Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

JW 3417 - BYŁA JEDNOSTKA WOJSKOWA NA STADIONIE


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
567 odpowiedzi w tym temacie

#541 ~Wojtek TST~

~Wojtek TST~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2019 - 18:19:28

Poszukuje kumpli kierowców pobór wiosna89/90.Kompania pierwsza radiowa. Dowódca jednostki Smakulski Szarek Miska to kadra

#542 ~Wojtek TST~

~Wojtek TST~
  • Goście

Napisano 28 lipiec 2019 - 18:19:50

Poszukuje kumpli kierowców pobór wiosna89/90.Kompania pierwsza radiowa. Dowódca jednostki Smakulski Szarek Miska to kadra

#543 ~Kini King kong~

~Kini King kong~
  • Goście

Napisano 09 wrzesień 2019 - 17:40:44

Wiosna 95 pluton kierowców następnie kom. Zaopatrzenia dowódca por. Bachmura cieniu pozdrowionka dla wszystkich rezerwistów jw 3417

#544 ~Janusz Koba~

~Janusz Koba~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 11:26:08

Przysięga w dniu 12.12.1993 - z rana ładna pogoda potem zaczął padać śnieg z deszczem i przez dwie długasne godziny czyścicliśmy broń nie mogą doczekać się pierwszej przepustki. Tak jak mawiał kpr.Lenart z SPSZ (pozdrawiam) - głowne wydarzenia w czasie zsw to przysiega /pierwsza przepustka i zwolnienie do cywila :D



#545 ~Janusz Koba~

~Janusz Koba~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 11:28:37

Pamiętam dokładnie tylko nikogo z titawy nie mogę odnaleść
Pozdrowienia dla rezerwy

#546 ~Janusz Koba~

~Janusz Koba~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 11:30:08

Pamiętam dokładnie tylko nikogo z titawy nie mogę odnaleść
Pozdrowienia dla rezerwy

#547 ~Janusz Koba~

~Janusz Koba~
  • Goście

Napisano 06 październik 2019 - 11:31:48

Przysięga w dniu 12.12.1993 - z rana ładna pogoda potem zaczął padać śnieg z deszczem i przez dwie długasne godziny czyścicliśmy broń nie mogą doczekać się pierwszej przepustki. Tak jak mawiał kpr.Lenart z SPSZ (pozdrawiam) - głowne wydarzenia w czasie zsw to przysiega /pierwsza przepustka i zwolnienie do cywila :D



#548 ~Piotr~

~Piotr~
  • Goście

Napisano 11 październik 2019 - 21:11:33

Witam. Byłem pomocnikiem szefa na 2 TLG (jesień 1987-1989)
Pozdrawiam wszystkich którzy mnie pamiętają.



#549 ~Piotr~

~Piotr~
  • Goście

Napisano 11 październik 2019 - 21:16:49

Andrzej i Wojtek pozdrawiam Was Piotr jesień 88-90 Andrzej spotykamy się na wykusie Wojtek ostatnio widzieliśmy się na Vive pozdro

#550 ~Jurek~

~Jurek~
  • Goście

Napisano 15 grudzień 2019 - 12:16:55

Wiosna 79-81 2dalekosiężna - Wesołych Świat i szczęśliwego Nowego Roku 2020 dla rezerwy z JW3417

#551 ~Jurek~

~Jurek~
  • Goście

Napisano 15 grudzień 2019 - 12:17:43

Wiosna 79-81 2dalekosiężna - Wesołych Świat i szczęśliwego Nowego Roku 2020 dla rezerwy z JW3417

#552 mieczysław_45

mieczysław_45

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 27 grudzień 2019 - 18:59:28

Odbywałem służbę wojskową na Stadionie od: 28.10.1964 - do 22.10.1966 r. W tym czasie była to Jednostka Wojskowa KBW o Nr.1492. Byłem sanitariuszem, moim przełożonym - dowódcą był kpt.Miśkiewicz, a szefem izby chorych był sierżant Piątek. Umknęło z pamięci nazwisko Kolegi z którym razem byliśmy na szkole sanitariuszy w Pomorskiej Brygadzie WOP i później służyliśmy razem w Kielcach - prawdopodobnie nazywał się Wdowczyk, ale nie jestem na 100% pewien, pochodził z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego. 

Kolega miał szczęście, "poszedł" kilka miesięcy wcześniej do cywila, "załapał" się na, tzw. "wyrównanie rocznika", ja odsłużyłem "od deski do deski". Może natrafi - przeczyta mój wpis i odezwie się. Miło byłoby zamienić nawet wirtualnie kilka zdań - wspomnień z bardzo odległego już czasu. Byłem w tym roku w Kielcach, ale zabrakło czasu, żeby odwiedzić okolice - miejsce w którym spędziłem   :(  dwa lata swojej młodości.


Użytkownik mieczysław_45 edytował ten post 27 grudzień 2019 - 19:00:10


#553 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 29 grudzień 2019 - 20:41:21

Piękne zdjęcia. Przepiękne
Strzelnicy już nie ma.
Tajwan w zgliszczach.
A czy jest ktoś kto pamięta jak wartownia była przy bramie głównej? Obok sztabu?



#554 ~JDGZTGB~

~JDGZTGB~
  • Goście

Napisano 12 styczeń 2020 - 07:53:49

Pamięta ktoś sierzatna Stefaniaka??

A jakże - był szefem kompanii 3 radio. Wyjątkowy chlun - jak pochlał to w nocy robił przenoszenie swoich magazynków - z piwnicy na 2 piętro i odwrotnie ;)



#555 ~Darek~

~Darek~
  • Goście

Napisano 26 styczeń 2020 - 12:35:51

Witam wszystkich rezerwistów z JW 3417 Kielce stadion.

Służyłem w tej jednostce wiosna 93 po tygodniu zostałem oddelegowany do szkoły kierowców do

JW 1060 Emów koło Józefowa po ukończeniu szkoły powrót do Kielc , trafiłem na batalion radiolinii

pierwsza kompania ,pierwszy pluton,radiostacja 404  jeżdziłem starem 660 .

Dowódca JW płk.Zawidzki.

Dowódca batalionu płk Duda potem kpt. Binkowski

Dowódca kompani kpt. Mac

Dowódca plutonu chor. Kogut

Dowódca radiostacji chor. Batko

Szef kompani chor. Boroń póżniej chor.Gasiński

Wiosną tego roku wybieram się obejrzeć terenu byłej już jednostki szkoda że jej już niema

Pozostały wspomnienia i smak wina nadwiślańskiego.



#556 ~Krzysiek~

~Krzysiek~
  • Goście

Napisano 03 luty 2020 - 18:16:42

Też byłem w pierwszej kompanii w pierwszym plutonie na radiolinii R404 wiosna 94

#557 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 luty 2020 - 21:22:59

powinno się wyrżnąć polską policję, bo to są śmiecie



#558 ~Grzegorzem~

~Grzegorzem~
  • Goście

Napisano 10 luty 2020 - 15:36:00

Ja byłem w tej jednostce jesień 95/97. Przed wejściem 12 miesięcznej służby. Nas przetrzymali 14 miesięcy puścili 9 stycznia 1997. Może ktoś służył w tym czasie. Proszę piszcie.

#559 ~"Norbert"~

~"Norbert"~
  • Goście

Napisano 11 luty 2020 - 05:18:51

To były dawne czasy.... Na początku października 1980 roku dostałem kartę powołania. Byłem pewien, że to pomyłka, ponieważ ze względu na kontynuowanie nauki, nie podlegałem poborowi. Wybrałem się do RKU, aby wyjaśnić sprawę; powiedziano mi, że muszę stawić się w jednostce do której zostałem przydzielony, tam  okazać stosowne dokumenty i..., najprawdopodobniej wówczas zostanę zwolniony. Było to naiwne, ale uwierzyłem. Spojrzałem na kartę powołania - ''Jednostka 3417, KIELCE''.

27 października 1980 roku, dotarłem do nieznanego mi wówczas miasta, będącego stolicą województwa kieleckiego. Przed dworcem postój taksówek. Szybko znalazłem się na ulicy Koniewa. Na miejscu próbowałem wyjaśniać, że to nieporozumienie, pokazywałem dokumenty, ale oczywiście na nic się to zdało. Delikatnie popchnięto mnie na fotel fryzjerski i błyskawicznie zostałem pozbawiony moich długich - prawie do ramion sięgających - włosów. Równie szybko została wypełniona drobnym drukiem moja książeczka wojskowa. Kątem oka przeczytałem przydział: Podoficerska Szkoła Łączności; funkcja - elew

Po zjawieniu się w budynku szkoły, zauważyłem, że wszystko było przygotowane na przyjazd poborowych. Sale z jednym poziomem łóżek, miały umieszczone wizytówki z nazwiskami elewów. Nowe, estetyczne piżamy i nowe mundury, zarówno wyjściowe, jak i ćwiczebne. Na naramiennikach "wyjściówek" kazano mi przymocować sporej wielkości insygnia w postaci metalowych dwóch literek "SP".  Dopiero wówczas zacząłem rozpoznawać innych "rekrutów", zajmujących się tym samym co ja. Niebawem mogłem stwierdzić, że znalazłem się w doborowym towarzystwie. Niedaleko mnie, rozlokował się na łóżku, miły i dobrze wychowany, były student architektury, Mieczysław Mieczkowski. Skreślili go z akademickiej listy w konsekwencji czego, znalazł się w wojsku. Posiadał - jak na sytuacje w której się znalazł - nienaganne maniery i budził spore zaufanie.  Nieco dalej, przyozdabiał swoje naramienniki, nauczyciel techniki - Czesław Zawada. Pod ścianą, zmagał się z igłą i nitką, Mieczysław Lejczyk. Biedny Miecio, miał problem z niedoleczonym zębem i mocno cierpiał. Po przeciwnej stronie rozlokowali się koledzy z cywila - elew Zawadzki i elew Kapuściński. Obok nich rezydował zapalony perkusista, którego nazwisko, zatarł mi w mojej pamięci, czas. W Podoficerskiej Szkole Łączności w tamtym czasie, spory procent stanowili akademicy relegowani z uczelni, również ze względów politycznych. Względnie tak jak ja, nie skreśleni, ale w tajemniczy sposób powołani do wojska. Dla samych zainteresowanych stanowiło to spory dyskomfort, ponieważ przerywano im tok edukacji i uniemożliwiano odbywanie skróconej, absolwenckiej służby w szkołach oficerów rezerwy (SPR-ach). 

Budynek szkoły był nowy. PSŁ miała swoją siedzibę na parterze. Pierwsze piętro zajmowała SPR, a na drugim i trzecim, rozmieszczono kompanie radiowe. Nieodłącznym elementem naszego umundurowanie była torba - raportówka, zwana "elewką".  Nosiliśmy w niej zeszyty i przybory do pisania. Do południa odbywała się nauka w salach wykładowych. Po południu przechodziliśmy pod jurysdykcję dowódców drużyn. Pamiętam miłego kaprala Durmę, nadmiernie wymagającego kaprala Ślusarskiego oraz opiekuńczego i inteligentnego starszego kaprala Biegańskiego(?).  Byli również młodsi podoficerowie, którzy mniej chlubnie zapisali się w mojej pamięci. Lekko otyły i niezbyt bystry kpr. S., mówiono, że był kuzynem dowódcy jednostki  oraz psychopatyczny kpr. K.. Obaj nieco później zdegradowani za naruszenia regulaminu. Komendantem szkoły był wówczas kapitan o pseudonimie "Gutek". Z tamtego czasu, pamiętam jeszcze nazwiska elewa Czabana i Noniewicza. 

Myśli która nocą i dniem nie dawała mi spokoju i wdzierała się pod kołdrę podczas snu, było możliwie szybkie, przedterminowe zwolnienie ze służby i dokończenie edukacji. Ale nie było to takie proste. Fala nadziei spłynęła na mnie po "wyrobieniu się do cywila" elewa Szatańskiego, który miał zaawansowane płaskostopie. Moje stopy były jednak niepokojąco..., poprawnie zbudowane. 

Spośród wielu zabawnych sytuacji, które wówczas miały miejsce, pamiętam wieczorne nieporozumienia poza jednostką, dotyczące naszych "blach" na naramiennikach. W mrokach nocy świeciły się jak dwie gwiazdki i zdarzało się, że gorliwi plutonowi oddawali nam pierwsi honory, myśląc, że mają przed sobą podporucznika. Po nominacjach na starszych szeregowych elewów, nieporozumienia te ustały. 

Wówczas z całego serca, nie darzyłem wojska sympatią. Dałbym wszystko, aby uwolnić się od munduru. Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że po prawie ośmiu latach (już po skończeniu studiów) powrócę do armii w charakterze kandydata na oficera rezerwy. Ale to już zupełnie inna opowieść...



#560 ~Norbert~

~Norbert~
  • Goście

Napisano 11 luty 2020 - 05:21:13

To były dawne czasy.... Na początku października 1980 roku dostałem kartę powołania. Byłem pewien, że to pomyłka, ponieważ ze względu na kontynuowanie nauki, nie podlegałem poborowi. Wybrałem się do RKU, aby wyjaśnić sprawę; powiedziano mi, że muszę stawić się w jednostce do której zostałem przydzielony, tam  okazać stosowne dokumenty i..., najprawdopodobniej wówczas zostanę zwolniony. Było to naiwne, ale uwierzyłem. Spojrzałem na kartę powołania - ''Jednostka 3417, KIELCE''.

27 października 1980 roku, dotarłem do nieznanego mi wówczas miasta, będącego stolicą województwa kieleckiego. Przed dworcem postój taksówek. Szybko znalazłem się na ulicy Koniewa. Na miejscu próbowałem wyjaśniać, że to nieporozumienie, pokazywałem dokumenty, ale oczywiście na nic się to zdało. Delikatnie popchnięto mnie na fotel fryzjerski i błyskawicznie zostałem pozbawiony moich długich - prawie do ramion sięgających - włosów. Równie szybko została wypełniona drobnym drukiem moja książeczka wojskowa. Kątem oka przeczytałem przydział: Podoficerska Szkoła Łączności; funkcja - elew

Po zjawieniu się w budynku szkoły, zauważyłem, że wszystko było przygotowane na przyjazd poborowych. Sale z jednym poziomem łóżek, miały umieszczone wizytówki z nazwiskami elewów. Nowe, estetyczne piżamy i nowe mundury, zarówno wyjściowe, jak i ćwiczebne. Na naramiennikach "wyjściówek" kazano mi przymocować sporej wielkości insygnia w postaci metalowych dwóch literek "SP".  Dopiero wówczas zacząłem rozpoznawać innych "rekrutów", zajmujących się tym samym co ja. Niebawem mogłem stwierdzić, że znalazłem się w doborowym towarzystwie. Niedaleko mnie, rozlokował się na łóżku, miły i dobrze wychowany, były student architektury, Mieczysław Mieczkowski. Skreślili go z akademickiej listy w konsekwencji czego, znalazł się w wojsku. Posiadał - jak na sytuacje w której się znalazł - nienaganne maniery i budził spore zaufanie.  Nieco dalej, przyozdabiał swoje naramienniki, nauczyciel techniki - Czesław Zawada. Pod ścianą, zmagał się z igłą i nitką, Mieczysław Lejczyk. Biedny Miecio, miał problem z niedoleczonym zębem i mocno cierpiał. Po przeciwnej stronie rozlokowali się koledzy z cywila - elew Zawadzki i elew Kapuściński. Obok nich rezydował zapalony perkusista, którego nazwisko, zatarł mi w mojej pamięci, czas. W Podoficerskiej Szkole Łączności w tamtym czasie, spory procent stanowili akademicy relegowani z uczelni, również ze względów politycznych. Względnie tak jak ja, nie skreśleni, ale w tajemniczy sposób powołani do wojska. Dla samych zainteresowanych stanowiło to spory dyskomfort, ponieważ przerywano im tok edukacji i uniemożliwiano odbywanie skróconej, absolwenckiej służby w szkołach oficerów rezerwy (SPR-ach). 

Budynek szkoły był nowy. PSŁ miała swoją siedzibę na parterze. Pierwsze piętro zajmowała SPR, a na drugim i trzecim, rozmieszczono kompanie radiowe. Nieodłącznym elementem naszego umundurowanie była torba - raportówka, zwana "elewką".  Nosiliśmy w niej zeszyty i przybory do pisania. Do południa odbywała się nauka w salach wykładowych. Po południu przechodziliśmy pod jurysdykcję dowódców drużyn. Pamiętam miłego kaprala Durmę, nadmiernie wymagającego kaprala Ślusarskiego oraz opiekuńczego i inteligentnego starszego kaprala Biegańskiego(?).  Byli również młodsi podoficerowie, którzy mniej chlubnie zapisali się w mojej pamięci. Lekko otyły i niezbyt bystry kpr. S., mówiono, że był kuzynem dowódcy jednostki  oraz psychopatyczny kpr. K.. Obaj nieco później zdegradowani za naruszenia regulaminu. Komendantem szkoły był wówczas kapitan o pseudonimie "Gutek". Z tamtego czasu, pamiętam jeszcze nazwiska elewa Czabana i Noniewicza. 

Myśli która nocą i dniem nie dawała mi spokoju i wdzierała się pod kołdrę podczas snu, było możliwie szybkie, przedterminowe zwolnienie ze służby i dokończenie edukacji. Ale nie było to takie proste. Fala nadziei spłynęła na mnie po "wyrobieniu się do cywila" elewa Szatańskiego, który miał zaawansowane płaskostopie. Moje stopy były jednak niepokojąco..., poprawnie zbudowane. 

Spośród wielu zabawnych sytuacji, które wówczas miały miejsce, pamiętam wieczorne nieporozumienia poza jednostką, dotyczące naszych "blach" na naramiennikach. W mrokach nocy świeciły się jak dwie gwiazdki i zdarzało się, że gorliwi plutonowi oddawali nam pierwsi honory, myśląc, że mają przed sobą podporucznika. Po nominacjach na starszych szeregowych elewów, nieporozumienia te ustały. 

Wówczas z całego serca, nie darzyłem wojska sympatią. Dałbym wszystko, aby uwolnić się od munduru. Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że po prawie ośmiu latach (już po skończeniu studiów) powrócę do armii w charakterze kandydata na oficera rezerwy. Ale to już zupełnie inna opowieść...





Zaloguj się, by dodać komentarz na Forum




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych