Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Brak organistów!

Przysucha dekanat organista

5 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 luty 2018 - 21:44:59

Brakuje organistów w diecezji radomskiej – informuje Diecezjalna Komisja Śpiewu i Muzyki Kościelnej. Parafie potrzebują około 60 wykwalifikowanych muzyków kościelnych.

Ks. Wojciech Szary, przewodniczący diecezjalnej Komisji Śpiewu i Muzyki Kościelnej, poinformował, że na liście jest zapisanych 238 nazwisk, lecz ta lista jest nieaktualna. Według niego zupełnie nie funkcjonuje obowiązek zgłaszania do Kurii zmiany organisty w parafii. Organiści odchodzą sami lub zwalniają ich proboszczowie, często powodem są warunki bytowe, wynagrodzenie, podatek, ubezpieczenie. – Licząc, że w diecezji jest 300 parafii, brakuje więc około 60 wykwalifikowanych muzyków kościelnych. Ten przelicznik jest dużym uproszczeniem – wyjaśnia ks. Szary.

Dyrektor Studium Organistowskiego w Radomiu zwraca uwagę na sformułowanie „muzyk kościelny”, bo można ukończyć studia muzyczne, np. modne dziś „wychowanie muzyczne” i być nawet bardzo sprawnym muzykiem, czy wręcz wirtuozem gry na organach, a liturgicznie nie przedstawiać żadnej wartości w pracy parafialnej. – Dla mnie organista to nie zawód, lecz powołanie, dlatego uczniów w Diecezjalnym Studium Organistowskim nie tylko kształcimy muzycznie, ale także formujemy, kształtujemy ich osobowość i pielęgnujemy to powołanie do służenia najpierw Bogu, a potem ludziom. Rzeczywistość bardzo często odwraca ten porządek – uważa ks. Szary.

Według niego, w realiach życia parafialnego, zwłaszcza w małych parafiach, dobrą i sprawdzoną praktyką jest łączenie funkcji katechety z powołaniem organistowskim. – W wielu parafiach organista potrzebny jest duszpasterzom na pogrzeb, ślub i w niedzielę. Gdzie zatem są podstawowe obowiązki organisty jak prowadzenie zespołów, przygotowywanie psalmistów i kantorów na niedzielne liturgie? Organista sam śpiewa psalm – a to jest liturgiczny fałsz. W bardzo wielu parafiach „organistowanie” jest drugim, trzecim i dodatkowym zajęciem – mówi ks. Szary.

Od wielu lat organistką w radomskiej katedrze jest Maria Czarnecka-Cieślak. – To nie praca, lecz powołanie. Powiem więcej, to łączność z Bogiem poprzez moje umiejętności muzyczne. Prowadzę także chór katedralny. Daje mi to wielką satysfakcję – powiedziała katedralna organistka.

Organistą chce zostać Sebastian Ługowski z parafii Chrystusa Dobrego Pasterza w Radomiu – Brakuje organistów, dlatego kształcę się w Studium. Chcę wykonywać tę służbę, bo to nie zawód, lecz służba w Kościele. To ciężkie zajęcie. Trzeba wiele godzin poświęcić, by zostać dobrym organistą – mówi.

Z kolei Małgorzata Podsiadła jest słuchaczką piątego roku w Studium Organistowskim w Radomiu. – Od maja jestem organistką w parafii Świętego Krzyża w Radomiu. Muzyka od zawsze mnie pociągała. Dlatego chcę realizować się na tej płaszczyźnie – powiedziała radomianka.

Anna Pawłowska od 1,5 roku jest organistką w kościele św. Pawła na radomskim Janiszpolu. – Nigdy nie sądziłam, że będę się realizować w tym kierunku. Dopiero w studium nauczyłam się grać na organach. Od zawsze miałam pragnienie, by zagrać Bogu na tym instrumencie – wyznała Pawłowska.

 



#2 ~Syn Organisty~

~Syn Organisty~
  • Goście

Napisano 18 luty 2018 - 19:41:25

Och jakie smutne! Ks. Szary ubolewa. Wszyscy ubolewają. Organiści umierają, a nikt młody nie chce się kształcić/ formować. Ale, żeby nie było - bo nie chcę ironizować. Wymaga się od organisty szkoły, bez szkoły ani rusz. I bardzo słusznie. Powinien ją mieć. Tyle, że tryb nauki w radomskim Diecezjalnym Studium Organistowskim jest wg. mnie delikatnie mówiąc - źle zorganizowany. Znam bardzo wiele osób, które może i by chciały, ale nigdy nie podejmą tam nauki i finalnie - nie zostaną organistami. Dlaczego? Dlatego, że obowiązkowa nauka odbywa się w 2 DNI ROBOCZE W TYGODNIU (poniedziałek-wtorek lub wtorek-środa) PRZEZ 5 LAT. W praktyce oznacza to, że (ZNACZNIE PRZEWAŻAJĄCA!!!!) WIĘKSZOŚĆ potencjalnych słuchaczy musi całkowicie zrezygnować z nauki/studiów w innym miejscu, albo z pracy, którą wykonuje zawodowo. Niektóre DSO w Polsce (np. Warszawa, Kielce i wiele innych) już kilka lat temu poszły z duchem czasu i zorganizowały zajęcia w trybie wieczorowym lub zaocznym (np. instrument na tygodniu w terminie uzgodnionym z Nauczycielem a teoria, emisja, chór w piątki 16-20 i CAŁE SOBOTY). Po tym zabiegu chętnych przybyło. Może warto rozważyć taką opcję też w Radomiu? Albo np. zajęcia przez cały tydzień - od poniedziałku do piątku ale np. przez 3 lata? Zajęcie organisty to raczej posługa a nie np. praca z której można utrzymać siebie, nie mówiąc o rodzinie. Z jednej strony to ogromny zaszczyt i wyróżnienie grać na Chwałę Bożą, ale z drugiej - 90% organistów, których znam (a znam wielu) pracuje aktywnie zawodowo również poza kościołem, bo zwyczajnie MUSI. Są nauczyciele, urzędnicy, garbarze, studenci, murarze, czasem emeryci. Pozostałe 10% to organiści z wielkich parafii, gdzie muzyk kościelny się utrzyma tak jak z pracy zawodowej. Więc może, Księże Dyrektorze, warto przemyśleć temat, żeby osoby z Diecezji Radomskiej a mające w sobie silną potrzebę formacji, nie musiały wyjeżdżać poza Radom do innego DSO i tam się kształcić, bo znam i taki przypadek. 



#3 ~Obserwator~

~Obserwator~
  • Goście

Napisano 27 luty 2018 - 20:59:17

Mamy 300 parafii, niespełna 240 organistów. Co roku DSO w Radomiu wypuszcza średnio 4 absolwentów, a tendencja raczej jest spadkowa. Organista jest aktywny zawodowo przez max. 40-50 lat. Licząc od chwili obecnej, przez najbliższe 40-50 lat DSO Radom (jeśli nic się nie zmieni i Pan Bóg da), wykształci 160-200 absolwentów. Z tych osób, 70% odnajdzie się w pracy organisty (112-140), pozostałe 30% z różnych przyczyn nie będzie w dłuższym okresie organistami - nie pozwoli im na to np. zasadnicza praca zawodowa, z której zarabiają na życie (społeczeństwo się laicyzuje, większość pracodawców widzi tylko koniec własnego nosa i nie zatrudni osoby, która musi brać wolne w różne święta kościelne, na pogrzeby itd., spora jest też niechęć do ludzi związanych z Kościołem i nikt szczególnie za nimi nie przepada w pracy). To nie te czasy, co kiedyś, że organista był kimś. Reszta z tych 30%  przedwcześnie umrze, zagubi wiarę (przecież nawet księża niekiedy "zrzucają sutanny"), wyprowadzi się, albo doceni przebywanie w święta z rodziną a nie głównie w Kościele, czy też - zwyczajnie - nie będzie chciała grać. Znam osoby po DSO, które finalnie organistami nie są. 

 

Myślę, że to dość ostrożna kalkulacja. Jak widać, ZA PÓŁ WIEKU PROFESJONALNEGO ORGANISTY NIE BĘDZIE MIAŁA PONAD POŁOWA PARAFII. Albo czasem będą grali Janusze od wesel/ dzieci/ dorabiający studenci przyuczeni z keyboardu. To czysta matematyka, z którą się trzeba pogodzić, albo wprowadzić zmiany żeby ludzi zachęcić, np. poprzez zajęcia w jakimś normalnym trybie, choćby niestacjonarnym/ wieczorowym. Jak już wspomniał powyżej "Syn organisty" - to chore, że zajęcia są we wtorki/środy i rozbijają cały tydzień, szczególnie że organista to raczej służba a nie praca zawodowa.



#4 ~Muzyk po SM II st.~

~Muzyk po SM II st.~
  • Goście

Napisano 28 luty 2018 - 06:26:23

Ten temat wyświetlił mi się przypadkiem na stronie echa, że ktoś na forum się wypowiedział. Sam pełniłem funkcję organisty, więc chyba mam prawo się wypowiedzieć. Napisałem: pełniłem funkcję, bo de facto organistą nie jestem z wykształcenia, a była to praca dorywcza, choć robiłem to dobrze. Zasadniczy problem to zarobki. Księża najczęściej oczekują gry w niedzielę, święta, uroczystości i np. na ślubie/pogrzebie. Moja pensja od proboszcza kilka lat temu - 200-300 zł na miesiąc (300 np. w maju, kiedy się gra majówki). Co ciekawe ci z super szkołą ks. Szarego zarabiają podobnie. Co mówił mi mój proboszcz na prośbę o podwyżkę? "A dlaczego? zobacz: masz 20 pogrzebów i 15 ślubów w roku, inni organiści potrafią się cenić, zobacz ten z parafii X bierze od ludzi 250 za sam ślub/pogrzeb, tylko ty głupio wołasz /co łaska/ to ci dają marne 100, sam sobie jesteś winny". Teraz macie ludzie odpowiedź, dlaczego czasem organista na ślub/ pogrzeb tyle kosztuje. I że to raczej nie jego wina. Może napiszę może brzydko, ale uważam, że części księży nawet na rękę jest brak organisty, sporo proboszczów to materialiści, pieniędzmi nie muszą się z nikim dzielić (nawet 200 zł), a ludzie i tak pociągną śpiew, czy zaśpiewa schola za darmochę "Ty tylko mnie poprowadź" z gitarą w Niedzielę Palmową. Znam parafie, gdzie więcej od organisty zarabia kościelny rozwijający dywan/ wystawiający katafalk/ dolewający oliwy do świec a gdzie tu porównać kwalifikacje i wiedzę. Dlaczego nigdy nie poszedłem do studium, choć nawet chciałem/ (i nawet pffffff oczekiwano tego formalnie za 200 PLN miesięcznie)? Dlatego, że jak wspomniano ta szkoła rozbija cały tydzień. Może pójdę tam na emeryturze, albo jak wygram w lotto i będę mógł rzucić pracę. Bo przykro mi ale rodziny nie utrzymam z bycia organistą. Młodym ludziom też odradzam, trzeba wybierać zajęcie, które pozwoli zarobić Ci na chleb. A wszystkim kolegom organistom życzę lepszego statusu, wytrwałości i Światła Ducha Świętego w realizacji bardziej powołania niż pracy.



#5 ~Ammelia~

~Ammelia~
  • Goście

Napisano 28 luty 2018 - 21:46:37

Co mówił mi mój proboszcz na prośbę o podwyżkę? "A dlaczego? zobacz: masz 20 pogrzebów i 15 ślubów w roku, inni organiści potrafią się cenić, zobacz ten z parafii X bierze od ludzi 250 za sam ślub/pogrzeb, tylko ty głupio wołasz /co łaska/ to ci dają marne 100, sam sobie jesteś winny".

 

Przerażające i smutne :-(



#6 ~kasia~

~kasia~
  • Goście

Napisano 26 marzec 2018 - 18:58:42

Bo zajęcia powinny być zaoczne albo wieczorowe i wtedy ludzie by chcieli przyjść do studium, uczyć się i zostawać organistami. 





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Przysucha, dekanat, organista

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych