Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Eco Vital

ecovital eco vital piotr bałtoroczyk bałtroczyk

123 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~renfri93~

~renfri93~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 14:37:06

Witam, 

czy wie ktoś może gdzie będzie miał miejsce pokaz kulinarny firmy ECO VITAL, a także występ Piotra Bałtroczyka? z góry dziękuje za odpowiedź



#2 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 19:48:18

Cyt.

"Zahipnotyzowany garnkami od Eco-Vital ostrzega

 

Mało brakowało, by Piotr Martyniuk z Białej Podlaskiej boleśnie odczuł w portfelu zakup czterech garnków. Zamówił je podczas pokazu firmy Eco-Vital. Na poczet wartego 3,5 tys. zł kompletu wpłacił 100 zł zaliczki

 

 

 

Dopiero gdy wróciłem do domu, zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na taką inwestycję – przyznaje po fakcie pan Piotr, rencista. – Zostałem nabity w butelkę, bo w wyniku socjotechnicznych sztuczek na pokazie odniosłem wrażenie, że bez tych garnków po prostu żyć nie mogę.

Od umowy można odstąpić pod warunkiem, że klient w ciągu 10 dni odeśle garnki pod wskazany adres. I tak też zrobił nasz czytelnik.

– Klienci dosyć często zwracają się z wątpliwościami związanymi z Eco-Vitalem. Najczęściej chodzi o odstąpienie od umowy, bo po kilku dniach dochodzą do wniosku, że towar jest im niepotrzebny – mówi Ewa Tymoszuk, miejski i powiatowy rzecznik konsumentów w Białej Podlaskiej. 

– Do umowy, którą zawierają z klientami, raczej trudno się przyczepić. Problemem jest przepłacanie. Przecież garnki można dużo taniej kupić w sklepach stacjonarnych czy internetowych.

Firma szczyci się innowacyjną technologią opartą na tytanie. "Tytanowe garnki i patelnie cechują się bardzo wysoką odpornością na zarysowania oraz umożliwiają gotowanie z minimalną ilością wody i smażenie prawie bez użycia tłuszczu. –Nie możemy udostępnić szczegółów dotyczących technologii, to tajemnica producenta – mówi nam pracownik oddziału firmyEco-Vital w Białymstoku.

Barbara Wasilewska, znajoma Martyniuka, również chciała odstąpić od umowy. 

– Okazało się, że jest już za późno, wpadłam przez to w tarapaty finansowe – przyznaje. – Nie zmienia to faktu, że od kilku miesięcy korzystam np. z patelni tej firmy i jestem zadowolona. Tyle że w sklepie stacjonarnym komplet garnków można kupić nawet za 1 tys. zł, a nie cztery czy pięć razy drożej.

Rencista z Białej Podlaskiej prawie codziennie odbiera telefony z zaproszeniami na podobne pokazy. 

- Mam teraz nauczkę i na takie prezentacje chodzić już nie zamierzam.– Takie firmy na swoje pokazy najczęściej zapraszają ludzi starszych, którzy później przez kilka lat ratami spłacają garnki czy inne towary – dodaje rzecznik konsumentów."

 



#3 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 19:53:43

Cyt.

"Oszczędności na garnkach to oszustwo

"Gotując w naszych naczyniach, możesz zaoszczędzić 143 zł miesięcznie, a rocznie nawet 1716 zł” – taki napis bije w oczy klientów, którzy uczestniczą w prezentacjach rzekomo cudownych garnków sprowadzonych z Niemiec i sprzedawanych w Polsce za ciężkie pieniądze. Te wyliczenia to blef! Firma Eco-Vital z Poznania oferująca garnki nie jest w stanie wyjaśnić, skąd wytrzasnęła właśnie taką liczbę...

Ogromny zielony baner, który Eco-Vital stawia obok czarnego stołu z garami, ma się nijak do rzeczywistości. Sprawdziliśmy to my i inspektorzy z Inspekcji Handlowej z Katowic, uczestniczący wraz z nami w takiej prezentacji w Tychach.

 

Mamienie klienta, że towar, który widzi jest cudowny i jedyny na rynku, rzekomo trzeciej generacji, to nic innego jak pranie mózgu głównie starszych osób. Prowadzący pokaz przekonuje ludzi zapatrzonych w te cuda, że nie tylko zaoszczędzą, ale wręcz wyzdrowieją, tak jak babcia prezentera! Takie brednie niestety działają, ale tylko na starszych.

 

Cały pokaz jest doskonale zaplanowany, uczestnicy oglądają, jak prezenter gotuje w garnkach mleko, które się nie przypala, jak piecze piernik, który nie przywiera do podłoża i gotuje bigos w 20 minut. Domaga się przy tym braw.

Kilka historyjek o cudownym uzdrowieniu z nowotworów czy wymuszanie na publiczności aplauzu też działa na tłum. Ludzie zapominają, że i stare teflonowe naczynia, które mają w domach, mają takie same właściwości – gotowane w nich jedzenie również nie przywiera.

Poznańska firma nie popiera swych obietnic żadnymi badaniami, nie przedstawia nic na dowód cudownych właściwości oferowanych przez siebie garnków. Stojący na prezentacji baner z wyliczeniem oszczędności zainteresował inspektorów z Katowic. Zażądali informacji, skąd firma ma takie wyliczenia. – Niestety nikt z przedstawicieli firmy nie był w stanie nam tego wyjaśnić – mówi nam Katarzyna Kielar, rzeczniczka Inspekcji Handlowej w Katowicach.

Przypomnijmy: inspektorzy ujawnili, że te garnki – sprzedawane na pokazach za 4 tys. zł – firma kupuje w Niemczech za 100–200 złotych. Nie warto więc dawać się oszukiwać! Oszczędności z tego nie ma żadnych, a klient zostaje z kredytem na lata!"

 

 



#4 ~Antoni Popchaj~

~Antoni Popchaj~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 19:56:26

Cyt.

"Zahipnotyzowany garnkami od Eco-Vital ostrzega

 

Mało brakowało, by Piotr Martyniuk z Białej Podlaskiej boleśnie odczuł w portfelu zakup czterech garnków. Zamówił je podczas pokazu firmy Eco-Vital. Na poczet wartego 3,5 tys. zł kompletu wpłacił 100 zł zaliczki

 

 

 

Dopiero gdy wróciłem do domu, zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na taką inwestycję – przyznaje po fakcie pan Piotr, rencista. – Zostałem nabity w butelkę, bo w wyniku socjotechnicznych sztuczek na pokazie odniosłem wrażenie, że bez tych garnków po prostu żyć nie mogę.

Od umowy można odstąpić pod warunkiem, że klient w ciągu 10 dni odeśle garnki pod wskazany adres. I tak też zrobił nasz czytelnik.

– Klienci dosyć często zwracają się z wątpliwościami związanymi z Eco-Vitalem. Najczęściej chodzi o odstąpienie od umowy, bo po kilku dniach dochodzą do wniosku, że towar jest im niepotrzebny – mówi Ewa Tymoszuk, miejski i powiatowy rzecznik konsumentów w Białej Podlaskiej. 

– Do umowy, którą zawierają z klientami, raczej trudno się przyczepić. Problemem jest przepłacanie. Przecież garnki można dużo taniej kupić w sklepach stacjonarnych czy internetowych.

Firma szczyci się innowacyjną technologią opartą na tytanie. "Tytanowe garnki i patelnie cechują się bardzo wysoką odpornością na zarysowania oraz umożliwiają gotowanie z minimalną ilością wody i smażenie prawie bez użycia tłuszczu. –Nie możemy udostępnić szczegółów dotyczących technologii, to tajemnica producenta – mówi nam pracownik oddziału firmyEco-Vital w Białymstoku.

Barbara Wasilewska, znajoma Martyniuka, również chciała odstąpić od umowy. 

– Okazało się, że jest już za późno, wpadłam przez to w tarapaty finansowe – przyznaje. – Nie zmienia to faktu, że od kilku miesięcy korzystam np. z patelni tej firmy i jestem zadowolona. Tyle że w sklepie stacjonarnym komplet garnków można kupić nawet za 1 tys. zł, a nie cztery czy pięć razy drożej.

Rencista z Białej Podlaskiej prawie codziennie odbiera telefony z zaproszeniami na podobne pokazy. 

- Mam teraz nauczkę i na takie prezentacje chodzić już nie zamierzam.– Takie firmy na swoje pokazy najczęściej zapraszają ludzi starszych, którzy później przez kilka lat ratami spłacają garnki czy inne towary – dodaje rzecznik konsumentów."

 Jej mama dr Danuta Tymoszuk uczyła mnie na studiach psychologii ale mile ją wspOminam,nawet teraz indeks przgladam



#5 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 19:57:52

Cyt.

"

GARNKOWI OSZUŚCI NICZEGO SIĘ NIE BOJĄ Bezczelna firma straszy kontrolerów

Poznańska firma wciska klientom, że nie kupują garnków, ale niemalże uzdrawiające cudowne urządzenia. Nie dość, że cwaniacy się tego nie wstydzą, to jeszcze za pośrednictwem swoich prawników straszą... Inspekcję Handlową w Katowicach. Wystosowali pismo, w którym wzywają do ujawnienia osoby, która podała dziennikarzom informacje o ich procederze.

Prawnicy firmy uważają, że doszło do ujawnienia informacji handlowej. Chodzi o faktyczną cenę, za którą firma kupuje niemieckie garnki. Przypomnijmy naszym Czytelnikom, że cena wynikająca z faktur to kwoty od 15,87 euro do 27,60 euro (czyli od 66,65 zł do 115,92 zł). Tymczasem na prezentacjach po tzw. praniu mózgów starszych osób sprzedają cztery garnki za 4 tys. zł. Najczęściej w formie kredytu opiewającego na co najmniej 5200 zł. 

 

Bezczelna firma, zamiast zrezygnować z cwaniactwa, straszy inspektorów z Katowic, którzy byli z nami na takiej prezentacji, przeprowadzili kontrole i wysłali zawiadomienie do prokuratury o swoich podejrzeniach, które mogą nosić znamiona oszustwa. Chodzi o wprowadzanie ludzi w błąd co do rzekomej promocji związanej z jubileuszem firmy. Firma z Poznania koniecznie chce wiedzieć, kto ujawnił dziennikarzom informacje. – Nikt z poznańskiej firmy nie zgłosił zastrzeżenia co do poufności informacji i wyników przeprowadzonej kontroli. Inspektorzy, którzy byli na takiej prezentacji, sami stwierdzili, że pracownicy tej firmy używają nieuczciwych technik, które mogą nosić znamiona oszustwa – mówi Katarzyna Kielar, rzecznik IH w Katowicach. – Sprawą zajęła się już prokuratura."

 



#6 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 20:12:34

Cyt.
Awantura o garnki na pokazie Eco-Vital. Interweniowała policja

 

Miał być pokaz zdrowej żywności i prezenty, były garnki za prawie 14 tys. zł za komplet. Gratisów zabrakło, pokaz zakończył się awanturą. Musiała interweniować policja.
Pani Anna z Rzeszowa (nazwisko do wiadomości redakcji) była jedną z osób, które dostały zaproszenie na pokaz 10 listopada, zorganizowany przy ul. Kolejowej w Rzeszowie przez firmę Eco-Vital z Poznania. Organizatorzy zachęcali: "Zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z firmą. Nasi kucharze przeniosą w świat smaków, wyśmienitych potraw, posiłków wykonanych przy użyciu naszych naczyń Trzeciej Generacji. To uczta dla ducha. Inwestuj we własne zdrowie".

- Przed pokazem byłam bombardowana telefonami, żeby przyjść na pokaz - wspomina pani Anna. W końcu się zdecydowała, a nawet zabrała ze sobą wnuczkę z narzeczonym, wnuka z przyszłą żoną i koleżankę z synem. Wszyscy liczyli, że skosztują dobrego jedzenia bez chemii i ulepszaczy. Ale nie tylko to ich przyciągnęło na pokaz. Organizatorzy zapewniali, że ci, którzy zdecydują się przyjść, dostaną w prezencie robot kuchenny o wartości 550 zł i wyciskacz do cytrusów warty 125 zł. - W zaproszeniach nie było mowy o tym, że odbędzie się prezentacja garnków - twierdzi pani Anna.

Dwie siódemki i darmowy garnek?

Na sali siedziało około 60 osób. Uczestnicy pokazu się nie najedli, bo - jak twierdzą - dostali m.in. mały kawałeczek piernika i łyżkę bigosu, za to nieoczekiwanie pokaz przerodził się w awanturę. - Próbowano nam wcisnąć garnki. Jeden kosztował 1800 zł, był też szybkowar za 4200 zł. Za cały komplet trzeba było zapłacić prawie 14 tys. zł. Horrendalne kwoty. Taki garnek, jaki oni sprzedają, na Allegro można kupić za 200-300 zł. Prezenter zachwalał garnki, że jedzenie do nich nie przywiera, że się szybko gotuje. Nas gary nie interesowały, miał być pokaz żywności i prezenty - pani Anna tego się trzyma, bo to będzie kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń.

Twierdzi, że w trakcie oficjalnego pokazu przedstawiciel firmy Eco-Vital nie mówił, ile metalowe cudeńka kosztują. Żeby się tego dowiedzieć, organizatorzy zapraszali do osobnego pokoju, gdzie informowali, ile trzeba wydać na garnki. Ale chętnych nie było. Eco-Vital, chcąc zatrzymać ludzi, ogłosił konkurs. - Ci, którzy mieli w dowodach osobistych dwie siódemki, mogli za darmo otrzymać garnek. Akurat mam siódemki - opowiada nam pani Anna.

Słowo się rzekło

Nie tylko ona. Szczęśliwe siódemki w dowodzie miało również dwóch mężczyzn, którzy złapali za garnki i postanowili je zabrać. Organizatorom bardzo się to nie spodobało. Doszło do słownych przepychanek, które zakończyły się wezwaniem policji. Powiadomiono ją o "niekorzystnym rozporządzeniu mieniem".

- Gdy przyjechała policja, panowie, którzy trzymali garnki, postanowili je oddać - opowiada pani Anna i dodaje: - Okazało się, że garnki wcale nie były za darmo. Zostaliśmy poproszeni o zejście na dół, gdzie miał czekać samochód, w którym miały być dla nas gratisy, czyli robot kuchenny i wyciskacz do cytrusów. Jakiś mężczyzna oświadczył, że sprzęt się wyczerpał i ma dla nas kulki do prania, których nikt nie chciał brać. Poczuliśmy się oszukani. Miał być pokaz zdrowej żywności, miały być gratisy, dla wygranych garnki. Od początku konkurs z siódemkami wydawał mi się absurdalny, ale słowo się rzekło.

Po przyjeździe policji zawarto ugody

Policja potwierdza, że została wezwana na interwencję. - Pouczyliśmy obie strony, że jeżeli uważają się oszukane, mogą złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Nie widzimy podstaw prawnych do prowadzenia sprawy z urzędu. Na zaproszeniach drobnym maczkiem była informacja, że prezenty są do wyczerpania zapasów. Cała ta sprawa to raczej konflikt na tle cywilnoprawnym. Zawarto ugody, a w ciągu dwóch tygodni firma dostarczy uczestnikom pokazu gratisy. Jeżeli tak się nie stanie, to ci, którzy czują się oszukani, mogą się do nas zgłosić - mówi Adam Szeląg z rzeszowskiej policji.

- To nic więcej jak naciąganie ludzi - uważają uczestnicy pokazu.

1,69 zł za minutę połączenia

"Gazeta" przez dwa dni próbowała się skontaktować z firmą Eco-Vital. W rzeszowskim biurze usłyszeliśmy, że nie ma osoby, która byłaby upoważniona do kontaktu z mediami. Odesłano nas do rzecznika centrali firmy w Poznaniu Łukasza Burdy. Przez dwa dni miał wyłączone telefony. Nie zareagował na prośby o kontakt. Na stronie internetowej Eco-Vital jest tylko adres e-mailowy do sekretariatu, ale odpowiedzi na przesłane przez nas pytania również się nie doczekaliśmy. Nie sposób było się dodzwonić także na numer infolinii firmy. Minuta połączenia kosztuje 1,69 zł plus VAT.

O firmie Eco-Vital w ostatnich miesiąca powstało bardzo dużo publikacji. W październiku podobną sytuację opisała "Gazeta" w Płocku. Mechanizm identyczny: ściąganie ludzi pod pozorem zdrowej żywności. W kwietniu toruńska "Gazeta" opisała, jak firma wcisnęła na pokazie emerytce garnki za 3,2 tys. zł, a po nagłośnieniu sprawy anulowała umowę. - Do każdego klienta podchodzimy indywidualnie. W razie nieporozumień każdy może zadzwonić na infolinię lub do przedstawiciela. Wszystkie sugestie rozpatrujemy racjonalnie - tłumaczył się na łamach toruńskiej "Gazety" Łukasz Burda, rzecznik Eco-Vital.

"Wykorzystują naiwność ludzi"

Jest na to lekarstwo? - Nie reagować na zaproszenia. Nie chodzić na takie pokazy - radzi Radomir Stasicki, miejski rzecznik praw konsumentów w Rzeszowie.

- Otrzymujemy bardzo dużo skarg na firmy, które zajmują się sprzedażą poza lokalem przedsiębiorstwa. Ludzie do domu wracają i się orientują, że to, co kupili, wcale nie jest im potrzebne. W takich sytuacjach w ciągu 10 dni trzeba wysłać do firmy wniosek o odstąpieniu od umowy, a potem w ciągu 14 dni zwrócić zakupiony sprzęt. Zalecam, by to robić osobno, bo firmy potrafią się tłumaczyć, że w paczce nie było zerwania umowy. Takie firmy kuszą obiadami, prezentami, wykorzystują naiwność ludzi. Zaproszenia na pokazy wyrzucajmy do kosza. Jeśli jest coś na nich, czego nie kupiliśmy w sklepie, to oznacza, że tego nie potrzebujemy - mówi rzecznik Stasicki.

Niedawno firma Eco-Vital została ukarana (prawie 200 tys. zł) przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone zapisy w umowach z klientami."

 



#7 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 20:15:38

Cyt.

"

Eco-Vital, odczepcie się!

Firma Eco-Vital znana jest głównie z wykorzystywania nieporadności starszych ludzi. Sprzedaje garnki, kołdry, przyrządy do masażu i inne przedmioty podczas spotkań (np. kulinarnych), połączonych z występami kabaretowymi. Artyści, którym żaden pieniądz nie śmierdzi, chętnie wspierają nieetyczną działalność firmy. Pod szyldem Eco-Vital występowały takie sławy jak Cezary Pazura lub Andrzej Grabowski.
Działalność polegająca na wciskaniu starszym osobom przedmiotów po niebotycznych cenach oraz praktyki, jakie stosują sprzedawcy by „zmiękczyć” klientów były szeroko opisywane w prasie, dlatego nie będę się nad nimi rozwodzić. Parę dni temu, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na spółkę karę w wysokości 200 tys. złotych za naruszanie praw kupujących. Nieprawidłowości dotyczyły między innymi warunków rezygnacji z towaru i niewywiązywania się z obowiązków informacyjnych.
Wcześniej raczej z umiarkowaną uwagą śledziłem publikacje na temat tej firmy i jej podobnych. Ale zaledwie wczoraj, zdałem sobie sprawę z tego, że z Eco-Vital od dłuższego czasu się „przyjaźnię”. Otóż co najmniej parę razy w tygodniu, jakieś natręty dobijały się do mnie na telefon komórkowy, zazwyczaj w momencie, gdy byłem na wykładzie lub jechałem autobusem. Nie odbierałem, osoba, która chciała się ze mną połączyć dzwoniła z Poznania – nie mam tam żadnych znajomych, więc najzwyczajniej w świecie odrzucałem połączenia, wiedząc, że to nikt z kim miałbym ochotę porozmawiać.
W końcu, to napastowanie zaczęło mnie męczyć. Wczoraj, po powrocie z uczelni, wpisałem w przeglądarkę hasło „nękanie telefonami”. Nie musiałem długo szukać, błyskawicznie znalazłem informacje o pewnej firmie z Poznania, do której nie tylko ja nie miałem już cierpliwości – Eco-Vital. Wtedy mnie olśniło. Przecież to nie pierwsze moje spotkanie z nimi. Kiedyś zdarzyło mi się odebrać telefon komórkowy i jakaś dziewczyna zaczęła mi zachwalać spotkanie kulinarne. Odmówiłem oczywiście, bo tego typu imprezy mnie zwyczajnie nie interesowały.
O wiele częściej jednak zdarzało mi się odbierać telefon stacjonarny, przez który ta firma mnie męczyła. Czasem odbierałem ja, czasem rodzice. Gdy to mi przychodziło podnieść słuchawkę, zazwyczaj, kiedy tylko usłyszałem, że zaczyna się zwyczajowa gadka, imię, nazwa firmy, „chcę przedstawić” mówiłem: „dziękuję, do widzenia”. Moi rodzice udawali przez chwilę, że słuchają, a potem odmawiali tak czy siak. Zmęczoną matkę, która po całym dniu pracy chciała się zdrzemnąć, budziły telefony, nie mogła odpocząć. Z zaspanym wyrazem twarzy zazwyczaj wysłuchiwała przez chwilę zachwaleń spotkania, ale odpowiedź była zawsze taka sama – nie, dziękuję. Nigdy nie wyraziliśmy chęci wzięcia udziału w tych „imprezach”.
Atakowani byliśmy więc z trzech stron: mojej komórki, komórki mojej matki i telefonu stacjonarnego. Skąd Eco-Vital miała nasz numer? Nie mam pojęcia. Dzisiaj, jak by to powiedziała popularna postać, którą odgrywa aktor wynajmowany przez firmę na swoje imprezy – pałka się przegła. Dostałem trzy telefony, a jeden z nich ponownie obudził moją matkę. Odebrałem i usłyszałem, jak jakiś mężczyzna się przedstawia. „Eco-Vital?”. „Tak”. Nie zdzierżyłem, powiedziałem w dość dosadnych słowach telemarketerowi by już więcej nie dzwonił, usunął numer z bazy danych, że nie jesteśmy zainteresowani i nigdy nie będziemy. Wspomniałem też o tym, że sprawa podchodzi powoli pod artykuł 190a Kodeksu Karnego o nękaniu. Osoba po drugiej stronie słuchawki wysłuchała mojej tyrady i powiedziała „w porządku, do usłyszenia”. Warknąłem na pożegnanie: „właśnie nie do usłyszenia!”, po czym się rozłączyłem.
Jestem raczej cierpliwą osobą i rozumiem, że osoba dzwoniąca po prostu chce zarobić. Ale mogę być uprzejmy tak długo, jak ktoś nie zacznie naruszać mojej prywatności i zawracać mi głowę dzień w dzień, chociaż ani razu nie wykazałem zainteresowania ich produktem.
Firmo Eco-Vital! Odczepcie się!"

 



#8 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 20:17:47

Cyt.

"

Eco-Vital Kwidzyn: Czytelniczka czuje się oszukana po pokazie garnków. "Miałam dostać zegarek"

Kiepskie okulary zamiast zegarków, ściereczki zamiast okularów, nagranie wideo w miejsce "żywego" mistrza patelni. Na te i inne psikusy mogą naciąć się uczestnicy popularnych w ostatnim czasie pokazów akcesoriów kuchennych, materaców, czy pościeli.
 
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Do naszych domów dzwonią telemarketerzy, którzy zachęcają do wzięcia udziału w "niepowtarzalnych" prezentacjach. Tymczasem w Internecie roi się od ostrzeżeń przed tego typu prelekcjami. Po powrocie z nich, wiele osób czuje się oszukanych, bo np. podpisało niekorzystną umowę zakupu, albo straciło czas, licząc na gadżety, których w rzeczywistości nie było. Do tej właśnie grupy zaliczyć można naszą Czytelniczkę, która po jednym z ostatnich pokazów w Kwidzynie czuje się zawiedziona i oszukana. 
 
Zobacz także: Występ Jerzego Kryszaka? Najpierw kup garnki
 
 
Miał być zegarek...
 
 
- Zadzwoniła do mnie kobieta, która zaprosiła mnie na pokaz garnków firmy Eco-Vital - relacjonuje nasza Czytelniczka.
- Prezentem miał być zegarek. Powiedziałam, że na pokaz przyjdę razem z dwiema koleżankami, dlatego zapewniła mnie ona, że na pewno zarezerwuje dla mnie trzy egzemplarze. Dałam się skusić, bo niedawno mój zegarek się popsuł. Pomyślałam więc, że "odbębnię" te dwie godziny, ale za to będę miała nowy. 
Zegarek miał być "stylowy, klasyczny, elegancki i wykonany z najwyższej jakości materiałów". 
 
- Pozłacany w dodatku - mówi kobieta. 
 
Tymczasem zamiast zegarka, kobieta dostała okulary, i to jakości raczej wątpliwej. Na dowód przyniosła je do naszej redakcji. Sprawdziliśmy. Do noszenia na nosie nie nadają się kompletnie. 
 
- Jestem na pokazie tej firmy po raz drugi. Zawsze czuję się zawiedziona. Uważam, że nie wolno w ten sposób traktować ludzi, w szczególności starszych. Pierwszy raz, gdy byłam na takiej prezentacji, każdy miał dostać okulary, a dostaliśmy jakieś ściereczki... - żali się ponad 70-letnia kobieta. 
 
Tym razem, prócz zegarka, miały być też kosmetyki dla par, ale jak mówi kobieta, ich także nikt nie dostał. 
 
- Widziałam mężczyznę, który dopytywał o nie i nie był zadowolony, gdy dowiedział się, że ich nie dostanie - tłumaczy kobieta. 
 
Czytaj też: Konsumencie! Nie daj się oszukać!
 
 
Nasza Czytelniczka dopytywała podczas pokazu, dlaczego zgodnie z umową nie ma zegarków. Jak relacjonuje, miała usłyszeć, że zegarki się skończyły, po wcześniejszym pokazie. 
 
- Potem dowiedziałam się jednak, że wcześniej żadnego pokazu nie było. Po co więc te kłamstwa? - denerwuje się. 
 
"Wyślemy pocztą"
 
 
- Zegarki się skończyły, ale osoby, które zostały do końca pokazu, były proszone o adres kontaktowy, na który prezent ma zostać wysłany. Pani widocznie nie zaczekała do końca - mówi nam Bartłomiej Orłowski z poznańskiej firmy Eco-Vital, która organizowała pokaz w Kwidzynie. 
 
- A co do jakości okularów, które zostały wręczone w zamian, to proszę też zrozumieć firmę. W dzisiejszych czasach ofiarować komuś coś za darmo i to dobrej jakości, jest raczej ciężko - tłumaczy przedstawiciel poznańskiej firmy. 
 
Orłowski wyjaśnia też, że jeśli nasza Czytelniczka poda swój adres, obiecany prezent zostanie jej wysłany. 
 
- Byłam do końca pokazu i absolutnie nikt nie przekazał takiej informacji! Na sam koniec osoby, które zdecydowały się na zakup, podpisały tylko umowy - oburza się kobieta. 
 
Jest też rozgoryczona, że osoby, które na pokaz ją zapraszały, miały do niej kontakt telefoniczny, którego przecież nikomu nie podawała. Jak się okazuje, do zaproszenia na prezentację dołączony jest też bon, na którego odwrocie znajduje się formularz, za pośrednictwem którego możemy polecić wybrane przez nas osoby, podając ich imię, nazwisko, telefon oraz adres. 
 
Zobacz również: Darmowe SMS-y mogą wpędzić w pułapkę
 
 
- Być może na jednym z poprzednich pokazów, ktoś wpisał moje dane na taką listę - podejrzewa kobieta. 
 
Rzecznicy ostrzegają
 
 
Rzecznicy Praw Konsumenta ostrzegają przed pochopnym zawieraniem umów na tego typu pokazach, ale także przed chodzeniem na nie. 
 
- Prawdziwy nawał takich spraw miałam dwa lata temu. Wówczas nawet sama wybrałam się na kilka takich pokazów, żeby sprawdzić, jak wyglądają. Większość z nich uwłaczała godności ludzkiej - mówiła we wrześniu na łamach portalu mmgrudziadz.pl Barbara Nocuń-Szulc, powiatowy rzecznik konsumentów w Grudziądzu. - Teraz ludzie są na szczęście coraz bardziej ostrożni. 
 
O traktowaniu uczestników pokazów wiele może także powiedzieć bohaterka tego tekstu. 
 
- Gdy próbowałam dochodzić swoich racji pod koniec pokazu, próbowano wręcz wypchnąć mnie z sali. To skandal, żeby tak traktować starsze osoby. 
 
Rozmowa ze Stanisławem Borowieckim, Powiatowym Rzecznikiem Konsumenta
 
 
Czy odebrał pan w ostatnim czasie zgłoszenia od osób, które były na popularnych pokazach garnków i mają teraz różne problemy? 
Zdecydowanie tak. Pokazy garnków, czy wielu innych przedmiotów, np. materaców, czy pościeli, to w ostatnim czasie prawdziwa plaga. Osoby, zwłaszcza starsze, niepotrzebnie dają się zwabić, bo towar tam oferowany moim zdaniem nie jest warty swojej ceny. To problem nie tylko lokalny, ale widoczny w skali całego kraju. Naprawdę nie wiem, czym ludzie kierują się chodząc na takie pokazy. Wiele osób, nie tyle oczekuje od Rzecznika Praw Konsumenta interwencji w tej sprawie, co raczej prosi o porady, co zrobić, jeśli np. podpisało się niekorzystną umowę. 
 
No właśnie. W mediach bez trudu znaleźć można historie osób, które na przysłowiowym kolanie podpisały umowę kupna kosztownego zestawu garnków, a potem okazało się, że rata jest zupełnie inna niż pierwotnie informowano, bo gdzieś nie dostrzegło się gwiazdki... 
W takiej sytuacji klient ma oczywiście prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od jej podpisania, bez podawania przyczyny. 
 
Czy jeśli prezenty, które tak chętnie oferuje się zapraszanym osobom, okażą się tylko wabikiem bez pokrycia, to co wtedy możemy zrobić? 
Wówczas należy poskarżyć się firmie, która organizowała pokaz. Ona jest właściwym adresatem takich pretensji."

 



#9 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 20:21:23

Cyt.

"Eco-Vital szuka ofiar?

Prawie 2,5 tysiąca zł ma zapłacić emerytka poznańskiej firmie Eco-Vital za komplet garnków, których... nie chciała kupić.
Przedstawiciele handlowi z Poznania wynajęli pomieszczenia w Gimnazjum Miejskim nr 1 i zorganizowali tam występ kabaretowy Jerzego Kryszaka. Przy okazji firmowi sprzedawcy przygotowali warsztaty kulinarne, połączone z degustacją. Pięćdziesiąt procent zaproszonych to emeryci i  renciści. Pani Barbara - imię zostało zmienione na prośbę oszukanej - jakoby wylosowała nagrodę w postaci kompletu garnków. Z taką wieścią podszedł do niej po pokazie sprzedawca, Patryk Turczyński. Za „szczęśliwe losowanie” kobieta musiałaby zapłacić prawie 2,5 tys zł.
 
FAKTURKA ZA NAGRODĘ
Kobiecie przysługuje jednak dziesięciodniowy okres, kiedy ma prawo zrezygnować z zakupu. W przypadku pani Barbary mąż szczęśliwym trafem przejrzał komplet wręczonych jej ulotek informacyjnych. Na dnie kartonu z garnkami znalazł fakturę opiewającą na sumę 6 tys. zł z upustem 4,2 tysiąca. Tak więc emerytka powinna zapłacić pozostałą część (1,8 tys.). Z czystej dobroci serca rozłożono to - oczywiście bez jej wiedzy - na 36 rat, po 68 zł każda, dlatego dołoży do interesu prawie 2,5 tysiąca. Przecież cena zakupu nie obejmuje kosztu kredytu. 
- To jest prawdziwy rozbój w biały dzień - opowiada mąż emerytki. - Żona przyszła do domu i pochwaliła się wygraną. Jak zaczęła opowiadać, to się przeraziłem. Sprzedawca podsunął jej dokument czyli, napisanąwielkimi literami informację o zakupie. Żona protestowała, bo nie mamy pieniędzy na takie zakupy. Poinformowano ją, że to wygrana i nie musi płacić. Podpisała tę informację, a prawdopodobnie jako kopię podłożono pod spodem fakturę sprzedaży - dodaje mężczyzna (...)"

 

 



#10 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 grudzień 2013 - 20:25:16

Cyt.

"Spowiedź sprzedawcy garnków: To wszystko to oszustwo

Skruszony pracownik firmy Ecovital z Poznania opowiada nam, jak naciąga się klientów. Opisuje ze szczegółami, jakie sztuczki się stosuje, by wcisnąć ludziom ekstremalnie drogie garnki. - Mam wyrzuty sumienia, że tak oszukujemy tych biednych ludzi - twierdzi handlowiec
 
 
Firma Ecovital to na polskim rynku lider sprzedaży bezpośredniej. W tej chwili sprzedają garnki, które kosztują majątek. Patelnia za 1800 zł, garnek za 1950 zł czy szybkowar za 3000 zł i kilka innych w podobnie absurdalnych cenach. Firma zamawia te naczynia w Niemczech i sprzedaje w Polsce z marżą ok. 300%! 

 

- Sposób sprzedaży to jedno wielkie oszustwo, manipulacja i naciąganie ludzi - twierdzi nasz informator, który musi występować anonimowo. Zaczynając pracę w firmie - pod karą 50 tys. zł podpisał zobowiązanie, że nie ujawni jej szczegółów. 
 
- Zasada jest taka: kupuje się bazę numerów telefonów starszych ludzi. Potem przedstawicielki firmy dzwonią do tych osób i zapraszają na występ kabaretowy jednego z czterech artystów: Andrzeja Grabowskiego, Jerzego Kryszaka, Cezarego Pazury lub Piotra Bałtroczyka. Za weekend pracy taki artysta dostaje podobno 50 000 zł. Występ jest całkiem za darmo - opisuje kulisy swej wstydliwej pracy nasz informator. 
 
- Jedynym warunkiem udziału w nim jest uczestnictwo przed występem w "pokazie kulinarnym". I to tam odbywa się cała manipulacja i oszustwo. Firmie i tak się opłaca, bo w tym czasie ma obrót około 2 milionów złotych! "Widzowie" wchodzą do kilku sal i tam robi im się pranie mózgu. By pokazać, jak cudowne to są garnki, stosujemy kilka tych sztuczek [wymieniamy je poniżej – przyp. red.] - opowiada. 
 
Potem odbywają się rozmowy handlowe z zainteresowanymi klientami. – Mamy im wciskać te gary aż do momentu, gdy powiedzą "spadaj". Jesteśmy szkoleni z technik sprzedaży i manipulacji, a na miejscu podpisujemy umowy na sprzedaż ratalną. 
 
Oto chwyty, które ujawnił: 
 
1. Do pokazu zawsze używamy nowych naczyń, klientom się mówi, że są używane już od dawna, a jak ładnie wyglądają. 
 
2. Numer ze zdmuchiwanym omletem: prezenter pokazuje nową patelnię, suchą. Podaje ją asystentowi, a ten niepostrzeżenie podmienia ją na taka samą, ale wysmarowaną smalcem. Potem smaży się omlet i prezenter jednym dmuchnięciem zdmuchuje go z patelni. 
 
3. Akcja z piernikiem: w kwadratowym naczyniu wysmarowanym wcześniej tłuszczem jest masa piernikowa. Na zwykłej kuchence się to "piecze", a potem pokazuję się widowni piernik od góry. Jest ładnie wypieczony i brązowy. Od dołu natomiast jest spalony na węgiel. Podaje się go asystentce, która odcina spaleniznę, a resztą częstuje widzów. 
 
4. Przypalanie mleka: w butelkach po mleku jest jakaś inna, chemiczna substancja. Przypala się to "mleko" i pokazuje, jak łatwo odchodzi od ścianek wspaniałego naczynia. Normalne mleko już tak łatwo nie odejdzie. 
 
5. Numer z karmelem: do naczynia wsypuje się cukier i go podgrzewa. Po chwili się karmelizuje, potem stygnie. Taki karmel bardzo trudno usunąć. Ale na pokazie schodzi bez problemu. Bo garnek wcześniej został posmarowany smarem używanym przez wulkanizatorów w czasie zmiany opony. 
 
6. Na pokazie zawsze jest dużo naczyń, żeby móc swobodnie nimi manewrować, a zapasowa ekspozycja jest pod ladą. 
 
7. Do pokazów używa się zawsze kuchenek indukcyjnych, dlatego że nie smolą dna naczyń i gary pozostają czyste do końca pokazu. 
 
8. Bigos teoretyczny: w czasie pokazu w szybkowarze jest gotowany bigos. Wrzuca się wszystkie składniki i po 20 minutach jest "gotowy". Pokazuje się go klientom i wyrzuca do kosza. A do degustacji podaje się bigos kupiony w barze. 
 
9. Zawsze się zaprasza klientów, by uczestniczyli w pokazie: wlali masę piernikową czy dodali składniki do bigosu. To ma uwiarygodnić pokaz. 
 
W Fakcie polecamy też: Ratowali ofiary World Trade Center. Teraz chorują na raka 
 
Zgodnie z treścią art. 31a ust.1 Ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe (Dz. U. z dnia 7 lutego 1984 roku) publikujemy sprostowanie firmy Eco - Vital Sp. z o.o. sp.k. 
SPROSTOWANIE
 
 
1. Nie jest prawdą, że Eco - Vital używa do pokazów nowych naczyń, a klientom mów się, że są to naczynia używane od dawna.
2. Nie jest prawdą, że w czasie prezentacji naczyń Eco - Vital następuje podmienienie suchej patelni na wysmarowaną smalcem i dzięki temu prezenter zdmuchuje omlet z patelni.
3. Nie jest prawdą, że podczas przygotowywania piernika na prezentacji naczyń Eco - Vital jest on od spodu spalony.
4. Nie jest prawdą, że w czasie prezentacji czyszczenia naczyń Eco - Vital z przypalenizny po mleku, w butelkach mleka po mleku znajduje się nie mleko, lecz jakaś inna chemiczna substancja, którą się przypala i pokazuje, jak łatwo odchodzi od ścianek naczynia.
5. Nie jest prawdą, że w czasie prezentacji czyszczenia naczyń Eco - Vital z zastygłego karmelu garnek wcześniej jest smarowany smarem używanym przez wulkanizatorów w czasie zmiany opon.
6. Nie jest prawdą, że do pokazów naczyń Eco - Vital używa się kuchenek indukcyjnych, dlatego że nie smolą dna naczyń i żeby pozostały one czyste dla końca pokazu.
7. Nie jest prawdą, że podczas prezentacji szybkowaru Eco - Vital gotowany jest bigos, który następnie wyrzuca się do kosza, a klientom podaje się bigos kupiony w barze."

 

 



#11 ~były pracownik~

~były pracownik~
  • Goście

Napisano 05 styczeń 2014 - 15:16:23

Piernik jest spalony od spodu na węgiel, stałem metr od asystentki kiedy ta odkrawała spaloną część piernika i wyrzucała ją do kosza na śmieci tak żeby ludzie nie widzieli, eco vital to zwykli oszuści, którzy oszukują pracowników jak i klientów



#12 ~Radosny~

~Radosny~
  • Goście

Napisano 05 luty 2014 - 10:15:06

Udało mi się znalexc opinie fachowca dotyczącą wycofania się z zakupu tych garnków :

 

e-interwencja.pl/pokazy-garnkow-jak-zrezygnowac-z-zakupu.html

 

 

 

Pozdrawiam!!



#13 ~STANISŁAW~

~STANISŁAW~
  • Goście

Napisano 08 luty 2014 - 13:49:46

CZY KTOŚ ZNA TELEFON DO KIEROWNIKA ECOVITAL W BIAŁYMSTOKU A MORZE KOŚ ZNA ADRES NA JAKI ODSYŁSIĘ GARNKI

#14 ~Adelajda~

~Adelajda~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 08:04:25

Zastanawiam się co mają wspólnego te artykuły wyżej z pytaniem gdzie będzie miał miejsce pokaz kulinarny tej firmy...?



#15 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 08:35:58

Zastanawiam się co mają wspólnego te artykuły wyżej z pytaniem gdzie będzie miał miejsce pokaz kulinarny tej firmy...?

Skoro się zastanawiasz to pewnie tępa jesteś. Niewykluczone także że wciskasz jeleniom te ciarupy.



#16 ~Andżelika~

~Andżelika~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 10:00:15

Skoro się zastanawiasz to pewnie tępa jesteś. Niewykluczone także że wciskasz jeleniom te ciarupy.

Najwtraźniej sam jesteś tępy, bo pytanie o miejsce pokazu ma się nijak do wklejania artykułów. Zreszta gdybyś byl tak inteligentny to być wiedział, że gazety mogą sobie pisac co chcą bez jakiegokolwiek sprawdzenia. Nie pierwszy raz by się tak zdarzyło



#17 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 10:08:44

Najwtraźniej sam jesteś tępy, bo pytanie o miejsce pokazu ma się nijak do wklejania artykułów. Zreszta gdybyś byl tak inteligentny to być wiedział, że gazety mogą sobie pisac co chcą bez jakiegokolwiek sprawdzenia. Nie pierwszy raz by się tak zdarzyło

Jeśli myślisz ruro że nadal będziecie naciągać staruszków na swoje cudowne gary, to się mylisz? Wsadź sobie w kuper swoje cudowne rondelki naciągaczko. Trzeba nie mieć sumienia aby emerytom odbierać ostatni grosz. Tfuu!!!



#18 ~Azz~

~Azz~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 10:18:53

Widzę, że prowadzicie rozmowa na wysokim poziomie...



#19 ~Apolonia~

~Apolonia~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 11:31:28

Jeśli myślisz ruro że nadal będziecie naciągać staruszków na swoje cudowne gary, to się mylisz? Wsadź sobie w kuper swoje cudowne rondelki naciągaczko. Trzeba nie mieć sumienia aby emerytom odbierać ostatni grosz. Tfuu!!!

A karze im ktoś kupowac te garnki? Moja mama kiedyś była na ich pokazie i jakoś ma tyle rozumu, żeby nie brać garnków, na które jej nie stać.



#20 ~marzena~

~marzena~
  • Goście

Napisano 03 marzec 2014 - 11:55:29

Zgadzam się z poprzedniczą, nikt nie każe nikomu kupować tych garnków, to jest każdego wybór!





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych