Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Kolejna danina "dobrej zmiany" Za nieruchomości zapłacimy wyższe podatki, a niektórzy dodatkowo minimalny


561 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 grudzień 2018 - 11:28:20

Opłaty za wieczyste z mieszkań Trzaskowski podniósł o 110 % a z garaży z 131 zł na 700,to się nazywa rozmach !



#22 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 grudzień 2018 - 14:10:06

Opozycja domaga się wyjaśnień od Morawieckiego. Chodzi o kredyt na zakup Radia Zet

 

Palenie pieniędzy podatników.

– Dość gadania. Papier jest papier. W swojej interpelacji pytam o sprawy związane z kupnem Radia Zet przez Fratrię. Pytam o pomoc udzielaną przez kontrolowany przez państwo Pekao SA spółce prywatnej. Pytam o nadzór Premiera Mateusza Morawieckiego nad majątkiem państwowym – poinformował poseł opozycji Jarosław Urbaniak.

O gotowości Pekao do udzielenia kredytu spółce związanej z braćmi Karnowskimi i senatorem PiS Grzegorzem Biereckim poinformował wczoraj portal Wirtualne Media. Wiele osób zdziwiło, że państwowy bank chce udzielić kredyt sięgający ok. 51 mln euro, wydawnictwu, które przy licznych wpływach z reklam spółek skarbu notuje zysk roczny, na poziomie zaledwie 3 milionów złotych. Czy za spłacić go pomogą pieniądze z reklam innych spółek skarbu?

 



#23 ~Szok !!!~

~Szok !!!~
  • Goście

Napisano 24 grudzień 2018 - 11:57:32

PILNE!!
MORAWIECKI ZNOWU SKŁAMAŁ
.
Energa rozsyła przedsiębiorcom nowe taryfy za prąd, ceny rosną nawet o 40 proc. Szef jednej z firm powołał się na obietnice premiera, spółka odpowiada: "są to wyłącznie informacje medialne".

W PREZENCIE POD CHOINKĘ - jeszcze bardziej wydoją Polaków...

Należy w tym momencie spytać, czy leci z nami pilot? PiS może sobie wpadać w depresję, bo jego obietnice już nie działają, ale niech nie funduje nam drożyzny! Nie umiecie rządzić, to zawsze możecie uciec tak jak poprzednio. Zafundowaliście Polakom święta w strachu.

 

Rozpoczynamy budowę internetowej galerii Kłamców i Oszustów Polskich.

Pierwszy wybór jest oczywisty.
To największy wstyd współczesnej Polski.
Premier, który wielokrotnie został prawomocnie uznany przez Sądy za kłamcę.
A jeszcze większy wstyd polega na tym, że za żadne kłamstwo osobiście nie przeprosił Polaków.
Nie miał ani odwagi, ani godności. 
Historia zapamięta go jako krzywoustego kłamcę i marionetkowego premiera na usługach szeregowego posła Kaczyńskiego.

 



#24 ~Szok !!!~

~Szok !!!~
  • Goście

Napisano 24 grudzień 2018 - 12:03:25

Energa podnosi ceny prądu. Zapewnienia premiera to "informacje medialne"

Energa rozsyła przedsiębiorcom nowe taryfy za prąd, ceny rosną nawet o 40 proc. Szef jednej z firm powołał się na obietnice premiera, spółka odpowiada: "są to wyłącznie informacje medialne".

 

Trwa chaos związany z cenami prądu w 2019 r., zarówno dla odbiorców indywidualnych, jak i przedsiębiorców. Dla tych pierwszych taryfy zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki (URE). Cztery największe polskie spółki energetyczne: PGE, Energa, Tauron oraz Enea zawnioskowały do URE o podwyżki dla gospodarstw domowych o średnio ponad 30 proc.

Rząd zapewnia, że ceny prądu nie wzrosną. Padła propozycja rekompensat oraz próba wymuszenia na spółkach niższych taryf. URE czeka na uzupełnienie wniosków, a to oznacza, że nowe ceny nie będą obowiązywały od początku stycznia.

Cena energii elektrycznej dla innych odbiorów nie jest jednak określana przez URE. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", przedsiębiorcy i samorządy otrzymali już podwyżki jednego ze składników rachunku o 40-60 proc. Na przykład miasto Olsztyn i jego ponad 330 partnerów podpisało umowę na zbiorowy zakup energii w 2018 r. za cenę wyższą o 60 proc., co przełoży się na dodatkowy wydatek 700 tys. zł

Jeden z przedsiębiorców z Gdańska przesłał "Gazecie Wyborczej" również swoją korespondencję z Energą. Od końca grudnia 2019 r. koncern chce sprzedawać mu energię elektryczną po cenie wyższej o 43 proc. Firma tłumaczy podwyżkę intensywnymi wzrostami cen na rynku energii elektrycznej.

Przedsiębiorca odpisał spółce, że premier Mateusz Morawiecki obiecał w Sejmie, że "nie będzie podwyżek cen energii".

Przedstawiciel Energii odpowiedział w e-mailu: Na ten moment informacje, na które się Pan powołuje, są wyłącznie informacjami medialnymi. Prace nad ustawą trwają na szczeblu rządowym i jaki będzie ich końcowy charakter, obecnie nie wiadomo”.

Energa przyznała też, że do spółki nie dotarły informacje na temat ewentualnych rekompensat.

W listopadzie na pytanie o powody podwyżki cen energii elektrycznej Andrzej Dunajski, dyrektor biura prasowego Grupy Energa, odpowiedział: "Wzrost cen węgla i uprawnień do emisji CO2 oraz wzrost cen produkcji energii to trend widoczny nie tylko w Polsce, ale również w całej Unii Europejskiej. Energa Obrót SA, prowadząc działalność w zakresie sprzedaży energii dla przedsiębiorców, funkcjonuje na rynku konkurencyjnym i dokłada wszelkich starań, aby wzrost kosztów, o którym mowa wyżej, w możliwie najmniejszym stopniu przekładał się na podniesienie cen w ofertach składanych przedsiębiorcom".

Oprac. Paweł Orlikowski - ***SPAM*** 

 

 



#25 ~Szok !!!~

~Szok !!!~
  • Goście

Napisano 28 grudzień 2018 - 08:34:17

Dwórki prezesa Glapińskiego, czyli kłopot dobrej zmiany

Doniesienia o astronomicznych zarobkach współpracowniczki prezesa NBP stoją w sprzeczności z zapowiedzią pokory i umiaru, które miały nadejść za rządów PiS.

Kolejna publikacja na temat prezesa NBP Adama Glapińskiego jest dla PiS bardziej niż niewygodna. Według „Gazety Wyborczej" tzw. dwórki Glapińskiego, czyli jego bliskie współpracowniczki, z którymi pokazywał się w listopadzie w Rzeszowie na Kongresie 590 zarabiają niebotyczne pieniądze. Zdaniem „GW" jedna z nich, z wykształcenia filolog rosyjski, kierująca promocją w NBP ma zarabiać 65 tys. złotych miesięcznie. Dla porównania były prezes banku centralnego prof. Marek Belka zarabiał mniej niż 60 tys. miesięcznie.

Takie informacje szybko trafią na poczytne miejsca w tabloidach, bo astronomiczne zarobki na „państwowym" robią wrażenie nie tylko na czytelnikach kolorowej prasy. A w ten sposób staną się poważnym problemem dla partii rządzącej, której prezes – w odpowiedzi na aferę z przyznawaniem ministrom nagród – stwierdził, że do pracy na rzecz instytucji państwa nie idzie się dla osobistego wzbogacenia. Efektem awantury o nagrody dla ministrów było populistyczne zagranie polegające na obniżeniu uposażeń posłów, senatorów i samorządowców.

 

Ale ten populizm dziś obraca się przeciwko PiS. Podobnie jak wcześniej po informacji, że dzięki rekomendacji NBP świetnie płatną pracę w międzynarodowych instytucjach finansowych dostał syn ministra koordynatora służb specjalnych.

Po wybuchu afery KNF Glapiński do samego końca bronił byłego szefa Komisji Marka Chrzanowskiego, który został aresztowany i postawiono mu zarzuty w związku z propozycją zatrudnienia znajomego w banku Leszka Czarneckiego podczas nagranej rozmowy z tym ostatnim. – Prezentuje najwyższe standardy: profesjonalne, merytoryczne, uczciwości, patriotyzmu – zapewniał Glapiński pytany o byłego szefa KNF.

Gdy zaczęły pojawiać się spekulacje dotyczące dymisji Glapińskiego, prawnicy NBP zasypali media żądaniami, które słusznie mogły być interpretowane jako próba tłumienia krytyki prasowej.

Wśród liderów „dobrej zmiany" działania Glapińskiego budziły konsternację. Próba zakneblowania ust mediom wiążącym nazwisko prezesa NBP z aferą KNF miała miejsce akurat wtedy, gdy premier Mateusz Morawiecki ogłaszał marsz PiS ku centrum.

Ale nawet gdyby PiS nie ogłaszał własnej wersji polityki ciepłej wody w kranie, kolejne rewelacje dotyczące NBP działają na szkodę wizerunku „dobrej zmiany".

– Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim – słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować – deklarowała trzy lata temu Beata Szydło, zostając premierem rządu Prawa i Sprawiedliwości.

– Jeśli to prawda z zarobkami tych pań, to jakiś skandal – oburza się nasz rozmówca z obozu rządzącego. – W Rzeszowie (na Kongresie 590 – red.) Glapiński szedł otoczony tak liczną świtą, że Morawiecki przy jego dworze wyglądał jak urzędnik niższego szczebla. To było żenujące – dodaje.

Prezes NBP broni jednak nie składa. W ostatnich wywiadach sugerował, że wybuch afery KNF był próbą zdestabilizowania polskiego systemu finansowego, a cała sprawa może być grą... Niemiec i Francji na osłabienie jego pozycji po to, by wprowadzić w Polsce euro.

– Boję się Boga, ale poza tym niczego – odparł pytany przez tygodnik „Sieci" o to, czy sprawa KNF miała doprowadzić do jego dymisji. Pytanie, czy to było przesłanie do przeciwników PiS, czy też do kierownictwa PiS, które z pewnością zauważa, że to Glapiński staje się dla dobrej zmiany obciążeniem.

Źródło: Rzeczpospolita

 



#26 ~zatroskany~

~zatroskany~
  • Goście

Napisano 28 grudzień 2018 - 16:35:31

Jarosław Kurski:

Martyna Wojciechowska, dwórka prezesa Glapińskiego zarabia jedynie ok. 65 tys. zł mies. To krzycząca dyskryminacja wobec 65 mln. zł, zarobionych przez G. Biereckiego w ciągu 7 lat. W końcu NBP to większa odpowiedzialność, niż jakieś tam spółdzielcze kasy.

 

Krzysztof Luft:

Czepiacie się - przecież mogli wziąć siostry Godlewskie. I dopiero by było...

 

Jacek Nizinkiewicz:

Aniołek Glapińskiego zarabia w NBP 65 tys. zł, czyli nawet więcej niż szef NBP za poprzedniego rozdania.

NBP będzie znowu chciało zakazu pisania o prezesie Glapińskim, a sam Adam Glapiński uzna, że informowanie o tym co robi z finansami publicznymi, to atak na NBP?

 

Roman Giertych:

Duma! Jak podaje GW obsługa prezesa NBP zarabia więcej (15000 euro miesięcznie)niż niejeden premier dużego kraju! I co teraz powiedzą szydercy? Czyż nie powstaliśmy z kolan? W jakim innym kraju skromna dziewczyna może się wybić od reklamy rajstop do nadzoru nad systemem finansów?

 

Barbara Nowacka:

Zarobki współpracownic Glapińskiego w NBP pokazują zachłanne i kolesiowskie praktyki wierchuszki PiS. Całego PiS.

Ale seksistowskie i pogardliwe uwagi na temat tych kobiet smutne świadectwo wystawiają słusznie oburzonym.

 

Joanna Senyszyn:

Asystentka prezesa NBP, Glapińskiego, zarabia 65 tys.zł miesięcznie. Ciekawe, jaki ma zakres obowiązków i czy jest w tym dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych, nocnych, w niedziele, a może przy pracach szczególnie uciążliwych i szkodliwych dla zdrowia?

 

 

 



#27 ~Hubert Kot~

~Hubert Kot~
  • Goście

Napisano 29 grudzień 2018 - 13:40:32

SUSKI ZACZĄŁ UDAWAĆ EKSPERTA DS. WĘGLA. ZAPOMNIAŁ, ŻE TO JEGO PARTIA ZAMKNĘŁA KOPALNIE!

Internauci zareagowali na piątkowe wystąpienie w Sejmie posła Marka Suskiego (PiS). 

 

K. Baca- Pogorzelska

Nie wierzę... Minister Suski pyta, ile by trzeba importować węgla, gdyby rząd Ewy Kopacz zamknął te kopalnie, które planował. Drogi Ministrze.

To kopalnie: Makoszowy (2016), Krupiński (2017), Jas-Mos (2017), Śląsk (2018). Serio Pan nie wie, kto je zamknął?

 

Jarosław Ołdakowski

Tyle tylko że, od końca roku 2015 nie stosuje się zwrotu "zamknąć zakład/kopalnię". Prawidłowa formuła: "wygasić działalność". Dziękuję.

 

Robert Szczepański

Nie jest ważne jaka jest prawda, jak było. Ważne jest co teraz władze mówią. Podstawowa zasada propagandy. Ludzie nie wiedzą, nie pamiętają, co było rok i wcześniej temu. Tylko nieliczni zainteresowani tematem mają taką wiedzę. Za to dotrze do nich co obecnie rząd mówi.

 

Beata Ka

Suski pyta ile, by trzeba sprowadzać węgla z Rosji, gdyby zamknięto kopalnie, które chciała zamknąć Platforma.

Odpowiadam: zero panie ministrze. Kopalnie zamykał rząd PiS

 

Hubert Kot

Są politycy, wobec wypowiedzi których już zawczasu są pewne oczekiwania. Najrzadziej czeka się na to, co mądrego dany polityk powie, choć tacy, co prawda rzadko, ale się zdarzają. W przypadku niektórych czekamy, jakie znowu kłamstwo wygłoszą, na przykład Premier MM. U innych, kogo tym razem obrażą, np. Krystyna P. Jeszcze u innych, czy wypowiedź będzie znowu bardziej lub mniej histeryczna lub egzaltowana - Premier BS Gburowata, chamska lub prostacka - Terlecki czy Tarczyński. Niezrozumiała (forma/treść) - Czarnecki, itd. itp. W przypadku Suskiego to oczekiwanie na to, co znowu głupiego powie.

 



#28 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 30 grudzień 2018 - 01:15:03

DRODZY RODZICE, NIE PLANUJCIE WEEKENDÓW WASZYM DZIECIOM, MEN ZROBI TO ZA WAS.

Ministerstwo, na swoich stronach, publikuje 11 zmian w zapisach ustawy oświatowej. Jedna z nich, w na pozór niewinny sposób, może postawić na głowie życie rodzinne! Wydaje się, że jest to również pomysł Pani Minister, na przeładowaną podstawę programową. Zaproponowane przez resort zmiany dotyczyć mają udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej uczniom szkół i podopiecznym przedszkoli, funkcjonowania samorządów uczniowskich czy precyzują brzmienie przepisu mówiącego o tym, że w zależności od warunków pracy szkoły zajęcia dydaktyczno - wychowawcze mogą być realizowane przez pięć lub sześć dni w tygodniu” – poinformowali.

Ten pomysł partii rządzącej zaskoczy każdego. Jak nasi rodzice lub dziadkowie zapewne pamiętają, kiedyś do szkoły uczęszczało się również w soboty. W obecnych czasach chodzi się tylko 5 dni w tygodniu. Prawo i Sprawiedliwość po cichu wprowadziło nowe zapisy w ustawie. Fanpage „Ogólnopolskie Porozumienie Rad Rodziców” na facebooku ich obnażył.
Nowe zapisy są  w ustawie

 

Tym samym przepis art. 111 pkt 14 ustawy z dnia 22 listopada 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw otrzymał nowe brzmienie: „14) organizację tygodnia pracy szkoły, z uwzględnieniem kształcenia w formie dziennej, stacjonarnej lub zaocznej, w tym, przypadki, w których kształcenie w formie dziennej może odbywać się przez 6 dni w tygodniu”. Warto zwrócić uwagę, że ministerstwo używa magicznych zwrotów: „może odbywać się” lub „mogą być realizowane”. Niby nic, ale gdyby rodzice protestowali przeciwko 6-dniowemu tygodniowi nauki, ministerstwo oświadczy, że to decyzja szkoły. Moi drodzy, proszę was gorąco by tę informację udostępnić możliwe jak najszerszej grupie odbiorców, by znów nie okazało się, że pewne rozwiązania wprowadza się po ciuchu i stawia się, nas rodziców, przed faktem dokonanym” – dodali.

 



#29 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 styczeń 2019 - 18:56:19

Tomasz Piątek: "Macierewicz był współpracownikiem Biura Studiów SB"

Dorota Wysocka-Schnepf rozmawia z Tomaszem Piątkiem, dziennikarzem, pisarzem, autorem książek o działalności wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza.

Dorota Wysocka-Schnepf: Antoni Macierewicz współdziałał z SB na 100 proc., a na 95 proc. świadomie współpracował - taką stawiasz tezę. Mocną.

Tomasz Piątek: Tezę... To jest wniosek, który wynika z dokumentów dostępnych w IPN. Nikt ich do tej pory nie przeanalizował. To jest bardzo dziwne, ponieważ kilka osób czytało przynajmniej większość kluczowych teczek.

Ale teczki Macierewicza nie ma.

- Tak. Bardzo ciekawe, że teczkę Macierewicza zniszczono w styczniu 1990 roku. Wtedy kiedy esbecy niszczyli lub wynosili i ukrywali teczki swoich najważniejszych agentów. Ale jest wiele innych teczek, w których pozostały ślady działalności Antoniego Macierewicza. Jest kluczowa teczka „CHEMEX” dotycząca jego wieloletniego przyjaciela i prawej ręki Piotra Naimskiego, z którym Macierewicz współdziałał w opozycji i w podziemiu.

I do dziś współdziała.

- Tak jest. Tam są rzeczy miażdżące. Jest przede wszystkim notatka szefa wywiadu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, komunistycznego wywiadowcy generała Sarewicza z września 1984 roku, który mówi, żeby Macierewicza zostawić w spokoju. Podpisuje się pod notatką, w której czytamy, że nie ma żadnych podstaw, żeby ścigać czy represjonować Macierewicza. Chociaż w tym samym czasie, dwa tygodnie wcześniej, generał Sarewicz i jego ludzie dostali raport, z którego wynikało, że Macierewicz posługuje się sfałszowanymi dokumentami, co było przestępstwem, i to bardzo poważnym. Oczywiście do tego dochodziła jeszcze jego cała podziemna działalność organizacyjna i wydawnicza, bo wydawał podziemne czasopismo.

więcej - Gazeta Wyborcza.

 



#30 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 styczeń 2019 - 19:03:20

Lekarz, z którym sądzi się Ziobro, znalazł się wśród najczęściej cytowanych naukowców świata.

Nazwisko prof. Dariusza Dudka zostało umieszczone w rankingu Clarivate Analytics. Portal pulsmedycyny, który jako pierwszy podał tę informację, ranking ten nazywa "prestiżową listą" najczęściej cytowanych naukowców świata. Obok prof. Dudka znalazło się jeszcze pięciu Polaków.

  • W rankingu znalazło się ponad 6 tysięcy osób z 60 krajów, specjalizujących się w 21 dziedzinach nauk ścisłych i społecznych
  • Wśród najczęściej cytowanych naukowców umieszczono sześciu Polaków, w tym prof. Dariusza Dudka, który przez rodzinę Zbigniewa Ziobry jest oskarżany o przyczynienie się do śmierci ojca ministra sprawiedliwości
  • Prof. Dudek został uniewinniony w I instancji; właśnie toczy się apelacja.

Ranking świadczy o gigantycznym sukcesie polskiej kardiologii. Z sześciu Polaków umieszczonych na liście, aż pięciu to kardiolodzy. Chodzi o prof. Piotra Ponikowskiego, prof. Adama Torbickiego, prof. Andrzeja Budaja, prof. Michała Tenderę oraz właśnie prof. Dariusza Dudka. Wśród wyróżnionych znalazła się także prof. Jolanta Lissowska, kierownik Pracowni Epidemiologii w Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Nowotworów w Centrum Onkologii.

"Obecność naszych badaczy w tym międzynarodowym zestawieniu jest wyrazem uznania dla ich działalności naukowej i podkreśleniem znaczenia ich publikacji w różnych obszarach badań dla rozwoju światowej nauki" - podkreśla branżowy portal pulsmedycyny.

Jak podaje portal, tegoroczne zestawienie tworzy ponad 6 tysięcy osób z 60 krajów, specjalizujących się w 21 dziedzinach nauk ścisłych i społecznych.

Przypomnijmy, że spór między krakowskimi kardiologami a ministrem sprawiedliwości i jego rodziną trwa od chwili śmierci Jerzego Ziobry. Zdaniem bliskich zmarłego, to czwórka lekarzy przyczyniła się do jego zgonu. Sprawą początkowo zajmowała się prokuratura, która jednak dwukrotnie umorzyła postępowanie, nie doszukując się w działaniach kardiologów jakichkolwiek uchybień.

W 2011 roku subsydiarny akt oskarżenia – do którego przyłączył się minister Zbigniew Ziobro i jego brat Witold - złożyła przeciwko lekarzom Krystyna Kornicka-Ziobro. Wówczas postępowanie trafiło do sądu.

W 2016 roku, po przejęciu władzy przez PiS, Ziobro obiecał wyłączyć się z uczestnictwa w procesie. Ostatecznie słowa nie dotrzymał. Zamiast tego, do oskarżycieli dołączyła zarządzana przez niego prokuratura, która wcześniej... sprawę umarzała. Prawnicy, z którymi rozmawiał Onet, uznawali taki ruch za bezprecedensowy.

W lutym 2017 roku lekarze zostali uniewinnieni. Sąd wskazał m.in. na opinie biegłych, według których prof. Dariusz Dudek, jeden z oskarżonych, dokonywał „heroicznych prób ratowania życia pacjenta”. Sama prokuratura – podobnie jak rodzina Ziobry – wobec Dudka domagała się bezwzględnej kary więzienia, twierdząc, że kardiolog celowo, „z góry powziętym zamiarem”, „w krótkich odstępach czasu” naraził Jerzego Ziobrę na niebezpieczeństwo utraty życia.

Od wyroku uniewinniającego oskarżyciele złożyli apelację, którą od kilku miesięcy rozpatruje krakowski sąd. Wcześniej minister Ziobro – na mocy tzw. reformy sądownictwa – wymienił w tym sądzie prezesa. Jeśli wyrok uniewinniający pozostanie w mocy, a rodzina Ziobry złoży kasację, sprawa trafi do Sądu Najwyższego.

 

Janusz Schwertner - Onet.



#31 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 09:02:24

"Nieudolny autorytaryzm". Staniszkis poszła do Moniki Olejnik i powiedziała wprost, co sądzi o PiS

Widać moment strachu w PiS. Widać, co się dzieje z instytucjami, co się dzieje z poszczególnymi publicznymi rolami (...), widać, że ci urzędnicy się boją. Takie manipulowanie państwem jest oznaką autorytaryzmu – powiedziała w Kropce nad i w TVN24 socjolog Jadwiga Staniszkis, która od jakiegoś czasu jest dyżurnym krytykiem Prawa i Sprawiedliwości.

 

Prof. Staniszkis bardzo szybko wyjaśniła, dlaczego państwo po trzech latach rządów PiS jeszcze w ogóle funkcjonuje.

Jej zdaniem presja Unii Europejskiej jest bardzo silna.

Socjolog oceniła, że "to jest jedyny czynnik, na jaki PiS jakoś jeszcze reaguje". Według niej objawia się to mniejszą dynamiką w destrukcyjnej działalności partii rządzącej. – Widać, że PiS i Kaczyński próbują się cofnąć, widać, że już nie ma takiego rozpędu w niszczeniu państwa – podkreśliła Staniszkis. 

 

Jednakże gorzko podsumowała obecny stan państwa. – Jesteśmy w kraju autorytarnym, bo widać ten moment strachu, widać co się dzieje z instytucjami, co się dzieje z poszczególnymi publicznymi rolami (...), widać, że ci urzędnicy się boją. Takie manipulowanie państwem jest oznaką autorytaryzmu – stwierdziła w rozmowie z Moniką Olejnik. Dodała, że jest to nieudolny autorytaryzm. 

Staniszkis uznała, że Unia Europejska, która operuje schematem Wschód-Zachód, stawia nas po stronie wschodniej. Stwierdziła, że "Zachód to są rządy prawa, podział władz, indywidualizm". 
Staniszkis skomentowała też nominację Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji – To psuje jeszcze bardziej wizerunek i jeszcze pogłębia izolację Polski. (...) To jest takie wywoływanie nacjonalizmu. To jest wszystko na takim bardzo niskim poziomie – mówiła.

 

Staniszkis często wyraża swoje rozczarowanie rządami "dojnej zmiany". Krytykuje zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i prezydenta Andrzeja Dudę. W jednym z wywiadów sugerowała, że obecny lokator Pałacu Prezydenckiego stanie przed Trybunałem Stanu.
W tamtej rozmowie również pojawił się wątek strachu partii rządzącej. – PiS jest naładowany strachem. Z przerażeniem patrzyłam na głosowanie w Sejmie, gdzie się mówi: naciśnij przycisk i podnieś rękę, a ci "PiS-iacy" nie podnosili rąk, żeby ludzie nie widzieli, czy są za albo żeby Kaczyński czy inni nie widzieli, że są przeciw – mówiła pod koniec lipca. 

 

Źródło TVN24.



#32 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 14:57:19

TVN Cała prawda całą dobę.

#33 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 15:52:57

TVN Cała prawda całą dobę.

 

Dokładnie TAK !

 

Oglądając tylko TVP Korea niewiele się dowiesz.

Tam tylko wychwalają "kłamczuszka" i jego "dojną"...

Wszystko co dla PISu nie wygodne przemilczą, albo kłamliwie poprzekręcają...

Ich wiarygodność jest zerowa !



#34 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 16:27:28

A z TVN dowiem się wszystkiego. Pod warunkiem że im nagrania nie zaginą, jak te z urodzin Hitlera

#35 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 16:50:38

Awantura w domu posła PiS Przemysława Czarneckiego. Sprawa w prokuraturze. 

W domu syna Ryszarda Czarneckiego miało dojść do awantury. W sylwestrową noc jeden z uczestników spotkania został dźgnięty nożem. Poszkodowany twierdzi, że zaatakował go poseł PiS Przemysław Czarnecki. Ten zaś zaprzecza. Prokuratura zajmuje się sprawą. Mamy nowe informacje.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się Wirtualna Polska, mężczyzna oskarżający Przemysława Czarneckiego to znajomy posła. Był pod wpływem alkoholu i nie chciał opuścić mieszkania. Powodem kłótni miała być zazdrość o żonę polityka. To on wezwał policję.

 

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński potwierdził w rozmowie z WP, że "podczas spotkania sylwestrowego, którego uczestnikami byli Przemysław Czarnecki, jego żona oraz znajomy pary, doszło do zdarzenia, którego przebieg jest teraz ustalany w toku dochodzenia prowadzonego w kierunku spowodowania naruszenia czynności narządu ciała".

- W mieszkaniu policjanci przeprowadzili czynności procesowe, które pomogą przyczynić się do wyjaśniania okoliczności zdarzenia. Właściciel mieszkania nie wyrażał sprzeciwu i bez przeszkód udostępnił mieszkanie policjantom. Następnie, jeszcze tego samego dnia w Komisariacie Policji w Wilanowie, został przesłuchany na okoliczności zdarzenia. Złożył zeznania, opisując przebieg spotkania - dodał.

 

PS. TVPis powiedziała cokolwiek na ten temat?

Na pewno nie !



#36 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 18:20:04

"Polscy neonaziści"

 

Gdyby neonaziści przejrzeli, że na ich spotkaniu są dziennikarze TVN, mogłoby się skończyć tragicznie. Czekając długie godziny, aż będą bezpieczni, miałem wizję, że następnego dnia będę tam składał kwiaty - tak Bertold Kittel wspomina pracę nad reportażem o neonazistach w Polsce, który przyniósł mu nagrodę Dziennikarza Roku Grand Press 2018. W rozmowie z miesięcznikiem "Press" dziennikarz opisuje okoliczności, które towarzyszyły tworzeniu głośnego reportażu, a także odnosi się do oskarżeń o umyślne zaaranżowanie całej sytuacji.

 

"Polscy neonaziści", to wyemitowany w styczniu 2018 r. materiał "Superwizjera" TVN, który Kittel zrealizował razem z Anną Sobolewską i Piotrem Wacowskim. Przedstawienie świętujących urodziny Adolfa Hitlera neonazistów odbiło się szerokim echem w Polsce i za granicą. W listopadzie 2018 r. portal wPolityce.pl, powołując się na prokuratorskie zeznania jednego z organizatorów imprezy, zasugerował, że neonazistowskie wydarzenie zostało zainspirowane przez dziennikarzy TVN. Tezę tę miały wspierać zdjęcia Piotra Wacowskiego, unoszącego dłoń w hitlerowskim pozdrowieniu.

- Kiedy Wacowski zeznawał w prokuraturze (...) pokazano mu te zdjęcia. Zeznał, że nie był tam w celu propagowania nazizmu. Wtedy Prokuratura Okręgowa w Gliwicach ustaliła, że z 80 osób, które dostały zaproszenie na imprezę od przewodniczącego Dumy i Nowoczesności, (...) dwie - czyli Wacowski i Ania Sobolewska - nie miały zamiaru propagowania nazizmu, bo były tam po to, by to ujawnić - mówi dziennikarz.

Kittel uważa, że sprawa powróciła, gdy sprawą zainteresowała się Prokuratura Regionalna w Katowicach. - Moim zdaniem tych zdjęć nie ma nigdzie indziej i nagła akcja wPolityce.pl musiała być zrobiona w porozumieniu z władzami katowickiej prokuratury - zaznacza i dodaje, że "nie zna drugiego takiego przypadku, by prokuratura działała tak szybko, jeśli nie chodzi o kogoś złapanego na gorącym uczynku". 

 

"To mogło się skończyć tragicznie"

Kittel nie ukrywa, że po publikacji media prawicowe przypuściły atak na autorów reportażu. - Mamy do czynienia z atakiem organu ściśle podporządkowanego partii rządzącej, zajmującego się propagandą, którą wzmacniają internetowi trolle. (...) Wielu prawicowych dziennikarzy prawda nie interesuje - twierdzi.

 

Dziennikarz opowiada, że praca nad materiałem była szczególnie wymagająca. - Zdjęcia do tego reportażu kręciliśmy pół roku - wspomina. Kittel opowiada także o okolicznościach, w jakich spotkał się z Jackiem Lanusznym, liderem Ruchu Narodowego na Śląsku i zastępcy przewodniczącego Dumy i Nowoczesności. - Gadka trwała z 50 minut. Nagraliśmy ją z trzech kamer, które miałem przy sobie, ale jeszcze był ktoś, kto kręcił szeroki plan - dodaje.

Według Kittela najtrudniejsza była obawa o bezpieczeństwo dziennikarzy, który wzięli udział w obchodach urodzin Adolfa Hitlera. - Czekając długie godziny, aż będą bezpieczni, miałem wizję, że następnego dnia będę tam składał kwiaty - mówi.

Autor reportażu o neonazistach przyznał, że podczas realizacji tego materiału dziennikarze "przekroczyli pewną granicę". - Jeżeli chodzi o urodziny Hitlera, to ją na pewno przekroczyliśmy. Gdyby ich przejrzeli, że są z TVN, gdyby znaleźli kamery, mogłoby się skończyć tragicznie - uważa Kittel.

 

Źródło: "Press"

 



#37 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 19:29:28

I z tego powodu zaginęła tzw. surówka, czyli cały nagrany materiał przed zmontowaniem. Zdjęcia hajlującego operatora to też tylko dla uwiarygodnienia, aż boję się pomyśleć jakby się uwiarygodniali  na imprezie dla pedofilów. I ten tort z Prince Polo. Naziści pełną gębą.
I jeszcze oko



#38 ~bubu~

~bubu~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 19:48:05

"Polscy neonaziści"

 

Gdyby neonaziści przejrzeli, że na ich spotkaniu są dziennikarze TVN, mogłoby się skończyć tragicznie.

 

Faktycznie, dostać wp..ol na imprezie za którą się zapłaciło to mało optymistyczna perspektywa.
Na dniach młodzieży też butelki ze śmietnika wyciągali, żeby sobie do pokojów zanieść. Aby nikt nie zarzucił że jako jedyni na tej imprezie nie piją. 



#39 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 20:01:19

W Polsce rodzi się faszyzm

Nacjonalizm, populizm, etatyzm, militaryzm, odrzucenie demokracji i gospodarki wolnorynkowej, krytyka "dekadenckiego Zachodu". Tak w skrócie można przedstawić program Prawa i Sprawiedliwości. To również najbardziej charakterystyczne elementy faszyzmu.

 

W ostatnich latach łatkę faszystów często przyklejano organizacjom nacjonalistycznym i skrajnie prawicowym. Najczęściej jednak ich działania nie miały nic wspólnego z faszyzmem, a ich zachowania – choć o marginalnym zasięgu i znaczeniu – bywały pompowane do rozmiarów ogólnopolskiego problemu.

Dlaczego jednak dziś media, które zawsze troszczyły się o to, aby „faszyzm” nie zadomowił się w Polsce, nie nazywają rzeczy po imieniu? Dlaczego nie biją na alarm, że w Polsce władzę sprawuje partia, której działania są z ducha faszystowskie? Dlaczego, opisując jej działania, zadowalają się przymiotnikiem „antydemokratyczny”, nie mówiąc, czym Prawo i Sprawiedliwość jest w istocie?

Faszyzm ma wiele twarzy i wcale nie musi oznaczać powtórki działań Hitlera czy Mussoliniego. Jednak cechą wspólną państw opartych na modelu faszystowskim jest skierowanie do wewnątrz, zamknięcie i poczucie niezwyciężenia. Przywódcy tych państw są przekonani, że działając dla dobra i w imieniu narodu, nie mogą być przez nikogo ani przez nic ograniczani. Budują w narodzie poczucie siły i niezależności, jednocześnie kierując jego energię przeciwko wszystkiemu, co zewnętrzne.

 

Gazeta Wyborcza.



#40 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2019 - 20:14:13

PiS sączy faszyzm

Jan Hartman -  Dziennik Polityka
16.04.2018

 

Na Jasnej Górze odbywają się faszystowskie spędy. Ulicami Gdańska przechodzą faszystowskie marsze. To niemalże codzienność Polski XXI wieku. Właśnie przekroczona została kolejna granica.
Solidarność, prawna spadkobierczyni wielkiego ruchu wolnościowego, będącego dumą i chlubą Polski na całym świecie, zdradziła swoje dziedzictwo, wpuszczając do historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej ONR. To policzek wymierzony nam wszystkim, którzy budowaliśmy wolną demokratyczną Polskę na fundamencie Solidarności i porozumień sierpniowych. Kto go wymierzył? Związek zawodowy posługujący się nazwą Solidarność, partia wycierająca sobie gębę prawem i sprawiedliwością, Kościół pogardy i wykluczenia, warzący jad nienawiści ze słów o miłości bliźniego – ten konglomerat władzy, spleciony więzami pychy, chciwości, cynizmu i klerykalno-nacjonalistycznej ideologii, którą jawnie bądź skrycie wyznają rzesze ich członków.

Kto toruje drogę faszystom, ten bierze na siebie odpowiedzialność za faszyzm i zasługuje na to samo miano. A torują im drogę biskupi, partyjni dygnitarze, działacze związkowi, a nawet prokuratorzy i sędziowie, odmawiający ścigania i karania winnych rasistowskich ekscesów. Rasiści i nienawistnicy, zaczadzeni własnym szowinizmem i plemiennym poczuciem mocy, ogarnięci pseudoreligijną afektacją cieszą się jawnym poparciem najwyższych czynników władzy – prawie tak jak w latach 30. Idziemy w stronę już nie tylko gomułkowskiego PRL, lecz Polski sanacyjnej. Utraciliśmy już w sferze symbolicznej wszystko, co było do utracenia. Nie ma już Solidarności, nie ma już Wałęsy, nie ma podziwu i uznania ze strony społeczeństw Zachodu. Rozwiało się jak poranna mgiełka. Zostaliśmy sami – z PiS, z ONR, z Kościołem. Sami z demonami nacjonalizmu, ksenofobii, kołtuństwa i faszyzmu.

A faszyzm to nie tylko marsze z racami i wulgarne okrzyki podnieconych własną agresją wygolonych młokosów. To również realne przekonania i realna polityka. W centrum faszyzmu stoją autorytaryzm, szowinizm, militaryzm, ksenofobia i populizm. Jednak tym, co spina je wszystkie i stanowi o specyfice tej formacji politycznej i kulturowej, jest pragnienie sprawowania kontroli oraz manipulowania ludzkimi ciałami – poszczególnymi, grupowo, masowo. Praktyki władzy służące kontrolowaniu cielesności i płodności zbiorczo nazywają się biopolityką. Faszyzm jest ekstremizmem biopolitycznym w samej swej istocie.

Oczywiście nie każdy przejaw biopolityki jest niegodziwy i nie każdy przekracza granicę między usprawiedliwioną polityką społeczną a faszystowską manipulacją i przemocą. Nie jest faszyzmem obowiązkowe szczepienie dzieci ani materialne zachęty do posiadania dzieci. Jednakże granica między tym, co mieści się w granicach demokratycznej i opartej na szacunku dla wolności i równości polityki społecznej, a manipulacją i socjotechniką służącą kontroli społeczeństwa jako „masy biologicznej” jest ukryta i łatwo ją przekroczyć. PiS nie wie nawet o istnieniu takiej granicy i właśnie ją przekracza. Jego świadomość moralna i kultura polityczna są tak niskie, że bezwiednie dopuszczają się i będą dopuszczać działań, które swą naturą wpisują się w spektrum faszyzmu. W połączeniu z poparciem dla jawnie faszystowskich organizacji daje to ponury obraz rządu i formacji politycznej w najlepszym razie całkowicie nieodpornych na grozę faszyzmu, a w najgorszym faszystowskich po prostu.

Weźmy chwalony przez niemal wszystkich program 500 plus. Przecież jego niemalże jawnym celem jest nakłanianie ludzi mających jedno dziecko, aby spłodzili kolejne. Kosztem dyskryminacji jedynaków i ich rodziców. W sposób oczywisty te dzieci są pominięte i dyskryminowane, i to bez względu na swoją sytuację materialną. To jawny gwałt na konstytucji i zasadzie równego traktowania. Gdyby program 500 plus nie służył rozpłodowemu przekupstwu i nie był w swej istocie biopolityczny, wsparcie materialne zaoferowano by wszystkim rodzinom i wszystkim dzieciom. Byłoby nie 500 plus, lecz pewnie 200 plus. Ale 200 plus dla wszystkich dzieci nie dałoby efektu politycznego ani nie dostarczyłoby tej iluzji demiurgicznej mocy, którą rozkoszuje się rząd, pragnący wpływać na „dzietność” podległych sobie kobiet.

Jednak 500 plus to nic w porównaniu do zapowiedzianego przez Kaczyńskiego programu Mama Plus, który ma zachętami materialnymi skłaniać kobiety do szybkiego (sic!) rodzenia drugiego dziecka. To coś niebywałego w swym wulgarnym patriarchalizmie i biopolitycznym bezwstydzie. Rodzić mi tu, ale szybko! Bo jak nie, to… Tak to wygląda. A PiS, z Kaczyńskim na czele, nawet tego chamstwa nie widzi. Są na to zbyt mało kulturalni i cywilizowani. Nie przychodzi im nawet do głowy, że dla niezamożnej pary zastanawianie się nad urodzeniem drugiego dziecka pod presją czasu, wywieraną przez wizję utraty jakichś zasiłków w razie zwłoki, to czyste upokorzenie. Nic ich nie obchodzi, że ich przekupstwo staje się w istocie bioszantażem.

Kolejny przykład radosnej biopolityczności dostarczył nam Jarosław Gowin, który zaproponował zmianę w konstytucji dającą rodzicom prawo do oddawania głosu w imieniu swoich małoletnich dzieci. Zapewne kalkuluje, że wielodzietni są mniej wykształceni, a tym samym częściej głosują na prawicowy populizm i klerykalizm. To istne horrendum, pokutujące od lat w kręgach prawicowego ekstremizmu, zwłaszcza w USA. Cały sens nowoczesnej demokracji skupia się w zasadzie jeden obywatel – jeden głos. Nic tak bardzo nie wyraża równości jako podstawy demokracji jak ta właśnie zasada. Masz jeden głos, niezależnie od tego, ile masz pieniędzy, skąd pochodzisz, jakie jest twoje wykształcenie, ile masz dzieci itd. Nic się nie liczy i nikt niczego nie bada – jesteś obywatelem i masz równe prawa ze wszystkimi innymi obywatelami. Żadnych tam bonusów za wykształcenie, pochodzenie, wiek, zasługi czy liczbę dzieci. Żadnych. Bo każdy taki przywilej dla jednych byłby dyskryminujący dla pozostałych.

Ale to nie wszystko. Rodzice dysponujący głosem oddawanym w imieniu swoich dzieci stają się reprezentantami pewnej siły biologicznej, którą mogą legalnie przetworzyć w siłę polityczną. Dziecko zostaje w takim akcie całkowicie uprzedmiotowione i ubezwłasnowolnione. Nie liczy się w żaden sposób ich przyszła wola polityczna ani wstyd, jaki ewentualnie mogłyby odczuwać z powodu wyborów, jakie w ich imieniu dokonali za nich rodzice. Akt demokratyczny staje się w takim wypadku aktem politycznej przemocy i lekceważenia. Ogarnia mnie przerażenie na myśl, że takie horrendum może głosić w XXI wieku wicepremier niby to demokratycznego europejskiego państwa.

Biopolityka polskiej ekstremalnej prawicy zaciska wokół nas stalowe wnyki. Państwowo-kościelny nakaz rodzenia umierających dzieci jest najbardziej przejmującym jej wyrazem. Realizuje się ona jednakże również na innych polach, zwłaszcza na polu polityki socjalnej. Brakuje nam wrażliwości i czujności w tej sferze. Nie tylko kościelna kontrola kobiecego ciała i płodności ogranicza naszą wolność. Również na pozór niewinne rozwiązania socjalne mają biologistyczny podkład. Nie dajmy się podejść! Między Mama Plus a dzikimi rykami „nacjonalistów” pod gdańską stocznią zachodzi jak najściślejszy związek.

 

 





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych