierwszej od kilku lat klęski wyborczej.

 

Źródło: RMF FM

 



#540 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 maj 2019 - 13:44:52

Beata Kempa z PIS doszukiwała się spisku w emisji filmu Sekielskiego. Ta riposta poszła jej w pięty

 

Film braci Sekielskich “Tylko nie mów nikomu” stał się olbrzymim hitem, który może na poważnie wpłynąć na ostateczne decyzje wyborców w wyborach europejskich. 

 

Niepisany, ale oczywisty sojusz Prawa i Sprawiedliwości z polskimi hierarchami kościelnymi dziś staje się dla partii rządzącej olbrzymim problemem. 

 

Presja społeczna na działania przeciwko zinstytucjonalizowanemu ukrywaniu przestępców w sutannach jest olbrzymia i na Nowogrodzkiej doskonale rozumieją, że jakieś działania trzeba zapozorować, by choćby trochę ograniczyć straty w notowaniach. Nie brakuje też standardowych teorii spiskowych, jakimi politycy Zjednoczonej Prawicy raczą nas za każdym razem, gdy dzieją się wydarzenia dla nich niekorzystne. Nie inaczej było w przypadku kandydatki PiS do PE, Beaty Kempy, która jest przekonana, że czas premiery filmu o ukrywaniu pedofilii nie jest przypadkowy i wpisuje się w zorganizowaną akcję uderzania w polski kościół

 

– Ten film ukazał się w momencie, gdy jest bardzo gorąco. Niczego nie sugeruję, ale jak patrzę na to, co dzieje się w stosunku do Kościoła, widzę pewną sekwencję zdarzeń: Jażdżewski, profanacja obrazu Matki Bożej, film, akcja Biedronia… Przestępstwa pedofilii to zbrodnie i powinny być karane, niezależnie od tego, kto je popełnia. Trzeba to oczyścić, ale nie w ferworze walki politycznej. Ktoś na bazie tego tego filmu może próbować wywołać wojnę religijną – mówiła minister Kempa w programie “Tłit” w Wirtualnej Polsce. – Przypominam Schetynie, że nie zrobili nic poza krzykiem – dodała.

Jak się jednak okazuje, internauci bardzo szybko odszukali zupełnie inną sekwencję zdarzeń, która każe zupełnie inaczej odbierać każdy tego typu komentarz z ust polityków partii pozostającej przecież w symbiozie z kościołem partii politycznej.

 

Odkryłam zdumiewającą sekwencję zdarzeń!!!
Najpierw księża molestowali dzieci.
Potem ich przełożeni zamietli to pod dywan.
Potem ofiary poszły z tym do mediów. 
Potem księża głupio komentowali.
Teraz prawicowcy ich głupio bronią, bo na kościelnych płotach wiszą ich plakaty – napisała na Twitterze Katarzyna Knapik.

 

Trudno nie przyznać internautce racji. W końcu trwają właśnie najgorętsze dni kończącej się kampanii wyborczej, której stawką są nie tylko niebotyczne wynagrodzenia w Brukseli, ale i przyszłość Zjednoczonej Prawicy. 

 

Politycy są teraz gotowi powiedzieć każdą bzdurę, która w oczach ich elektoratu zostanie odebrana pozytywnie i pomoże utrzymać głosy wyborców wątpiących w swój dotychczasowy wybór.

 

Problem w tym, że przez takie instrumentalne traktowanie dramatu ofiar kościelnych pedofilii przez polityków, od których zależy dziś faktyczna reakcja państwa, zaciemnia problem i może prowadzić do jego wyciszenia, dokładnie w ten sam sposób, jak od dekad robią to kościelni hierarchowie.

 

 

Źródło: Twitter

 

 

 

Bronisław Chlipała

takiej głupoty (kolejny raz), jak to co zrobiła Kepa u Olejnik w TVN24 Świat nie widział. Ta pani nie grzeszy rozumem ani nawet rozumkiem takim maleńkim jak u Kubusia Puchatka. Im bliżej wyborów tym ostrzej widać indolencję intelektualną posła Kaczyńskiego i jego stadka. Kempa proszę mów więcej i więcej. Nie oglądaj filmu Sekielskich, nie czytaj Biblii, tylko mów. Błagam. to najlepsza rekomendacja dla rozumnych ludzi jak was rządzącą mafię PiSokleptokratów rozliczyć!!!
 
 
Zbylut Zalewski
Z ataków PiS na film Sekielskich wynika jedno:
ONI nie troszczą się o KK któremu szkodzą ONI
boją się o siebie !!!
 
 
Konrad Kostka
Krępa - musisz zrozumieć, że w końcu miarka się przebrała. Sojusz sekty pisowskiej z KK w końcu ludziom wyszedł bokiem. Rzygać się chce patrząc na wasze zaprzaństwo. Takiego zakłamania i hipokryzji nigdy nie było. Komuchy to przy was aniołki. Wszystko jest jeszcze błogosławione i "pokrapiane" przez hierarchów. Nie wiadomo kto z tej menażerii jest gorszy, ale tak jak stwierdził bez żadnego trybu "ludzki pan" kulawy: Atak na Kościół to atak na Polskę a atak na Polskę to atak na PiS. Dlatego wzorem bosonogiego WuCeta lansowanego przez Michasia Rachuja mówię: "WSZYSCY WON!!!" Won przy głośnym skowycie rozpaczy pobożnego ludu smoleńskiego.
 

 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych